{"id":1485,"date":"2014-03-12T00:10:33","date_gmt":"2014-03-12T00:10:33","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=1485"},"modified":"2014-03-10T16:13:10","modified_gmt":"2014-03-10T16:13:10","slug":"dsffaf","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=1485","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; \u201eTak zapami\u0119ta\u0142em\u201d cz. 2"},"content":{"rendered":"<p>Ci\u0105g dalszy wspomnie\u0144 mojego ojca.<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Wojsko! Wojsko jak zawsze stanowi\u0142o przedmiot naszej dumy. Zawsze w dniu 3 maja czy 11 listopada chodzili\u015bmy z rodzicami na rewi\u0119 na plac Saski ogl\u0105da\u0107 pi\u0119knie prezentuj\u0105ce si\u0119 szwadrony szwole\u017cer\u00f3w. Nasz dom by\u0142 w wi\u0119kszo\u015bci zamieszka\u0142y przez wojskowych. Podczas \u015bwi\u0105t narodowych nasi umundurowani s\u0105siedzi zwykle przypinali do pas\u00f3w szable, a do but\u00f3w ostrogi, kt\u00f3re d\u017awi\u0119cznie brz\u0119cza\u0142y, gdy kt\u00f3ry\u015b z nich szed\u0142 trotuarem. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 naszych dziecinnych zabaw w owym czasie stanowi\u0142y zabawy \u201ew wojsko&#8221;. Brat dosta\u0142 nawet od rodzic\u00f3w prawdziw\u0105 szabl\u0119, tak\u0105 sam\u0105 jakie nosili nasi s\u0105siedzi, tylko ma\u0142ych rozmiar\u00f3w. Na g\u0142owni mia\u0142a wytrawionego or\u0142a i napis: \u201eHonor i Ojczyzna&#8221;, a po drugiej stronie: \u201eAntosiowi Rodzice.&#8221;<\/em><\/p>\n<p><em>Zim\u0105 bawili\u015bmy si\u0119 zwykle o\u0142owianymi \u017co\u0142nierzykami. Mieli\u015bmy obydwaj pot\u0119\u017cne armie kilkuset \u017co\u0142nierzy w kilkunastu pu\u0142kach. Byli to szwole\u017cerowie z czas\u00f3w napoleo\u0144skich, czwartacy w wysokich czakach, Prusacy w pikelhaubach, szkocka piechota w kraciastych sp\u00f3dniczkach, r\u00f3\u017cne wojska kolonialne, orkiestry wojskowe, kosynierzy z Bartoszem G\u0142owackim i Ko\u015bciuszk\u0105, piechota w he\u0142mach w natarciu na bagnety, saperzy z pontonami, u\u0142ani, a tak\u017ce bolszewicy w wysokich, spiczastych, uszatych czapkach z czerwonymi gwiazdami. Nikt z nas w\u00f3wczas nie przypuszcza\u0142, \u017ce za kilka lat w\u0142a\u015bnie od \u201etych bolszewik\u00f3w&#8221; przyjdzie do nas wolno\u015b\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Wierzyli\u015bmy w pot\u0119g\u0119 naszej armii. Gdy w roku 1938 ustanowiono Fundusz Obrony Narodowej, obydwaj z bratem zdecydowali\u015bmy przeznaczy\u0107 na ten cel nasze dziecinne oszcz\u0119dno\u015bci ze skarbonek. Uroczy\u015bcie wyruszyli\u015bmy z rodzicami do Ministerstwa Spraw Wojskowych, na ulic\u0119 6 Sierpnia. Min\u0119li\u015bmy bram\u0119 strze\u017con\u0105 przez dwa kamienne lwy i znale\u017ali\u015bmy si\u0119 niebawem w okaza\u0142ym gmachu. Na ko\u0144cu d\u0142ugiego korytarza wy\u0142o\u017conego czerwonym chodnikiem siedzia\u0142 przy biurku oficer \u017candarmerii w rogatywce z \u017c\u00f3\u0142tym otokiem, z paskiem pod brod\u0105, z \u017c\u00f3\u0142tymi akselbantami na lewym ramieniu, z szabl\u0105 przy boku. Obok siedzia\u0142 r\u00f3wnie s\u0142u\u017cbowo umundurowany podoficer.