{"id":2247,"date":"2014-04-09T00:04:38","date_gmt":"2014-04-09T00:04:38","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2247"},"modified":"2014-03-10T16:09:03","modified_gmt":"2014-03-10T16:09:03","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-6","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2247","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 6"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Po naradzie z dziadkiem i mam\u0105 ojciec zdecydowa\u0142, \u017ce jednak schronimy si\u0119 w \u015ar\u00f3dmie\u015bciu u znajomej stryjka. Tu, u nas, na Sadybie, mo\u017ce by\u0107 przedpole obrony. Ponadto w \u015ar\u00f3dmie\u015bciu na pewno ojcu ostatecznie uda si\u0119 dosta\u0107 do wojska. Mieli\u015bmy wyruszy\u0107 wieczorem. Poniewa\u017c na Czerniakowskiej przy Che\u0142mskiej wzniesiono ju\u017c barykad\u0119 i ludno\u015b\u0107 bez zezwolenia nie by\u0142a wpuszczana do miasta, ojciec zdecydowa\u0142, \u017ce p\u00f3jdziemy przez Siekierki, ko\u0142o Stacji Pomp. Ze wzgl\u0119du na zaj\u0119cia ojca w Stra\u017cy Obywatelskiej wyruszyli\u015bmy dopiero 10 wrze\u015bnia wieczorem. Gdy zapad\u0142 zmrok, rodzice i dziadkowie spakowali do walizek najniezb\u0119dniejsze rzeczy, pozamykali mieszkania, pozostawiaj\u0105c okna otwarte. Ojciec uwa\u017ca\u0142, \u017ce w razie detonacji przy otwartych oknach szyby s\u0105 mniej nara\u017cone na st\u0142uczenie, no, a je\u017celi b\u0119dzie pada\u0142 deszcz, to trudno. Niebawem zreszt\u0105 ruszy front na zachodzie i Niemcy b\u0119d\u0105 musieli odst\u0105pi\u0107, a ponadto nadejd\u0105 nasze wojska z odsiecz\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy wyszli\u015bmy na podw\u00f3rko, na niebie jarzy\u0142y si\u0119 \u0142uny po\u017car\u00f3w. S\u0142ycha\u0107 te\u017c by\u0142o dalekie st\u0119kni\u0119cia ziemi i g\u0142uche detonacje. Ruszyli\u015bmy w kierunku mostu na Jeziorze Czerniakowskim. Za rad\u0105 ciotki Geni za jeziorem zatrzymali\u015bmy si\u0119 na noc u pa\u0144stwa Kossakiewicz\u00f3w, rodzic\u00f3w szkolnej kole\u017canki Antka. Pani Kossakiewiczowa pos\u0142a\u0142a nam w piwnicy, mama okry\u0142a nas paltami i pogr\u0105\u017cyli\u015bmy si\u0119 w g\u0142\u0119bokim \u015bnie. Po obudzeniu si\u0119 rano nie zdawa\u0142em sobie sprawy pocz\u0105tkowo, gdzie jeste\u015bmy. Wok\u00f3\u0142 by\u0142o ciemno, pachnia\u0142o kartoflami. Dopiero po chwili, gdy mama us\u0142ysza\u0142a, \u017ce si\u0119 przebudzi\u0142em, i zapali\u0142a \u015bwiat\u0142o, u\u015bwiadomi\u0142em sobie sytuacj\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Po \u015bniadaniu przygotowanym przez pani\u0105 Kossakiewiczowa udali\u015bmy si\u0119 dalej. Szli\u015bmy w kierunku Wis\u0142y, do drogi prowadz\u0105cej na Siekierki. Dochodzili\u015bmy do rz\u0119du topoli rosn\u0105cych wzd\u0142u\u017c polnej drogi, gdy syreny zawy\u0142y na alarm. Niebawem te\u017c na niebie ukaza\u0142y si\u0119 srebrne sylwetki samolot\u00f3w, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rych rozszala\u0142 si\u0119 ogie\u0144 zenit\u00f3wek.