{"id":2267,"date":"2014-05-07T00:39:20","date_gmt":"2014-05-07T00:39:20","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2267"},"modified":"2014-03-10T16:51:21","modified_gmt":"2014-03-10T16:51:21","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-12","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2267","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 12"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><em><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/em><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>7 stycznia obieg\u0142a Warszaw\u0119 lotem b\u0142yskawicy wie\u015b\u0107, \u017ce na Dworcu Wschodnim kolejarze zatrzymali niemiecki transport dzieci wysiedlonych z Zamojszczyzny, wieziony do O\u015bwi\u0119cimia. Tysi\u0105ce warszawiak\u00f3w ruszy\u0142o na dworzec. Moi rodzice r\u00f3wnie\u017c. Wr\u00f3cili tego dnia bardzo p\u00f3\u017ano do domu i z niczym. Na dworcu zastali tylko rozogniony t\u0142um. O dzieciach nikt nic nie wiedzia\u0142 \u2014 mo\u017ce nie chcia\u0142, a mo\u017ce nie m\u00f3g\u0142 przekaza\u0107 \u017cadnej informacji.<\/em><\/p>\n<p><em>Przez kilka nast\u0119pnych dni rodzice je\u017adzili na dworzec i wracali z pustymi r\u0119kami. Wiadomo\u015bci o dzieciach by\u0142y jednak prawdziwe. Ojciec z mam\u0105 nie dali wi\u0119c za wygran\u0105 i przez znajomych otrzymali z RGO pozwolenie na wzi\u0119cie do siebie zamojskiego dziecka.<\/em><\/p>\n<p><em><span style=\"line-height: 1.714285714; font-size: 1rem;\">Jak opowiada\u0142a mama, gdy weszli z ojcem do sieroci\u0144ca, oczom ich ukaza\u0142y si\u0119 gromady wychud\u0142ych dzieci, przewa\u017cnie w wieku sze\u015bciu, siedmiu lat. W\u015br\u00f3d malc\u00f3w beztrosko igraj\u0105cych po salach dostrzeg\u0142a mama ch\u0142opczyka stoj\u0105cego na uboczu na lekko wykrzywionych n\u00f3\u017ckach i ss\u0105cego smoczek. Ubrany by\u0142 w spodenki z grubego zielonego welwetu. Spod d\u0142ugich rz\u0119s patrzy\u0142o na mam\u0119 dwoje l\u015bni\u0105cych czarnych oczu. Gdy tylko spojrzenia ich si\u0119 spotka\u0142y, malec podrepta\u0142 do piel\u0119gniarki i schowa\u0142 si\u0119 za jej fartuch, wygl\u0105daj\u0105c zza niego co chwila ciekawie.<\/span><\/em><\/p>\n<p><em>Jak si\u0119 nazywa\u0142? Kim s\u0105 czy byli jego rodzice? Nie umia\u0142 powiedzie\u0107. Czy w og\u00f3le kiedy\u015b m\u00f3wi\u0142? Czy mo\u017ce wskutek prze\u017cy\u0107 zatrzyma\u0142 si\u0119 nagle w rozwoju? Nikt nie umia\u0142 odpowiedzie\u0107 na te pytania. Jego dzieci\u0119cy wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017aniowie z transportu nic o nim nie wiedzieli. Nikt z nich nie pami\u0119ta\u0142, sk\u0105d go zabrano. W sieroci\u0144cu nadano mu imiona Krzy\u015b Dionizy.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy mama wzi\u0119\u0142a go na r\u0119ce, popatrzy\u0142 na ni\u0105 nieufnie. Gdy poca\u0142owa\u0142a go w policzek, \u017cachn\u0105\u0142 si\u0119 i podrapa\u0142 r\u0105czk\u0105 miejsce poca\u0142unku, a jego du\u017ce, czarne oczy zrobi\u0142y si\u0119 jeszcze wi\u0119ksze. Mama zacz\u0119\u0142a go ko\u0142ysa\u0107 na r\u0119ku, co\u015b opowiadaj\u0105c, aby go zainteresowa\u0107, aby zyska\u0107 jego sympati\u0119 i wzgl\u0119dy. Po pewnym czasie zapyta\u0142a: \u201eKrzysiu? Czy p\u00f3jdziesz ze mn\u0105?