{"id":2279,"date":"2014-05-31T00:12:06","date_gmt":"2014-05-31T00:12:06","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2279"},"modified":"2014-03-10T17:14:30","modified_gmt":"2014-03-10T17:14:30","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-17","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2279","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 17"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Lipiec mia\u0142 si\u0119 ku ko\u0144cowi. Lato tego roku by\u0142o upalne, czas jednak p\u0142yn\u0105\u0142 bardzo pr\u0119dko i bardzo pr\u0119dko jedno po drugim nast\u0119powa\u0142y r\u00f3\u017cne wydarzenia. Ku Warszawie zbli\u017ca\u0142 si\u0119 front. Pierwszymi jego zwiastunami by\u0142y ci\u0105gn\u0105ce przez miasto d\u0142ugie kolumny cofaj\u0105cych si\u0119 niemieckich wojsk.<\/em><\/p>\n<p><em>Przez ca\u0142e dwa dni obserwowali\u015bmy z rado\u015bci\u0105 cofaj\u0105c\u0105 si\u0119 przez Sadyb\u0119 w kierunku Wilanowa, od G\u00f3ry Kalwarii, kolumn\u0119 niemieckich tabor\u00f3w. Zm\u0119czone konie z trudem ci\u0105gn\u0119\u0142y ci\u0119\u017ckie, zakryte plandekami wozy, wy\u0142adowane po brzegi jakim\u015b sprz\u0119tem. Starzy \u017co\u0142nierze z eskorty tabor\u00f3w, pewnie uczestnicy jeszcze pierwszej wojny \u015bwiatowej, o twarzach sczernia\u0142ych i wychudzonych, w niczym nie przypominali zdobywc\u00f3w ze zwyci\u0119skiej armii, jakich ogl\u0105da\u0142em w roku 1939. Szli bez germa\u0144skiej buty. W ich oczach czasami mo\u017cna by\u0142o wyczyta\u0107 beznadziejno\u015b\u0107 lub strach.<\/em><\/p>\n<p><em>Dla nas by\u0142 to czas ci\u0105g\u0142ego napi\u0119cia i wyczekiwania. Przecie\u017c wraz z frontem zbli\u017ca\u0142a si\u0119 tak upragniona wolno\u015b\u0107. Nieraz w podnieceniu przyk\u0142ada\u0142em ucho do wysuszonej, rozgrzanej promieniami s\u0142o\u0144ca ziemi, ws\u0142uchuj\u0105c si\u0119 w g\u0142uche st\u0119kni\u0119cia dalekich detonacji. W ostatnim tygodniu lipca s\u0142ycha\u0107 ju\u017c by\u0142o bezpo\u015brednie odg\u0142osy frontu, coraz bli\u017cszy ogie\u0144 artylerii za Wis\u0142\u0105, wybuchy pocisk\u00f3w i bomb.<\/em><\/p>\n<p><em>Kt\u00f3rego\u015b dnia, z samego rana, na Sadybie pojawi\u0142 si\u0119 kilkuosobowy patrol \u017candarmerii. Posz\u0142a plotka, \u017ce to \u0142apanka, \u017ce Niemcy b\u0119d\u0105 zabiera\u0107 wszystkich m\u0119\u017cczyzn, \u017ceby ich rozstrzela\u0107. Ojciec i brat, kt\u00f3rzy korzystali z og\u00f3lnego zamieszania i nie chodzili do pracy, natychmiast ulotnili si\u0119, uchodz\u0105c na Czarne Drogi, gdzie \u0142atwo by\u0142o si\u0119 ukry\u0107 w kt\u00f3rym\u015b z nie wyko\u0144czonych dom\u00f3w, a stamt\u0105d ewentualnie uciec dalej, do lasu. Niebawem sytuacja si\u0119 wyja\u015bni\u0142a. \u00d3w patrol skierowa\u0142 pierwsze kroki na posterunek policji granatowej. \u017bandarmi za\u017c\u0105dali, \u017ceby bezwarunkowo wszyscy mieszka\u0144cy w wieku od szesnastu do pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu lat, z wyj\u0105tkiem chorych i kobiet ci\u0119\u017carnych, stawili si\u0119 na godzin\u0119 8 rano dnia