{"id":2258,"date":"2014-04-21T00:13:39","date_gmt":"2014-04-21T00:13:39","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2258"},"modified":"2014-03-10T16:18:55","modified_gmt":"2014-03-10T16:18:55","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-8","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2258","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 8"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>OKUPACJA<\/em><\/p>\n<p><em>Po drugiej stronie barykady sprawdzanie dokument\u00f3w przez Niemca trwa\u0142o dobr\u0105 chwil\u0119. Babcia Zosia z ojcem spokojnie t\u0142umaczyli mu co\u015b po niemiecku. Ja za\u015b z zainteresowaniem przygl\u0105da\u0142em si\u0119 po raz pierwszy w \u017cyciu z tak bliska wrogowi. Nie ba\u0142em si\u0119 go. Przecie\u017c obok mnie by\u0142 ojciec. Gdy szczeg\u00f3\u0142owo lustrowa\u0142em uzbrojenie i umundurowanie Niemca, zatrzyma\u0142em wzrok na dole jego p\u0142aszcza \u2014 by\u0142 wystrz\u0119piony.<\/em><\/p>\n<p><em>Mogli\u015bmy ruszy\u0107 w dalsz\u0105 drog\u0119. Odcinek Czerniakowskiej pomi\u0119dzy Che\u0142msk\u0105 a placem Bernardy\u0144skim sprawia\u0142 przykre wra\u017cenie. Niekt\u00f3re s\u0142upy trakcji tramwajowej by\u0142y powyginane, a przewody wszystkich s\u0142up\u00f3w sm\u0119tnie zwiesza\u0142y si\u0119 ku ziemi.<\/em><\/p>\n<p><em>Czy nasz dom stoi?<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy dochodzili\u015bmy do sieroci\u0144ca prowadzonego przez zakonnice, po\u0142o\u017conego po zachodniej stronie Czerniakowskiej, na wprost W\u00f3jt\u00f3wki, dostrzegli\u015bmy id\u0105c\u0105 w naszym kierunku s\u0105siadk\u0119 z pierwszego pi\u0119tra, pani\u0105 Szczerkowsk\u0105. Ucieszyli\u015bmy si\u0119 ze spotkania. Od pani Emmy dowiedzieli\u015bmy si\u0119, \u017ce nasz blok stoi. Uszkodzony, podziurawiony nieco pociskami, ale stoi.<\/em><\/p>\n<p><em>Nie s\u0142ucha\u0142em dalej rozmowy rodzic\u00f3w z pani\u0105 Szczerkowsk\u0105, bo dostrzeg\u0142em auto zbli\u017caj\u0105ce si\u0119 od strony ko\u015bcio\u0142a czerniakowskiego. By\u0142a to odkryta limuzyna z przedni\u0105 szyb\u0105 w l\u015bni\u0105cej metalowej ramie. W aucie siedzieli Niemcy. Jeden z nich mia\u0142 binokle na nosie. Zdziwi\u0142y mnie du\u017ce owalne czapki tych Niemc\u00f3w. Prz\u00f3d i ty\u0142 czapek by\u0142y zagi\u0119te zawadiacko do g\u00f3ry, natomiast \u015brodek by\u0142 zakl\u0119\u015bni\u0119ty, co czyni\u0142o tak\u0105 czapk\u0119 podobn\u0105 do siod\u0142a. Niemcy min\u0119li nas w ob\u0142okach kurzu, kieruj\u0105c si\u0119 ku barykadzie.<\/em><\/p>\n<p><em>Po\u017cegnali\u015bmy pani\u0105 Szczerkowsk\u0105, a sami d\u017awign\u0119li\u015bmy walizki i ruszyli\u015bmy w stron\u0119 domu. Za ko\u015bcio\u0142em, przed fos\u0105 przyku\u0142 moj\u0105 uwag\u0119 p\u0142ytki kwadratowy okop, w kt\u00f3rym sta\u0142a podstawa od ci\u0119\u017ckiego karabinu maszynowego. Stanowisko by\u0142o zwr\u00f3cone ku Sadybie. Pod podstaw\u0105 i na niej le\u017ca\u0142y stosy wystrzelonych ta\u015bm. \u201eTo stanowisko naszych \u017co\u0142nierzy\u201d, powiedzia\u0142 ojciec. Chcieli\u015bmy z Antkiem podej\u015b\u0107, \u017ceby zobaczy\u0107 wszystko z bliska, ale ojciec nie pozwoli\u0142. \u201eP\u00f3\u017aniej tutaj przyjdziemy\u201d, doda\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy zbli\u017cali\u015bmy si\u0119 do Okr\u0119\u017cnej, z daleka zarysowa\u0142 si\u0119 drewniak naszej szko\u0142y. Sta\u0142a nienaruszona, natomiast domek Pa\u0142ki by\u0142 rozpaczliwie przekrzywiony, przypominaj\u0105c rozbit\u0105 skrzynk\u0119 do owoc\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Blok sta\u0142. Dach wygl\u0105da\u0142 okropnie z powy\u0142amywanymi krokwiami, uszkodzon\u0105 w wielu miejscach konstrukcj\u0105 i nielicznymi dach\u00f3wkami. \u015aciany by\u0142y podziurawione od\u0142amkami i kulami. Wchodz\u0105c na podw\u00f3rko, za przepompowni\u0105 szamba po prawej stronie, na wprost klatki numer 3, dostrzeg\u0142em cztery mogi\u0142y z drewnianymi krzy\u017cami z desek. Na jednym z krzy\u017cy wisia\u0142 grzebieniasty he\u0142m z niewielk\u0105 wyszarpan\u0105 wyrw\u0105 z boku. Na ka\u017cdej mogile le\u017ca\u0142 bukiecik zwi\u0119d\u0142ych bratk\u00f3w. Po raz pierwszy w \u017cyciu widzia\u0142em \u017co\u0142nierski gr\u00f3b z tak bliska.