<\/em><\/p>\n<p><em>W pewnej chwili warkot samolotu sta\u0142 si\u0119 bardzo bliski i wkr\u00f3tce zobaczyli\u015bmy, jak z nadlatuj\u0105cej maszyny sypi\u0105 si\u0119 \u015bwiec\u0105ce punkciki. To lotnik strzela\u0142 z karabin\u00f3w maszynowych. Ojciec kaza\u0142 nam porzuci\u0107 walizki i b\u0142yskawicznie ukry\u0107 si\u0119 w krzakach rosn\u0105cych wzd\u0142u\u017c rowu obok drogi. Pociski karabinowe na szcz\u0119\u015bcie utkwi\u0142y w koronach drzew. Samolot przelecia\u0142 do\u015b\u0107 wysoko, nie ponawiaj\u0105c ataku. Jeszcze z p\u00f3\u0142 godziny siedzieli\u015bmy w krzakach, zanim syreny oznajmi\u0142y koniec alarmu.<\/em><\/p>\n<p><em>Odetchn\u0119li\u015bmy z ulg\u0105, chocia\u017c stwierdzi\u0142em, \u017ce nalot na wolnym powietrzu robi mniejsze wra\u017cenie ni\u017c prze\u017cywany w mieszkaniu.<\/em><\/p>\n<p><em>Pozbierali\u015bmy walizki i ruszyli\u015bmy w dalsz\u0105 drog\u0119. Oko\u0142o po\u0142udnia, id\u0105c Bartyck\u0105, wyszli\u015bmy na Czerniakowsk\u0105, na wprost klasztoru Nazaretanek. Nagle powietrze rozbrzmia\u0142o pot\u0119\u017cnymi, og\u0142uszaj\u0105cymi, bliskimi detonacjami. Biegn\u0105c schronili\u015bmy si\u0119 w bramie domu przy Czerniakowskiej. Za nami wpad\u0142o kilku przypadkowych przechodni\u00f3w. Brama by\u0142a pomalowana na zielono. W \u015brodkowej cz\u0119\u015bci tr\u00f3jskrzyd\u0142owych drzwi znajdowa\u0142y si\u0119 okr\u0105g\u0142e okienka, przypominaj\u0105ce okienka okr\u0119towe. Detonacje raz po raz wstrz\u0105sa\u0142y powietrzem w regularnych odst\u0119pach czasu. Syreny nie wy\u0142y, samolot\u00f3w nie by\u0142o s\u0142ycha\u0107. Ojciec wyja\u015bni\u0142 kr\u00f3tko, \u017ce Niemcy podeszli bli\u017cej i rozpocz\u0119li n\u0119kaj\u0105cy ogie\u0144 artyleryjski.<\/em><\/p>\n<p><em>Po kilkunastu minutach, gdy troch\u0119 ucich\u0142o, wyszli\u015bmy na ulic\u0119. Ruszyli\u015bmy Czerniakowsk\u0105 w kierunku Solca. Jezdni\u0119 Czerniakowskiej na wprost ulicy 29 Listopada zamyka\u0142a barykada wzniesiona z r\u00f3\u017cnych beczek, skrzynek, mebli i work\u00f3w. Na jej szczycie kr\u00f3lowa\u0142o olbrzymie mahoniowe ma\u0142\u017ce\u0144skie \u0142o\u017ce. Ledwie min\u0119li\u015bmy barykad\u0119, tu\u017c przy ogrodzeniu Muzeum Wodoci\u0105g\u00f3w zn\u00f3w rozszala\u0142 si\u0119 ogie\u0144 artyleryjski. Teraz detonacje mia\u0142y inny, bardziej rezonuj\u0105cy