{"id":2265,"date":"2014-05-03T00:31:47","date_gmt":"2014-05-03T00:31:47","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2265"},"modified":"2014-03-10T16:39:06","modified_gmt":"2014-03-10T16:39:06","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-11","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2265","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 11"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><em><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/em><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>W d\u0142ugie jesienne wieczory naszymi najwi\u0119kszymi przyjaci\u00f3\u0142mi by\u0142y ksi\u0105\u017cki. Krzy\u017cacy, Ogniem i mieczem, Potop, Pan Wo\u0142odyjowski stanowi\u0142y najpierw lektur\u0119 Antka-Opisane w nich batalie rozgrywali\u015bmy p\u00f3\u017aniej naszymi o\u0142owianymi \u017co\u0142nierzami. Mnie pasjonowa\u0142y wtedy Przygody Tomka Sawyera. Prze\u017cywa\u0142em g\u0142\u0119boko jego peregrynacje w pieczarach, a szczeg\u00f3lnie intrygowa\u0142 mnie dom, w kt\u00f3rym straszy\u0142o, ten pod krzy\u017cem. Na Sadybie te\u017c by\u0142 taki dom. Koledzy opowiadali, \u017ce w tym opustosza\u0142ym domu w nocy s\u0142ycha\u0107 jakie\u015b ha\u0142asy. Podobno \u0142\u00f3\u017cka i inne meble przesuwaj\u0105 si\u0119 same, poruszane niewidzialn\u0105 r\u0119k\u0105. Dom by\u0142 po\u0142o\u017cony przy ulicy Okr\u0119\u017cnej 10, nieco na uboczu. Gdy o zmierzchu przechodzili\u015bmy obok pust\u0105 ulic\u0105, mieli\u015bmy dusze na ramieniu, cho\u0107 nie przyznawali\u015bmy si\u0119 do tego przed nikim.<\/em><\/p>\n<p><em>4 grudnia w nocy obudzi\u0142a nas strzelanina tak jakby w okolicach fortu.<\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi dzie\u0144 wyja\u015bni\u0142a si\u0119 przyczyna strzelaniny i jednocze\u015bnie tajemnica domu, w kt\u00f3rym straszy\u0142o. By\u0142a tam tajna drukarnia. Zosta\u0142a nakryta przez gestapo. Jej obro\u0144cy walczyli bohatersko do ostatniego naboju.<\/em><\/p>\n<p><em>Bohaterska walka w obronie drukarni odbi\u0142a si\u0119 szerokim echem. Dla nas, w naszym poj\u0119ciu, by\u0142 to dalszy ci\u0105g walk o fort.<\/em><\/p>\n<p><em>Ku memu i Antka zdumieniu prasa podziemna w dalszym ci\u0105gu dociera\u0142a do r\u0105k rodzic\u00f3w. Pami\u0119tam kiedy\u015b oburzenie ojca, kiedy u dziadka w ubikacji odkry\u0142 na gwo\u017adziu \u201eBiuletyn Informacyjny\u201d. Dziadek d\u0142ugo z pokor\u0105 t\u0142umaczy\u0142 si\u0119 ojcu jak smarkacz. Pami\u0119tam z naciskiem powtarzane kilkakrotnie przez dziadka s\u0142owo skleroza, kt\u00f3rego znaczenia w\u00f3wczas nie rozumia\u0142em. W kwietniu 1941 roku, siedz\u0105c w klasie, zobaczyli\u015bmy przez okno bud\u0119, w kt\u00f3rej siedzieli \u017candarmi z karabinami gotowymi do strza\u0142u, p\u0119dz\u0105c\u0105 ulic\u0105 Powsi\u0144sk\u0105 w kierunku mostu na fosie. Niepok\u00f3j udzieli\u0142 si\u0119 nam