<\/em><\/p>\n<p><em>Ze \u015bci\u015bni\u0119tym sercem weszli\u015bmy na klatk\u0119 schodow\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Zm\u0119czeni drog\u0105 i pokonywaniem pi\u0119ter, zadyszani, stan\u0119li\u015bmy przed drzwiami mieszkania. By\u0142y zamkni\u0119te, tak jak je pozostawili\u015bmy przed dwudziestoma dniami. Ojciec wyj\u0105\u0142 z kieszeni klucze, wsadzi\u0142 w zamek i otworzy\u0142 drzwi. Stan\u0119li\u015bmy jak wryci. Za progiem na pod\u0142odze le\u017ca\u0142y w nie\u0142adzie narz\u0119dzia domowe: obc\u0119gi, m\u0142otek, du\u017cy stary klucz do otwierania konserw, n\u00f3\u017c kuchenny i niewielka \u017celazna kotwiczka, kt\u00f3r\u0105 jeszcze w czerwcu zrobi\u0142 nam pan Antek Kami\u0144ski do naszych \u0142\u00f3dek z kory, kt\u00f3rymi bawili\u015bmy si\u0119 na pla\u017cy nad Narwi\u0105. Pod\u0142og\u0119 przedpokoju na ca\u0142ej powierzchni pokrywa\u0142a warstwa bia\u0142ego py\u0142u. Za szaf\u0105, obok otwartych drzwi prowadz\u0105cych do sypialni,, znajduj\u0105cych si\u0119 na wprost drzwi do \u0142azienki, widnia\u0142a olbrzymia, chyba metrowej \u015brednicy ka\u0142u\u017ca zakrzep\u0142ej krwi.<\/em><\/p>\n<p><em>Jak si\u0119 okaza\u0142o, w nasze mieszkanie uderzy\u0142y dwa pociski. Jeden z nich (nie wiemy, czy to by\u0142 pierwszy, czy drugi) wpad\u0142 oknem gabinetu ojca, przebi\u0142 kom\u00f3rk\u0119 usytuowan\u0105 na poddaszu i uderzy\u0142 w pianino. Na szcz\u0119\u015bci\u0107 nie eksplodowa\u0142. Uwi\u0105z\u0142 w pianinie, kt\u00f3re wraz \u017a jego uderzeniem wyda\u0142o sw\u00f3j ostatni d\u017awi\u0119k. Czerep pociska pod wp\u0142ywem uderzenia rozp\u0119k\u0142 si\u0119 na kilkana\u015bcie grubych ci\u0119\u017ckich od\u0142amk\u00f3w. Jeden z tych od\u0142amk\u00f3w wyszarpa\u0142 dziur\u0119 w pod\u0142odze. Na od\u0142amku g\u0142owicy, zachowanym do dnia dzisiejszego, czytelna jest data produkcji: 23 III 1939. Ojciec wyj\u0105\u0142 potem niewypa\u0142 z pianina, po-zbiera\u0142 wszystkie od\u0142amki, z\u0142o\u017cy\u0142 do kupy i zdrutowa\u0142. Pocisk mia\u0142 prawie metr d\u0142ugo\u015bci. Gdyby eksplodowa\u0142, nie mieliby\u015bmy gdzie mieszka\u0107. By\u0142 wystrzelony gdzie\u015b ze S\u0142u\u017cewca lub Ursynowa.<\/em><\/p>\n<p><em>Drugi pocisk, wystrzelony z kierunku Wilanowa, przebi\u0142 sko\u015bny mansardowy sufit nad sypialni\u0105, przelecia\u0142 przez otwarte drzwi sypialni, przebi\u0142 \u015bcian\u0119 do \u0142azienki, pod\u0142og\u0119 pod oknem w \u0142azience i eksplodowa\u0142 w mieszkaniu drugiego pi\u0119tra, wybijaj\u0105c jeszcze otw\u00f3r do \u0142azienki pa\u0144stwa Szczerkowskich na pierwszym pi\u0119trze. W tym miejscu, gdzie teraz w naszej \u0142azience by\u0142a olbrzymia dziura, dwa metry na dwa, sta\u0142 ostatnio konik na biegunach, na kt\u00f3rym cz\u0119sto harcowali\u015bmy po mieszkaniu, ku strapieniu mamy rysuj\u0105c pod\u0142og\u0119 i \u015bpiewaj\u0105c g\u0142o\u015bno: \u201eHej, hej, u\u0142ani!\u201d Ten sam konik, kt\u00f3rego g\u0142aska\u0142em po grzywie, siedz\u0105c na nocniku podczas pierwszego nalotu. Zgin\u0105\u0142 jak prawdziwy u\u0142a\u0144ski ko\u0144. Ocala\u0142a jakim\u015b cudem Antkowa szabla. \u201eTo dobry znak\u201d, powiedzia\u0142 ojciec.<\/em><\/p>\n<p><em>Chodz\u0105c gromadk\u0105, bezradnie rozgl\u0105dali\u015bmy si\u0119 po mieszkaniu. Wzrok m\u00f3j ponownie. wr\u00f3ci\u0142 do zakrzep\u0142ej ka\u0142u\u017cy krwi. Czyja to krew?&#8230; Nie dowiem si\u0119 tego nigdy. Rodzice zaj\u0119li si\u0119 porz\u0105dkowaniem zniszczonego mieszkania. My\u015bmy z Antkiem mieli czas dla siebie. \u201eWyrastali\u015bmy tam, gdzie nas nie posieli.