{"id":2251,"date":"2014-04-13T00:09:09","date_gmt":"2014-04-13T00:09:09","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2251"},"modified":"2014-03-10T16:12:08","modified_gmt":"2014-03-10T16:12:08","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-7","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2251","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 7"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">\n<p><em>Kt\u00f3rego\u015b dnia wygl\u0105daj\u0105c przez okno, zobaczyli\u015bmy, jak siedmiu \u017co\u0142nierzy d\u017awiga przez nasze podw\u00f3rko jak\u0105\u015b rur\u0119, skrzynki i tr\u00f3jn\u00f3g. Zorientowali\u015bmy si\u0119 w mig, \u017ce to ci\u0119\u017cki karabin maszynowy, taki sam jaki widnia\u0142 kiedy\u015b na ok\u0142adce \u201eP\u0142omyczka\u201d, na zdj\u0119ciu przedstawiaj\u0105cym m\u0142odzie\u017c szkoln\u0105 przekazuj\u0105c\u0105 wojsku karabin maszynowy zakupiony ze sk\u0142adek. Widok \u017co\u0142nierzy d\u017awigaj\u0105cych karabin maszynowy przestraszy\u0142 nas. Czy\u017cby Niemcy byli ju\u017c tak blisko? Antek nie wytrzyma\u0142 i zapyta\u0142 \u017co\u0142nierzy, po co ten karabin. \u201eTo przeciwlotniczy \u2014 odpowiedzieli. \u2014 Ustawimy go u was na dachu i b\u0119dziemy strzela\u0107 do Niemc\u00f3w. B\u0119dziemy was broni\u0107.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Takie dictum momentalnie zmieni\u0142o nastr\u00f3j. \u017bo\u0142nierze znikli w klatce schodowej, a my w podnieceniu czekali\u015bmy na alarm.<\/em><\/p>\n<p><em>Nied\u0142ugo czekali\u015bmy. Po kilkudziesi\u0119ciu minutach syreny zawy\u0142y, a na niebie da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 coraz wyra\u017aniejszy warkot samolot\u00f3w, odg\u0142osy dalszych i bli\u017cszych detonacji i ogie\u0144 zenit\u00f3wek. Nagle studni\u0119 naszego podw\u00f3rka wype\u0142ni\u0142 og\u0142uszaj\u0105cy klekot, jak by kto\u015b uderza\u0142 setkami drewnianych deszczu\u0142ek. Zdr\u0119twia\u0142em. Widz\u0105c m\u00f3j strach, Antek spokojnie wyja\u015bni\u0142: \u201eNic si\u0119 nie b\u00f3j! To nasz karabin maszynowy.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Odt\u0105d codziennie, podczas ka\u017cdego nalotu, nasz karabin zajadle klekota\u0142 zag\u0142uszaj\u0105c warkot samolot\u00f3w, eksplozje bomb i ogie\u0144 zenit\u00f3wek \u2014 uspokaja\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>16 wrze\u015bnia dzie\u0144 by\u0142 pochmurny. Niemniej jednak od rana n\u0119ka\u0142y nas naloty i ostrza\u0142 artyleryjski na przemian. Oko\u0142o po\u0142udnia kto\u015b przyni\u00f3s\u0142 wiadomo\u015b\u0107, \u017ce p\u0142onie Okr\u0105glak. Nie wiedzia\u0142em, co to jest Okr\u0105glak. Dopiero mama wyja\u015bni\u0142a mi, \u017ce to Katedra ewangelicka, zbudowana w XVIII wieku, za czas\u00f3w ostatniego kr\u00f3la. By\u0142em oburzony. Przecie\u017c s\u0142ysza\u0142em, \u017ce Niemcy to ewangelicy. Bombarduj\u0105 wi\u0119c ko\u015bci\u00f3\u0142 swego wyznania?! Nie chcia\u0142o mi si\u0119 to pomie\u015bci\u0107 w g\u0142owie.