{"id":2273,"date":"2014-05-22T00:01:13","date_gmt":"2014-05-22T00:01:13","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2273"},"modified":"2014-03-10T17:08:27","modified_gmt":"2014-03-10T17:08:27","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-15","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2273","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 15"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Pod koniec lipca po po\u0142udniu, gdy wygl\u0105da\u0142em oknem, us\u0142ysza\u0142em od wschodu warkot lec\u0105cego samolotu. Zna\u0142em dobrze ryk maszyn niemieckich. Ten warkot jednak by\u0142 jaki\u015b dziwny, przerywany. Samolot lecia\u0142 bardzo nisko. Z rur wydechowych silnika wystrzeliwa\u0142y raz po raz k\u0142\u0119by czarnego dymu. Samolot najwyra\u017aniej obni\u017ca\u0142 lot. Przelecia\u0142 nad fortem, a gdy znajdowa\u0142 si\u0119 nad dachami willi ulicy Okr\u0119\u017cnej, dostrzeg\u0142em wok\u00f3\u0142 silnika ogie\u0144. W sekund\u0119 potem samolot z hukiem run\u0105\u0142 na ziemi\u0119. Wybieg\u0142em z domu w kierunku miejsca katastrofy. Gdy by\u0142em ju\u017c mi\u0119dzy Truskawieck\u0105 a Okr\u0119\u017cn\u0105, od strony miasta nadje\u017cd\u017ca\u0142a Stra\u017c Ogniowa i Pogotowie. Terenowy \u0142azik, kt\u00f3ry przywi\u00f3z\u0142 sk\u0105d\u015b niemieckich lotnik\u00f3w, sta\u0142 od dobrej chwili przy p\u0142on\u0105cych szcz\u0105tkach samolotu. Gdy ugaszono po\u017car, z \u017celastwa wydobyto zw\u0119glone zw\u0142oki.<\/em><\/p>\n<p><em>Po wakacjach wr\u00f3ci\u0142em do szko\u0142y. Kt\u00f3rego\u015b dnia jeden z koleg\u00f3w, Staszek Tarka, ten, kt\u00f3rego ojciec w 1939 roku poleg\u0142 na przedpolach Sadyby, w obronie w\u0142asnego domu, przyszed\u0142 do szko\u0142y z wiadomo\u015bci\u0105, \u017ce ko\u0142o niego, na Czarnych Drogach, zastrzelono zdrajc\u0119. Trup le\u017ca\u0142 nakryty gazetami. Dy\u017curowa\u0142 przy nim granatowy policjant, kt\u00f3ry mia\u0142 w\u0142asne zdanie o zastrzelonym. \u201eJak by\u0142 \u015bwini\u0105, niech le\u017cy jak \u015bwinia\u201d, powiedzia\u0142 do zbiegowiska i kaza\u0142 si\u0119 rozej\u015b\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Zastrzelony znany mi by\u0142 z widzenia. Znalezione przy sk\u0142adali przysi\u0119g\u0105 \u017co\u0142niersk\u0105, znajdowa\u0142 si\u0119 portret Hitlera, stanowi\u0105cy skrytk\u0119 na r\u00f3\u017cne kompromituj\u0105ce dokumenty, jak si\u0119 potem okaza\u0142o.<\/em><\/p>\n<p><em>W kilka dni po aresztowaniu kapitana D\u0105browskiego zjawi\u0142a si\u0119 u nas niespodziewanie ciotka Zosia Maszewska. Towarzyszy\u0142 jej jaki\u015b m\u0119\u017cczyzna. Nie zapami\u0119ta\u0142em jego twarzy. Ze wzgl\u0119du na wsyp\u0119, jaka nast\u0105pi\u0142a z kolei w Dalbo\u017cku, ciotka poczu\u0142a si\u0119 zagro\u017cona, przysz\u0142a wi\u0119c do rodzic\u00f3w po rad\u0119 i ratunek. Wobec ostatnich wypadk\u00f3w na Sadybie mieszkanie nasze nie by\u0142o jednak bezpieczna Mama wyja\u015bni\u0142a to ciotce Zosi. Nie trzeba jej by\u0142o wi\u0119cej, zrozumia\u0142a. Uca\u0142owa\u0142a nas serdecznie i wysz\u0142a wraz ze J swym towarzyszem. Nie przypuszcza\u0142em w\u00f3wczas, \u017ce widzimy si\u0119 po raz ostatni.