\u201d Blok by\u0142 wyludniony. Obeszli\u015bmy wszystkie klatki schodowe. W wielu mieszkaniach powybijano kolbami drzwi, filungi popruto bagnetami. Na klatce schodowej numer 1, po lewej stronie od wej\u015bcia do ogrodu, widnia\u0142 na \u015bcianie napis o\u0142\u00f3wkiem: \u201eTu by\u0142o Wojsko Polskie 1939\u201d, a po drugiej stronie, tu\u017c przy framudze drzwi wewn\u0119trznych: \u201eIII drzwi na strzelnic\u0119.\u201d Mo\u017ce to napisa\u0142 jeden z tych, kt\u00f3rzy le\u017c\u0105 teraz na podw\u00f3rku? Mo\u017ce ten, na kt\u00f3rego grobie jest ten przestrzelony he\u0142m?<\/em><\/p>\n<p><em>Ogr\u00f3d, podw\u00f3rko, otoczenie bloku by\u0142o jednym wielkim pobojowiskiem. Po drugiej stronie fosy, w parku, zn\u00f3w gr\u00f3b z drewnianym krzy\u017cem, a na nim niemiecki he\u0142m. Obro\u0144cy Sadyby drogo sprzedawali ka\u017cd\u0105 pi\u0119d\u017a ziemi, drogo sprzedawali swoje \u017cycie.<\/em><\/p>\n<p><em>Przed klatk\u0105 schodow\u0105 numer 3, od strony podw\u00f3rka, \u017co\u0142nierze niemieccy zrzucali na kup\u0119 zbierane wok\u00f3\u0142 polskie oporz\u0105dzenie wojskowe. By\u0142y tam he\u0142my, koce, plecaki,- chlebaki, saperki, mena\u017cki, manierki, pasy, bagnety, maski gazowe. Karabiny, przewa\u017cnie bez zamk\u00f3w i z po\u0142amanymi kolbami, wnosili do mieszkania na parterze. Niekt\u00f3re by\u0142y bardzo d\u0142ugie, z dziwnymi d\u0142ugimi czw\u00f3r-graniastymi bagnetami \u2014 wygl\u0105da\u0142y jak dzidy.<\/em><\/p>\n<p><em>W pewnej chwili w ogr\u00f3dku warzywnym genera\u0142owej Branickiej dostrzeg\u0142em niemieckiego \u017co\u0142nierza, jak wywleka\u0142 z chaszczy kilka karabin\u00f3w. Szoruj\u0105c nimi po trotuarze, min\u0105\u0142 nas i nie zwr\u00f3ci\u0142 na nas najmniejszej uwagi. Gdy znikn\u0105\u0142 w klatce schodowej, Antek poci\u0105gn\u0105\u0142 mnie w te same chaszcze. W\u015br\u00f3d badyli pomidorowych wala\u0142a si\u0119 porozrzucana amunicja karabinowa. Tu i \u00f3wdzie Antek wygrzeba\u0142 zasypane ziemi\u0105 i li\u015b\u0107mi jakie\u015b kr\u00f3tkie metalowe jakby rurki czy pr\u0119ty z zakrzywionymi r\u0119koje\u015bciami zako\u0144czonymi kulk\u0105. Zacz\u0105\u0142 je zbiera\u0107 spiesznie do swego zuchowego beretu. \u201eCo to jest? Co robisz?\u201d, zapyta\u0142em. \u201eZamki do karabin\u00f3w, frajerze! Czy chcesz \u017ceby si\u0119 dosta\u0142y Niemcom? St\u00f3j i kapuj, czy kt\u00f3ry nie idzie!\u201d Wy straszony stan\u0105\u0142em przy chwiej\u0105cej si\u0119 tyczce pomidorowej, udaj\u0105c, \u017ce podwi\u0105zuj\u0119 \u0142odyg\u0119, a r\u00f3wnocze\u015bnie rozgl\u0105da\u0142em si\u0119 trwo\u017cliwie wok\u00f3\u0142. Antek tymczasem za\u0142adowa\u0142 beret zamkami, nakrywaj\u0105c dodatkowo koszul\u0105. Wyszli\u015bmy schyleni i przez klatk\u0119 schodow\u0105 numer 7, po-\u0142o\u017con\u0105 najdalej od klatki numer 3, w kt\u00f3rej urz\u0119dowali Niemcy, wyszli\u015bmy do ogrodu. \u201eCo z tym zrobimy?\u201d, zapyta\u0142em. \u201eDo fosy, kochasiu! Do fosy!\u201d, powiedzia\u0142 Antek i stan\u0105wszy za grub\u0105 topol\u0105 w ogr\u00f3dku, tu\u017c nad brzegiem wody, zacz\u0105\u0142 wrzuca\u0107 do niej zdobycz. Zaimponowa\u0142 nam odwag\u0105, pomys\u0142owo\u015bci\u0105 i determinacj\u0105. \u201eNie m\u00f3w tylko ojcu, bo by nam spu\u015bci\u0142 manto\u201d, doda\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Nie wiedzieli\u015bmy, \u017ce w tym samym czasie nasz ojciec wynosi\u0142 z rozbitego mieszkania kapitana Fiszera, z pi\u0119tra pod nami, pi\u0119kny belgijski dwunastostrza\u0142owy sztucer kapitana, kt\u00f3ry ukry\u0142 nast\u0119pnie w kom\u00f3rce nad pokojem babci Karolci.<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem zjawi\u0142 si\u0119 na podw\u00f3rku szkolny i zuchowy kolega Antka, J\u0119drek Ku\u017aniar. Od niego dowiedzieli\u015bmy si\u0119 nieco szczeg\u00f3\u0142\u00f3w o losach Sadyby podczas obl\u0119\u017ceni.