<\/em><\/p>\n<p><em>Oko\u0142o drugiej po po\u0142udniu niebo pociemnia\u0142o jeszcze bardziej i w pewnym momencie nast\u0105pi\u0142a cisza. Ucich\u0142y samoloty, umilk\u0142y armaty. Po chwili niebo jeszcze bardziej pociemnia\u0142o i lun\u0105\u0142 deszcz, a w kilka minut p\u00f3\u017aniej spad\u0142 solidny grad, taki jak w sierpniu, o grudkach lodu wielko\u015bci go\u0142\u0119biego jajka. Po niebie dudni\u0142y teraz odg\u0142osy piorun\u00f3w. Jeszcze trzy tygodnie temu strasznie si\u0119 ba\u0142em burzy, teraz przynosi\u0142a ukojenie. Niemcy nie b\u0119d\u0105 ani strzela\u0107, ani bombardowa\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Codziennie w przerwach mi\u0119dzy nalotami mama wychodzi\u0142a do sklepu na ulic\u0119 Skorupki po chleb, mas\u0142o i cukier. Kt\u00f3rego\u015b dnia wr\u00f3ci\u0142a tylko z odrobin\u0105 m\u0105ki, dwoma kilogramami ry\u017cu i suchymi w\u0119dzonymi szprotami, kt\u00f3re odt\u0105d sta\u0142y si\u0119 naszym codziennym po\u017cywieniem.<\/em><\/p>\n<p><em>Mimo \u017ce ze wzgl\u0119du na otaczaj\u0105c\u0105 nas groz\u0119 i podniecenie nie mieli\u015bmy specjalnie apetytu, jednak\u017ce po paru dniach g\u0142\u00f3d zacz\u0105\u0142 si\u0119 nam dawa\u0107 we znaki. Na ry\u017c i w\u0119dzone szproty nie mogli\u015bmy patrze\u0107. Pewnego dnia ojciec przyni\u00f3s\u0142 mi\u0119so. M\u00f3wi\u0142, \u017ce to z sarny trafionej od\u0142amkiem podczas ostrza\u0142u ogrodu zoologicznego, w kt\u00f3rym kompania ojca budowa\u0142a stanowiska dla karabin\u00f3w maszynowych.<\/em><\/p>\n<p><em>Przypomnia\u0142a mi si\u0119 wycieczka do ogrodu zoologicznego wiosn\u0105 tego roku. Je\u017adzili\u015bmy w\u00f3wczas z Antkiem w\u00f3zkiem zaprz\u0119\u017conym w strusie, a potem Antek na kucyku, a ja na lamie. Na zako\u0144czenie zwiedzania ZOO zrobiono nam zdj\u0119cia, mi\u0119dzy innymi zdj\u0119cie z ma\u0142ym jak kociak lewkiem, kt\u00f3rego obaj trzymali\u015bmy na kolanach, g\u0142aszcz\u0105c po sier\u015bci. Jak teraz wygl\u0105da ten ogr\u00f3d?<\/em><\/p>\n<p><em>Sarnina by\u0142a troch\u0119 s\u0142odkawo-kwa\u015bna, ale naprawd\u0119 doskona\u0142a. Dopiero po dobrej godzinie, gdy zjedli\u015bmy, ojciec wyjawi\u0142 prawd\u0119. Wcale nie by\u0142a to sarnina, lecz kawa\u0142 zadu konia artyleryjskiego, zabitego gdzie\u015b na \u017boliborzu od\u0142amkiem bomby. W kompanii ojca by\u0142 rze\u017anik, kt\u00f3ry natychmiast po nalocie, za zgod\u0105 dow\u00f3dcy baterii, po\u0107wiartowa\u0142 fachowo konia, rozdzielaj\u0105c mi\u0119so mi\u0119dzy kuchmistrza artylerzyst\u00f3w, \u017co\u0142nierzy swojej kompanii i zg\u0142odnia\u0142\u0105 ludno\u015b\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Od po\u0142owy wrze\u015bnia ju\u017c nie schodzili\u015bmy do piwnicy. Mimo alarm\u00f3w zostawali\u015bmy w mieszkaniu. Pewnego dnia rano siedzieli\u015bmy razem z mam\u0105 na tapczanie. Nalot trwa\u0142 ju\u017c do\u015b\u0107 d\u0142ugo. Nagle obezw\u0142adni\u0142 nas straszliwy gwizd. Odruchowo tul\u0105c si\u0119 wszyscy do siebie, przylgn\u0119li\u015bmy do \u015bciany. Eksplozja nie nast\u0105pi\u0142a, natomiast po chwili rozklekota\u0142 si\u0119 nasz karabin maszynowy. Ju\u017c nie pobiegli\u015bmy na g\u00f3r\u0119 