{"id":2284,"date":"2014-06-08T00:17:11","date_gmt":"2014-06-08T00:17:11","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2284"},"modified":"2014-03-10T17:19:47","modified_gmt":"2014-03-10T17:19:47","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-19","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2284","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 19"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>W piwnicy wszyscy rozprawiali, dlaczego nasi nie zaatakowali fortu, kiedy to nast\u0105pi, czy powstanie si\u0119 uda\u0142o, kiedy nadejdzie z pomoc\u0105 armia radziecka.<\/em><\/p>\n<p><em>W mie\u015bcie po\u017cary szala\u0142y ju\u017c na dobre. Nawet przez okienko piwniczne wida\u0107 by\u0142o ja\u015bniej\u0105ce \u0142uny nad Warszaw\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Nawa\u0142 wra\u017ce\u0144 tego pierwszego dnia powstania by\u0142 tak wielki, \u017ce poczu\u0142em si\u0119 nagle bardzo zm\u0119czony i ws\u0142uchuj\u0105c si\u0119 w \u201enocne rodak\u00f3w rozmowy\u201d zasn\u0105\u0142em.<\/em><\/p>\n<p><em>Rano, gdy tylko zbudzi\u0142 si\u0119 dzie\u0144, wsta\u0142em. Ojca ju\u017c nie by\u0142o. W piwnicy panowa\u0142 ch\u0142\u00f3d, a za oknem si\u0105pi\u0142 deszcz. Pierwsze wiadomo\u015bci, jakie us\u0142ysza\u0142em, by\u0142y bardzo smutne. Kiziek umar\u0142 wczoraj o dziesi\u0105tej wieczorem. Pod Wilanowem poleg\u0142 \u201epacjent\u201d doktora Szczube\u0142ka, kt\u00f3ry zamieszkiwa\u0142 u naszych s\u0105siad\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Jeszcze przed po\u0142udniem wyja\u015bni\u0142o si\u0119, \u017ce przy zdobywaniu reflektora poleg\u0142 nie Kiziek, ale jego m\u0142odszy, osiemnastoletni brat, Wojtek Chr\u00f3\u015bcicki, \u201eBystry\u201d. Podczas ataku na reflektor Niemcy bronili si\u0119 rozpaczliwie w przekonaniu, \u017ce powsta\u0144cy nie b\u0119d\u0105 ich oszcz\u0119dza\u0107. Plac\u00f3wk\u0119 poprzedza\u0142o d\u0142ugie przedpole. Nasi zdecydowali si\u0119 na atak granatami. Od\u0142amkiem jednego z nich zosta\u0142 ranny Wojtek. Rana w brzuch okaza\u0142a si\u0119 \u015bmiertelna. Pochowano go ko\u0142o ko\u015bcio\u0142a na Czerniakowie. Wojtek Chr\u00f3\u015bcicki by\u0142 pierwsz\u0105 ofiar\u0105 walk powsta\u0144czych na Sadybie.<\/em><\/p>\n<p><em>Po stracie dw\u00f3ch \u017co\u0142nierzy i po bezskutecznym wzywaniu pomocy Niemcy z obs\u0142ugi reflektora poddali si\u0119 i zostali odprowadzeni do podziemi klasztoru Bernardyn\u00f3w. Nasi zdobyli reflektor, kilka karabin\u00f3w i nieco amunicji. Pod wiecz\u00f3r powsta\u0144c\u00f3w rozdzielono na dwie grupy. Pierwsza pozosta\u0142a na Czerniakowie, \u017ceby zbudowa\u0107 barykady w poprzek alei Sobieskiego, ko\u0142o Fortu Legion\u00f3w, na linii fosy i na Czerniakowskiej w okolicy ko\u015bcio\u0142a. Druga grupa, bardzo liczna, rozpocz\u0119\u0142a odwr\u00f3t przez Jezioro Czerniakowskie, August\u00f3wk\u0119 i Wilan\u00f3w do Kabat. Po osi\u0105gni\u0119ciu p\u00f3l rabarbarowych, obok wa\u0142u przeciwpowodziowego, na przedpolu wilanowskiego parku, nasi zalegli w bruzdach pod morderczym ogniem niemieckich cekaem\u00f3w jednostek frontowych Wehrmachtu. Wielu tam poleg\u0142o, mi\u0119dzy innymi siostrzeniec doktora Szczube\u0142ka, Konstanty Millo (\u201eMilion\u201d), kt\u00f3ry nosi\u0142 podobne okulary jak \u00f3w \u201epacjent\u201d, no i obaj przebywali w towarzystwie doktora, st\u0105d ta pomy\u0142ka w wiadomo\u015bci o \u015bmierci \u201epacjenta\u201d.