<\/em><\/p>\n<p><em>Sadyba stanowi\u0142a samotn\u0105 plac\u00f3wk\u0119. W okresie od 17 do 25 wrze\u015bnia nasz dom by\u0142 w\u0142a\u015bciwie twierdz\u0105. W dnia 26 wrze\u015bnia, gdy Niemcy rozpocz\u0119li generalny szturm na Sadyb\u0119, dom przechodzi\u0142 kilkakrotnie z r\u0105k do r\u0105k. Walka wr\u0119cz toczy\u0142a si\u0119 na klatkach schodowych, w mieszkaniach na korytarzach. Mostu na fosie od strony Wilanowa broni\u0142 Janusz Kusoci\u0144ski. Strzela\u0142 ze swego cekaemu, dop\u00f3ki nie zosta\u0142 ranny. On, olimpijski biegacz, w obronie mostu zamykaj\u0105cego dost\u0119p Niemcom do fortu i do bloku zosta\u0142 ranny w obie nogi. Le\u017ca\u0142 w mieszkaniu pani Zofii Biernackiej, kt\u00f3ra podczas walk kierowa\u0142a punktem sanitarnym na Sadybie, opiekuj\u0105c si\u0119 rannymi i odsy\u0142aj\u0105c ich do Szpitala Ujazdowskiego, gdy jeszcze by\u0142o to mo\u017cliwe Kusoci\u0144skiego ju\u017c nie zd\u0105\u017cy\u0142a odes\u0142a\u0107. Sadyba zosta\u0142a odci\u0119ta. Umie\u015bci\u0142a go w swoim mieszkaniu na parterze przy ulicy Powsi\u0144skiej. P\u00f3\u017aniej Antek z J\u0119drkiem dost\u0105pili zaszczytu pilnowania, czy nie zbli\u017caj\u0105 si\u0119 Niemcy do mieszkania, a J\u0119drek nawet z samym \u201eKusym\u201d rozmawia\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Odurzony wra\u017ceniami, wraca\u0142em do domu. Na klatce schodowej, na p\u00f3\u0142pi\u0119trze, w tr\u00f3jk\u0105tnej drewnianej spluwaczce dostrzeg\u0142em jaki\u015b dziwny przedmiot. By\u0142 to metalowy cylinder, zw\u0119\u017caj\u0105cy si\u0119 ku do\u0142owi, z jak\u0105\u015b \u015brub\u0105, z boku za\u015b cylindra stercza\u0142a r\u0119koje\u015b\u0107 przypominaj\u0105ca po\u0142ow\u0119 szczypiec, a przy r\u0119koje\u015bci wisia\u0142o metalowe k\u00f3\u0142eczko. Podnios\u0142em ten dziwny instrument i zabra\u0142em do domu. Ledwie go przynios\u0142em, ojciec zabra\u0142 mi \u201ezabawk\u0119\u201d i z szerokim zamachem wyrzuci\u0142 przez okno do fosy. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce by\u0142 to zapalnik r\u0119cznego granatu. Musia\u0142em przy tym wys\u0142ucha\u0107 ostrej reprymendy. Dobrze, \u017ce nie wie, pomy\u015bla\u0142em, o naszych wyczynach z zamkami.<\/em><\/p>\n<p><em>Obydwaj z ojcem nie wiedzieli\u015bmy z kolei, \u017ce w\u0142a\u015bnie w tym czasie brat m\u00f3j na sp\u00f3\u0142k\u0119 z J\u0119drkiem zamelinowali w fosie przy brzegu kilka karabin\u00f3w, kt\u00f3rych nie znalaz\u0142 w ogr\u00f3dku warzywnym penetruj\u0105cy go niemiecki \u017co\u0142nierz. Robili to sami, \u201ezuchy \u2014 doro\u015bli jedenastolatkowie\u201d, nie chcieli mie\u0107 mnie, \u201esiedmioletniego g\u00f3wniarza\u201d, za \u015bwiadka.<\/em><\/p>\n<p><em>Rodzice w dalszym ci\u0105gu porz\u0105dkowali zrujnowane mieszkanie, a my\u015bmy z Antkiem w\u0142\u00f3czyli si\u0119 po Sadybie. Kt\u00f3rego\u015b dnia poszli\u015bmy na fort. Domek Pa\u0142ki rozbity pociskami nie nadawa\u0142 si\u0119 do zamieszkania, tote\u017c stary stra\u017cnik przeni\u00f3s\u0142 si\u0119 do fortowego bunkra nad fos\u0105, po prawej stronie \u017celaznego mostu zwodzonego. Lasek brzozowo-leszczynowy, tzw. krzaki, w kt\u00f3rych jeszcze par\u0119 miesi\u0119cy temu podczas przerw lekcyjnych bawili\u015bmy si\u0119 w Indian, by\u0142 wyci\u0119ty. Pozosta\u0142y po nim tylko cienkie pie\u0144ki i stosy porozrzucanych ga\u0142\u0119zi. Jak opowiada\u0142 J\u0119drek, \u201ekrzaki\u201d zosta\u0142y wyci\u0119te przez naszych \u017co\u0142nierzy. Musieli sobie ods\u0142oni\u0107 przedpole, \u017ceby mie\u0107 dobr\u0105 obserwacj\u0119. Tu i \u00f3wdzie le\u017ca\u0142y puszki z dziurkowanymi wieczkami, kt\u00f3re przypomina\u0142y durszlaki. By\u0142y osmalone, tak jak by je kto\u015b trzyma\u0142 nad ogniskiem. By\u0142y to wypalone \u015bwiece dymne. Co krok spotykali\u015bmy leje po pociskach. W dw\u00f3ch miejscach znale\u017ali\u015bmy niewypa\u0142y olbrzymich pocisk\u00f3w artyleryjskich. Stary \u017celazny most zwodzony na fosie, prowadz\u0105cy na dziedziniec fortowy, w wielu miejscach mia\u0142 zerwan\u0105 nawierzchni\u0119. \u015aciany fortu by\u0142y podziurawione kulami. G\u0142\u00f3wna brama nie istnia\u0142a, a jej obramienie by\u0142o wyszczerbione od ku\u0142, granat\u00f3w i pocisk\u00f3w. Przed olbrzymim otworem bramy w\u015br\u00f3d cegie\u0142 i gruzu wala\u0142y, si\u0119 nadpalone strz\u0119py polskich mundur\u00f3w. Przy jednym z tych strz\u0119p\u00f3w dostrzeg\u0142em guzik z. orze\u0142kiem. Podnios\u0142em go.