{"id":2260,"date":"2014-04-24T00:19:03","date_gmt":"2014-04-24T00:19:03","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2260"},"modified":"2014-03-10T16:25:43","modified_gmt":"2014-03-10T16:25:43","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-9","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2260","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 9"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Z pocz\u0105tkiem listopada przyby\u0142 nam nowy wsp\u00f3\u0142mieszkaniec. Przyprowadzi\u0142a go ciotka Genia \u0141aukajtis. By\u0142 to pan Jurek Wasilewski, jeden z mieszka\u0144c\u00f3w ulicy Okr\u0119\u017cnej. Przyszed\u0142 w nocy w mundurze. By\u0142 ranny w brzuch. Uda\u0142o mu si\u0119 unikn\u0105\u0107 niewoli. Po r\u00f3\u017cnych perypetiach dotar\u0142 na Sadyb\u0119. Rodzice jego jeszcze nie wr\u00f3cili, zaszed\u0142 wi\u0119c do ciotki Geni, a poniewa\u017c u niej w mieszkaniu nie by\u0142o odpowiednich warunk\u00f3w, przyprowadzi\u0142a go do nas. Mama pos\u0142a\u0142a mu w pokoju babci Karolci. Nie pami\u0119tam, gdzie walczy\u0142. Pami\u0119tam jednak jego opowie\u015b\u0107 o walce z niemieckimi czo\u0142gami. Z pepanc\u00f3w strzelali do ostatniego pocisku, p\u00f3\u017aniej pozosta\u0142y im tylko wi\u0105zki granat\u00f3w. Na jego szcz\u0119\u015bcie w momencie, gdy zosta\u0142 ranny, by\u0142 ju\u017c od kilku dni g\u0142odny. Ten g\u0142\u00f3d ocali\u0142 mu \u017cycie.<\/em><\/p>\n<p><em>Ostatnie dni jesieni by\u0142y wyj\u0105tkowo pi\u0119kne. W c\u00f3\u017c w\u00f3wczas mogli\u015bmy si\u0119 bawi\u0107? Oczywi\u015bcie w wojsko. Na podstawie w\u0142asnych obserwacji i pomni opowie\u015bci znajomych atakowali\u015bmy naszymi kapiszonowymi karabinami \u201ena bagnety\u201d, wysadzali\u015bmy si\u0119 w powietrze, rzucali\u015bmy granaty z kasztan\u00f3w, padali\u015bmy ranni i zabici. Jednak\u017ce nasze wojska nie by\u0142y okre\u015blone narodowo. Za \u017cadne skarby \u015bwiata nikt nie chcia\u0142 by\u0107 Niemcem. Za rad\u0105 starszego od nas Edka Lauda\u0144skiego zgodzili\u015bmy si\u0119 na podzia\u0142 na \u201eczerwonych\u201d i \u201eniebieskich\u201d.<\/em><\/p>\n<p><em>15 listopada rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 rok szkolny. W zimnych, nieopalanych klasach po raz pierwszy od kilku miesi\u0119cy spotkali\u015bmy si\u0119 z prawie wszystkimi kolegami. Wielu nie wiedzia\u0142o nic o losach swoich ojc\u00f3w. Inni wiedzieli ju\u017c, \u017ce nie maj\u0105 na kogo czeka\u0107. Ojciec Staszka Tarki poleg\u0142 na przedpolach Sadyby.<\/em><\/p>\n<p><em>W ko\u0144cu listopada wr\u00f3ci\u0142 wuj, Witold Sipay\u0142\u0142o. Bra\u0142 udzia\u0142 w bitwie nad Bzur\u0105. Walczy\u0142 w Kresowej Brygadzie Kawalerii, w 10 pu\u0142ku artylerii lekkiej, w drugim dywizjonie, w trzeciej baterii. Od 4 wrze\u015bnia cofa\u0142 si\u0119 znad Warty. Walczy\u0142 p\u00f3\u017aniej pod G\u0142ownem i Skierniewicami. Pu\u0142k zosta\u0142 rozbity. \u017bo\u0142nierze zniszczyli dzia\u0142a. Wielu dosta\u0142o si\u0119 do niewoli. Zamkni\u0119to ich w budynku szkolnym, kt\u00f3ry otoczono karabinami maszynowymi. W nocy wraz z kilkoma innymi oficerami wuj wyszed\u0142 przez okno mansardowe na dach, spu\u015bci\u0142 si\u0119 po rynnie i uciek\u0142. Gdzie\u015b u ch\u0142opa zdoby\u0142 ubranie cywilne. Szed\u0142 piechot\u0105. Nogi jego stanowi\u0142y jeden wielki p\u0119cherz.