odg\u0142os. Ojciec zn\u00f3w wyja\u015bni\u0142, \u017ce Niemcy rozpocz\u0119li ostrza\u0142 szrapnelami. Ruszyli\u015bmy biegiem ku najbli\u017cszej kamienicy. By\u0142 to olbrzymi kilkupi\u0119trowy budynek z tr\u00f3jk\u0105tnym wyst\u0119pem pod \u015bcian\u0105 frontow\u0105, w kt\u00f3rym mie\u015bci\u0142o si\u0119 wej\u015bcie na klatk\u0119 schodow\u0105. Razem z nami w korytarzu schroni\u0142o si\u0119 wielu innych przypadkowych przechodni\u00f3w. Jeden z nich, m\u0119\u017cczyzna oko\u0142o sze\u015b\u0107dziesi\u0105tki, w cyklist\u00f3wce, w koszuli i wyp\u0142owia\u0142ych drelichowych bryczesach, by\u0142 boso. Przest\u0119powa\u0142 z nogi na nog\u0119 na zimnej posadzce z szarobr\u0105zowej terakoty. Podczas rozmowy z rodzicami wyja\u015bni\u0142, \u017ce idzie do Cytadeli, do swojego pu\u0142ku, do wojska. Ale dlaczego boso? Bo \u017cona nie chcia\u0142a go pu\u015bci\u0107. Powiedzia\u0142a, \u017ce jest za stary, a poza tym kto b\u0119dzie w polu robi\u0142. Zabra\u0142a mu buty, wi\u0119c ruszy\u0142 boso. Nie wezwali go, ale na pewno si\u0119 przyda. Gdy patrzy\u0142em na tego m\u0119\u017cczyzn\u0119 i s\u0142ucha\u0142em jego opowie\u015bci, przypomnia\u0142a mi si\u0119 piosenka, kt\u00f3r\u0105 \u015bpiewali\u015bmy w szkole kilka miesi\u0119cy temu, na uroczysto\u015bci trzeciomajowej:<\/em><\/p>\n<p><em>\u0141\u0105czko! \u0141\u0105czko! \u0141\u0105czko zielona! A kt\u00f3\u017c mi ci\u0119 b\u0119dzie kosi\u0142, Jak ja b\u0119d\u0119 szabl\u0119 nosi\u0142. \u0141\u0105czko! \u0141\u0105czko! \u0141\u0105czko zielona!<\/em><\/p>\n<p><em>Jaka\u015b mieszkanka kamienicy, w kt\u00f3rej si\u0119 znale\u017ali\u015bmy, przynios\u0142a m\u0119\u017cczy\u017anie nowiutkie buty swego m\u0119\u017ca. Ch\u0142op podzi\u0119kowa\u0142 serdecznie i w\u0142o\u017cy\u0142 je na bose, kostropate od chodzenia po \u015bciernisku nogi.<\/em><\/p>\n<p><em>Po kilkunastu dobrych minutach detonacje sta\u0142y si\u0119 jakby dalsze. Posiedzieli\u015bmy jeszcze troch\u0119 w korytarzu klatki schodowej i ojciec zdecydowa\u0142, \u017ce mo\u017cemy pr\u00f3bowa\u0107 ju\u017c wyj\u015b\u0107, bowiem artyleria ostrzeliwuje inne dzielnice. Ruszyli\u015bmy \u0141azienkowsk\u0105 do Rozbratu, a potem G\u00f3rno\u015bl\u0105sk\u0105. Dalekie detonacje pocisk\u00f3w artyleryjskich o r\u00f3\u017cnym nat\u0119\u017ceniu s\u0142ycha\u0107 by\u0142o nadal.<\/em><\/p>\n<p><em>Na G\u00f3rno\u015bl\u0105skiej zatrzymali\u015bmy si\u0119 chwil\u0119 w Domu Akademickim, \u017ceby odpocz\u0105\u0107, tu te\u017c dzi\u0119ki \u017cyczliwo\u015bci personelu otrzymali\u015bmy z Antkiem po szklance gor\u0105cej herbaty i po bu\u0142ce. Ojciec w tym czasie poszed\u0142 do telefonu porozumie\u0107 si\u0119 z pani\u0105 Henclewsk\u0105, u kt\u00f3rej mieli\u015bmy si\u0119 zatrzyma\u0107 na czas obl\u0119\u017cenia.