sprawdza\u0107, co si\u0119 sta\u0142o. S\u0105siadka powiedzia\u0142a nam, \u017ce bomba przebi\u0142a dwie kondygnacje, nie eksploduj\u0105c. Jak si\u0119 okaza\u0142o, by\u0142a o wiele wi\u0119ksza od pierwszej. Ka\u017cdy powr\u00f3t ojca do domu by\u0142 wyczekiwany. Jego spok\u00f3j udziela\u0142 si\u0119 wszystkim, a jego opowie\u015bci zawsze napawa\u0142y nas otuch\u0105. Kt\u00f3rego\u015b dnia, ku naszemu przera\u017ceniu, ojciec przyszed\u0142 w zbryzganym krwi\u0105 p\u0142aszczu. By\u0142a to krew jego \u017co\u0142nierza z kompanii, \u015bmiertelnie ranionego od\u0142amkami szrapnela podczas pracy. Umar\u0142 na ojca r\u0119kach.<\/em><\/p>\n<p><em>Tego wieczora ojciec wygl\u0105da\u0142 na bardzo zm\u0119czonego. Usiad\u0142 ci\u0119\u017cko w k\u0105cie i nic si\u0119 nie odzywa\u0142. My\u015bmy z Antkiem komentowali sobie p\u00f3\u0142g\u0142osem wra\u017cenia dnia: opowie\u015b\u0107 ojca o \u015bmierci \u017co\u0142nierza, opowie\u015b\u0107 mamy o poleg\u0142ych widzianych w mie\u015bcie, o grobach przy ulicy Skorupki, niedaleko sklepu z ry\u017cem. Po chwili ojciec przysun\u0105\u0142 si\u0119 do sto\u0142u, wyj\u0105\u0142 portfel, a z niego jedn\u0105 ze swoich wizyt\u00f3wek. Wyj\u0105\u0142 te\u017c z kieszeni watermanna i zacz\u0105\u0142 co\u015b kaligrafowa\u0107 na wizyt\u00f3wce. Podszed\u0142em cicho z ty\u0142u i zajrza\u0142em mu przez rami\u0119. R\u00f3wno, jak na projektach ojca, literki uk\u0142ada\u0142y si\u0119 w napis: \u201eW razie \u015bmierci powiadomi\u0107 Janin\u0119 Piekarsk\u0105 ul. Marsza\u0142kowska 81a u pani Henclewskiej.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>\u015amier\u0107! Tylekro\u0107 ostatnio s\u0142ysza\u0142em o niej, lecz nigdy nie zetkn\u0105\u0142em si\u0119 z ni\u0105 bezpo\u015brednio. Pami\u0119ta\u0142em tylko umieraj\u0105cego pradziadka. Dwa lata temu, gdy \u017cy\u0142 jeszcze, ojciec z dziadkiem zaprowadzili nas obydwu do niego. Le\u017ca\u0142 w czerwonej szlafmycy na olbrzymim mahoniowym \u0142o\u017cu. Po \u015bmierci go nie widzia\u0142em. Wiem tylko, \u017ce \u017cy\u0142 dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105t cztery lata i umar\u0142. Dot\u0105d \u015bmier\u0107 omija\u0142a jako\u015b nasz\u0105 rodzin\u0119 i kr\u0105g bliskich. Teraz, w\u015br\u00f3d n\u0119kaj\u0105cego huku ognia artyleryjskiego, ten zapis ojca jakby j\u0105 urealnia\u0142 i przybli\u017ca\u0142. Rozp\u0142aka\u0142em si\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Ojciec odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 nagle i schowa\u0142 szybko portfel wraz z wizyt\u00f3wk\u0105. \u201eNie p\u0142acz! \u2014 powiedzia\u0142 i zacz\u0105\u0142 mnie tuli\u0107. \u2014 Przecie\u017c nic si\u0119 nie sta\u0142o.\u201d \u201eTatusiu! Ale ta kartka?!