wszystkim. Pan Franciszek, nasz wo\u017any, wyruszy\u0142 na zwiady. Niebawem sytuacja si\u0119 wyja\u015bni\u0142a. \u017bandarmi otoczyli will\u0119 pa\u0144stwa Taper\u00f3w tu\u017c nad fos\u0105, przy ulicy Morszy\u0144skiej 35, i wtargn\u0119li do wn\u0119trza. Nie pad\u0142 ani jeden strza\u0142. Nikogo nie aresztowano. Willa by\u0142a pusta. Dopiero po wojnie dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce pod will\u0105 pani Taperowej mie\u015bci\u0142a si\u0119 tajna drukarnia, kt\u00f3rej Niemcy w\u00f3wczas nie odkryli, a pracownicy drukarni, ostrze\u017ceni w por\u0119, znikli.<\/em><\/p>\n<p><em>P\u00f3\u017an\u0105 wiosn\u0105 na pola nad Jeziorem Czerniakowskim przyje\u017cd\u017ca\u0142y codziennie oddzia\u0142y niemieckich \u017co\u0142nierzy w pe\u0142nym rynsztunku. \u0141\u0105ki nad jeziorem zryli okopami. \u0106wiczyli natarcie, strzelaj\u0105c \u015blepymi nabojami. Terkot karabin\u00f3w maszynowych zak\u0142\u00f3ca\u0142 cisz\u0119 spokojnej na poz\u00f3r Sadyby. Z ciekawo\u015bci \u0142azili\u015bmy nad jezioro obserwowali \u0107wiczenia i zbiera\u0107 wystrzelone \u0142uski. By\u0142y dziwne. Inne ni\u017c te, kt\u00f3re dotychczas ogl\u0105da\u0142em. B\u0142yszcza\u0142y miedzi\u0105. Antek wyt\u0142umaczy\u0142 mi ich odmienno\u015b\u0107: \u201eTo niemiecka tandeta wojenna. \u017belazne \u0142uski pomiedziowane. Prawdziwa dobra \u0142uska powinna by\u0107 mosi\u0119\u017cna.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Do tej kanonady do\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 wkr\u00f3tce warkot samolot\u00f3w. Nadlatywa\u0142y z Ok\u0119cia i wykonywa\u0142y r\u00f3\u017cne sztuczki na niebie. Kt\u00f3rego\u015b dnia nad Sadyb\u0105 przelecia\u0142a w kierunku Wis\u0142y ca\u0142a armada ci\u0119\u017ckich bombowc\u00f3w i samolot\u00f3w transportowych.<\/em><\/p>\n<p><em>22 czerwca \u0107wiczenia niemieckiej piechoty nad jeziorem i ekwilibrystyka samolot\u00f3w znalaz\u0142y wyja\u015bnienie, Niemcy uderzyli na Zwi\u0105zek Radziecki.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy tego wieczora bawi\u0142em si\u0119 z koleg\u0105 \u017co\u0142nie o\u0142owianymi, prowadz\u0105c obl\u0119\u017cenie Zbara\u017ca, ojciec z u\u015bmiechem zwr\u00f3ci\u0142 nam uwag\u0119, \u017ceby\u015bmy lepiej \u0107wiczyli odwr\u00f3t Napoleona spod Moskwy.<\/em><\/p>\n<p><em>\u00a0<\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi dzie\u0144 zn\u00f3w powia\u0142o groz\u0105. W po\u0142udnie nast\u0105pi\u0142 nalot radziecki na Warszaw\u0119. Ziemia dudni\u0142a od bli\u017cszych i dalszych detonacji. Blok nasz trz\u0105s\u0142 si\u0119 w posadach. Cieszy\u0142em si\u0119, \u017ce Niemcy na pewno maj\u0105 stracha, a jednak ba\u0142em si\u0119 tak jak w 1939 roku, kiedy bomby lecia\u0142y nam niemal na g\u0142ow\u0119. Przecie\u017c o sto metr\u00f3w od naszego bloku by\u0142 fort obsadzony od niedawna przez Niemc\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy nalot si\u0119 sko\u0144czy\u0142 i min\u0119\u0142a trwoga, w serce zn\u00f3w wst\u0105pi\u0142a otucha. Wieczorem ojciec przyni\u00f3s\u0142 z miasta wie\u015b\u0107, \u017ce do r\u00f3\u017cnych szpitali przywieziono z frontu setki rannych Niemc\u00f3w. Nareszcie kto\u015b stawia\u0142 im op\u00f3r.