<\/em><\/p>\n<p><em>Po kr\u00f3tkotrwa\u0142ym odpoczynku ruszyli\u015bmy w dalsz\u0105 drog\u0119. W\u015br\u00f3d ustawicznego huku wybuchaj\u0105cych pocisk\u00f3w doszli\u015bmy niebawem na miejsce.<\/em><\/p>\n<p><em>Dom przy Marsza\u0142kowskiej 81a, w kt\u00f3rym mieszka\u0142a pani Henclewsk\u0105, by\u0142 po\u0142o\u017cony na wprost ulicy Skorupki. Dostrzeg\u0142em zaraz barykad\u0119 zbudowan\u0105 z p\u0142yt chodnikowych w poprzek tej ulicy. Dom by\u0142 olbrzymi\u0105, wielopi\u0119trow\u0105 kamienic\u0105 o kilku oficynach, z dwoma g\u0142\u0119bokimi jak studnie podw\u00f3rzami. Pani Henclewsk\u0105 odst\u0105pi\u0142a nam swoje mieszkanie w drugim podw\u00f3rku, w oficynie, na parterze po lewej stronie od wej\u015bcia. Sama zamieszka\u0142a na ten okres u swoich rodzic\u00f3w, pa\u0144stwa Wydrzyckich, dwa pi\u0119tra wy\u017cej, w tej samej oficynie. Nasze podw\u00f3rko by\u0142o po\u0142o\u017cone w g\u0142\u0119bi. Prowadzi\u0142 do niego z pierwszego podw\u00f3rka g\u0142\u0119boki tunel drugiej bramy pod poprzeczn\u0105 oficyn\u0105. W tunelu znajdowa\u0142y si\u0119 dwa wej\u015bcia do mieszka\u0144 oficyny poprzecznej i do piwnic.<\/em><\/p>\n<p><em>Rodzice i dziadkowie byli zm\u0119czeni i przygn\u0119bieni, ale dla mnie z Antkiem zmiana otoczenia, nowa sytuacja, nowe miejsce pobytu stanowi\u0142y atrakcj\u0119 nie lada mimo tocz\u0105cej si\u0119 wojny. Roztasowuj\u0105c si\u0119 w mieszkaniu, zacz\u0119li\u015bmy obydwaj beztrosko nuci\u0107:<\/em><\/p>\n<p><em><\/em><em>Przez las i przez pole idzie legionista,<br \/>\n<\/em><em>Idzie i weso\u0142o taak sobie \u015bwista&#8230;<\/em><\/p>\n<p><em style=\"line-height: 1.714285714; font-size: 1rem;\">W tym momencie ojciec w\u015bciekle krzykn\u0105\u0142: \u201eDajcie spok\u00f3j z t\u0105 idiotyczn\u0105 piosenk\u0105! W\u0142a\u015bnie to ci legioni\u015bci prze\u015bwistali Polsk\u0119!\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Nie rozumieli\u015bmy z Antkiem sensu tej krytycznej oceny. Zreszt\u0105 przy nas starano si\u0119 nie rozmawia\u0107 w domu o polityce, wychodz\u0105c z za\u0142o\u017cenia, \u017ce mo\u017cemy rozpapla\u0107 albo co\u015b przekr\u0119ci\u0107. Pami\u0119tam, jak kiedy\u015b babcia Zosia z oburzeniem m\u00f3wi\u0142a ojcu, \u017ce Mackiewicza wsadzono do Berezy. Ojciec by\u0142 r\u00f3wnie\u017c oburzony. Nie wiedzia\u0142em, kto to jest Mackiewicz, ale wiedzia\u0142em, kto to by\u0142 Mickiewicz. Wpad\u0142em do gabinetu dziadka i powiedzia\u0142em g\u0142o\u015bno: \u201eDziadku! Wiesz? Mickiewicza te \u0142otry wsadzi\u0142y do Berezy.