\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>D\u0142ugo nie mog\u0142em si\u0119 uspokoi\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Dni, kt\u00f3re teraz nast\u0105pi\u0142y, wype\u0142nia\u0142a ci\u0105gle trwoga. Jej rytm by\u0142 podporz\u0105dkowany regu\u0142om wojny: ostrza\u0142 artyleryjski, alarm, nalot, bombardowanie i tak od pocz\u0105tku. Ju\u017c nawet klekot naszego karabinu maszynowego nie uspokaja\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>23 wrze\u015bnia w po\u0142udnie wpad\u0142 na chwil\u0119 ojciec. Chcia\u0142 sprawdzi\u0107, czy \u017cyjemy. Tego dnia wiele bomb i pocisk\u00f3w pad\u0142o na Marsza\u0142kowsk\u0105. Ko\u015bci\u00f3\u0142 Zbawiciela p\u0142on\u0105\u0142. Po ulicy fruwa\u0142y na wp\u00f3\u0142 spalone kartki z msza\u0142\u00f3w i modlitewnik\u00f3w. Jedn\u0105 z takich kartek przyni\u00f3s\u0142 ojciec. Zachowa\u0142a si\u0119 do dzi\u015b, schowana pieczo\u0142owicie przez niego w \u017c\u00f3\u0142tej kopercie, opatrzonej napisem: \u201eKartka podniesiona na ul. Marsza\u0142kowskiej 81a, w czasie po\u017caru ko\u015bcio\u0142a Zbawiciela.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>27 wrze\u015bnia oko\u0142o po\u0142udnia nast\u0105pi\u0142a nagle cisza. Na podw\u00f3rko nasze zajecha\u0142 wojskowy \u0142azik, fiat 508 koloru khaki. Zatrzyma\u0142 si\u0119 ze zgrzytem hamulc\u00f3w na wprost naszego okna, pod przeciwleg\u0142\u0105 \u015bcian\u0105. Wysiad\u0142 z niego oficer w grzebieniastym he\u0142mie, z pistoletem przy boku, w butach z ostrogami. Zosta\u0142 natychmiast otoczony przez mieszka\u0144c\u00f3w. Pytaniom o przyczyn\u0119 ciszy, o lini\u0119 frontu, o losy Warszawy nie by\u0142o ko\u0144ca. Oficer nic nie umia\u0142 czy raczej nie chcia\u0142 powiedzie\u0107. Rzuci\u0142 tylko kr\u00f3tko: \u201eZawarto zawieszenie broni.\u201d Zasalutowa\u0142 i wyszed\u0142 na ulic\u0119, pozostawiaj\u0105c samoch\u00f3d na podw\u00f3rku.<\/em><\/p>\n<p><em>Poniewa\u017c przerwa w dzia\u0142aniach wojennych sta\u0142a si\u0119 faktem oczywistym, wyszed\u0142em z dziadkiem na miasto Ruszyli\u015bmy w kierunku placu Zbawiciela. Jezdnie i chodniki by\u0142y obsypane gruzem i zryte licznymi lejami po pociskach i bombach. Gdzieniegdzie w g\u0142\u0119bi ocala\u0142ych po-dworek widzieli\u015bmy wojenne groby. G\u00f3rne kondygnacje wielu dom\u00f3w po obu stronach Marsza\u0142kowskiej by\u0142y wy-palone. Gdy doszli\u015bmy do rogu Marsza\u0142kowskiej i Piusa, dom naro\u017cny po zachodniej stronie przy Piusa, pomi\u0119dzy Wilcz\u0105 a Piusa, p\u0142on\u0105\u0142 pe\u0142nym ogniem, tak \u017ce musieli\u015bmy przej\u015b\u0107 na drug\u0105 stron\u0119 ulicy. Skr\u0119cili\u015bmy niebawem w Koszykow\u0105. Na wprost gmachu Zak\u0142adu Architektury: Politechniki, na rogu Lwowskiej, le\u017ca\u0142 trup na wp\u00f3\u0142 po\u0107wiartowanego gniadosza. Poszli\u015bmy dalej Lwowsk\u0105 do placu przed Politechnik\u0105. Na jezdni obok placu wala\u0142o si\u0119 mn\u00f3stwo porozrywanych \u0142usek karabinowych. Zaraz za placem rysowa\u0142a si\u0119 linia okop\u00f3w. U zbiegu Polnej, 6 Sierpnia i Lwowskiej sta\u0142 na posterunku \u017co\u0142nierz w kaszkowanym he\u0142mie na g\u0142owie, z bagnetem nasadzonym na karabin. Dziadek podszed\u0142 do niego, nawi\u0105zuj\u0105c rozmow\u0119. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce ju\u017c kilkadziesi\u0105t metr\u00f3w dalej s\u0105 stanowiska niemieckie, a te rozerwane \u0142uski karabinowe pochodz\u0105 z podr\u0119cznego sk\u0142adu amunicji, w kt\u00f3ry uderzy\u0142 pocisk w nocy. Sk\u0142ad wylecia\u0142 w powietrze.