<\/em><\/p>\n<p><em>W kilka dni potem dotar\u0142a do nas wiadomo\u015b\u0107 o aresztowaniu ciotki Zosi. Jak si\u0119 dowiedzieli\u015bmy, bezpo\u015brednio od nas ciotka pojecha\u0142a na ulic\u0119 Tynieck\u0105, do niejakie} pani Trebertowej, \u017ceby jej zostawi\u0107 pieni\u0105dze dla w\u0142a\u015bcicielki Dalbo\u017cka, Marty Walewskiej, za sprzedan\u0105 ziemi\u0119. Zanocowa\u0142a na Tynieckiej, gdy\u017c nast\u0119pnego dnia mia\u0142a odebra\u0107 now\u0105 fa\u0142szyw\u0105 kenkart\u0119. Gdy nazajutrz zjawi\u0142<\/em><\/p>\n<p><em>si\u0119 towarzysz ciotki z kenkart\u0105, w chwil\u0119 potem wesz\u0142o do mieszkania dw\u00f3ch Niemc\u00f3w, wylegitymowali obecnych i przeprowadzili rewizj\u0119. Z \u0142atwo\u015bci\u0105 znale\u017ali banknot\u00f3w. Zastrzelili towarzysza ciotki, j\u0105 postrzeli\u0142 ci\u0119\u017cko w kr\u0119gos\u0142up, zgarn\u0119li pieni\u0105dze i wyszli. Wkr\u00f3tce na Tynieck\u0105 zajecha\u0142o gestapo i zabra\u0142o sparali\u017cowan\u0105 wskutek postrza\u0142u ciotk\u0119 do szpitala, a potem na Pawiaka Wiedzieli widocznie, kogo maj\u0105 w r\u0119kach<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn1\">[1]<\/a>.<\/em><\/p>\n<p><em>Teraz gdy tylko zapada\u0142 zmrok, ws\u0142uchiwa\u0142em si\u0119 odg\u0142osy ulicy. Ka\u017cdy przeje\u017cd\u017caj\u0105cy samoch\u00f3d wa\u0142 przyspieszony rytm serca. Ba\u0142em si\u0119. Wszyscy czuli\u015bmy si\u0119 zagro\u017ceni. Nie mogli\u015bmy jednak uciec, przenie\u015b\u0107 si\u0119 gdziekolwiek \u2014 by\u0142o nas za du\u017co. Antek wydawa\u0142 si\u0119 zagro\u017cony podw\u00f3jnie. On jeden m\u00f3g\u0142 na jaki\u015b czas znikn\u0105\u0107. Ale gdzie? Z pomoc\u0105 przyszli rodzice jednej z jego kole\u017canek, pa\u0144stwo Jacu\u0144scy. Mieli oni niewielki maj\u0105tek\u00a0<\/em><em>w Grzegorzewie ko\u0142o T\u0142uszcza. Je\u017adzili\u015bmy tam z Antkiem przed wojn\u0105 na wycieczki zuchowe i obozy. Teraz wyjecha\u0142 sam do Grzegorzewa.<\/em><\/p>\n<p><em>Na szcz\u0119\u015bcie Antka i nas wszystkich, a na chwa\u0142\u0119 aresztowanym, obawy okaza\u0142y si\u0119 p\u0142onne. Nikt nikogo nie sypn\u0105\u0142. Gestapo musia\u0142o si\u0119 zadowoli\u0107 tylko zatrzymanymi ofiarami. Rozstrzelano ich 16 lipca w ruinach getta.<\/em><\/p>\n<p><em>Po dw\u00f3ch miesi\u0105cach przymusowych, aczkolwiek nie pozbawionych uroku wakacji Antek powr\u00f3ci\u0142 do Warszawy.<\/em><\/p>\n<p><em>Pod koniec lipca po po\u0142udniu, gdy wygl\u0105da\u0142em oknem, us\u0142ysza\u0142em od wschodu warkot lec\u0105cego samolotu. Zna\u0142em dobrze ryk maszyn niemieckich. Ten warkot jednak by\u0142 jaki\u015b dziwny, przerywany. Samolot lecia\u0142 bardzo nisko. Z rur wydechowych silnika wystrzeliwa\u0142y raz po raz k\u0142\u0119by czarnego dymu. Samolot najwyra\u017aniej obni\u017ca\u0142 lot. Przelecia\u0142 nad fortem, a gdy znajdowa\u0142 si\u0119 nad dachami willi ulicy Okr\u0119\u017cnej, dostrzeg\u0142em wok\u00f3\u0142 silnika ogie\u0144. W sekund\u0119 potem samolot z hukiem run\u0105\u0142 na ziemi\u0119. Wybieg\u0142em z domu w kierunku miejsca katastrofy. Gdy by\u0142em ju\u017c mi\u0119dzy Truskawieck\u0105 a Okr\u0119\u017cn\u0105, od strony miasta nadje\u017cd\u017ca\u0142a Stra\u017c Ogniowa i Pogotowie. Terenowy \u0142azik, kt\u00f3ry przywi\u00f3z\u0142 sk\u0105d\u015b niemieckich lotnik\u00f3w, sta\u0142 od dobrej chwili przy p\u0142on\u0105cych szcz\u0105tkach samolotu. Gdy ugaszono po\u017car, z \u017celastwa wydobyto zw\u0119glone zw\u0142oki.