\u201d Oczy jego zn\u00f3w si\u0119 poszerzy\u0142y. Popatrzy\u0142 to na mam\u0119, to na piel\u0119gniark\u0119 i powiedzia\u0142 cicho: \u201eTia.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Po za\u0142atwieniu niezb\u0119dnych formalno\u015bci rodzice owin\u0119li Krzysia w ciep\u0142y koc i zabrali.<\/em><\/p>\n<p><em style=\"line-height: 1.714285714; font-size: 1rem;\">Od tego dnia \u017cycie w domu zmieni\u0142o si\u0119. Pocz\u0105tkowo babcia, rzekomo w moim interesie i w interesie brata, mia\u0142a rodzicom za z\u0142e, \u017ce wzi\u0119li obce dziecko. P\u00f3\u017aniej przywi\u0105za\u0142a si\u0119 do niego chyba najmocniej z nas wszystkich.<\/em><\/p>\n<p><em>Krzy\u015b stopniowo wraca\u0142 do zdrowia po tyfusie, z kt\u00f3rego go wyleczono w sieroci\u0144cu. Pozosta\u0142y jeszcze dolegliwo\u015bci p\u0119cherza, no i odmro\u017cenia. Obydwaj z Antkiem prze\u015bcigali\u015bmy si\u0119 w wynajdywaniu zabawek i zabaw dla Krzysia. Powoli zacz\u0105\u0142 odzyskiwa\u0107 u\u015bmiech.<\/em><\/p>\n<p><em>Dopiero w kilka dni po przybyciu Krzy\u015b zdradzi\u0142 swoje pochodzenie. Kiedy pomaga\u0142 mamie uk\u0142ada\u0107 drzewo za piecem, podaj\u0105c kolejne polano, powiedzia\u0142 kr\u00f3tko, po ch\u0142opsku: \u201eNa.\u201dA gdy mama zacz\u0119\u0142a uk\u0142ada\u0107 polana w palenisku, doda\u0142: \u201eMama, na Bozi\u0119.\u201d Dopiero po chwili mama zorientowa\u0142a si\u0119, \u017ce to oznacza uk\u0142adanie \u201ena krzy\u017c\u201d.<\/em><\/p>\n<p><em>17 lutego dotkn\u0105\u0142 nasz\u0105 rodzin\u0119 bolesny cios. Aresztowano mego wuja, Wac\u0142awa Orlickiego. Gestapo wpad\u0142o w nocy. Aresztowano go razem z kuzynem, Stanis\u0142awem Bajerem. Najpierw zabrano ich na Szucha, p\u00f3\u017aniej na Pawiak. Niebawem te\u017c wuj znalaz\u0142 si\u0119 w Buchenwaldzie, a Stanis\u0142aw Bajer w O\u015bwi\u0119cimiu. Siostra wuja, ciotka Halina Czeka\u0144ska, wraz ze sw\u0105 siostr\u0105, ciotk\u0105 Wand\u0105 Poniatowsk\u0105, i ich matk\u0105 co tydzie\u0144 wysy\u0142a\u0142y paczki z \u017cywno\u015bci\u0105 do Buchenwaldu i O\u015bwi\u0119cimia.<\/em><\/p>\n<p><em>O tym, \u017ce wuj bra\u0142 bardzo czynny udzia\u0142 w konspiracji, wiedzia\u0142em. Rodzice nie kryli tego przede mn\u0105. M\u00f3wi\u0142o si\u0119 w domu, \u017ce to obowi\u0105zek ka\u017cdego Polaka. Najcz\u0119\u015bciej nie pada\u0142y przy tym nazwiska i nie wspominano o \u017cadnych szczeg\u00f3\u0142ach.<\/em><\/p>\n<p><em>Wiosna 1943 roku by\u0142a straszna.<\/em><\/p>\n<p><em>W pierwszej dekadzie marca zn\u00f3w nast\u0105pi\u0142a seria nalot\u00f3w radzieckich. Niemal co noc schodzili\u015bmy do piwnicy. Dom trz\u0105s\u0142 si\u0119 w posadach.