<\/em><\/p>\n<p><em>W kilka dni p\u00f3\u017aniej, jad\u0105c z ojcem do miasta, sam widzia\u0142em obanda\u017cowanych Niemc\u00f3w w oknach budynku szkolnego przy ulicy Ksi\u0105\u017c\u0119cej, zaj\u0119tego przez Szpital \u015aw. \u0141azarza. Kr\u0105\u017cy\u0142 w\u00f3wczas po Warszawie makabryczny dowcip: gdy tramwaj przeje\u017cd\u017ca\u0142 ko\u0142o szpitala niemieckiego, jaka\u015b paniusia do\u015b\u0107 ostro nakaza\u0142a drugiej milczenie. Tamta zapyta\u0142a zdziwiona: \u201eDlaczego?\u201d Odpowied\u017a brzmia\u0142a: \u201e\u017beby lepiej by\u0142o s\u0142ycha\u0107, jak j\u0119cz\u0105.\u201d Nieludzki dowcip, ale jak\u017ce w\u00f3wczas radowa\u0142. By\u0142 odwetem za nam zadawane cierpienia.<\/em><\/p>\n<p><em>Pierwsze dni rado\u015bci zosta\u0142y wkr\u00f3tce zm\u0105cone przez chwile zw\u0105tpienia. Niemcy przerwali front, szli w g\u0142\u0105b Rosji. Niebawem te\u017c ulicami \u015ar\u00f3dmie\u015bcia prowadzono radzieckich je\u0144c\u00f3w. Tylko ojciec nie straci\u0142 nadziei. Uparcie twierdzi\u0142, \u017ce to nic nie znaczy, mo\u017ce teraz Niemcy posuwaj\u0105 si\u0119 szybko naprz\u00f3d, za to b\u0119d\u0105 jeszcze szybciej wracali. Widzia\u0142 rosyjskich \u017co\u0142nierzy podczas rewolucji.<\/em><\/p>\n<p><em>Sko\u0144czy\u0142y si\u0119 zaj\u0119cia szkolne. 28 czerwca dosta\u0142em cenzur\u0119, pierwszy dokument okupacyjny na moje nazwisko. U g\u00f3ry by\u0142 napis: \u201eGeneralgouvernement\u201d, a dalej dane osobowe oraz stopnie \u2014 najpierw w j\u0119zyku niemieckim, a dopiero potem w polskim.<\/em><\/p>\n<p><em>Tocz\u0105ca si\u0119 wojna zmieni\u0142a plany naszej edukacji. Zgodnie z przedwojennym programem, po uko\u0144czeniu sze\u015bciu klas szko\u0142y powszechnej ucze\u0144 m\u00f3g\u0142 wst\u0105pi\u0107 do pierwszej klasy gimnazjum. Teraz gimnazja by\u0142y zamkni\u0119te, tote\u017c Antek po naszej sze\u015bcioklas\u00f3wce ucz\u0119szcza\u0142 od roku do si\u00f3dmej klasy szko\u0142y powszechnej przy ulicy Che\u0142mskiej 19, w tzw. Gmachu Opatrzno\u015bci Bo\u017cej. By\u0142 to stary budynek z czerwonej ceg\u0142y, sprawiaj\u0105cy wra\u017cenie koszar. Teraz powsta\u0142 problem dalszej nauki Antka w jakiej\u015b szkole zawodowej, bo inne nie istnia\u0142y.