<\/em><\/p>\n<p><em>Po wakacjach wr\u00f3ci\u0142em do szko\u0142y. Kt\u00f3rego\u015b dnia jeden z koleg\u00f3w, Staszek Tarka, ten, kt\u00f3rego ojciec w 1939 roku poleg\u0142 na przedpolach Sadyby, w obronie w\u0142asnego domu, przyszed\u0142 do szko\u0142y z wiadomo\u015bci\u0105, \u017ce ko\u0142o niego, na Czarnych Drogach, zastrzelono zdrajc\u0119. Trup le\u017ca\u0142 nakryty gazetami. Dy\u017curowa\u0142 przy nim granatowy policjant, kt\u00f3ry mia\u0142 w\u0142asne zdanie o zastrzelonym. \u201eJak by\u0142 \u015bwini\u0105, niech le\u017cy jak \u015bwinia\u201d, powiedzia\u0142 do zbiegowiska i kaza\u0142 si\u0119 rozej\u015b\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Zastrzelony znany mi by\u0142 z widzenia. Znalezione przy nim dokumenty opiewa\u0142y na nazwisko Soko\u0142owskiego, jednak\u017ce nie by\u0142o to jego prawdziwe nazwisko.<\/em><\/p>\n<p><em>Wie\u015b\u0107 o wykonaniu wyroku na zdrajcy szybko rozesz\u0142a si\u0119 po Sadybie. By\u0142 sprawc\u0105 aresztowania kapitana D\u0105browskiego i jego towarzyszy. Nale\u017ca\u0142 do tej samej organizacji. Od pewnego czasu wydawa\u0142 si\u0119 kolegom podejrzany. Zacz\u0119\u0142o mu si\u0119 zbyt dobrze powodzi\u0107. Ponadto sam Waldek D\u0105browski widzia\u0142 go podobno na mie\u015bcie w niemieckim mundurze. Kapitan D\u0105browski nie wierzy\u0142 jednak w mo\u017cliwo\u015b\u0107 zdrady i kontakty swego podkomendnego z wrogiem. Gdy chciano go zlikwidowa\u0107, kapitan D\u0105browski zastrzeg\u0142 sobie, \u017ce najpierw sam osobi\u015bcie go przes\u0142ucha. Niestety, nie zd\u0105\u017cy\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Trup le\u017ca\u0142 na drodze przez ca\u0142y dzie\u0144. W dwa dni potem przez Sadyb\u0119 sun\u0105\u0142 dziwny kondukt pogrzebowy. Za trumn\u0105 sz\u0142a tylko jedna osoba, nieszcz\u0119\u015bliwa matka, kt\u00f3rej jedyny syn zawi\u00f3d\u0142 nadzieje bez reszty. \u017bona i jej rodzina od\u017cegna\u0142y si\u0119 od zdrajcy.<\/em><\/p>\n<p><em>Antek po powrocie do Warszawy musia\u0142 podj\u0105\u0107 jak\u0105\u015b prac\u0119. W my\u015bl niemieckich przepis\u00f3w, szesnastoletni ch\u0142opak obowi\u0105zany by\u0142 pracowa\u0107. Poniewa\u017c pod wp\u0142ywem Edka Lauda\u0144skiego zacz\u0119\u0142a go interesowa\u0107 radiotechnika, stara\u0142 si\u0119 o prac\u0119 w\u0142a\u015bnie w tej dziedzinie. Zosta\u0142 zatrudniony w niemieckim warsztacie radiotechnicznym przy placu Trzech Krzy\u017cy, na rogu Ksi\u0105\u017c\u0119cej. W\u0142a\u015bcicielem warsztatu by\u0142 inwalida z frontu wschodniego, Wilhelm Pyde. Pe\u0142na nazwa firmy brzmia\u0142a: Radiohaus Wilhelm Pyde. Wed\u0142ug relacji Antka w\u0142a\u015bciciel by\u0142 dosy\u0107 mi\u0142ym cz\u0142owiekiem. Mo\u017ce sw\u0105 niemieck\u0105 but\u0119 straci\u0142 na froncie wraz z nog\u0105? Du\u017co gorszy dla pracownik\u00f3w by\u0142 jego urz\u0119dnik, niestety Polak, tote\u017c Antek po kilku miesi\u0105cach zrezygnowa\u0142 z zatrudnienia w radio hauzie.