<\/em><\/p>\n<p><em>Nasi \u017co\u0142nierze bronili fortu d\u0142ugo i dzielnie. Byli z jakiego\u015b ochotniczego Batalionu Ordona. Podobno zabrak\u0142o im amunicji, a gdy Niemcy przys\u0142ali parlamentariuszy z wezwaniem do poddania si\u0119, nasi nie chc\u0105c kapitulowa\u0107 i i\u015b\u0107 do niewoli, wysadzili si\u0119 w powietrze i zgin\u0119li pod gruzami<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn1\">[1]<\/a>.<\/em><\/p>\n<p><em>\u015alady walki rzuca\u0142y si\u0119 w oczy w ka\u017cdym miejscu dziedzi\u0144ca. W lewym jego naro\u017cniku, nie opodal okna fortowej latryny, sta\u0142a kuchnia polowa z wysok\u0105 rur\u0105 komina. Jej kocio\u0142 by\u0142 podziurawiony kulami, dyszle sm\u0119tnie oparte o ziemi\u0119, a drewniana \u0142aweczka dla wo\u017anicy z\u0142amana. \u015aciana boczna zachodniego skrzyd\u0142a fortu, na wp\u00f3\u0142 zawalona, mia\u0142a olbrzymi\u0105 dziur\u0119 u szczytu, osypan\u0105 ziemi\u0105 z fortowego nasypu.<\/em><\/p>\n<p><em>Z wycieczki po forcie wracali\u015bmy pe\u0142ni wra\u017ce\u0144. Zaszed\u0142em do dziadka. W podnieceniu opowiada\u0142em mu o forcie i o naszych \u017co\u0142nierzach, co wysadzili si\u0119 w powietrze.<\/em><\/p>\n<p><em>Dziadek popatrzy\u0142 na mnie jako\u015b dziwnie, pokiwa\u0142 g\u0142ow\u0105 i podszed\u0142 do biblioteki. Pogrzeba\u0142 chwil\u0119 mi\u0119dzy ksi\u0105\u017ckami i wr\u0119czy\u0142 mi cienk\u0105 broszurk\u0119. \u201ePrzeczytaj ten wiersz\u201d, powiedzia\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Zdziwiony otworzy\u0142em w \u015brodku na chybi\u0142, trafi\u0142 i zacz\u0105\u0142em po cichu czyta\u0107: .<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eZnasz Ordona, czy widzisz, gdzie jest?\u201d \u2014 \u201eJenerale,<\/em><br \/>\n<em>Czy go znam?&#8230; Tam sta\u0142 zawsze, to dzia\u0142o kierowa\u0142.<\/em><br \/>\n<em>Nie widz\u0119 \u2014 znajd\u0119 \u2014 dojrz\u0119! \u2014 w\u015br\u00f3d dymu si\u0119 schowa\u0142;<\/em><br \/>\n<em>Lecz \u015br\u00f3d najg\u0119stszych k\u0142\u0119b\u00f3w dymu ile\u017c razy<\/em><br \/>\n<em>Widzia\u0142em r\u0119k\u0119 jego, daj\u0105c\u0105 rozkazy&#8230; \u2014<\/em><br \/>\n<em>Widz\u0119 go znowu \u2014 widz\u0119 r\u0119k\u0119 \u2014 b\u0142yskawic\u0119,<\/em><br \/>\n<em>Wywija, grozi wrogom, trzyma paln\u0105 \u015bwiec\u0119,<\/em><br \/>\n<em>Bior\u0105 go \u2014 zgin\u0105\u0142 \u2014 o nie \u2014 skoczy\u0142 w d\u00f3\u0142 \u2014 do loch\u00f3w.\u201d<\/em><br \/>\n<em>\u201eDobrze \u2014 rzecze jenera\u0142 \u2014 nie odda im proch\u00f3w.\u201d<\/em><br \/>\n<em>Tu blask \u2014 dym \u2014 chwila cicho \u2014 i huk jak stu grom\u00f3w!<\/em><br \/>\n<em>Za\u0107mi\u0142o si\u0119 powietrze od ziemi wy\u0142om\u00f3w,<\/em><br \/>\n<em>Harmaty podskoczy\u0142y i jak wystrzelone<\/em><br \/>\n<em>Toczy\u0142y si\u0119 na ko\u0142ach \u2014 lonty zapalone<\/em><br \/>\n<em>Nie trafi\u0142y do swoich panew. I dym wion\u0105\u0142<\/em><br \/>\n<em>Prosto ku nam; i w g\u0119stej chmurze nas och\u0142on\u0105\u0142.<\/em><br \/>\n<em>I nie by\u0142o nic wida\u0107 pr\u00f3cz granat\u00f3w blasku,<\/em><br \/>\n<em>I powoli dym rzednia\u0142, opada\u0142 deszcz piasku.<\/em><br \/>\n<em>Spojrza\u0142em na redut\u0119; \u2014 wa\u0142y, palisady,<\/em><br \/>\n<em>Dzia\u0142a i naszych garstka, i wrog\u00f3w gromady:<\/em><br \/>\n<em>Wszystko jako sen znik\u0142o&#8230;<\/em><br \/>\n<em>Przej\u0119ty bieg\u0142em wzrokiem po linijkach tekstu, a przed oczami mia\u0142em strzaskan\u0105 bram\u0119 fortu.\u00a0\u201eDziadku! Kto to jest ten Ordon? Czy to o naszym forcie?\u201d \u201eO tym, jak walcz\u0105 i gin\u0105 Polacy \u2014 powiedzia\u0142 dziadek. \u2014 Przeczytaj! By\u0142o to sto osiem lat temu. Te\u017c w Warszawie.