\u201d Nie wiedzia\u0142em r\u00f3wnie\u017c w\u00f3wczas, co to jest Bereza, jednak\u017ce brzmia\u0142o to podobnie jak koza.<\/em><\/p>\n<p><em>Mimo nieustaj\u0105cego ognia artylerii ojciec wyszed\u0142 wkr\u00f3tce na miasto zameldowa\u0107 si\u0119 w komisariacie Stra\u017cy Obywatelskiej i ewentualnie jeszcze raz szuka\u0107 mo\u017cliwo\u015bci dostania si\u0119 do wojska. Mama natomiast zaprowadzi\u0142a mnie do fryzjera, kt\u00f3rego zak\u0142ad mie\u015bci\u0142 si\u0119 w \u201enaszym\u201d domu od frontu. Nie bardzo u\u015bmiecha\u0142o mi si\u0119 strzy\u017cenie, jednak\u017ce zak\u0142ad by\u0142 tak atrakcyjnie urz\u0105dzony, \u017ce szybko zapomnia\u0142em o niech\u0119ci. Przed lustrem, zamiast tradycyjnego fotela fryzjerskiego, dla m\u0142odocianych klient\u00f3w sta\u0142 osiod\u0142any konik z prawdziw\u0105 grzyw\u0105. Gdy pan fryzjer zaprosi\u0142 \u201epana u\u0142ana\u201d na siod\u0142o, nie mog\u0142em odm\u00f3wi\u0107, zw\u0142aszcza \u017ce zn\u00f3w wzm\u00f3g\u0142 si\u0119 ogie\u0144 artylerii i strach przed detonacjami walczy\u0142 we mnie ze wstydem, \u017ceby pan fryzjer nie domy\u015bli\u0142 si\u0119, jak bardzo si\u0119 boj\u0119, chocia\u017c obok drugi pan fryzjer goli\u0142 oficera z pistoletem przy pasie, kt\u00f3ry sw\u00f3j pi\u0119kny grzebieniasty he\u0142m po\u0142o\u017cy\u0142 na marmurowym fryzjerskim pulpicie. I tak po\u017ceraj\u0105c wzrokiem to he\u0142m, to konia, na kt\u00f3rym siedzia\u0142em, to oficera \u2014 zosta\u0142em ostrzy\u017cony. Gdy ko\u0144czy\u0142y si\u0119 postrzy\u017cyny, ogie\u0144 artyleryjski ucich\u0142, jakby r\u0119k\u0105 odj\u0105\u0142, natomiast gdy wychodzili\u015bmy od fryzjera, syreny zawy\u0142y na alarm. Po\u015bpiesznie wr\u00f3cili\u015bmy do mieszkania, ale huki eksploduj\u0105cych bomb zmusi\u0142y nas zaraz do zej\u015bcia do piwnicy.<\/em><\/p>\n<p><em>Piwnice pachnia\u0142y kartoflami. Zapach ten przypomnia\u0142 mi noc sp\u0119dzon\u0105 w willi pa\u0144stwa Kossakiewicz\u00f3w. Ku strapieniu mamy podczas nalotu nie mogli\u015bmy z Antkiem usiedzie\u0107 w miejscu. Zapaliwszy latarki \u2014 ja zdobyczn\u0105 niemieck\u0105, a Antek swoj\u0105 naprawd\u0119 wspania\u0142\u0105 \u201eCentr\u0119\u201d \u2014 w\u0119drowali\u015bmy korytarzami piwnic. Tworzy\u0142y one istny labirynt. \u0141\u0105czy\u0142y si\u0119 z piwnicami wszystkich siedmiu oficyn, a tak\u017ce z piwnicami nast\u0119pnych siedmiu oficyn posesji przy Marsza\u0142kowskiej 81.