<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem te\u017c Niemcy przyst\u0105pili do ostatecznej likwidacji getta. W getcie wybuch\u0142o powstanie. Od kwietnia ca\u0142e miasto zasnu\u0142y czarne dymy, p\u0142yn\u0105ce z p\u00f3\u0142nocno-zachodniego \u015ar\u00f3dmie\u015bcia. Odg\u0142osy artylerii i grzechot broni maszynowej s\u0142ycha\u0107 by\u0142o u nas bardzo wyra\u017anie. Gdy kt\u00f3rego\u015b dnia poszed\u0142em na strych, przez klap\u0119 w dachu zobaczy\u0142em pikuj\u0105ce nad gettem samoloty. Nieraz ojciec lub Antek przynosili z miasta wstrz\u0105saj\u0105ce wie\u015bci o ludziach zastrzelonych na ulicy, o uciekinierach z kana\u0142\u00f3w, z p\u0142on\u0105cego getta.<\/em><\/p>\n<p><em>Pewnego dnia, id\u0105c do sklepu po zapa\u0142ki, w bramie przy ulicy Okr\u0119\u017cnej 3 dostrzeg\u0142em siedz\u0105cego ch\u0142opca. Uderzy\u0142o mnie, \u017ce mia\u0142 na sobie kraciast\u0105 kurtk\u0119 od pi\u017camy, a na g\u0142owie zniszczon\u0105 harcersk\u0105 czapk\u0119. Siedzia\u0142 tak, jak by spa\u0142, z g\u0142ow\u0105 zwisaj\u0105c\u0105 na ramieniu. Dopiero gdy podszed\u0142em bli\u017cej i spojrza\u0142em na twarz, zrozumia\u0142em jego stan i odczu\u0142em jego tragedi\u0119. Przypomnia\u0142 mi si\u0119 teraz m\u00f3j r\u00f3wie\u015bnik, syn starego Hanzyna z Nowego Dworu. Co\u015b mnie \u015bcisn\u0119\u0142o za serce. Zamiast zapa\u0142ek kupi\u0142em\u00a0bu\u0142k\u0119, da\u0142em j\u0105 ch\u0142opcu. Popatrzy\u0142 na mnie t\u0119po i zacz\u0105\u0142 si\u0119 bawi\u0107 bu\u0142k\u0105, jakby to by\u0142 jaki\u015b obcy przedmiot. Ogarn\u0119\u0142o mnie zdziwienie i zarazem przygn\u0119bienie. Co si\u0119 z nim stanie? Niemcy skazali wszystkich \u017byd\u00f3w na \u015bmier\u0107. Treblinka, Sobib\u00f3r, Be\u0142\u017cec by\u0142y powszechnie znane. Pi\u0119\u0107dziesi\u0105t metr\u00f3w dalej znajdowa\u0142 si\u0119 posterunek granatowej policji.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy zacz\u0105\u0142em oddala\u0107 si\u0119 w kierunku domu, od strony posterunku szed\u0142 w\u0142a\u015bnie granatowy policjant. Zatrzyma\u0142em si\u0119 na chwil\u0119, a serce podskoczy\u0142o mi do gard\u0142a. Antek i ojciec opowiadali o pod\u0142o\u015bci policjant\u00f3w pod murami getta. Ten policjant pochyli\u0142 si\u0119 jednak nad ch\u0142opcem i powiedzia\u0142: \u201eUciekaj st\u0105d, gdzie mo\u017cesz. Jak ci\u0119 jaki\u015b dra\u0144 z\u0142apie, to zginiesz.\u201d W tym momencie czyje\u015b r\u0119ce uj\u0119\u0142y ch\u0142opca pod pachy i wci\u0105gn\u0119\u0142y do bramy. Policjant odszed\u0142 w kierunku jeziora. Tym razem ch\u0142opiec jeszcze ocala\u0142. Na jak d\u0142ugo? Co b\u0119dzie z nim dalej?<\/em><\/p>\n<p><em>W kilka dni p\u00f3\u017aniej zobaczy\u0142em getto z bliska.<\/em><\/p>\n<p><em>Co roku odbywa\u0142y si\u0119 obowi\u0105zkowe szczepienia tyfusu. Zawsze powodowa\u0142y one u mnie do\u015b\u0107 wysok\u0105 gor\u0105czk\u0119, a r\u0119ka po zastrzyku bardzo mnie bola\u0142a. Poniewa\u017c kuzynka mamy by\u0142a lekark\u0105 ubezpieczalni i dokonywa\u0142a szczepie\u0144, mama poprosi\u0142a j\u0105, by zrobi\u0142a nam sama szczepienia w mniejszej nieco dawce. Przychodnia znajdowa\u0142a si\u0119 w gmachu by\u0142ych S\u0105d\u00f3w Apelacyjnych