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Poruszony do g\u0142\u0119bi i zaciekawiony zabra\u0142em broszur\u0119 do domu. Nazajutrz obaj z Antkiem umieli\u015bmy Redut\u0119 Ordona na pami\u0119\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>D\u0142ugo rozbrzmiewa\u0142y po Sadybie echa wrze\u015bniowych walk \u2014 s\u0142uchali\u015bmy coraz to innych opowie\u015bci, znajdowali\u015bmy nie raz strzaskany he\u0142m, u\u0142amany bagnet, cz\u0119\u015b\u0107 karabinu czy guzik z orze\u0142kiem.<\/em><\/p>\n<p><em>Tymczasem nowe zjawisko \u2014 okupacja coraz bardziej zacz\u0119\u0142a dociera\u0107 do \u015bwiadomo\u015bci. Pr\u0105du nie by\u0142o, wi\u0119c radio pozosta\u0142o g\u0142uche. Doro\u015bli skar\u017cyli si\u0119 do siebie, \u017ce nie ma \u017cadnych informacji o tym, co si\u0119 dzieje na \u015bwiecie. \u201e W \u201eNowym Kurierze Warszawskim\u201d prawdziwe s\u0105 tylko nekrologi i szwabskie og\u0142oszenia\u201d, powiedzia\u0142 kiedy\u015b dziadek ze z\u0142o\u015bci\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>W ko\u0144cu pa\u017adziernika ukaza\u0142o si\u0119 w\u0142a\u015bnie takie og\u0142oszenie, \u017ce do komisariatu policji trzeba oddawa\u0107 radioodbiorniki. Przed odniesieniem radia dziadek spu\u015bci\u0142 je kilka razy ze schod\u00f3w, ojciec za\u015b z naszego powyjmowa\u0142\u00a0lampy. To samo chcia\u0142a zrobi\u0107 pani Szczerkowska, ale nie mog\u0142a sobie poradzi\u0107. My\u015bla\u0142a, \u017ce si\u0119 je wykr\u0119ca tak jak \u017car\u00f3wki, dopiero ojciec pom\u00f3g\u0142 jej zdemontowa\u0107 radio. Pan Szczerkowski jeszcze z frontu nie wr\u00f3ci\u0142. \u201eTo dzielna kobieta\u201d, powiedzia\u0142 ojciec.<\/em><\/p>\n<p><em>Komunikacji z miastem nie by\u0142o \u017cadnej. Jedyny \u015brodek lokomocji stanowi\u0142y nogi, nie by\u0142em wi\u0119c zachwycony, gdy kt\u00f3rego\u015b dnia ojciec powiedzia\u0142, \u017ce p\u00f3jdziemy razem do \u015ar\u00f3dmie\u015bcia. Widz\u0105c moj\u0105 niech\u0119\u0107, obieca\u0142 mi pokaza\u0107 w rowie przy Che\u0142mskiej kawa\u0142ek g\u0105sienicy z rozbitego niemieckiego czo\u0142gu i to mnie skusi\u0142o. Wyprawa trwa\u0142a ca\u0142y dzie\u0144. W nagrod\u0119 dosta\u0142em ksi\u0105\u017ck\u0119. Na w\u00f3zku na ulicy \u015awi\u0119tokrzyskiej kupi\u0142 mi ojciec Przygody Tomka Sawyera. Ksi\u0105\u017cka by\u0142a sp\u0119cznia\u0142a i mia\u0142a pomarszczon\u0105, ok\u0142adk\u0119. Na wewn\u0119trznej stronie ok\u0142adki odbito w zielonym tuszu piecz\u0105tk\u0119 z napisem: \u201eEgzemplarz uszkodzony podczas po\u017caru ksi\u0119garni.\u201d Zaszli\u015bmy te\u017c do rodziny mamy na Sask\u0105 K\u0119p\u0119. Cioteczny brat mamy, wuj Genek Chodkowski, ju\u017c wr\u00f3ci\u0142. Walczy\u0142 jako porucznik w obronie Grochowa. W dniu kapitulacji schowa\u0142 mundur, nie poszed\u0142 do niewoli. Na niemieckie wezwania do rejestracji oficer\u00f3w nie zg\u0142asza\u0142 si\u0119. Kilkudziesi\u0119cioletni drewniany domek prababci, Anny Przybytkowskiej, by\u0142 ca\u0142y. Natomiast w naro\u017cnik domu babci Karolci uderzy\u0142a bomba. Lokatorzy jeszcze nie wr\u00f3cili, wi\u0119c dom by\u0142 pusty.<\/em><\/p>\n<p><em>Powoli zacz\u0119li natomiast wraca\u0107 niekt\u00f3rzy mieszka\u0144cy naszego bloku. Niebawem zacz\u0105\u0142 si\u0119 te\u017c rysowa\u0107 bilans strat. Nasz s\u0105siad z ni\u017cszego pi\u0119tra, kapitan Fiszer, nie wr\u00f3ci\u0142. \u015alad po nim i jego rodzinie zagin\u0105\u0142, podobnie jak \u015blad po koledze Antka i ca\u0142ej rodzinie kapitana Czeremskiego. Nie wr\u00f3ci\u0142 pan Burczyk, ojciec towarzyszy naszych dzieci\u0119cych zabaw, kole\u017canki szkolnej Antka, Kamy, oraz m\u0142odszych od niej, Teresy i Micha\u0142a. Nie wr\u00f3ci\u0142 te\u017c kapitan Drozdowski. Polegli obaj lub gdzie\u015b zagin\u0119li. Kapitan Rossowski, kapitan Krzemi\u0144ski i porucznik Ku\u017aniar, ojciec J\u0119drka, tkwili w obozach jenieckich, podobnie jak dalsi s\u0105siedzi z Sadyby: pu\u0142kownik Jakucuk, pu\u0142kownik Bagi\u0144ski czy major Pomirski. Wr\u00f3ci\u0142 jedynie ojciec mojej kole\u017canki szkolnej, zawodowy oficer, kapitan Jerzy D\u0105browski.