nast\u0119pnego przed posterunkiem policji. Grozili przy tym, \u017ce ci, kt\u00f3rzy nie przyjd\u0105, zostan\u0105 w razie schwytania natychmiast rozstrzelani. Pani Irena Symonowiczowa, znaj\u0105ca dobrze niemiecki i odznaczaj\u0105ca si\u0119 wyj\u0105tkow\u0105 urod\u0105, znalaz\u0142a si\u0119 w pobli\u017cu i podpyta\u0142a sprytnie \u201epan\u00f3w oficer\u00f3w\u201d, o co chodzi. Niemcy potrzebowali robotnik\u00f3w do kopania okop\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>\u017bandarmi jednak\u017ce nie czekali dnia nast\u0119pnego. Powr\u00f3cili za kilkana\u015bcie minut i przez policjant\u00f3w granatowych i dozorc\u00f3w kazali wszystkim wyj\u015b\u0107 z dom\u00f3w, zaznaczaj\u0105c, \u017ce b\u0119d\u0105 sprawdzali i kogo zastan\u0105 zdrowego w mieszkaniu, ten zostanie niezw\u0142ocznie rozstrzelany. Na d\u017awi\u0119k uderzenia w \u017celazn\u0105 szyn\u0119 zawieszon\u0105 na trzepaku wszyscy mieszka\u0144cy bloku zgromadzili si\u0119 na podw\u00f3rku, gdzie \u017candarm przeprowadza\u0142 selekcj\u0119, wybieraj\u0105c zdolnych jego zdaniem do pracy. Z \u201ewybranych\u201d uformowano kolumn\u0119 i poprowadzono nad Wis\u0142\u0119, w kierunku wa\u0142u przeciwpowodziowego. Rzeczywi\u015bcie kazano im kopa\u0107 okopy.<\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi dzie\u0144 ojciec i Antek musieli te\u017c wzi\u0105\u0107 udzia\u0142 w kopaniu okop\u00f3w. Prze\u017cyli przy tym ciekawy incydent, \u015bwiadcz\u0105cy dobitnie o blisko\u015bci frontu. Nadlecia\u0142 bowiem radziecki samolot i kilkakrotnie nurkowa\u0142, jak by lotnik chcia\u0142 ostrzeliwa\u0107, jednak\u017ce widocznie dostrzeg\u0142 grupy cywil\u00f3w, zatoczy\u0142 wi\u0119c tylko kilka kr\u0119g\u00f3w w powietrzu i odlecia\u0142. Podczas tego \u201enalotu\u201d eskorta kopaczy zd\u0105\u017cy\u0142a si\u0119 b\u0142yskawicznie ukry\u0107 w \u015bwie\u017co wykopanym rowie.<\/em><\/p>\n<p><em>Par\u0119 dni p\u00f3\u017aniej \u015bci\u0105gn\u0119\u0142a nad Jezioro Czerniakowskie bateria ci\u0119\u017ckiej artylerii. Przez dwa dni grzmia\u0142a wysy\u0142aj\u0105c pociski za Wis\u0142\u0119. Ka\u017cdemu \u0142adowanemu do komory nabojowej pociskowi towarzyszy\u0142o nasze pobo\u017cne \u017cyczenie, by eksplodowa\u0142 w lufie, b\u0105d\u017a zako\u0144czy\u0142 sw\u00f3j lot jako niewypa\u0142. Bior\u0105c pod uwag\u0119 jako\u015b\u0107 niemieckiej wojennej produkcji i skuteczno\u015b\u0107 dzia\u0142alno\u015bci sabota\u017cowej robotnik\u00f3w r\u00f3\u017cnych podbitych kraj\u00f3w, kt\u00f3rzy byli zatrudnieni przymusowo w niemieckich fabrykach zbrojeniowych, s\u0105dz\u0119 dzi\u015b, \u017ce niejednokrotnie los spe\u0142nia\u0142 drug\u0105 wersj\u0119 naszego \u017cyczenia, je\u017celi nie co do pocisk\u00f3w tej baterii, to do innych na pewno, bo w dwa lata p\u00f3\u017aniej ogl\u0105daj\u0105c okopy linii frontu, widzia\u0142em bardzo du\u017co niewypa\u0142\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem zjecha\u0142a na Sadyb\u0119 kolumna niemieckiego wojska. By\u0142 wielki szum i ruch. Rozkwaterowali si\u0119 w budynku szkolnym. Oficerowie pozajmowali kwatery w prywatnych mieszkaniach w bloku i cz\u0119\u015bciowo w okolicznych willach.