<\/em><\/p>\n<p><em>T\u0105 sam\u0105 drog\u0105 wr\u00f3cili\u015bmy do domu.<\/em><\/p>\n<p><em>Wieczorem przyszed\u0142 ojciec. By\u0142 za\u0142amany. Potwierdzi\u0142 wiadomo\u015b\u0107 o zawieszeniu broni: \u201ePertraktacje w sprawie kapitulacji Warszawy s\u0105 w toku, jednak\u017ce Warszawa nie zosta\u0142a zdobyta. Ju\u017c jutro nigdzie nie id\u0119\u201d, doda\u0142. Z torby, w kt\u00f3rej nosi\u0142 mask\u0119 gazow\u0105, wyj\u0105\u0142 kartk\u0119 kratkowanego papieru. By\u0142o to za\u015bwiadczenie, \u017ce Komenda Baonu Pracy udziela ojcu urlopu.<\/em><\/p>\n<p><em>28 wrze\u015bnia obudzi\u0142 nas rano klakson samochodowy. To nasi koledzy, stwierdziwszy swobodny dost\u0119p do wn\u0119trza \u0142azika pozostawionego wczoraj przez oficera, dusili gumow\u0105 gruszk\u0119 samochodowej tr\u0105bki. \u017badne perswazje i zakazy doros\u0142ych nie odnosi\u0142y skutku. Klakson \u017ca\u0142o\u015bnie popiskiwa\u0142 co chwila. Wreszcie ojciec nie wytrzyma\u0142, wzi\u0105\u0142 scyzoryk i przeci\u0105\u0142 gruszk\u0119, k\u0142ad\u0105c kres szarpi\u0105cym nerwy d\u017awi\u0119kom.<\/em><\/p>\n<p><em>Oko\u0142o dziesi\u0105tej poszed\u0142 ojciec do swego dow\u00f3dztwa po wiadomo\u015bci. Wr\u00f3ci\u0142 zgn\u0119biony. Batalion zosta\u0142 w\u0142a\u015bnie rozwi\u0105zany i termin urlopu, okre\u015blony na dzie\u0144 2 pa\u017adziernika, przesuwa\u0142 si\u0119 w niesko\u0144czono\u015b\u0107. Ustnie ojciec otrzyma\u0142 od dow\u00f3dcy ca\u0142kowity \u201eabszyt\u201d. Gdy odchodzi\u0142, dow\u00f3dca wr\u0119czy\u0142 mu jeszcze spodnie z magazyn\u00f3w wojskowych, jako \u017ce magazyny te zostan\u0105 niebawem przekazane Niemcom.<\/em><\/p>\n<p><em>Wobec pewnej kapitulacji ojciec podj\u0105\u0142 decyzj\u0119, i\u017c wracamy do domu. Nazajutrz, po\u017cegnawszy pa\u0144stwa Wydrzyckich i pani\u0105 Henclewsk\u0105, ruszyli\u015bmy na Sadyb\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Wracali\u015bmy w\u0142a\u015bciwie t\u0105 sam\u0105 drog\u0105 \u2014 Marsza\u0142kowsk\u0105 w kierunku Piusa, do G\u00f3rno\u015bl\u0105skiej. Od G\u00f3rno\u015bl\u0105skiej skr\u0119cili\u015bmy w My\u015bliwieck\u0105. Nagle powietrzem wstrz\u0105sn\u0119\u0142a seria eksplozji. Wystraszy\u0142em si\u0119. Czy\u017cby Niemcy nie honorowali rozejmu? Przecie\u017c kapitulacja, zawieszenie broni!<\/em><\/p>\n<p><em>Byli\u015bmy na osi Kana\u0142u Piaseczy\u0144skiego, gdy zn\u00f3w rozleg\u0142y si\u0119 detonacje, jednak o mniejszym nat\u0119\u017ceniu. Od bramy \u0141azienek zbli\u017ca\u0142 si\u0119 w\u0142a\u015bnie ku nam \u017co\u0142nierz w grzebieniastym he\u0142mie, z karabinem na plecach. Ojciec zapyta\u0142 go o przyczyn\u0119 detonacji. \u201eA to nic takiego \u2014 odpowiedzia\u0142 \u017co\u0142nierz \u2014 wysadzamy dzia\u0142a i amunicj\u0119. Przecie\u017c nie oddamy ich Niemcom.