<\/em><\/p>\n<p><em>Dy\u017curny podoficer przeliczy\u0142 nasze oszcz\u0119dno\u015bci i wypisa\u0142 pokwitowanie. Oficer u\u015bcisn\u0105\u0142 nam d\u0142onie i pi\u0119knie zasalutowa\u0142 przyk\u0142adaj\u0105c dwa palce do okutego daszka, stukn\u0105\u0142 przy tym obcasami a\u017c zad\u017awi\u0119cza\u0142y ostrogi. Wyszli\u015bmy pe\u0142ni dumy i wiary w niezwyci\u0119\u017cono\u015b\u0107 naszej armii.<\/em><\/p>\n<p><em>W Nowym Dworze wojska by\u0142o pe\u0142no. Codziennie ogl\u0105dali\u015bmy rano i w po\u0142udnie kompanie saper\u00f3w i baloniarzy w stalowych lotniczych mundurach, kt\u00f3rzy maszerowali na \u0107wiczenia. Dwukrotnie tego lata widzia\u0142em, jak saperzy niemal b\u0142yskawicznie budowali most pontonowy przez Narew ko\u0142o Okunina. Z p\u00f3lka wyjecha\u0142o nad brzeg Narwi kilkana\u015bcie ci\u0119\u017car\u00f3wek z pontonami. Samochody stan\u0119\u0142y ty\u0142em do brzegu. \u017bo\u0142nierze momentalnie zrzucili pontony i spuszczali na wod\u0119, \u0142\u0105cz\u0105c je ju\u017c na brzegu drewnianymi szerokimi k\u0142adkami. Ostatni ponton odepchn\u0119li w g\u00f3r\u0119 biegu rzeki i most porwany pr\u0105dem po\u0142\u0105czy\u0142 oba brzegi.<\/em><\/p>\n<p><em>Wielokrotnie te\u017c je\u017adzi\u0142em z ojcem do twierdzy. Bardzo mnie zawsze ciekawi\u0142o sprawdzanie przepustki przez wartownika, kt\u00f3ry na karabinie mia\u0142 nasadzony bagnet, a pas obci\u0105\u017cony \u0142adownicami. Oddaj\u0105c przepustk\u0119, stawa\u0142 na baczno\u015b\u0107 i salutowa\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Wielk\u0105 frajd\u0119 zrobi\u0142 nam kiedy\u015b ojciec, oprowadzaj\u0105c nas po kazamatach twierdzy. W\u0142a\u015bnie podczas dokonywanych przez niego prac budowlanych odkryto nieznan\u0105 dotychczas, zamurowan\u0105 kazamat\u0119, w kt\u00f3rej u sklepienia wisia\u0142o mn\u00f3stwo zeschni\u0119tych nietoperzy. Ojciec pozwoli\u0142 nawet Antkowi wzi\u0105\u0107 jednego na lekcj\u0119 przyrody. Obdarowa\u0142 nas r\u00f3wnie\u017c kilkoma armatnimi pociskami kartaczowymi z wojen napoleo\u0144skich, znalezionymi kiedy\u015b podczas robienia wykop\u00f3w pod wodoci\u0105gi na ulicy Genera\u0142a Zaj\u0105czka w twierdzy.<\/em><\/p>\n<p><em>Lato 1939 roku by\u0142o bardzo gor\u0105ce i burzliwe. W rzeczywisto\u015bci i w przeno\u015bni. W rzeczywisto\u015bci \u2014 bo pami\u0119tam dwie olbrzymie burze. Jedna z nich szczeg\u00f3lnie utkwi\u0142a mi w pami\u0119ci. Kt\u00f3rego\u015b dnia b\u0119d\u0105c na budowie u ojca, dostrzegli\u015bmy zbieraj\u0105ce si\u0119 na niebie pot\u0119\u017cne czarne chmury. Postanowili\u015bmy wr\u00f3ci\u0107 do domu. Szli\u015bmy do\u015b\u0107 \u015bpiesznie. Na rogu uliczki prowadz\u0105cej na plac Solny, pod p\u0142otem na brzegu rynsztoka, gramoli\u0142y si\u0119 dwa male\u0144kie kociaki, ledwo przejrza\u0142e na \u015blepka. Chcieli\u015bmy je zabra\u0107, ale mama nam powiedzia\u0142a, \u017ce nie mo\u017cemy ich odbiera\u0107 matce, s\u0105 za ma\u0142e, a ponadto musimy si\u0119 \u015bpieszy\u0107, bo burza nadci\u0105ga. Na niebie wida\u0107 ju\u017c by\u0142o b\u0142yskawice i da\u0142y si\u0119 s\u0142ysze\u0107 pierwsze grzmoty. Gdy byli\u015bmy na placu Solnym, lun\u0105\u0142 deszcz. Ruszyli\u015bmy biegiem z powrotem do baraku, w kt\u00f3rym si\u0119 mie\u015bci\u0142o biuro ojca. Ledwie zd\u0105\u017cyli\u015bmy si\u0119 schroni\u0107, gdy w