na placu Krasi\u0144skich, w budynku, pod kt\u00f3rym przebito w latach trzydziestych tunel prowadz\u0105cy na \u017boliborz. Teraz obok tunelu znajdowa\u0142 si\u0119 mur getta. Okna pokoju, w kt\u00f3rym pracowa\u0142a ciotka, Janka Klocowa, by\u0142y zakratowane. Czekaj\u0105c na wygotowanie strzykawki, zerka\u0142em ciekawie przez okno. Po drugiej stronie ulicy, ju\u017c w getcie, przechadza\u0142 si\u0119 niemiecki policjant w owalnym czako z dwoma daszkami, z przodu i z ty\u0142u, trzymaj\u0105c w d\u0142oniach bro\u0144 gotow\u0105 do strza\u0142u. Jego podkute buty g\u0142o\u015bno stuka\u0142y po pustej ulicy. Podszed\u0142em bli\u017cej do okna. Zobaczy\u0142em, \u017ce ca\u0142a ulica jest zas\u0142ana gruzem. Z daleka dochodzi\u0142y odg\u0142osy pojedynczych strza\u0142\u00f3w. W pewnej chwili us\u0142ysza\u0142em jaki\u015b tupot i krzyki: \u201eHalt! Halt!\u201d Policjant, kt\u00f3ry przed chwil\u0105 chodzi\u0142 miarowo, rzuci\u0142 si\u0119 gwa\u0142townie w kierunku Wa\u0142owej. W kilka sekund potem us\u0142ysza\u0142em kilka szybko nast\u0119puj\u0105cych po sobie bliskich strza\u0142\u00f3w i cisza. Grzmot, kt\u00f3ry dochodzi\u0142 gdzie\u015b z dala, w por\u00f3wnaniu z hukiem bliskich strza\u0142\u00f3w w ulicy wydawa\u0142 si\u0119 naturaln\u0105 cisz\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy ciotka wbija\u0142a mi ig\u0142\u0119 w rami\u0119, musia\u0142em mie\u0107 bardzo zaci\u0119ty wyraz twarzy, bo pociesza\u0142a mnie, \u017ce nie b\u0119dzie bola\u0142o, \u017ce nie b\u0119d\u0119 mia\u0142 gor\u0105czki. Nie czu\u0142em uk\u0142ucia ig\u0142y. Patrz\u0105c t\u0119po na strzykawk\u0119, mia\u0142em przed oczami niemieckiego policjanta przyk\u0142adaj\u0105cego karabin do ramienia.<\/em><\/p>\n<p><em>Poniewa\u017c wszystkim nam by\u0142o ci\u0119\u017cko, dziadkowie wynaj\u0119li jeden ze swoich pokoi. Zamieszkali u nich jacy\u015b pa\u0144stwo z babci\u0105 i dwiema dziewczynkami. Jedna z nich mia\u0142a ze sze\u015b\u0107 lat i chodzi\u0142a zawsze z babci\u0105, druga, Ma\u0142gosia, by\u0142a o rok czy dwa starsza ode mnie i bawi\u0142a si\u0119 z nami. Polubi\u0142em j\u0105 bardzo. Zia\u0142a straszn\u0105 nienawi\u015bci\u0105 do Niemc\u00f3w i podkre\u015bla\u0142a t\u0119 nienawi\u015b\u0107 na ka\u017cdym kroku. Kiedy\u015b, gdy bawili\u015bmy si\u0119 w Indian, powiedzia\u0142a, \u017ce chcia\u0142aby mie\u0107 tak\u0105 fink\u0119 jak ja, \u017ceby r\u017cn\u0105\u0107 Niemc\u00f3w. Gdy zapyta\u0142em j\u0105 o pow\u00f3d tej nienawi\u015bci, odpowiedzia\u0142a mi kr\u00f3tko: \u201ePowiem ci za kilka dni wieczorem.\u201d Nie doczeka\u0142em si\u0119 jednak wyja\u015bnienia, bo Ma\u0142gosia wyprowadzi\u0142a si\u0119 niebawem ze swoj\u0105 rodzin\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Jak si\u0119 potem dowiedzia\u0142em, w\u015br\u00f3d mieszka\u0144c\u00f3w Sadyby zacz\u0119\u0142y chodzi\u0107 plotki, \u017ce ci pa\u0144stwo, co mieszkaj\u0105 u dziadk\u00f3w, to \u017bydzi. Ma\u0142a podobno kiedy\u015b powiedzia\u0142a do kogo\u015b, \u017ce ona i jej babcia s\u0105 \u017byd\u00f3wkami. Zrozumia\u0142em w\u00f3wczas, dlaczego Ma\u0142gosia tak nienawidzi\u0142a Niemc\u00f3w, i domy\u015bli\u0142em si\u0119, co chcia\u0142a mi wieczorem powiedzie\u0107. Przyszed\u0142 mi na my\u015bl ma\u0142y ch\u0142opak w kurtce od pi\u017camy w bramie przy ulicy Okr\u0119\u017cnej i Niemiec strzelaj\u0105cy z karabinu przy Wa\u0142owej. Czy Ma\u0142gosia prze\u017cy\u0142a? Nie zapami\u0119ta\u0142em jej nazwiska. Zreszt\u0105 na pewno by\u0142o fa\u0142szywe.<\/em><\/p>\n<p><em>Antek coraz bardziej mnie zadziwia\u0142. Gdy kt\u00f3rego\u015b dnia przy kolacji co\u015b si\u0119 zgada\u0142o o broni, wyrecytowa\u0142 kilka zda\u0144 o karabinie jak ust\u0119p z regulaminu wojskowego. Zaimponowa\u0142 mi. Spojrza\u0142em z dum\u0105 po obecnych i zmiesza\u0142em si\u0119, bo w oczach mamy spostrzeg\u0142em najpierw zdziwienie, a potem trwog\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Kt\u00f3rego\u015b dnia zobaczy\u0142em Antka z Januszem Boczarem i z J\u0119drkiem Ku\u017aniarem nad fos\u0105. Podszed\u0142em do nich. Mieli ze sob\u0105 grabie. J\u0119drek grzeba\u0142 nimi przy brzegu, a Antek z rozmachem rzuca\u0142 kotwic\u0119 do wody i ci\u0105gn\u0105\u0142 z powrotem za lin\u0119. Wzruszy\u0142em ramionami i powiedzia\u0142em im, \u017ce starzy s\u0105, a bawi\u0105 si\u0119 jak ma\u0142e dzieci. Roze\u015bmiali si\u0119 i kazali mi si\u0119 wynosi\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Za kilka dni wyja\u015bni\u0142a si\u0119 ta ich \u201eg\u0142upia zabawa\u201d. Do naszego ojca przysz\u0142a pani Ku\u017aniarowa powiedzie\u0107, \u017ce pod warstw\u0105 kartofli w piwnicy odkry\u0142a dwa zardzewia\u0142e, okryte szlamem karabiny. By\u0142y to te same karabiny, kt\u00f3re w roku 1939 wrzucali wsp\u00f3lnie do fosy \u2014 mauzer i berthier. Zrozumia\u0142em teraz, po co im by\u0142a potrzebna kotwica i dlaczego mnie przep\u0119dzili. G\u0142upio mi by\u0142o, \u017ce im wtedy przygada\u0142em. W kilka dni potem zdarzy\u0142 si\u0119 wypadek, kt\u00f3ry mnie zrehabilitowa\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Szed\u0142em na lekcj\u0119 do pani Wandy. \u017beby skr\u00f3ci\u0107 sobie nud\u0119 drogi, kt\u00f3r\u0105 wielokrotnie przemierza\u0142em, szed\u0142em wierzchem skarpy nad fos\u0105, gapi\u0105c si\u0119 na skacz\u0105ce \u017caby. Woda by\u0142a bardzo przejrzysta. Na dnie rozr\u00f3\u017cnia\u0142em r\u00f3\u017cne rupiecie: garnki, butelki itp. W pewnej chwili na wprost ulicziki prostopad\u0142ej do fosy dostrzeg\u0142em w odleg\u0142o\u015bci trzech metr\u00f3w od brzegu le\u017c\u0105cy w wodzie karabin. Ja te\u017c b\u0119d\u0119 mia\u0142 karabin, pomy\u015bla\u0142em.