<\/em><\/p>\n<p><em>Obejmuj\u0105c t\u0119 prac\u0119, musia\u0142 Antek zmieni\u0107 szko\u0142\u0119. Ucz\u0119szcza\u0142 teraz do Obowi\u0105zkowej Szko\u0142y Zawodowej Nr 5. Dziwna to by\u0142a szko\u0142a, kt\u00f3rej uczniowie mieli nie-raz pod pulpitami pistolety i granaty obok ksi\u0105\u017cek. Zaj\u0119cia prowadzono niemal korespondencyjnie, odbywa\u0142y si\u0119 bowiem raz w tygodniu, w soboty. Antek mia\u0142 jednak za\u015bwiadczenie chroni\u0105ce przed wyw\u00f3zk\u0105 do Niemiec.<\/em><\/p>\n<p><em>26 wrze\u015bnia p\u00f3\u017anym wieczorem z kierunku Wilanowa us\u0142yszeli\u015bmy odg\u0142osy strzelaniny. Struchleli\u015bmy. Pami\u0119\u0107 mordu w Wawrze by\u0142a nadal bliska. Zdenerwowany ojciec zgasi\u0142 \u015bwiat\u0142o i podni\u00f3s\u0142 rolety. Strzelanina po chwili ucich\u0142a, natomiast na niebie nad Natolinem ukaza\u0142a si\u0119 \u0142una. Odg\u0142osy cichn\u0105cej strzelaniny zast\u0105pi\u0142 ryk stra\u017cackich syren.<\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi dzie\u0144 sprawa si\u0119 wyja\u015bni\u0142a. \u017bo\u0142nierze konspiracji rozbili niemiecki posterunek \u017candarmerii w Wilanowie i spalili niemieck\u0105 koloni\u0119 na K\u0119pie Latoszkowej.<\/em><\/p>\n<p><em>W kilka dni p\u00f3\u017aniej zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce jeden z naszych m\u0142odych s\u0105siad\u00f3w, dwudziestoletni Witek Morawski, nosi r\u0119k\u0119 na temblaku. Gdy zapyta\u0142em go ze wsp\u00f3\u0142czuciem o przyczyn\u0119, wyja\u015bni\u0142 mi, \u017ce ma zastrza\u0142. Nie domy\u015bli\u0142em si\u0119, \u017ce jego temblak ma zwi\u0105zek ze strzelanin\u0105 sprzed kilku dni.<\/em><\/p>\n<p><em>W listopadzie nast\u0105pi\u0142y dalsze aresztowania. Aresztowano szewca, Mariana Borowicza, i jego brata, W\u0142adys\u0142awa. Wkr\u00f3tce zaaresztowano te\u017c pani\u0105 Borowiczow\u0105, a tak\u017ce jej dzieci, moich r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w, Jurka i Danusi\u0119. Jak si\u0119 dowiedzieli\u015bmy potem, Borowiczow\u0105 wywieziono do O\u015bwi\u0119cimia, a Jurka i Danusi\u0119 do Jugendlagru. O W\u0142adys\u0142awie i Marianie Borowiczach s\u0142uch zagin\u0105\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>14 listopada nasz\u0105 rodzin\u0119 dotkn\u0105\u0142 kolejny cios. W mieszkaniu wuja Wacka Orlickiego aresztowano jego siedemdziesi\u0119cioletni\u0105 matk\u0119, Henryk\u0119, oraz jej c\u00f3rk\u0119, siostr\u0119 wuja, Wand\u0119 Poniatowsk\u0105. O tym, \u017ce ciotka Wanda by\u0142a kolporterk\u0105 prasy podziemnej, wiedzia\u0142em doskonale. Obie kobiety znalaz\u0142y si\u0119 na Pawiaku.<\/em><\/p>\n<p><em>R\u00f3wnocze\u015bnie na Sadybie mia\u0142o miejsce kilka napad\u00f3w bandyckich, dokonanych z broni\u0105 w r\u0119ku przez nieznanych sprawc\u00f3w. Rabowali pieni\u0105dze, bi\u017cuteri\u0119. Napadli te\u017c na sklep Antoniego Gregorczyka.