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Skr\u0119cili\u015bmy w kierunku ulicy 29 Listopada. Na wprost DAK-u (Dywizjonu Artylerii Konnej), na osi bia\u0142ego budynku koszar, na wysokim postumencie sta\u0142o popiersie genera\u0142a w jakim\u015b dawnym mundurze z orderami. Zapyta\u0142em dziadka, kto to taki. \u201eTo genera\u0142 J\u00f3zef Bem, kt\u00f3ry walczy\u0142 w 1830 roku o wolno\u015b\u0107 Polski, a p\u00f3\u017aniej o wolno\u015b\u0107 W\u0119gier\u201d, odpowiedzieli niemal r\u00f3wnocze\u015bnie dziadek z ojcem.<\/em><\/p>\n<p><em>Za budynkiem koszar znajdowa\u0142a si\u0119 drewniana wartownia przypominaj\u0105ca g\u00f3ralsk\u0105 cha\u0142up\u0119. W jej drzwiach sta\u0142 wartownik w czarnym berecie. Gdy zobaczy\u0142 zbli\u017ca si\u0119 nasz\u0105 gromadk\u0119, znikn\u0105\u0142 we wn\u0119trzu. Po chwili ukaza\u0142 si\u0119 z papierow\u0105 torb\u0105 i podszed\u0142 do nas. Przyjrza\u0142em mu si\u0119. By\u0142 stary, mia\u0142 siwe w\u0105sy i pooran\u0105 bruzdami twarz.<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eMasz, bracie! \u2014 powiedzia\u0142 wr\u0119czaj\u0105c mi torb\u0119. \u2014 To od biednego polskiego \u017co\u0142nierza.\u201d Zajrza\u0142em onie\u015bmielony do wn\u0119trza torby. Le\u017ca\u0142y w niej owini\u0119te w celofan jakie\u015b paczki dziwnych myde\u0142ek. Jedne jasne z dziurkami jak herbatniki, drugie br\u0105zowe, pachn\u0105ce kaw\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy mama zajrza\u0142a do torby, w jej oczach zaszkli\u0142y si\u0119 \u0142zy. Te jasne myde\u0142ka to by\u0142y \u017co\u0142nierskie suchary, a te czarne to \u017co\u0142nierskie porcje kawy. Kaza\u0142a mi odda\u0107 torb\u0119 \u017co\u0142nierzowi. \u201eNie trzeba, prosz\u0119 pana\u201d, m\u00f3wi\u0142a. \u201eNiech pani we\u017amie \u2014 szepn\u0105\u0142 \u0142ami\u0105cym si\u0119 g\u0142osem. \u2014 To dla dzieci.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Zn\u00f3w min\u0119li\u015bmy barykad\u0119 na Czerniakowskiej. Nie zwr\u00f3ci\u0142em uwagi, czy sta\u0142o jeszcze na niej owo ma\u0142\u017ce\u0144skie \u0142\u00f3\u017cko. Ko\u0142o klasztoru Nazaretanek spotkali\u015bmy dw\u00f3ch \u017co\u0142nierzy w czarnych beretach, z karabinami na plecach, w spodniach z owijaczami. Ojciec zapyta\u0142: \u201eCzy uda nam si\u0119 przej\u015b\u0107 na Sadyb\u0119?\u201d \u201eNie wiemy. Tam, na rogu Che\u0142mskiej, ostatnia nasza barykada, dalej ju\u017c Niemcy. Nie wiemy, czy was puszcz\u0105. Dla nas ju\u017c si\u0119 wszystko sko\u0144czy\u0142o.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Na rogu Kaszubskiej i Czerniakowskiej zatrzyma\u0142a nas jaka\u015b starsza pani. \u201eDok\u0105d, pa\u0144stwo, idziecie?\u201d \u201eNa Sadyb\u0119\u201d, odpowiedzia\u0142 ojciec. \u201eNie wiem, czy pa\u0144stwa przepuszcz\u0105. Tam dalej s\u0105 Niemcy. Chod\u017acie, pa\u0144stwo, do mnie odpocz\u0105\u0107.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Byli\u015bmy tak zm\u0119czeni, \u017ce rodzice przyj\u0119li zaproszenie.<\/em><\/p>\n<p><em>Pani, kt\u00f3ra nas zaprosi\u0142a do siebie, by\u0142a wdow\u0105 po lekarzu. Mieszka\u0142a z c\u00f3rk\u0105, m\u0142od\u0105 \u0142adn\u0105 dziewczyn\u0105, \u017con\u0105 lotnika, kt\u00f3rego po\u015blubi\u0142a w sierpniu i od 30 sierpnia nie mia\u0142a o nim \u017cadnej wiadomo\u015bci.