<\/em><\/p>\n<p><em>Lekcja z pani\u0105 Wand\u0105 mi nie sz\u0142a. Tematem by\u0142 Egipt. S\u0142uchaj\u0105c opowie\u015bci pani Wandy o wylewach Nilu, piramidach i Sfinksie, my\u015bla\u0142em o karabinie. Moje roztargnienie by\u0142o tak widoczne, \u017ce pani Wanda stwierdzi\u0142a, i\u017c musz\u0119 by\u0107 bardzo zm\u0119czony, i wcze\u015bniej sko\u0144czyli\u015bmy lekcj\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Szybko wr\u00f3ci\u0142em do domu, ca\u0142y czas my\u015bl\u0105c o tym, jak wydoby\u0107 karabin. Antek nie mia\u0142 ju\u017c kotwicy. Za kt\u00f3rym\u015b kolejnym rzutem urwa\u0142a si\u0119 z linki. Po d\u0142ugim namy\u015ble postanowi\u0142em jednak zawrze\u0107 z nim pakt i zdradzi\u0142em mu tajemnic\u0119. Antek obieca\u0142, \u017ce co\u015b wymy\u015bli, ale teraz nie ma czasu, bo o si\u00f3dmej um\u00f3wi\u0142 si\u0119 z Januszem. Powiedzia\u0142, \u017ce nied\u0142ugo wr\u00f3ci i b\u0119dziemy si\u0119 bawili \u017co\u0142nierzami o\u0142owianymi.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy nazajutrz szed\u0142em na lekcj\u0119 do pani Wandy, karabinu ju\u017c nie by\u0142o w fosie. Na brzegu le\u017ca\u0142 wyschni\u0119ty szlam.<\/em><\/p>\n<p><em>Tymczasem coraz cz\u0119\u015bciej i mimo woli odkrywa\u0142em inne tajemnice Antka. Zacz\u0105\u0142 pali\u0107. Tai\u0142 to przed rodzicami. Przede mn\u0105 si\u0119 nie kry\u0142. Kt\u00f3rego\u015b dnia, gdy rodzic\u00f3w nie by\u0142o w domu i le\u017ca\u0142 na tapczanie, czytaj\u0105c ksi\u0105\u017ck\u0119, poprosi\u0142 mnie o przyniesienie z jego marynarki paczki egipskich. Poszed\u0142em do przedpokoju i zacz\u0105\u0142em maca\u0107 po kieszeniach w poszukiwaniu papieros\u00f3w. Jakie\u017c by\u0142o moje zdumienie, gdy marynarka okaza\u0142a si\u0119 bardzo ci\u0119\u017cka, a wn\u0119trze kieszeni zawiera\u0142o co\u015b bardzo twardego. Zanurzy\u0142em r\u0119k\u0119. Moje zdumienie by\u0142o jeszcze wi\u0119ksze, kiedy wyj\u0105\u0142em najprawdziwszy, du\u017cy, l\u015bni\u0105cy pistolet. Po d\u0142u\u017cszej chwili wymaca\u0142em wreszcie i papierosy. Wr\u0119czaj\u0105c je Antkowi, powiedzia\u0142em: \u201eJak nosisz gnata w kieszeni, to nie posy\u0142aj dzieci po papierosy.\u201d Spowa\u017cnia\u0142 nagle, a potem serdecznie si\u0119 roze\u015bmia\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Od karabin\u00f3w w fosie i odkrycia pistoletu Antek sta\u0142 si\u0119 dla mnie bohaterem.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; 7 stycznia obieg\u0142a Warszaw\u0119 lotem b\u0142yskawicy wie\u015b\u0107, \u017ce na Dworcu Wschodnim kolejarze zatrzymali niemiecki transport dzieci wysiedlonych z Zamojszczyzny, wieziony do O\u015bwi\u0119cimia. Tysi\u0105ce warszawiak\u00f3w ruszy\u0142o na dworzec. Moi rodzice r\u00f3wnie\u017c. Wr\u00f3cili tego dnia bardzo p\u00f3\u017ano do domu i z niczym. Na dworcu zastali tylko rozogniony t\u0142um. O [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2267","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2267","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2267"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2267\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2268,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2267\/revisions\/2268"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2267"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2267"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2267"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}