<\/em><\/p>\n<p><em>W kilka dni potem wstrz\u0105sn\u0119\u0142a nami nast\u0119pna tragiczna wiadomo\u015b\u0107: aresztowano Janusza Millo. Podobno uj\u0119to go z broni\u0105 w r\u0119ku. Jednocze\u015bnie zacz\u0119\u0142a kr\u0105\u017cy\u0107 plotka, \u017ce w\u0142a\u015bnie szed\u0142 na pospolity rozb\u00f3j. Przypisywano mu te\u017c udzia\u0142 w napadzie na sklep Gregorczyka. Nie mog\u0142em w to uwierzy\u0107. Lubi\u0142em go bardzo. Jeszcze na kilka dni przed aresztowaniem by\u0142 u nas. Siedzia\u0142 u Antka na stoliku i majtaj\u0105c nogami w pi\u0119knych oficerskich butach, gwizda\u0142 modn\u0105 wtedy melodi\u0119 Belami.<\/em><\/p>\n<p><em>Jak si\u0119 potem wyja\u015bni\u0142o, Janusz zosta\u0142 zatrzymany podczas transportu broni. Uj\u0119to go w takim momencie i w taki spos\u00f3b, \u017ce z broni tej nie m\u00f3g\u0142 nawet zrobi\u0107 u\u017cytku. Zaprowadzono go do pobliskiego komisariatu granatowej policji na Nowogrodzk\u0105. Komendant tego komisariatu dzia\u0142a\u0142 w konspiracji i Januszowi uda\u0142o si\u0119 przekaza\u0107 wiadomo\u015b\u0107 dla doktora Szczube\u0142ka, a nawet pozby\u0107 si\u0119 papier\u00f3w, kt\u00f3re mog\u0142yby Niemc\u00f3w naprowadzi\u0107 na \u015blad doktora. Sam komendant komisariatu usi\u0142owa\u0142 wm\u00f3wi\u0107 \u017candarmom, \u017ce to nie przest\u0119pca polityczny, lecz bandyta. Ten status stwarza\u0142 wi\u0119ksze nadzieje na uratowanie si\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>W tym czasie na s\u0142upach og\u0142oszeniowych w Warszawie krzycza\u0142y ju\u017c czerwieni\u0105 plakaty z nazwiskami zak\u0142adnik\u00f3w i nazwiskami rozstrzelanych w publicznych egzekucjach. Czytaj\u0105c je, z dr\u017ceniem serca sprawdza\u0142em, czy nie ma na nich nazwisk: in\u017cyniera Rudzkiego, pani Wandy Kami\u0144skiej, pana Skoczylasa, ciotki Zosi Maszewskiej, ciotek Henryki i Wandy, a teraz Janusza Millo.<\/em><\/p>\n<p><em>W ko\u0144cu listopada powi\u0119kszy\u0142 si\u0119 kr\u0105g naszych przyjaci\u00f3\u0142. Do pani Topczewskiej zjecha\u0142a kuzynka z Wo\u0142ynia, pani Kawecka, z synem i dwiema doros\u0142ymi c\u00f3rkami. Uciek\u0142a przed ekscesami ukrai\u0144skich nacjonalist\u00f3w. \u201eWolimy gin\u0105\u0107 od bomb i kul ni\u017c od siekiery i tasak\u00f3w\u201d, pisa\u0142a w swych listach, b\u0142agaj\u0105c o pomoc. Teraz najwa\u017cniejsz\u0105 spraw\u0105 by\u0142o zdobycie dla uciekinier\u00f3w z Wo\u0142ynia wa\u017cnych tu dokument\u00f3w. Na Wo\u0142yniu sprawa kenkart nie by\u0142a traktowana rygorystycznie. Obaj z Antkiem serdecznie si\u0119 zaprzyja\u017anili\u015bmy ze starsz\u0105 c\u00f3rk\u0105 pani Kaweckiej,<\/em><\/p>\n<p><em>Ew\u0105. Do czasu uzyskania kenkarty dziewi\u0119tnastoletnia Ewa by\u0142a uwi\u0105zana na Sadybie. Kenkart\u0119 otrzyma\u0142a przed samymi \u015bwi\u0119tami. S\u0142u\u017cy\u0142em Ewie za przewodnika w pierwszej jej wyprawie na miasto, po choink\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Poniewa\u017c od pa\u017adziernika obowi\u0105zywa\u0142o ograniczenie zu\u017cycia energii elektrycznej, wsp\u00f3lnym wysi\u0142kiem lokator\u00f3w przy pomocy naszego dozorcy, ze sk\u0142adkowych pieni\u0119dzy przekupiony zosta\u0142 kontroler Elektrowni, a pan Czes\u0142aw tak pod\u0142\u0105czy\u0142 dop\u0142yw pr\u0105du poza licznikiem, \u017ce mo\u017cna by\u0142o do woli korzysta\u0107 ze \u015bwiat\u0142a.