<\/em><\/p>\n<p><em>Wakacje roku 1941 by\u0142y smutne. Je\u017adzili\u015bmy na rowerze, \u0142owili\u015bmy ryby w fosie. Ka\u017cd\u0105 beztrosk\u0105 chwil\u0119 zabawy m\u0105ci\u0142 jednak ci\u0105g\u0142y niepok\u00f3j, czy i kiedy ojciec wr\u00f3ci do domu. Na mie\u015bcie stale by\u0142y \u0142apanki. Ojciec pracowa\u0142 w\u00f3wczas w r\u00f3\u017cnych prywatnych firmach budowlanych, prowadz\u0105cych rozbi\u00f3rki lub remonty uszkodzonych dom\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Wakacje te przesz\u0142y bardzo szybko. Wr\u00f3ci\u0142em do swojej starej szko\u0142y, Antek za\u015b rozpocz\u0105\u0142 nauk\u0119 w II Pa\u0144stwowej M\u0119skiej Szkole Handlowej. Je\u017adzi\u0142 codziennie tramwajem do \u015br\u00f3dmie\u015bcia. Jego szko\u0142a w ci\u0105gu roku wielokrotnie zmienia\u0142a miejsce. Stale przenoszono j\u0105 z budynku do budynku, bo kolejne jej siedziby zajmowali Niemcy na biura i urz\u0119dy lub wprost dla wojska.<\/em><\/p>\n<p><em>Odk\u0105d Antek zacz\u0105\u0142 wyje\u017cd\u017ca\u0107 z domu, trwoga o ojca powi\u0119kszy\u0142a si\u0119 o l\u0119k o Antka. Mimo trzynastu lat by\u0142 wysoki, m\u0119\u017cny i wygl\u0105da\u0142 doro\u015ble.<\/em><\/p>\n<p><em>Nasza szko\u0142a by\u0142a wspania\u0142a. Poniewa\u017c z program\u00f3w wyeliminowano nauk\u0119 historii i geografii (u Antka nie uczono polskiego), planu lekcji nie notowali\u015bmy w zeszytach, lecz tylko w pami\u0119ci. By\u0142a w nim i historia, i geografia. Przynosili\u015bmy te\u017c ze sob\u0105 podr\u0119czniki, kt\u00f3re dostawali\u015bmy od znajomych, po starszych kolegach. A\u017c raz \u201ep\u0119k\u0142a bomba\u201d. Do szko\u0142y wpad\u0142a niespodziewanie inspekcja. Gdy inspektor ze swastyk\u0105 w klapie siedzia\u0142 w gabinecie kierownika, zagadywany przez pani\u0105 Wand\u0119 i ciotk\u0119 Geni\u0119, my\u015bmy w pop\u0142ochu \u0142adowali pod fartuch pani Franciszkowej zakazane zeszyty i ksi\u0105\u017cki. Nie mniej strwo\u017cona jak my pani Franciszkowa upycha\u0142a je w palenisku nieczynnego pieca.<\/em><\/p>\n<p><em>Po tej wizycie niemieckiego inspektora zesp\u00f3\u0142 naszych<\/em><\/p>\n<p><em>nauczycieli zorganizowa\u0142 tajne komplety. Odbywa\u0142y si\u0119 coraz to w innych mieszkaniach. Obok ciotki Geni uczy\u0142y panie: Wanda Turowska, Lidia Sopo\u0107ko i Boles\u0142awa B\u0142aszczy\u0144ska. Ja niezale\u017cnie od komplet\u00f3w chodzi\u0142em na lekcje geografii do mojej pierwszej nauczycielki, pani Wandy Turowskiej.<\/em><\/p>\n<p><em>Antka uczyli studenci, Tadeusz Malinowski i c\u00f3rka pu\u0142kownika Jakucuka, pani Hanka. Pobiera\u0142 lekcje literatury polskiej, \u0142aciny i angielskiego. Ojciec zwyk\u0142 mawia\u0107, \u017ce nie wolno traci\u0107 czasu. Jak si\u0119 wojna sko\u0144czy, \u017cycie wr\u00f3ci do normy i trzeba by\u0107 do niego przygotowanym jak najlepiej.<\/em><\/p>\n<p><em>Tymczasem jednak nic nie wskazywa\u0142o na koniec wojny. Ci\u0105gle dociera\u0142y do nas wie\u015bci o \u0142apankach ulicznych i o aresztowaniach i tworzy\u0142y atmosfer\u0119 nieustaj\u0105cej grozy.