<\/em><\/p>\n<p><em>Do mieszkania pod jedynk\u0105 na klatce schodowej numer 3, na parterze, na wprost mieszkania doktora Szczube\u0142ka \u2014 do kt\u00f3rego nie powr\u00f3cili pa\u0144stwo Lewandowscy \u2014 wprowadzi\u0142 si\u0119 niebawem nowy lokator. Zajecha\u0142 doro\u017ck\u0105. By\u0142 o kulach. Nazywa\u0142 si\u0119 Leon Sowi\u0144ski. By\u0142 to oficer artylerii, ranny podczas kampanii wrze\u015bniowej od\u0142amkiem w nog\u0119. P\u00f3\u017aniej, gdy zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 z nami, pokaza\u0142 nam sw\u00f3j \u201epami\u0105tkowy but\u201d, l\u015bni\u0105cy oficerek z cholew\u0105 rozszarpan\u0105 od\u0142amkiem i rozci\u0119t\u0105 wzd\u0142u\u017c no\u017cem przez sanitariusza, oraz rogatywk\u0119 z czarnym otokiem.<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem te\u017c zacz\u0119\u0142y si\u0119 wyja\u015bnia\u0107 losy przyjaci\u00f3\u0142 rodzic\u00f3w. Niekt\u00f3rzy wr\u00f3cili, po innych \u015blad zagin\u0105\u0142. Pod\u201d Be\u0142chatowem poleg\u0142 pan Witold Nehrebecki. Pan Jurek Krawczy\u0144ski unikn\u0105\u0142 niewoli, wr\u00f3ci\u0142. Z otwartymi ustami ch\u0142on\u0119li\u015bmy z Antkiem jego opowie\u015b\u0107 o bitwie. Okop, w kt\u00f3rym si\u0119 znajdowa\u0142, by\u0142 po\u0142o\u017cony w jakim\u015b sadzie nad granic\u0105. Gdy 1 wrze\u015bnia Niemcy ruszyli do szturmu, strzela\u0142 bez zastanowienia, na o\u015blep. Wystrzela\u0142 prawie dwie \u0142adownice, nie trafia\u0142. Po raz pierwszy w \u017cyciu strzela\u0142 do ludzi. \u201eDopiero kiedy zobaczy\u0142em rannych i poleg\u0142ych towarzyszy broni, odzyska\u0142em zimn\u0105 krew \u2014 powiedzia\u0142 pan Jurek \u2014 mierzy\u0142em powoli i z zastanowieniem. Strza\u0142y by\u0142y celne.\u201d<\/em><\/p>\n<div>\n<hr align=\"left\" size=\"1\" width=\"33%\" \/>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref1\">[1]<\/a> Rzeczywisto\u015b\u0107 by\u0142a inna, cho\u0107 nie mniej bohaterska. O obronie fortu w ostatnich dw\u00f3ch dniach niemieckiego szturmu tak napisa\u0142 pu\u0142kownik Ludwik G\u0142owacki:<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eW nocy z 25 na 28 wrze\u015bnia obsadzono fort czerniakowski nast\u0119puj\u0105co: pluton ppor. rez. Jana Borowskiego z 3 kompanii ochotniczego batalionu im. Ordona p\u00f3r. rez. Jana Pietrzyka obsadzi\u0142 grzbiet fortu; pluton tej\u017ce kompanii pod dow\u00f3dztwem ppor. rez. Stanis\u0142awa Domina oraz cz\u0119\u015b\u0107 1 kompanii 2 batalionu 360 pp obsadzi\u0142y fort i trzypi\u0119trow\u0105 kamienic\u0119 zabezpieczaj\u0105c\u0105 do\u0144 dost\u0119p, a pozosta\u0142y pluton z 3 kompanii ochotniczego batalionu im. Ordona \u2014 mostek prowadz\u0105cy do fortu. W samej miejscowo\u015bci Sadyba kpt. art. Konstanty Zbijewski z cz\u0119\u015bci\u0105 swego 2 ochotniczego Batalionu \u00abObrony Warszawy&#8221; powzi\u0105\u0142 decyzj\u0119 trzymania si\u0119 jako samodzielny punkt oporu.<\/em><\/p>\n<p><em>Noc up\u0142yn\u0119\u0142a spokojnie mimo bezpo\u015bredniej styczno\u015bci z nieprzyjacielem. 26 wrze\u015bnia o godzinie 5.00 Niemcy rozpocz\u0119li natarcie na mostek. Ppor. rez. Micha\u0142 Gazicki przedstawi\u0142 to nast\u0119puj\u0105co: \u00abZabroni\u0142em strzela\u0107, by umo\u017cliwi\u0107 Niemcom przej\u015bcie. Dopiero gdy byli po tej stronie, otworzyli\u015bmy ogie\u0144 z odleg\u0142o\u015bci 50 m. Kosztowa\u0142o to Niemc\u00f3w kilkudziesi\u0119ciu zabitych i rannych. Po pewnym czasie Niemcy zasypali fort pociskami z ci\u0119\u017ckich mo\u017adzierzy. Ogie\u0144 trwa\u0142 do\u015b\u0107 d\u0142ugo, obsada fortu ponios\u0142a du\u017ce straty. R\u00f3wnocze\u015bnie wr\u00f3g uderzy\u0142 na mostek i na dom, kt\u00f3ry kilkakrotnie przechodzi\u0142 z r\u0105k do r\u0105k. Po utracie domu utrzymanie mostku by\u0142o niemo\u017cliwe. Moje przeciwuderzenie nie odnios\u0142o skutku. Niemcy wdarli si\u0119 na wierzch fortu. Brak granat\u00f3w r\u0119cznych by\u0142 najs\u0142absz\u0105 stron\u0105 przy