dach za\u0142omota\u0142o. Spad\u0142 grad, kt\u00f3rego grudki mia\u0142y wielko\u015b\u0107 go\u0142\u0119biego jajka. Wicher by\u0142 taki, \u017ce zdawa\u0142o nam si\u0119, i\u017c zmiecie nasz barak. Gdy wyszli\u015bmy po burzy, grudki lodu mo\u017cna by\u0142o zbiera\u0107 gar\u015bciami, a ulicami, nie tylko rynsztokami, p\u0142yn\u0105\u0142 wartki potok deszcz\u00f3wki. Kotk\u00f3w na brzegu rynsztoka pod p\u0142otem ju\u017c nie by\u0142o, a gdy godzin\u0119 p\u00f3\u017aniej ze znajomym ojca wyjechali\u015bmy motorem z przyczep\u0105 w kierunku D\u0119binki, po obu stronach szosy le\u017ca\u0142y poprzewracane przez wichur\u0119 olbrzymie kilkusetletnie drzewa. Nasz znajomy doro\u017ckarz, pan Jurkowski, nim zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 schroni\u0107 przed burz\u0105, od grudki gradu zarobi\u0142 olbrzymiego guza mimo ceratowej doro\u017ckarskiej czapki.<\/em><\/p>\n<p><em>Ta burza, los kotk\u00f3w by\u0142y jakby zapowiedzi\u0105 innej burzy, kt\u00f3ra nadci\u0105ga\u0142a.<\/em><\/p>\n<p><em>Coraz cz\u0119\u015bciej m\u00f3wiono o Hitlerze, Chamberlainie, o korytarzu. Cz\u0119sto pada\u0142y s\u0142owa: ultimatum, wojna.<\/em><\/p>\n<p><em>Wielu ludzi powo\u0142ywano pod bro\u0144. Nasz przyjaciel, pan Antoni Kami\u0144ski, ju\u017c w czerwcu zosta\u0142 powo\u0142any do wojska. Pisa\u0142 z Pop\u0142aw ko\u0142o Pu\u0142tuska, \u017ce s\u0142u\u017c\u0105 z nim \u201estare w\u0105sate ch\u0142opy, co maj\u0105 po czterdzie\u015bci lat i wi\u0119cej. Jeden stary szeregowy s\u0142u\u017cy nawet z w\u0142asnym synem, kt\u00f3ry jest kapralem. Uzbrojeni s\u0105 w bojow\u0105 ostr\u0105 amunicj\u0119 i he\u0142my.&#8221; 25 sierpnia pisa\u0142 ju\u017c z Zakroczymia: \u201eNa razie nie wiem, dok\u0105d idziemy. Wyruszyli\u015bmy o pierwszej w nocy. Nie wiem, co b\u0119dzie. \u017begnam z \u017calem&#8230;&#8221;<\/em><\/p>\n<p><em>Pan Witold Sipay\u0142\u0142o, r\u00f3wnie\u017c bliski wsp\u00f3\u0142pracownik ojca, te\u017c ju\u017c od miesi\u0105ca by\u0142 w wojsku, tak \u017ce w mundurze oficera artylerii przyjecha\u0142 na ojca imieniny. Zaj\u0119ci w\u00f3wczas z bratem swoimi sprawami, nie przywi\u0105zywali\u015bmy wagi do jego cz\u0119sto wypowiadanych prognoz wojennych. Spotkali\u015bmy r\u00f3wnie\u017c w Nowym Dworze syna jednego z dobrych przyjaci\u00f3\u0142 dziadk\u00f3w, pana Tadeusza Dobraszczyca, kt\u00f3ry niedawno uko\u0144czy\u0142 szko\u0142\u0119 podchor\u0105\u017cych saper\u00f3w. Z wielk\u0105 dum\u0105 przymierzali\u015bmy z bratem jego bojow\u0105 mask\u0119 gazow\u0105. Matka pana Tadeusza, Leokadia Dobraszczycowa, z domu \u017bebracka, odznaczona Krzy\u017cem Niepodleg\u0142o\u015bci z Mieczami, podczas pierwszej wojny \u015bwiatowej z\u0142o\u017cy\u0142a sw\u00f3j haracz w wi\u0119zieniach zaborcy w walce o Polsk\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>W\u00f3wczas, w sierpniu 1939 roku, na wezwanie burmistrza Nowego Dworu, pana Przedwieckiego, wszyscy mieszka\u0144cy miasta wzi\u0119li udzia\u0142 w kopaniu row\u00f3w przeciwlotniczych i przeciwczo\u0142gowych. My\u015bmy te\u017c z bratem kopali zawzi\u0119cie. Pami\u0119tam, jak ko\u0142o nas z perlistym potem na czole kopa\u0142 stary Hanzyn. Ca\u0142e przedpole nad Narwi\u0105 od strony Okunina pokry\u0142y g\u0142\u0119bokie rowy.