<\/em><\/p>\n<p><em>Przybycie du\u017cej grupy wojsk niemieckich wzbudzi\u0142o szereg obaw. Ja martwi\u0142em si\u0119 przede wszystkim, \u017ce jeszcze jedno zgrupowanie niemieckiego wojska na Sadybie obok za\u0142ogi fortu stawia pod du\u017cym znakiem zapytania powodzenie ewentualnego powstania w tym rejonie. A \u017ce powstanie musi wybuchn\u0105\u0107, \u201ewiedzia\u0142em\u201d prawie na pewno.<\/em><\/p>\n<p><em>W\u00f3wczas jeszcze \u2014 pod wp\u0142ywem przeczytanej literatury historycznej, szczeg\u00f3lnie Przyborowskiego \u2014 wybuch powstania wyobra\u017ca\u0142em sobie w swoim dziecinnym umy\u015ble podobnie jak wybuch powstania ko\u015bciuszkowskiego czy listopadowego, przede wszystkim jako spontaniczny odruch ca\u0142ej ludno\u015bci. Niejednokrotnie wyobra\u017ca\u0142em sobie t\u0142umy rozbrajaj\u0105ce Niemc\u00f3w, a w uszach mi d\u017awi\u0119cza\u0142 okrzyk: \u201eDo broni!\u201d Powstanie by\u0142o te\u017c dla mnie r\u00f3wnoznaczne z ko\u0144cem wojny, a wi\u0119c z prostym powrotem do dawnych ram i norm, sprzed wrze\u015bnia 1939 roku. Mimo do\u015bwiadcze\u0144 czterech lat okupacji wszelkie problemy \u017cyciowe by\u0142y dla mnie w\u00f3wczas jeszcze nie skomplikowane.<\/em><\/p>\n<p><em>Nied\u0142ugo kwaterowa\u0142a na Sadybie kolumna niemieckiego wojska. Na drugi dzie\u0144, bodaj w niedziel\u0119, odjecha\u0142a r\u00f3wnie pr\u0119dko jak przyby\u0142a. Pozosta\u0142y po niej tylko okopy dla samochod\u00f3w przed szko\u0142\u0105 oraz \u0142awki i sprz\u0119t szkolny zrzucony na kup\u0119 na boisku. Z zachowania si\u0119 \u017co\u0142nierzy niemieckich, z rozgardiaszu, jaki panowa\u0142 przy ich odje\u017adzie, wida\u0107 by\u0142o, \u017ce ulegaj\u0105 panice.<\/em><\/p>\n<p><em>Innego zn\u00f3w dnia pod wiecz\u00f3r na ulicy Powsi\u0144skiej rozleg\u0142 si\u0119 strza\u0142 pistoletowy. Oficer niemiecki z patrolu, kt\u00f3ry si\u0119 tam zatrzyma\u0142, og\u0142osi\u0142, \u017ce od godziny sz\u00f3stej po po\u0142udniu nikt nie mo\u017ce wychodzi\u0107 na ulic\u0119 pod gro\u017ab\u0105 zastrzelenia. Niebawem wyja\u015bni\u0142a si\u0119 przyczyna tego rozkazu. Od strony Wilanowa, z Powsinka, Niemcy prowadzili, a w\u0142a\u015bciwie gnali, grup\u0119 kilkudziesi\u0119ciu je\u0144c\u00f3w radzieckich. Szli w \u0142achmanach, kt\u00f3rych jedyn\u0105 wsp\u00f3ln\u0105 cech\u0105 by\u0142 straszny brud i wymalowane na plecach czerwon\u0105 farb\u0105 ogromne litery US (Union Soviet). Byli tak wyn\u0119dzniali, \u017ce ledwie trzymali si\u0119 na nogach. Do papieros\u00f3w i chleba, kt\u00f3re rzucali\u015bmy im z balkonu drugiego pi\u0119tra, z mieszkania J\u0119drka Ku\u017aniara, wyci\u0105ga\u0142y si\u0119 dziesi\u0105tki wychud\u0142ych, czarnych od brudu r\u0105k. Biedacy wydzierali sobie wzajem ka\u017cdy papieros i ka\u017cd\u0105 kronik\u0119 chleba, przy czym oczywi\u015bcie \u201ezwyci\u0119zcami\u201d zawsze zostawali silniejsi, tote\u017c wi\u0119kszo\u015b\u0107 naszych podarunk\u00f3w wpad\u0142a w r\u0119ce tych