<\/em><\/p>\n<p><em>Roztasowali\u015bmy si\u0119 u go\u015bcinnej dobrej duszy, a ojciec poszed\u0142 do dow\u00f3dcy barykady dowiedzie\u0107 si\u0119, czy b\u0119dziemy mogli przej\u015b\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Byli\u015bmy g\u0142odni. Mama nam zaproponowa\u0142a, \u017ceby\u015bmy spr\u00f3bowali \u017co\u0142nierskich suchar\u00f3w, podarowanych przez wartownika. Wyj\u0105\u0142em je z torby. Gryz\u0105c stwierdzi\u0142em, \u017ce s\u0105 twarde. \u201eS\u0105 takie jak \u017co\u0142nierska s\u0142u\u017cba\u201d, powiedzia\u0142 dziadek.<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem wr\u00f3ci\u0142 ojciec. Rozkazy dotycz\u0105ce ruchu ludno\u015bci przez lini\u0119 przerwania ognia nie nadesz\u0142y jeszcze do dow\u00f3dcy barykady. Musieli\u015bmy czeka\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>U pani doktorowej zostali\u015bmy kilka dni. Marzli\u015bmy noc\u0105, bo szyb w oknach nie by\u0142o. Jedli\u015bmy suchy ry\u017c i w\u0119dzone szproty, na kt\u00f3re ju\u017c dawno nie mog\u0142em patrzy\u0107. Zw\u0142aszcza obrzyd\u0142 mi ry\u017c. Ojciec codziennie chodzi\u0142 do dow\u00f3dcy barykady. Wreszcie 30 wrze\u015bnia rano mogli\u015bmy wyruszy\u0107. Przy barykadzie od naszej strony sta\u0142 nasz wartownik. By\u0142 w he\u0142mie i mia\u0142 jeszcze karabin. Po drugiej stronie sta\u0142 Niemiec w zimnozielonym mundurze, w olbrzymim he\u0142mie z szerokim opadaj\u0105cym a\u017c na plecy ko\u0142nierzem-okapem.<\/em><\/p>\n<p><em>Nie s\u0142u\u017cbowo, nie oficjalnie po\u017cegna\u0142 nas nasz \u017co\u0142nierz. Pom\u00f3g\u0142 jeszcze mamie i babciom przekroczy\u0107 w\u0105sk\u0105 drewnian\u0105 k\u0142adk\u0119, przerzucon\u0105 przez okop.<\/em><\/p>\n<p><em>Z dr\u017c\u0105cym sercem szed\u0142em po tej k\u0142adce. Tak rozpocz\u0119\u0142y si\u0119 dla nas d\u0142ugie tysi\u0105c dziewi\u0119\u0107set pi\u0119\u0107dziesi\u0105t dwa dni okupacji.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; Kt\u00f3rego\u015b dnia wygl\u0105daj\u0105c przez okno, zobaczyli\u015bmy, jak siedmiu \u017co\u0142nierzy d\u017awiga przez nasze podw\u00f3rko jak\u0105\u015b rur\u0119, skrzynki i tr\u00f3jn\u00f3g. Zorientowali\u015bmy si\u0119 w mig, \u017ce to ci\u0119\u017cki karabin maszynowy, taki sam jaki widnia\u0142 kiedy\u015b na ok\u0142adce \u201eP\u0142omyczka\u201d, na zdj\u0119ciu przedstawiaj\u0105cym m\u0142odzie\u017c szkoln\u0105 przekazuj\u0105c\u0105 wojsku karabin maszynowy zakupiony ze sk\u0142adek. Widok [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2251","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2251","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2251"}],"version-history":[{"count":2,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2251\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2254,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2251\/revisions\/2254"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2251"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2251"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2251"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}