<\/em><\/p>\n<p><em>Wkr\u00f3tce po nim przyby\u0142 brat ciotki Geni, pan Fredek \u0141aukajtis. Jego nogi by\u0142y w jeszcze gorszym stanie ni\u017c nogi wuja. Po prostu mia\u0142 otwarte rany. Zamieszka\u0142 u nas. Nie m\u00f3g\u0142 teraz powr\u00f3ci\u0107 do swej rodziny w Sok\u00f3\u0142ce.<\/em><\/p>\n<p><em>Kt\u00f3rego\u015b deszczowego dnia mama zawo\u0142a\u0142a mnie do kuchennego okna. Na podw\u00f3rku obok przepompowni szamba sta\u0142 samoch\u00f3d sanitarny, z kt\u00f3rego wynoszono trumny zbite z prostych, nie heblowanych desek. Kilku m\u0119\u017cczyzn w bia\u0142ych fartuchach rozkopywa\u0142o groby poleg\u0142ych \u017co\u0142nierzy. Przytuleni do siebie z mam\u0105, rami\u0119 w rami\u0119, w milczeniu patrzyli\u015bmy na podw\u00f3rko. W pewnej chwili poczu\u0142em, jak mam\u0105 wstrz\u0105sa szloch. \u201ePrzypatrz si\u0119 dobrze i zapami\u0119taj\u201d, powiedzia\u0142a \u0142ami\u0105cym si\u0119 g\u0142osem. Z rozkopanego do\u0142u wydobyto kilka oblepionych ziemi\u0105 zw\u0142ok w mundurach koloru khaki. Jaka\u015b kobieta w bia\u0142ym fartuchu, w gumowych r\u0119kawiczkach, przeszukiwa\u0142a kieszenie poleg\u0142ych. Wyjmowa\u0142a z nich co\u015b i chowa\u0142a w tekturowym pude\u0142ku. Poleg\u0142ych sk\u0142adano do trumien, wypisuj\u0105c na wiekach numery. Potem za\u0142adowano trumny do sanitarki i kondukt odjecha\u0142. D\u0142ugo nie mog\u0142em sobie znale\u017a\u0107 miejsca.<\/em><\/p>\n<p><em>Nasz ojciec nie mia\u0142 \u017cadnej pracy. Gdy Niemcy zarz\u0105dzili przymusow\u0105 rejestracj\u0119 bezrobotnych, nie zg\u0142osi\u0142 si\u0119. Po upadku twierdzy modli\u0144skiej i zaj\u0119ciu jej przez Niemc\u00f3w by\u0142o jasne, \u017ce nie nale\u017cy ko\u0144czy\u0107 rozpocz\u0119tych tam rob\u00f3t, a nawet w miar\u0119 mo\u017cliwo\u015bci zatrze\u0107 ich \u015blady. Dzi\u0119ki znajomo\u015bciom mego chrzestnego, pana Ludwika Wardzy\u0144skiego, w dniu 11 listopada ojciec uzyska\u0142 za\u015bwiadczenie Izby Rzemie\u015blniczej o zatrudnieniu w firmie grawerskiej Romana Sentkiewicza.<\/em><\/p>\n<p><em>20 listopada ojciec wyruszy\u0142 do Nowego Dworu. Chcia\u0142 zabra\u0107 pozostawione tam we wrze\u015bniu plany i reszt\u0119 osobistych rzeczy. Nowy Dw\u00f3r i Modlin zosta\u0142y w\u0142\u0105czone do Rzeszy. Wr\u00f3ci\u0142 dopiero 24 listopada. Jak opowiada\u0142, drewniana zabudowa Nowego Dworu \u2014 parterowce i pi\u0119trowce \u017cydowskiej biedoty by\u0142y spalone. Pan Antek Kami\u0144ski jeszcze nie wr\u00f3ci\u0142. Cie\u015bla, pan Paszeniuk, zosta\u0142 aresztowany przez gestapo. Fredek Kelm chodzi\u0142 w partyjnym niemieckim mundurze, z pistoletem przy boku. Burmistrza, pana Przedwieckiego, aresztowano, a jego miejsce zajmowa\u0142 volksdeutsch Wendt. Spokojna, ale stanowcza by\u0142a rozmowa ojca z tymi dwoma. Na uwag\u0119 Fredka, \u017ce ju\u017c Polski nie ma, ojciec odpowiedzia\u0142 kr\u00f3tko: \u201eWojna jeszcze trwa.