<\/em><\/p>\n<p><em>\u015awi\u0119ta by\u0142y smutne. Kr\u0105g ludzi, kt\u00f3rzy odeszli na zawsze, b\u0105d\u017a znajdowali si\u0119 w niemieckich r\u0119kach, by\u0142 coraz szerszy.<\/em><\/p>\n<p><em>Zaraz po Nowym Roku niemiecki terror wzm\u00f3g\u0142 si\u0119 jeszcze bardziej. 3 stycznia na li\u015bcie zak\u0142adnik\u00f3w przeznaczonych na rozstrzelanie znalaz\u0142 si\u0119 Janusz Millo. Plakat z 13 stycznia doni\u00f3s\u0142 o jego \u015bmierci. W tym dniu rozstrzeliwano przy ulicy G\u00f3rczewskiej 14. Z kolei na plakacie z 21 stycznia w\u015br\u00f3d zak\u0142adnik\u00f3w znalaz\u0142o si\u0119 nazwisko pana Adama Skoczylasa. Zosta\u0142 on rozstrzelany 24 stycznia. W tym dniu rozstrzeliwano przy ulicy Kili\u0144skiego pod murem Ministerstwa Sprawiedliwo\u015bci<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn2\">[2]<\/a>.<\/em><\/p>\n<p><em>5 lutego 1944 roku by\u0142a sobota, ale Antek nie poszed\u0142 do szko\u0142y. W mie\u015bcie by\u0142o niebezpiecznie \u2014 \u0142apanki. Le\u017ca\u0142 na tapczanie i przeci\u0105ga\u0142 si\u0119. Mama wr\u00f3ci\u0142a ze sklepu i gotowa\u0142a mleko, kt\u00f3re przynios\u0142a zamarzni\u0119te w butelce. Otworzy\u0142em lufcik, \u017ceby zobaczy\u0107, ile jest stopni mrozu. Rozejrza\u0142em si\u0119 wok\u00f3\u0142. W dali, za topolami rosn\u0105cymi wzd\u0142u\u017c alei Sobieskiego, dostrzeg\u0142em kolumn\u0119 niemieckich samochod\u00f3w wojskowych jad\u0105cych w kierunku Wilanowa. Zacz\u0105\u0142em machinalnie liczy\u0107. Gdy ostatni mija\u0142 topol\u0119, kt\u00f3r\u0105 przyj\u0105\u0142em za punkt odniesienia, doliczy\u0142em si\u0119 pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu dw\u00f3ch. Nagle spostrzeg\u0142em samochody wyje\u017cd\u017caj\u0105ce p\u0119dem z ulicy Powsi\u0144skiej i skr\u0119caj\u0105ce przed nasz doza. Gwa\u0142townym hamowaniem przed nasz\u0105 bram\u0105 wznieca\u0142y tumany \u015bniegu. Z samochod\u00f3w zacz\u0119li wyskakiwa\u0107 \u017co\u0142nierze z broni\u0105 gotow\u0105 do strza\u0142u. Ta bez\u0142adna pocz\u0105tkowo grupa b\u0142yskawicznie rozdzieli\u0142a si\u0119 na mniejsze, kilkuosobowe, kt\u00f3re z pokrzykiwaniem ruszy\u0142y w kierunku poszczeg\u00f3lnych klatek naszego bloku.<\/em><\/p>\n<p><em>Ca\u0142y czas patrz\u0105c przez lufcik, relacjonowa\u0142em wszystko mamie. Gdy tylko zobaczy\u0142em Niemc\u00f3w biegn\u0105cych do naszej klatki, zamkn\u0105\u0142em lufcik. Mama b\u0142yskawicznie zgromadzi\u0142a na nocnym stoliku obok Antka lekarstwa z apteczki. Antek blady jak \u015bciana zerwa\u0142 si\u0119 z po\u015bcieli i wyj\u0105wszy z szuflady swego stolika lampy radiowe, poda\u0142 je mamie, a sam wr\u00f3ci\u0142 na tapczan. Na schodach s\u0142ycha\u0107 ju\u017c by\u0142o tupot podkutych but\u00f3w i dobijanie si\u0119 kolbami do drzwi na ni\u017cszych pi\u0119trach. Mama z lampami w r\u0119ku wbieg\u0142a do kuchni, a ja za ni\u0105. Rozgl\u0105daj\u0105c si\u0119 bezradnie, otworzy\u0142a d\u00f3\u0142 kredensu i wrzuci\u0142a lampy do