<\/em><\/p>\n<p><em>27 sierpnia, w niedziel\u0119, mieli\u015bmy wr\u00f3ci\u0107 do Warszawy. Rano poszli\u015bmy z mam\u0105 i jednym z przyjaci\u00f3\u0142 ojca w kierunku stacji. Gdy zbli\u017cali\u015bmy si\u0119 do torowiska, z daleka dochodzi\u0142 stukot k\u00f3\u0142 poci\u0105gu, przez kt\u00f3ry przebija\u0142y si\u0119 s\u0142owa \u017co\u0142nierskiej piosenki: \u201e&#8230;nie nosz\u0105 lampas\u00f3w, lecz szary ich str\u00f3j, nie nosz\u0105 ni srebra, ni z\u0142ota&#8230;&#8221;<\/em><\/p>\n<p><em>Torami w obydwu kierunkach mija\u0142y si\u0119 transporty wojskowe. W otwartych wagonach towarowych stali \u017co\u0142nierze w pe\u0142nym rynsztunku i \u015bpiewali. Pokiwali\u015bmy im r\u0119kami. Machali nam w odzew serdecznie. Gdy w pewnym momencie jeden z poci\u0105g\u00f3w przystan\u0105\u0142, mama podbieg\u0142a do wagonu i wr\u0119czy\u0142a \u017co\u0142nierzowi bukiet zerwanych przed chwil\u0105 polnych kwiat\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Wieczorem spakowali\u015bmy walizki i nasz przyjaciel, pan Jurkowski, odwi\u00f3z\u0142 nas na stacj\u0119 do Modlina. Ojciec nazajutrz mia\u0142 si\u0119 przenie\u015b\u0107 do twierdzy.<\/em><\/p>\n<p><em>Na stacji w Modlinie pe\u0142no by\u0142o wojska. Na bocznym torze przyku\u0142 moj\u0105 uwag\u0119 poci\u0105g pancerny pomalowany w zielone \u0142aty, z reflektorami przeciwlotniczymi na dachach wagon\u00f3w. W t\u0142umie pada\u0142y wyra\u017anie s\u0142owa: \u201enie damy si\u0119&#8221;, \u201ewojna&#8221;, \u201emobilizacja&#8221;. W\u015br\u00f3d czekaj\u0105cych na poci\u0105g by\u0142o wielu m\u0142odych ludzi z drewnianymi walizeczkami zamykanymi na k\u0142\u00f3dki. To rezerwi\u015bci wezwani do macierzystych jednostek. Jeszcze na stacji naci\u0105gn\u0119li\u015bmy z bratem mam\u0119, \u017ceby nam kupi\u0142a fotografie polskich okr\u0119t\u00f3w wojennych: \u201eWichra&#8221;, \u201eB\u0142yskawicy&#8221;, \u201eGroma&#8221;, \u201eBurzy&#8221;, \u201eGryfa&#8221;, \u201eOr\u0142a&#8221; i \u201eS\u0119pa&#8221;.<\/em><\/p>\n<p><em>U\u015bcisn\u0105wszy ojca, wsiedli\u015bmy do poci\u0105gu. Gdy wje\u017cd\u017cali\u015bmy w tunel mostu, popatrzy\u0142em jeszcze na twierdz\u0119. W dalekim planie rysowa\u0142 si\u0119 g\u0142\u0119boki korytarz z czerwonej ceg\u0142y z bia\u0142ym obramieniem. To brama Ostro\u0142\u0119cka twierdzy, w kt\u00f3r\u0105 w\u0142a\u015bnie wje\u017cd\u017ca\u0142y zaprz\u0119gi artyleryjskie.<\/em><\/p>\n<p><em>Na mo\u015bcie przez Narew po obu stronach stali policjanci w swoich zwyk\u0142ych czapkach, ale w wojskowych mundurach, z karabinami na plecach. Takich samych policjant\u00f3w zobaczyli\u015bmy na mo\u015bcie kolejowym przez Wis\u0142\u0119 w Warszawie. Co\u015b wisia\u0142o w powietrzu.<\/em><\/p>\n<p><em>W Warszawie panowa\u0142 du\u017cy ruch. Wida\u0107 by\u0142o wielu ludzi w mundurach. Na Sadybie kilku naszych s\u0105siad\u00f3w-oficer\u00f3w ju\u017c nie zastali\u015bmy, wyruszyli do swoich jednostek. Ci, kt\u00f3rzy pozostali, nosili mundury polowe, a przy pasach pistolety zamiast szabel.