\u201d Fredek i Wendt \u0142askawie zwr\u00f3cili uwag\u0119, \u017ce oni tego nie s\u0142ysz\u0105, bo zawsze bardzo lubili pana in\u017cyniera. Wendt da\u0142 ojcu przepustk\u0119 do twierdzy. Jednak\u017ce nie uda\u0142o si\u0119 ojcu odnale\u017a\u0107 swoich rzeczy. Szczeg\u00f3lnie zale\u017ca\u0142o mu na planach magistrali. Nie chcia\u0142, \u017ceby si\u0119 dosta\u0142y w r\u0119ce Niemc\u00f3w. Nie\u015bwiadom sprawy Wendt obieca\u0142 pom\u00f3c odnale\u017a\u0107 te plany jako rzekome rysunki wodoci\u0105g\u00f3w w Nowym Dworze, kt\u00f3re jego, niemieckiego burmistrza, mia\u0142y interesowa\u0107 w przysz\u0142o\u015bci.<\/em><\/p>\n<p><em>Pod koniec listopada pod\u0142\u0105czono gaz. By\u0142o to wieczorem. Po pewnym czasie poczuli\u015bmy zapach ulatniaj\u0105cego si\u0119 gazu z \u0142azienki. Pochodzi\u0142 prawdopodobnie z rozbitej instalacji w mieszkaniu kapitana Fiszera. Dziadek postanowi\u0142 zej\u015b\u0107, zobaczy\u0107 i wy\u0142\u0105czy\u0107 dop\u0142yw gazu przy liczniku. Wzi\u0105\u0142 \u015bwieczk\u0119, poniewa\u017c \u015bwiat\u0142a elektrycznego w dalszym ci\u0105gu nie by\u0142o i korzystali\u015bmy z r\u00f3\u017cnego rodzaju \u015bwieczek, nie wy\u0142\u0105czaj\u0105c nagrobkowych. Ojca a\u017c poderwa\u0142o. Bez s\u0142owa odebra\u0142 dziadkowi \u015bwieczk\u0119. Dziadek zapomnia\u0142 bowiem o kardynalnej zasadzie, \u017ce nie mo\u017ce by\u0107 otwartego ognia przy ulatniaj\u0105cym si\u0119 gazie, mimo \u017ce przecie\u017c by\u0142 in\u017cynierem od instalacji gazowych. Ostatecznie ojciec, zaopatrzony w mask\u0119 gazow\u0105, poszed\u0142 do mieszkania Fiszer\u00f3w i po omacku zakr\u0119ci\u0142 g\u0142\u00f3wny zaw\u00f3r. Byli\u015bmy uratowani.<\/em><\/p>\n<p><em>Z pocz\u0105tkiem grudnia wr\u00f3ci\u0142 stryj Czes\u0142aw. Ubrany w ch\u0142opski ko\u017cuch we\u0142n\u0105 do wierzchu, przepasany konopnym sznurem, z dawno niegolonym zarostem wygl\u0105da\u0142 jak pastuch lub \u017cebrak. Przedziera\u0142 si\u0119 a\u017c od \u0141ucka.<\/em><\/p>\n<p><em>Wkr\u00f3tce po nim wr\u00f3ci\u0142 r\u00f3wnie\u017c pan Szczerkowski. D\u0142ugie by\u0142y jego peregrynacje. Zachowa\u0142 sw\u00f3j mapnik wojskowy i kompas. Bawili\u015bmy si\u0119 p\u00f3\u017aniej cz\u0119sto z Mirkiem i mapnikiem, i kompasem. Nogi pana Szczerkowskiego nie r\u00f3\u017cni\u0142y si\u0119 wiele od n\u00f3g wuja Witold* czy pana Fredka, by\u0142y ca\u0142e w p\u0119cherzach.<\/em><\/p>\n<p><em>Z powodu jakiej\u015b epidemii zamkni\u0119to szko\u0142\u0119. Powr\u00f3cili\u015bmy do niej dopiero w po\u0142owie grudnia.<\/em><\/p>\n<p><em>14 grudnia ojciec powt\u00f3rnie pojecha\u0142 do Nowego Dworu. Znalaz\u0142a si\u0119 cz\u0119\u015b\u0107 jego papier\u00f3w. Uzyska\u0142 Passierschein od Wendta na wypisanym na maszynie formularzu, na kt\u00f3rym Wendt nagryzmoli\u0142 odr\u0119cznie gotykiem, \u017ce zezwala na wywiezienie trzech rolek rysunk\u00f3w technicznych wodoci\u0105g\u00f3w w Nowym Dworze. Wendt da\u0142 si\u0119 oszuka\u0107. Ojciec odda\u0142 mu bezwarto\u015bciowe odbitki, zabieraj\u0105c plany magistrali wodoci\u0105gowej dla twierdzy.