<\/em><\/p>\n<p><em>Na wiosn\u0119 1942 roku aresztowano pani\u0105 Wand\u0119 Kami\u0144sk\u0105, c\u00f3rk\u0119 w\u0142a\u015bciciela sklepu z artyku\u0142ami \u017celaznymi na Sadybie. By\u0142o publiczn\u0105 tajemnic\u0105, \u017ce pani Wanda tkwi po uszy w konspiracji, stale bowiem mia\u0142a \u015bwie\u017c\u0105 tajn\u0105 pras\u0119. Kto\u015b j\u0105 musia\u0142 sypn\u0105\u0107. Siedzia\u0142a na Pawiaku. Interwencje w gestapo, pr\u00f3by \u0142ap\u00f3wek nie odnios\u0142y skutku. Wywieziono j\u0105 do obozu.<\/em><\/p>\n<p><em>Pewnego dnia przyszed\u0142 do nas wzburzony m\u0105\u017c mojej chrzestnej matki, wuj Marian Chwalib\u00f3g. Pracowa\u0142 w Ursusie. Za jego po\u015brednictwem uda\u0142o si\u0119 ojcu za\u0142atwi\u0107 posad\u0119 dla in\u017cyniera Zdzis\u0142awa Maszewskiego, z kt\u00f3rym przed wojn\u0105 wsp\u00f3\u0142pracowa\u0142 w Nowym Dworze. Ku oburzeniu wuja in\u017cynier Maszewski da\u0142 si\u0119 zwerbowa\u0107 Arbeitsamtowi do dobrowolnego wyjazdu do pracy w Niemczech. Ponadto fakt, \u017ce cz\u0142owiek protegowany zg\u0142osi\u0142 si\u0119 ochotniczo na wyjazd do Niemiec, postawi\u0142 wuja w dziwnym \u015bwietle wobec wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w. \u201eTo zdrajca!\u201d, krzycza\u0142 wuj i ostrzega\u0142 ojca przed panem Zdzis\u0142awem.<\/em><\/p>\n<p><em>Pe\u0142na napi\u0119cia by\u0142a ta rozmowa. Ojciec przyznawa\u0142, \u017ce nie rozumie tej decyzji, i pr\u00f3bowa\u0142 szuka\u0107 dowod\u00f3w, \u017ce pan Zdzis\u0142aw jest dobrym Polakiem. Jego obydwaj szwagrowie byli przecie\u017c polskimi oficerami. Zapewnia\u0142 te\u017c wuja, \u017ce pan Zdzis\u0142aw nie b\u0119dzie nikomu szkodzi\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>W kilka dni p\u00f3\u017aniej przyszed\u0142 do nas pan Zdzis\u0142aw. Zamkn\u0119li si\u0119 z ojcem w gabinecie i bardzo d\u0142ugo rozmawiali. P\u00f3\u017aniej zjedli\u015bmy razem kolacj\u0119. Widzia\u0142em, \u017ce stosunek ojca do pana Zdzis\u0142awa by\u0142 jak dawniej serdeczny, a mo\u017ce nawet serdeczniejszy.<\/em><\/p>\n<p><em>Rozmowa przy stole toczy\u0142a si\u0119 wok\u00f3\u0142 wojny i oczekiwania kl\u0119ski Niemc\u00f3w. D\u0142ugo m\u00f3wiono o ci\u0119\u017ckiej sytuacji Niemc\u00f3w na froncie wschodnim. Pan Zdzis\u0142aw twierdzi\u0142, \u017ce wojna jeszcze potrwa, \u017ca\u0142owa\u0142, \u017ce nie mo\u017ce teraz znale\u017a\u0107 si\u0119 po drugiej stronie frontu, w polskiej armii. Chcia\u0142by mie\u0107 bro\u0144 w r\u0119kach.<\/em><\/p>\n<p><em>S\u0142ysz\u0105c t\u0119 wypowied\u017a, dziwi\u0142em si\u0119 w my\u015blach, \u017ce pan Zdzis\u0142aw chce walczy\u0107 z Niemcami, a jedzie na ochotnika do Wroc\u0142awia. Patrzy\u0142em ze zdziwieniem to na niego, to na ojca. Twarz ojca nie zdradza\u0142a jednak \u017cadnego zmieszania, \u017cadnej rozterki.