kilku. \u017bo\u0142nierze eskorty, w kt\u00f3rych sercach, mo\u017ce pod gro\u017ab\u0105 zbli\u017caj\u0105cego si\u0119 frontu, zatli\u0142a iskierka ludzkich uczu\u0107, nie zwracali na nas uwagi, a widz\u0105c niesprawiedliwy podzia\u0142 zdobyczy, rozdzielali je wszystkim po r\u00f3wnej cz\u0119\u015bci. Chwa\u0142a Bogu, zapasy deputatowe papieros\u00f3w matki J\u0119drka by\u0142y tak obfite, \u017ce na jednego z biedak\u00f3w musia\u0142o przypa\u015b\u0107 przynajmniej po jednym haudegenie.<\/em><\/p>\n<p><em>W tych ostatnich dniach lipca wyj\u0105tkowo du\u017co pacjent\u00f3w mia\u0142 doktor Szczube\u0142ek. Przewa\u017cnie byli to ludzie m\u0142odzi, weseli, zupe\u0142nie nie sprawiaj\u0105cy wra\u017cenia chorych i cierpi\u0105cych. Niekt\u00f3rzy byli ubrani w wysokie buty, bryczesy i sportowe bluzy. Nie czekali te\u017c na doktora w poczekalni jak zwykli pacjenci, lecz cz\u0119sto, korzystaj\u0105c z rybackiego sprz\u0119tu doktora, \u0142owili ryby nad fos\u0105. Zamiast poddawa\u0107 si\u0119 badaniom lekarskim, w gabinecie i pojedynczo, toczyli z doktorem wsp\u00f3lne pogaw\u0119dki mi\u0119dzy jednym a drugim \u201ebraniem\u201d, pogaw\u0119dki, kt\u00f3re by-najmniej nie wygl\u0105da\u0142y na przeprowadzanie lekarskiego wywiadu. Szczeg\u00f3lnie jeden z owych lipcowych pacjent\u00f3w doktora utkwi\u0142 mi g\u0142\u0119boko w pami\u0119ci. Nie pami\u0119tam jego nazwiska, nie wiem, jaki by\u0142 jego zaw\u00f3d \u2014 wiem tylko, \u017ce by\u0142 \u017conaty, mia\u0142 rocznego synka i mieszka\u0142 gdzie\u015b w Niepor\u0119cie. Zreszt\u0105 widywa\u0142em go tylko w lipcu nad fosa, lub czasami na naszej klatce schodowej, jak wychodzi\u0142 ukradkiem od s\u0105siad\u00f3w na pierwszym pi\u0119trze, gdzie na pro\u015bb\u0119 doktora pa\u0144stwo Szczerkowscy na par\u0119 dni oddali \u201epacjentowi\u201d jeden pok\u00f3j. \u00d3w pacjent by\u0142 m\u0142odym cz\u0142owiekiem, lat najwy\u017cej trzydziestu, wysoki blondyn, w okularach w czarnej oprawie. Sprawia\u0142 wra\u017cenie cz\u0142owie-ka bardzo opanowanego i zr\u00f3wnowa\u017conego. Kiedy podczas brania przez Niemc\u00f3w ludzi do okop\u00f3w my\u015blano pocz\u0105tkowo, \u017ce to \u0142apanka, pobieg\u0142em na fos\u0119 ostrzec pacjent\u00f3w-rybak\u00f3w, \u017ceby mieli czas si\u0119 ulotni\u0107.Na s\u0142owo \u201e\u0142apanka\u201d, wypowiedziane przeze mnie jednym tchem nie okaza\u0142 zdenerwowania, podzi\u0119kowa\u0142 mi za ostrze\u017cenie i skierowa\u0142 kroki ku mieszkaniu doktora, zabieraj\u0105c ze sob\u0105 towarzyszy. W mojej pami\u0119ci pozosta\u0142 na zawsze jako bezimienny oficer armii podziemnej czekaj\u0105cy na rozkaz.<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn1\">[1]<\/a><\/em><\/p>\n<p><em>Ostatnia niedziela lipca by\u0142a dniem wyj\u0105tkowo gor\u0105cym. Tysi\u0105ce warszawiak\u00f3w wyruszy\u0142o na miasto, aby ogl\u0105da\u0107 kolumny niemieckich uciekinier\u00f3w ci\u0105gn\u0105cych z dobytkiem na autach, doro\u017ckach, a nawet na ch\u0142opskich wozach, \u017ceby zobaczy\u0107 maszeruj\u0105ce, a w\u0142a\u015bciwie wlok\u0105ce si\u0119, oddzia\u0142y wojska. Wszyscy chcieli zobaczy\u0107 t\u0142ok wok\u00f3\u0142 dworc\u00f3w, przera\u017cenie Niemc\u00f3w, kt\u00f3rzy z walizkami t\u0142oczyli si\u0119 na peronach i pchali si\u0119 bez\u0142adnie do poci\u0105g\u00f3w ewakuacyjnych.