puszki z sol\u0105. W tym momencie drzwi zatrz\u0119s\u0142y si\u0119 od uderze\u0144 kolb. Mama otworzy\u0142a. Niemcy wpadli jak huragan, rozbiegaj\u0105c si\u0119 po wszystkich pokojach z broni\u0105 gotow\u0105 do strza\u0142u. Zgromadzono nas w pokoju, gdzie le\u017ca\u0142 Antek. Opas\u0142y \u017candarm z bergmannem w r\u0119ku stan\u0105\u0142 plecami do pieca, trzymaj\u0105c luf\u0119 skierowan\u0105 na Antka. Oksydowana lufa z cylindryczn\u0105 ch\u0142odnic\u0105 perforowan\u0105 okr\u0105g\u0142ymi otworami w\u0119drowa\u0142a nast\u0119pnie jak wskaz\u00f3wka od babci do Janka, do mnie i do Antka.<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eWer sind sie?\u201d, indagowa\u0142 \u017candarm.<\/em><\/p>\n<p><em>Matka t\u0142umaczy\u0142a cierpliwie: \u201eMeine Mutter, mein alterer Sohn, mittlerer und kleinster. \u2014 Wskazuj\u0105c na Antka, powiedzia\u0142a: \u201eEr ist krank.\u201d Antek zblad\u0142 jeszcze bardziej.<\/em><\/p>\n<p><em>\u017bandarmi buszowali po mieszkaniu.<\/em><\/p>\n<p><em>W tapczanie, na kt\u00f3rym le\u017ca\u0142 Antek, by\u0142a maska gazowa ojca, nasze maski, he\u0142m polski, wiatr\u00f3wka tkwi\u0105ca tam od 1939 roku, w walizce pod stolikiem Antka zamki od karabin\u00f3w, kt\u00f3re niedawno wraz z karabinami powyci\u0105ga\u0142 z fosy, a w kom\u00f3rce narty.<\/em><\/p>\n<p><em>Do kom\u00f3rki i do tapczanu nie zajrzeli. Ten najbrutalniejszy gruby szwab niedbale uni\u00f3s\u0142 czubkiem buta wieko walizy, ale nic nie zauwa\u017cy\u0142. Ten spokojny starszy zawo\u0142a\u0142 mam\u0119 do kuchni. Otworzy\u0142 kredens, przepatrzy\u0142 p\u00f3\u0142ki i zajrza\u0142 do soli. Widz\u0105c lampy radiowe, spojrza\u0142 na mam\u0119 i zamkn\u0105\u0142 drzwi kredensu bez s\u0142owa. Mama ledwie trzyma\u0142a si\u0119 na nogach, gdy wreszcie wyszli i gdy nam opowiada\u0142a zdarzenie w kuchni.<\/em><\/p>\n<p><em>Z ca\u0142ego bloku tylko w naszej klatce schodowej aresztowali trzy osoby. Z fotela dentystycznego u pani Topczewskiej zabrali Witka Kotlewskiego, syna w\u0142a\u015bciciela apteki, od dziadk\u00f3w \u2014 naszego kuzyna, zegarmistrza, Leona K\u0119sickiego, a pi\u0119tro ni\u017cej \u2014 naszego s\u0105siada, in\u017cyniera Antoniego Rzepeckiego. Z Sadyby aresztowano w\u00f3wczas jeszcze kilka innych os\u00f3b.<\/em><\/p>\n<p><em>Po odje\u017adzie Uberfallkommando usiad\u0142em w k\u0105cie i zacz\u0105\u0142em opisywa\u0107 prze\u017cyte chwile. Schowa\u0142em kartki pod dach\u00f3wk\u0119 w kom\u00f3rce nad pokojem babci.<\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi dzie\u0144 babcia Karolcia pojecha\u0142a na Sask\u0105 K\u0119p\u0119 do ciotek. Wr\u00f3ci\u0142a zap\u0142akana. Tego samego dnia co u nas tam te\u017c by\u0142a blokada. Gestapo otoczy\u0142o will\u0119 kuzynki babci, Marii Karpowiczowej, kt\u00f3ra wynaj\u0119\u0142a mieszkanie jakim\u015b m\u0142odym lokatorom, pa\u0144stwu Tyszkom<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn3\">[3]<\/a>. Gdy \u017candarmi obstawili dom i weszli przez furtk\u0119, z okien willi posypa\u0142y si\u0119 na nich strza\u0142y i granaty. Kilka godzin oblegali will\u0119. Wszyscy obro\u0144cy zgin\u0119li. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce w willi pracowa\u0142a tajna drukarnia. Czy ciotka o tym wiedzia\u0142a? Podczas naj\u015bcia gestapo nie by\u0142o jej w domu. Gdy wr\u00f3ci\u0142a, zabrano j\u0105 na Szucha. Od tej pory \u015blad po niej zagin\u0105\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>W Warszawie wrza\u0142o. Wok\u00f3\u0142 obrony drukarni na ulicy Lipskiej 26 na Saskiej K\u0119pie powstawa\u0142y ca\u0142e legendy. Opowiadano, \u017ce w\u015br\u00f3d obro\u0144c\u00f3w drukarni znajdowa\u0142a si\u0119 kobieta z male\u0144kim dzieckiem na r\u0119ku. Mia\u0142a strzela\u0107 do ostatniego naboju, kt\u00f3ry zachowa\u0142a dla siebie.<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn4\">[4]<\/a><\/em><\/p>\n<p><em>10 lutego w ruinach getta rozstrzelano ciotk\u0119 Henryk\u0119 Orlick\u0105, a 11 lutego ciotk\u0119 Wand\u0119 Poniatowsk\u0105. Obie te wiadomo\u015bci uzyska\u0142a ciotka Halina Czeka\u0144ska w dwa dni po \u015bmierci ciotek. W domu zapanowa\u0142a \u017ca\u0142oba.<\/em><\/p>\n<div><br clear=\"all\" \/><\/p>\n<hr align=\"left\" size=\"1\" width=\"33%\" \/>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref1\">[1]<\/a> \u017bona in\u017c. Zdzis\u0142awa Maszewskiego, Zofia z Ziepult\u00f3w, zosta\u0142a tu\u017c przed wybuchem powstania rozstrzelana w ruinach getta. Wiele ciep\u0142ych s\u0142\u00f3w po\u015bwi\u0119ca jej dr A. Czuperska-\u015aliwicka w: Cztery lata ostrego dy\u017curu.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref2\">[2]<\/a> Daty i miejsca egzekucji ustali\u0142em po wojnie wg: W. Bartoszewski, Warszawski pier\u015bcie\u0144 \u015bmierci 1939\u20141944, Zachodnia Agencja Prasowa 1967.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref3\">[3]<\/a> Nazwisko ustali\u0142em po wojnie wg: W. Bartoszewski, Warszawski pier\u015bcie\u0144 \u015bmierci 1939\u20141944, Zachodnia Agencja Prasowa 1967.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref4\">[4]<\/a> Potwierdzenie tej opowie\u015bci znalaz\u0142em w: W. Bartoszewski, 1859 dni Warszawy, \u201eZnak\u201d 1974.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; Pod koniec lipca po po\u0142udniu, gdy wygl\u0105da\u0142em oknem, us\u0142ysza\u0142em od wschodu warkot lec\u0105cego samolotu. Zna\u0142em dobrze ryk maszyn niemieckich. Ten warkot jednak by\u0142 jaki\u015b dziwny, przerywany. Samolot lecia\u0142 bardzo nisko. Z rur wydechowych silnika wystrzeliwa\u0142y raz po raz k\u0142\u0119by czarnego dymu. Samolot najwyra\u017aniej obni\u017ca\u0142 lot. Przelecia\u0142 nad fortem, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2273","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2273","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2273"}],"version-history":[{"count":3,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2273\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2277,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2273\/revisions\/2277"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2273"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2273"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2273"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}