<\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi dzie\u0144 pojechali\u015bmy do wujostwa Chwalibog\u00f3w. Z kolei zn\u00f3w ojciec z wujem rozmawiali d\u0142ugo w zamkni\u0119tym pokoju. To mnie utwierdzi\u0142o w podejrzeniu, \u017ce wyjazd pana Zdzis\u0142awa do Niemiec musi kry\u0107 jak\u0105\u015b tajemnic\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Firma, w kt\u00f3rej teraz pracowa\u0142 ojciec, prowadzi\u0142a prace w warszawskim w\u0119\u017ale kolejowym. Je\u017adzi\u0142 na Szcz\u0119\u015bliwice, a potem do Tomaszowa Mazowieckiego, \u0141owicza i Skierniewic. Poniewa\u017c jednak kolej znajdowa\u0142a si\u0119 pod \u015bcis\u0142ym zarz\u0105dem niemieckim, dokumenty ojca by\u0142y honorowane przez patrole i chroni\u0142y przed \u0142apankami.<\/em><\/p>\n<p><em>Kolejne okupacyjne wakacje by\u0142y r\u00f3wnie smutne jak poprzednie. Lipiec sp\u0119dzi\u0142em sam. Antek dzi\u0119ki znajomo\u015bciom stryja odbywa\u0142 miesi\u0119czn\u0105 bezp\u0142atn\u0105 praktyk\u0119 w Zak\u0142adzie Ubezpiecze\u0144 Spo\u0142ecznych przy Czerniakowskiej. Pewnym urozmaiceniem dla mnie by\u0142o \u0142owienie ryb w fosie. Czasami przyje\u017cd\u017ca\u0142 cioteczny brat mamy, wuj Wac\u0142aw Orlicki, i \u0142owili\u015bmy ryby razem. Dosta\u0142em od niego pewnego dnia pi\u0119kn\u0105 bambusow\u0105 w\u0119dk\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Cz\u0119sto te\u017c \u0142owi\u0142 ryby nasz s\u0105siad, doktor Szczube\u0142ek. Kilkakrotnie zorganizowa\u0142 nawet po\u0142\u00f3w przy pomocy drygawicy. Wraz z kilkoma zapalonymi rybakami tra\u0142owa\u0142 fos\u0119, zbieraj\u0105c ryby do kajaka. W sie\u0107 wpada\u0142y du\u017ce p\u0142ocie, liny i karasie. Raz nawet trafi\u0142 si\u0119 piskorz. Doktor u\u017cywa\u0142 czasem podrywki. Par\u0119 razy pozwoli\u0142 i mnie spr\u00f3bowa\u0107 \u2014 po\u0142owy by\u0142y obfite.<\/em><\/p>\n<p><em>Doktor by\u0142 osob\u0105 powszechnie lubian\u0105 i cenion\u0105 w okolicy. Praktyk\u0119 mia\u0142 zreszt\u0105 bardzo szerok\u0105. Pacjenci przychodzili do niego nie tylko z Sadyby, ale przyje\u017cd\u017cali r\u00f3wnie\u017c z Wilanowa, z Siekierek i ze S\u0142u\u017cewa, z Powsin-ka, Powsina, August\u00f3wki i Zawad, z Wolicy, a nawet i z samej Warszawy. Bardzo cz\u0119sto je\u017adzi\u0142 do pacjent\u00f3w. Czasami przywo\u017cono chorych, zw\u0142aszcza z Powsina i Kabat, z obanda\u017cowanymi r\u0119kami czy nogami. Kilkakrotnie widzia\u0142em, jak przez banda\u017ce s\u0105czy\u0142a si\u0119 krew. Domy\u015bla\u0142em si\u0119 ju\u017c w\u00f3wczas, co to s\u0105 za pacjenci, ale dopiero p\u00f3\u017aniej, na wiosn\u0119 1944 roku, zorientowa\u0142em si\u0119 na dobre, kim byli zar\u00f3wno ci obanda\u017cowani, jak i ci, co \u0142owili ryby w fosie w lipcu.<\/em><\/p>\n<p><em>Pod koniec wakacji kt\u00f3rej\u015b nocy nast\u0105pi\u0142 nalot radzieckich samolot\u00f3w. Gdy zgasili\u015bmy \u015bwiat\u0142o i podnie\u015bli\u015bmy rolety, niebo ja\u015bnia\u0142o od rakiet, a ziemia dr\u017ca\u0142a od eksplozji bomb. Powt\u00f3rzy\u0142 si\u0119 r\u00f3wnie\u017c w pami\u0119tn\u0105 rocznic\u0119 1 wrze\u015bnia. By\u0142 jednym z najmocniejszych, tak \u017ce schodzili\u015bmy nawet do piwnicy. Bomby upad\u0142y mi\u0119dzy innymi na zak\u0142ady karoserii Steyera na Ksi\u0105\u017c\u0119cej, na wprost Szpitala \u015aw. \u0141azarza. Gdy na drugi dzie\u0144 jechali\u015bmy z Antkiem tramwajem po zeszyty, rozbite warsztaty jeszcze dymi\u0142y.