<\/em><\/p>\n<p><em>Opowiadano, \u017ce rano w niedziel\u0119 lotnictwo radzieckie zatopi\u0142o dwie du\u017ce barki na Wi\u015ble. Jak s\u0142ucha\u0142em o tym, serce moje rozpiera\u0142a rado\u015b\u0107. Czu\u0142em przedsmak wolno\u015bci. W wyobra\u017ani widzia\u0142em szeregi polskich u\u0142an\u00f3w, szare chropawe he\u0142my, rogatywki, jakich nie ogl\u0105da\u0142em od pi\u0119ciu lat. Zdawa\u0142em sobie spraw\u0119, \u017ce Niemcy byli u progu ca\u0142kowitej kl\u0119ski, a jeszcze pochodz\u0105ca sprzed kilku dni wie\u015b\u0107 o zamachu na Hitlera w po\u0142\u0105czeniu ze wszystkimi wydarzeniami, ze zbli\u017caj\u0105cym si\u0119 frontem, nabiera\u0142a specjalnego wyrazu. Ochoczo pomaga\u0142em rodzicom opr\u00f3\u017cnia\u0107 piwnic\u0119, w kt\u00f3rej urz\u0105dzili\u015bmy schron z pos\u0142aniami, ze \u015bwiat\u0142em, ze sto\u0142em do przyrz\u0105dzania posi\u0142k\u00f3w. Ojciec t\u0142umaczy\u0142 mi, \u017ce w zwi\u0105zku ze zbli\u017caniem si\u0119 frontu mo\u017ce by\u0107 gor\u0105co, ale wszystko szybko przeminie, w\u0142a\u015bciwie to tylko kwestia dwu, trzech dni. Ra\u017ano kopali\u015bmy te\u017c nasyp przed oknem piwnicznym, w obudowie ze starego kosza do bielizny. Ca\u0142e te przygotowania wojenne bardzo mnie zajmowa\u0142y. Wszystko by\u0142o ciekawe, odbiega\u0142o od monotonii \u017cycia wakacyjnego. W tych dniach brat m\u00f3j znika\u0142 gdzie\u015b na ca\u0142e godziny.<\/em><\/p>\n<div>\n<hr align=\"left\" size=\"1\" width=\"33%\" \/>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref1\">[1]<\/a> Mia\u0142 pseudonim \u201eDigen&#8221;, a nazywa\u0142 si\u0119 Janusz (?) Sztomp-ka \u2014 wed\u0142ug informacji te\u015bciowej dra Szczube\u0142ka, p. Barbary Marsza\u0142owej.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; Lipiec mia\u0142 si\u0119 ku ko\u0144cowi. Lato tego roku by\u0142o upalne, czas jednak p\u0142yn\u0105\u0142 bardzo pr\u0119dko i bardzo pr\u0119dko jedno po drugim nast\u0119powa\u0142y r\u00f3\u017cne wydarzenia. Ku Warszawie zbli\u017ca\u0142 si\u0119 front. Pierwszymi jego zwiastunami by\u0142y ci\u0105gn\u0105ce przez miasto d\u0142ugie kolumny cofaj\u0105cych si\u0119 niemieckich wojsk. Przez ca\u0142e dwa dni obserwowali\u015bmy z [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2279","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2279","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2279"}],"version-history":[{"count":2,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2279\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2281,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2279\/revisions\/2281"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2279"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2279"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2279"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}