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy syreny oznajmi\u0142y odwo\u0142anie alarmu, wyszli\u015bmy na podw\u00f3rko. Tutaj uderzy\u0142 mnie niecodzienny widok. Przez obydwa podw\u00f3rka od ulicy Marsza\u0142kowskiej sta\u0142 d\u0142ugi rz\u0105d ludzi, kt\u00f3ry ko\u0144czy\u0142 si\u0119 przed drzwiami publicznego szaletu, znajduj\u0105cego si\u0119 w naszym podw\u00f3rku, po lewe] stronie poprzecznej oficyny. Byli to przechodnie, kt\u00f3rych nalot zaskoczy\u0142 na ulicy, a u kt\u00f3rych wstrz\u0105s nerwowy wywo\u0142a\u0142 podobne jak u mnie zaburzenia. Od tego dnia po ka\u017cdym nalocie widzia\u0142em takie ogonki do szaletu.<\/em><\/p>\n<p><em>Do dzisiejszego przedpo\u0142udnia wyraz \u201eogonek\u201d zawsze mi si\u0119 kojarzy\u0142 z babcinym pieskiem. O nowym znaczeniu tego wyrazu dowiedzia\u0142em si\u0119 od rodzic\u00f3w, gdy szli\u015bmy Marsza\u0142kowsk\u0105 i widzieli\u015bmy szeregi ludzi stoj\u0105cych po zakupy przed sklepami. Od tej chwili ogonek do sklepu czy ogonek do szaletu sta\u0142 si\u0119 dla mnie jednym ze zjawisk towarzysz\u0105cych wojnie.<\/em><\/p>\n<p><em>Ojciec wr\u00f3ci\u0142 dopiero wieczorem. Zn\u00f3w nie uda\u0142o mu si\u0119 dosta\u0107 do oddzia\u0142\u00f3w frontowych. Ze wzgl\u0119du na wykszta\u0142cenie in\u017cynierskie powierzono mu dow\u00f3dztwo 2 kompanii I Batalionu Pracy. Zadaniem tej kompanii by\u0142o budowanie umocnie\u0144 na przedpolach, barykad, row\u00f3w przeciwczo\u0142gowych i przeciwlotniczych, a tak\u017ce odgrzebywanie ludzi zasypanych w piwnicach zbombardowanych dom\u00f3w. Od tego dnia a\u017c do 27 wrze\u015bnia wychodzi\u0142 ojciec o \u015bwicie i wraca\u0142 p\u00f3\u017anym wieczorem. Czasami, gdy kompania mia\u0142a przerw\u0119 obiadow\u0105, a do nas by\u0142o dosy\u0107 blisko, wpada\u0142 na chwil\u0119 zobaczy\u0107, czy \u017cyjemy, czy dom jeszcze stoi.<\/em><\/p>\n<p><em>W naszej kamienicy pr\u00f3cz sta\u0142ych lokator\u00f3w znajdowa\u0142o si\u0119 wielu podobnych nam uciekinier\u00f3w. Byli to w wi\u0119kszo\u015bci starcy i kobiety z dzie\u0107mi. M\u0119\u017cczy\u017ani znajdowali si\u0119 od dawna na froncie. W\u015br\u00f3d sta\u0142ych lokator\u00f3w pozosta\u0142o jedynie dw\u00f3ch osiemnastoletnich m\u0142odzie\u0144c\u00f3w, kt\u00f3rzy od 1 wrze\u015bnia bezskutecznie dobijali si\u0119 do bram r\u00f3\u017cnych koszar. Obydwaj mieszkali na drugim pi\u0119trze. Ich okna by\u0142y widoczne z naszego okna. Obydwaj byli bardzo ma\u0142ego wzrostu i mama nazywa\u0142a ich karze\u0142kami.<\/em><\/p>\n<p><em>12 wrze\u015bnia rano, gdy ubierali\u015bmy si\u0119 z Antkiem, z g\u0142o\u015bnika radiowego odezwa\u0142 si\u0119 po pierwszych taktach Szopenowskiego poloneza powa\u017cny, skupiony, m\u0119ski, stanowczy g\u0142os: \u201e&#8230; wzywam sze\u015bciuset m\u0142odych odwa\u017cnych ludzi, zdecydowanych umrze\u0107 za Warszaw\u0119 i ojczyzn\u0119&#8230;\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>I g\u0142os, i tre\u015b\u0107 s\u0142\u00f3w zahipnotyzowa\u0142y nas wszystkich. Nie s\u0142ucha\u0142em dalej apelu, bowiem r\u00f3wnocze\u015bnie z drugiego pi\u0119tra w g\u0142\u0119bi naszego podw\u00f3rka-studni echo nios\u0142o g\u0142os jednego z \u201ekarze\u0142k\u00f3w\u201d: \u201eFranek! S\u0142yszysz! Nareszcie wzywaj\u0105 nas! Idziemy!