<\/em><\/p>\n<p><em>Okna zacz\u0119to wsz\u0119dzie zaciemnia\u0107. Dziadek, zgodnie z instrukcj\u0105 Obrony Przeciwlotniczej, pozakleja\u0142 paskami papieru wszystkie szyby, a okna i drzwi gabinetu uszczelni\u0142 dodatkowo na wypadek ataku gazowego. Gdy jeszcze byli\u015bmy w Nowym Dworze, ojciec zakupi\u0142 w aptece tampony przeciwgazowe. Teraz natomiast dziadek zaopatrzy\u0142 nas w maski. By\u0142y to szare woj\u0142okowe pikowane \u201e\u0142\u00f3dki&#8221;, uszczelnione g\u0105bk\u0105 od wewn\u0105trz. Do \u201e\u0142\u00f3dki&#8221; przymocowane by\u0142y celuloidowe okulary z gumowymi uszczelkami nie dopuszczaj\u0105cymi gazu do oczu. \u201e\u0141\u00f3dka&#8221; stanowi\u0142a poch\u0142aniacz os\u0142aniaj\u0105cy nos i usta. Posiadanie masek gazowych \u201ezmilitaryzowa\u0142o&#8221; nas. Obydwaj z Antkiem byli\u015bmy bardzo dumni, czuli\u015bmy si\u0119 niemal jak \u017co\u0142nierze. Mimo perswazji mamy nie chcieli\u015bmy si\u0119 z maskami rozstawa\u0107 \u2014 nosili\u015bmy je w torbach przy boku, spali\u015bmy z nimi. Moja maska le\u017ca\u0142a pod ko\u0142dr\u0105 obok misia.<\/em><\/p>\n<p><em>30 sierpnia w zwi\u0105zku z og\u0142oszon\u0105 mobilizacj\u0105 goniec przyni\u00f3s\u0142 dla ojca wezwanie z Powiatowej Komendy Uzupe\u0142nie\u0144 do stawienia si\u0119 w dniu 31 sierpnia. Mama usi\u0142owa\u0142a powiadomi\u0107 o tym ojca przez telefon. Daremnie. Nie mog\u0142a uzyska\u0107 po\u0142\u0105czenia z twierdz\u0105. Telefon by\u0142 stale zaj\u0119ty przez wojsko. Tego samego dnia wieczorem, o godzinie dziesi\u0105tej, wys\u0142a\u0142a wi\u0119c do ojca depesz\u0119 nast\u0119puj\u0105cej tre\u015bci: \u201eObecno\u015b\u0107 w Warszawie jutro czwartek rano konieczna wraz z ksi\u0105\u017ceczk\u0105 wojskow\u0105 ze wzgl\u0119du na mobilizacj\u0119.&#8221;<\/em><\/p>\n<p><em>Dzie\u0144 31 sierpnia up\u0142yn\u0105\u0142 w napi\u0119ciu. Wa\u0142\u0119sali\u015bmy si\u0119 z Antkiem bez celu po ogrodzie. Rower Antka pozosta\u0142 w Nowym Dworze, byli\u015bmy wi\u0119c \u201espieszeni&#8221;. Wpadali\u015bmy te\u017c co chwila do dziadka dowiedzie\u0107 si\u0119, co s\u0142ycha\u0107. Czy ju\u017c wojna? Od ojca nie by\u0142o wiadomo\u015bci.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ci\u0105g dalszy wspomnie\u0144 mojego ojca. Wojsko! Wojsko jak zawsze stanowi\u0142o przedmiot naszej dumy. Zawsze w dniu 3 maja czy 11 listopada chodzili\u015bmy z rodzicami na rewi\u0119 na plac Saski ogl\u0105da\u0107 pi\u0119knie prezentuj\u0105ce si\u0119 szwadrony szwole\u017cer\u00f3w. Nasz dom by\u0142 w wi\u0119kszo\u015bci zamieszka\u0142y przez wojskowych. Podczas \u015bwi\u0105t narodowych nasi umundurowani s\u0105siedzi zwykle przypinali do pas\u00f3w szable, a [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[140,139],"class_list":["post-1485","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-pawel-piekarski","tag-maciej-piekarski"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1485","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1485"}],"version-history":[{"count":3,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1485\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2255,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1485\/revisions\/2255"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1485"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1485"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1485"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}