<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem rozpocz\u0119\u0142y si\u0119 mrozy. Z rozbitego pokoju sypialnego i dziury w pod\u0142odze \u0142azienki wia\u0142o. Nagromadzona w wannie woda zamarz\u0142a. Przymarza\u0142y r\u00f3wnie\u017c szklanki do tacy w sto\u0142owym. Mieszkali\u015bmy w jednym pokoju na kupie. Ojciec zainstalowa\u0142 tu termon. W pokoju babci spa\u0142 pan Jurek, a pan Fredek na \u0142\u00f3\u017cku polowym w kuchni.<\/em><\/p>\n<p><em>\u015awi\u0119ta by\u0142y smutne. Pierwsze \u015bwi\u0119ta pod okupacj\u0105. Pr\u00f3cz kol\u0119d \u015bpiewali\u015bmy przyniesion\u0105 przez wuja Witolda znad Bzury \u017co\u0142niersk\u0105 piosenk\u0119, kt\u00f3rej melodia by\u0142a podobna do kol\u0119dy:<\/em><\/p>\n<p><em>\u015awiat ca\u0142y \u015bpi spokojnie<\/em><\/p>\n<p><em>I wcale o tym nie wie,<\/em><\/p>\n<p><em>Ze nie jest tak na wojnie,<\/em><\/p>\n<p><em>Jak jest w \u017co\u0142nierskim \u015bpiewie.<\/em><\/p>\n<p><em>Zaraz po \u015bwi\u0119tach wstrz\u0105sn\u0119\u0142a nami i ca\u0142\u0105 Warszaw\u0105 wie\u015b\u0107 o mordzie w Wawrze. Co przyniesie Nowy Rok?<\/em><\/p>\n<p><em>W nowym roku 1940 mr\u00f3z nie ust\u0119powa\u0142 od pocz\u0105tku. \u015anieg r\u00f3wnie\u017c by\u0142 solidny. Antek dosta\u0142 narty od ojca, ja za\u015b od stryja. Kot\u0142uj\u0105c si\u0119 w tumanach \u015bniegu, zje\u017cd\u017cali\u015bmy z fortowych wa\u0142\u00f3w. S\u0142awa Marusarza i polskiego narciarstwa z czas\u00f3w FIS-u by\u0142a tak wielka, \u017ce za wszelk\u0105 cen\u0119 chcieli\u015bmy by\u0107 Marusarzami. Edek Lauda\u0144 ski zbudowa\u0142 nawet na wewn\u0119trznym wale skoczni\u0119. Antek doskonale opanowa\u0142 technik\u0119 skok\u00f3w, ja si\u0119 jednak ba\u0142em, cho\u0107 szusowa\u0142em ca\u0142kiem dobrze.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; Z pocz\u0105tkiem listopada przyby\u0142 nam nowy wsp\u00f3\u0142mieszkaniec. Przyprowadzi\u0142a go ciotka Genia \u0141aukajtis. By\u0142 to pan Jurek Wasilewski, jeden z mieszka\u0144c\u00f3w ulicy Okr\u0119\u017cnej. Przyszed\u0142 w nocy w mundurze. By\u0142 ranny w brzuch. Uda\u0142o mu si\u0119 unikn\u0105\u0107 niewoli. Po r\u00f3\u017cnych perypetiach dotar\u0142 na Sadyb\u0119. Rodzice jego jeszcze nie wr\u00f3cili, zaszed\u0142 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2260","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2260","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2260"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2260\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2261,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2260\/revisions\/2261"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2260"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2260"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2260"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}