prowadzeniu walki wr\u0119cz. Ostatecznie Niemcy opanowali grzbiet fortu. Szybko odczuli\u015bmy to s\u0105siedztwo. Niemcy wrzucali przez dymniki granaty r\u0119czne, \u015bwiece dymne i gaz \u0142zawi\u0105cy, stwarzaj\u0105c warunki nie do zniesienia. Sp\u0119dzanie Niemc\u00f3w z g\u00f3ry fortu te\u017c nie pomaga\u0142o, poniewa\u017c nie byli\u015bmy w stanie utrzyma\u0107 zdobytego terenu, przedstawiaj\u0105cego dogodny cel dla strzelc\u00f3w z okien okolicznych dom\u00f3w. Ostatecznie dali\u015bmy im spok\u00f3j. \u017bo\u0142nierze przyzwyczaili si\u0119 powoli do \u015bwiec dymnych i gazu \u0142zawi\u0105cego, pomagaj\u0105c sobie wyrzucaniem kopc\u0105cych naboi przez okna, rozbijaj\u0105c je wystrza\u0142ami z karabinu&#8230;&#8221;<\/em><\/p>\n<p><em>Fort utrudnia\u0142 Niemcom swobod\u0119 poruszania si\u0119 zar\u00f3wno na szosie wilanowskiej, jak i przez Czerniak\u00f3w. Dlatego te\u017c postanowili wysadzi\u0107 go w powietrze.<\/em><\/p>\n<p><em>Oko\u0142o godziny 11.00 nast\u0105pi\u0142 wybuch \u0142adunk\u00f3w minerskich, zawalaj\u0105c dwie trzecie kazamat\u00f3w i grzebi\u0105c pod gruzami oko\u0142o 20 \u017co\u0142nierzy, w tym trzech oficer\u00f3w: ppor. rez. Jana Borowskiego i ppor. rez. Stanis\u0142awa Domina oraz z 1 kompanii \u2014 ppor. rez. Mieczys\u0142awa Cichowskiego. Ppor. rez. Micha\u0142a Gazickiego odgrzebano spod gruz\u00f3w. Ranny por. rez. Jan Pietrzyk poleci\u0142 ppor. rez. Gazickiemu przebi\u0107 si\u0119 do miasta z pozosta\u0142\u0105 przy \u017cyciu cz\u0119\u015bci\u0105 za\u0142ogi. Sam za\u015b podj\u0105\u0142 si\u0119 os\u0142ony odwrotu ogniem ci\u0119\u017ckich karabin\u00f3w maszynowych.<\/em><\/p>\n<p><em>W czasie pr\u00f3by otwarcia bramy fortu poleg\u0142o trzech strzelc\u00f3w, a kpr. Lewandowski zosta\u0142 ranny. S\u0142yszano, jak Niemcy co\u015b tam kuli nad ocala\u0142\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 kazamat\u00f3w. Chcieli \u017cywcem pogrzeba\u0107 reszt\u0119 za\u0142ogi.<\/em><\/p>\n<p><em>W takiej sytuacji pozosta\u0142e przy \u017cyciu resztki 3 kompanii ochotniczego batalionu im. Ordona skapitulowa\u0142y.<\/em><\/p>\n<p><em>Ppor. rez. Micha\u0142 Gazicki wyprowadzi\u0142 35 \u017co\u0142nierzy i wraz z nimi o \u015bwicie 27 wrze\u015bnia zaj\u0105\u0142 stanowisko odwodowe w rejonie ulic M\u0105cznej i Czerniakowskiej. [&#8230;]<\/em><\/p>\n<p><em>Oddzia\u0142y niemieckiej 46 dywizji piechoty, maj\u0105ce wielk\u0105 przewag\u0119 nad oddzia\u0142ami polskimi, wypar\u0142y s\u0142ab\u0105 obsad\u0119 miejscowo\u015bci Sadyba, kt\u00f3rej dow\u00f3dca, kpt. Konstanty Zbijewski, odebra\u0142 sobie \u017cycie&#8230;&#8221; (Obrona Warszawy i Modlina 1939, MON 1975, wyd. 4, s. 307\u2014309).<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eBy\u0142 to jeden z najofiarniejszych boj\u00f3w w obronie Warszawy&#8221;, jak oceni\u0142 to dow\u00f3dca zachodniego przedmo\u015bcia, pu\u0142kownik Marian Porwit (Obrona Warszawy \u2014 wrzesie\u0144 1939, Czytelnik 1959, s. 256).<\/em><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; OKUPACJA Po drugiej stronie barykady sprawdzanie dokument\u00f3w przez Niemca trwa\u0142o dobr\u0105 chwil\u0119. Babcia Zosia z ojcem spokojnie t\u0142umaczyli mu co\u015b po niemiecku. Ja za\u015b z zainteresowaniem przygl\u0105da\u0142em si\u0119 po raz pierwszy w \u017cyciu z tak bliska wrogowi. Nie ba\u0142em si\u0119 go. Przecie\u017c obok mnie by\u0142 ojciec. Gdy szczeg\u00f3\u0142owo [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2258","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2258","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2258"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2258\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2259,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2258\/revisions\/2259"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2258"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2258"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2258"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}