<\/em><\/p>\n<p><em>Rzadko czyta\u0142em gazety. Najcz\u0119\u015bciej robi\u0142em to podczas odwiedzin u dziadka. Pami\u0119tam, \u017ce raz, na pocz\u0105tku stycznia 1943 roku, siedz\u0105c u dziadka w gabinecie, wzi\u0105\u0142em do r\u0119ki szmat\u0142awca i zacz\u0105\u0142em czyta\u0107 g\u0142o\u015bno nag\u0142\u00f3wki. Jeden.<\/em><\/p>\n<p><em>z nich brzmia\u0142: Nowa pot\u0119\u017cna bro\u0144 niemiecka w akcji. \u201eI c\u00f3\u017c im ta bro\u0144 pomo\u017ce, kiedy bolszewicy maj\u0105 Wielkie \u0141uki\u201d, powiedzia\u0142 dziadek. \u201eJakie \u0142uki? To przecie\u017c nie jest wojna z Indianami! Co dziadek m\u00f3wi?!\u201d, oburzy\u0142em si\u0119 i jednocze\u015bnie zrozumia\u0142em dowcip dziadka. Nazwa Wielkie \u0141uki od paru miesi\u0119cy przewija\u0142a si\u0119 w rozmowach w domu, podczas komentowania przebiegu linii frontu. To przecie\u017c miasto w Rosji. \u201eNie wierzysz? \u2014 powiedzia\u0142 dziadek. \u2014 Id\u017a, zobacz na mapie!\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>W gabinecie wisia\u0142a du\u017ca, naklejona na tektur\u0119 mapa, na kt\u00f3r\u0105 dziadek nanosi\u0142 kolorowymi o\u0142\u00f3wkami sytuacj\u0119 na froncie. Podszed\u0142em do mapy. Tam gdzie Wielkie \u0141uki, krzy\u017cowa\u0142o si\u0119 na przemian kilkana\u015bcie czerwonych i niebieskich kresek, miasto to bowiem kilkakrotnie przechodzi\u0142o z r\u0105k do r\u0105k. Teraz zosta\u0142o ostatecznie wyzwolone.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; W d\u0142ugie jesienne wieczory naszymi najwi\u0119kszymi przyjaci\u00f3\u0142mi by\u0142y ksi\u0105\u017cki. Krzy\u017cacy, Ogniem i mieczem, Potop, Pan Wo\u0142odyjowski stanowi\u0142y najpierw lektur\u0119 Antka-Opisane w nich batalie rozgrywali\u015bmy p\u00f3\u017aniej naszymi o\u0142owianymi \u017co\u0142nierzami. Mnie pasjonowa\u0142y wtedy Przygody Tomka Sawyera. Prze\u017cywa\u0142em g\u0142\u0119boko jego peregrynacje w pieczarach, a szczeg\u00f3lnie intrygowa\u0142 mnie dom, w kt\u00f3rym [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2265","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2265","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2265"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2265\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2266,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2265\/revisions\/2266"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2265"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2265"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2265"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}