\u201d Po chwili obydwaj ch\u0142opcy, przeskakuj\u0105c po kilka stopni naraz, ruszyli przed pa\u0142ac Mostowskich. Wieczorem obydwaj wpadli na chwil\u0119. Byli ju\u017c w\u00f3wczas w mundurach i w he\u0142mach.<\/em><\/p>\n<p><em>Nast\u0119pnego dnia rozpocz\u0119\u0142y si\u0119 naloty od rana. Samoloty niemieckie nadlatywa\u0142y falami co kilkana\u015bcie minut. Huk eksploduj\u0105cych bomb miesza\u0142 si\u0119 ze szczekaniem zenit\u00f3wek. Ojciec z samego rana wyszed\u0142 na miasto. My z mam\u0105 schodzili\u015bmy ci\u0105gle do piwnic. Dziadkowie przenie\u015bli si\u0119 dwa pi\u0119tra wy\u017cej, do pa\u0144stwa Wydrzyckich, a babcia Karolcia posz\u0142a do siostry dziadka, a naszej ciotki, Marii W\u0119gierkiewiczowej, na Boduena, gdzie ciotka prowadzi\u0142a cukierni\u0119 w dawnym lokalu Lardellego.<\/em><\/p>\n<p><em>Wreszcie bomba uderzy\u0142a i w nasz dom. \u015awist i huk. Nie by\u0142 to wielki huk, bo i bomba by\u0142a niewielka \u2014 przebi\u0142a dach i wyl\u0105dowa\u0142a w mieszkaniu najwy\u017cszego pi\u0119tra, w \u0142\u00f3\u017cku, nie eksploduj\u0105c. Gdy po nalocie nast\u0105pi\u0142a wzgl\u0119dna cisza, pobiegli\u015bmy z Antkiem na ostatnie pi\u0119tro. W\u0142a\u015bnie dw\u00f3ch ludzi ubranych p\u00f3\u0142wojskowo wynosi\u0142o j\u0105 na piasku w olbrzymiej miednicy.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; Po naradzie z dziadkiem i mam\u0105 ojciec zdecydowa\u0142, \u017ce jednak schronimy si\u0119 w \u015ar\u00f3dmie\u015bciu u znajomej stryjka. Tu, u nas, na Sadybie, mo\u017ce by\u0107 przedpole obrony. Ponadto w \u015ar\u00f3dmie\u015bciu na pewno ojcu ostatecznie uda si\u0119 dosta\u0107 do wojska. Mieli\u015bmy wyruszy\u0107 wieczorem. Poniewa\u017c na Czerniakowskiej przy Che\u0142mskiej wzniesiono ju\u017c [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2247","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2247","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2247"}],"version-history":[{"count":3,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2247\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2250,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2247\/revisions\/2250"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2247"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2247"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2247"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}