<\/em><\/p>\n<p><em>Kilkunastu powsta\u0144c\u00f3w z tej grupy Niemcy wzi\u0119li do niewoli, a nast\u0119pnie rozstrzelali w parku wilanowskim, u podn\u00f3\u017ca tarasu. Reszcie uda\u0142o si\u0119 wycofa\u0107 ku Natolinowi, aby okr\u0119\u017cn\u0105 drog\u0105 dotrze\u0107 do Kabat. R\u00f3wnie\u017c i tam natkn\u0119li si\u0119 na niemieckie cekaemy, tym razem ziej\u0105ce ogniem z wysokiej skarpy od Ursynowa na d\u0142ugie p\u0142askie przedpole. Kilkunastu powsta\u0144c\u00f3w zn\u00f3w poleg\u0142o, mi\u0119dzy innymi podporucznik Ryszard Kitalla (\u201eHuragan\u201d). Cz\u0119\u015b\u0107 kolumny dotar\u0142a jednak do Kabat. Wielu powsta\u0144c\u00f3w pozosta\u0142o zakonspirowanych na Sadybie, czekaj\u0105c na dalsze rozkazy.<\/em><\/p>\n<p><em>Powsta\u0144czy samoch\u00f3d ci\u0119\u017carowy, towarzysz\u0105cy grupie, kt\u00f3ra przedziera\u0142a si\u0119 w kierunku na Wilan\u00f3w, utkn\u0105\u0142 na skutek jakiego\u015b defektu. Jego wrak z silnikiem na gaz z stali generator mo\u017cna by\u0142o ogl\u0105da\u0107 jeszcze par\u0119 lat po wojnie na drodze za Jeziorem Czerniakowskim.<\/em><\/p>\n<p><em>Po pierwszym dniu burzliwych wydarze\u0144 nast\u0105pi\u0142 okres d\u0142ugotrwa\u0142ego wyczekiwania, okres niepewno\u015bci i stale napi\u0119tych nerw\u00f3w. Poruszanie si\u0119 po Sadybie by\u0142o utrudnione i bardzo ograniczone. Kto tylko pojawi\u0142 si\u0119 w polu widzenia za\u0142ogi fortu, natychmiast zosta\u0142 ostrzelany.Pami\u0119tam krytyczn\u0105 sytuacj\u0119, w jakiej si\u0119 znalaz\u0142 nami\u0119tny | rybak, towarzysz po\u0142ow\u00f3w naszego dozorcy. Mianowicie poszed\u0142 on \u201ena robaczki\u201d. Obserwowa\u0142em go z okna klatki schodowej, jak wybiera\u0142 je z przegni\u0142ych ga\u0142\u0119zi, kt\u00f3rych wiele le\u017ca\u0142o na dnie fosy, tu\u017c przy brzegu. By\u0142 zas\u0142oni\u0119ty skarp\u0105 fosy, a wi\u0119c niewidoczny z fortu. Gdy wracaj\u0105c dochodzi\u0142 ju\u017c do brzegu skarpy i znajdowa\u0142 si\u0119 kilkana\u015bcie metr\u00f3w od naszego ogrodu, na ulicy Morszy\u0144skiej ukaza\u0142 si\u0119 odkryty niemiecki samoch\u00f3d ci\u0119\u017carowy z cekaemem zamontowanym na platformie. Serce uciek\u0142o mi do gard\u0142a. Szybko pobieg\u0142em podw\u00f3rkiem na klatk\u0119 schodow\u0105 numer 1, aby znale\u017a\u0107 si\u0119 najbli\u017cej owego rybaka, ostro\u017cnie uchyli\u0142em drzwi, po\u0142o\u017cy\u0142em si\u0119 na pod\u0142odze, \u017ceby nie by\u0107 widocznym z fortu, i jak mog\u0142em najostro\u017cniej, zacz\u0105\u0142em wo\u0142a\u0107, \u017ce Morszy\u0144sk\u0105 jad\u0105 Niemcy. Us\u0142ysza\u0142 mnie i b\u0142yskawicznie przeskoczy\u0142 do dziecinnej piaskownicy, w kt\u00f3rej po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 plackiem. Chwa\u0142a Bogu Niemcy z fortu manewru tego nie dostrzegli, obserwuj\u0105c swych ziomk\u00f3w na samochodzie. Patrol samochodowy przejecha\u0142 Okr\u0119\u017cn\u0105 przed blokiem, zakr\u0119ci\u0142 w Powsi\u0144sk\u0105 i znikn\u0105\u0142 za domami, a niefortunny rybak, czo\u0142gaj\u0105c si\u0119 wzd\u0142u\u017c siatki ogrodzenia obro\u015bni\u0119tej dzikim winem, dobrn\u0105\u0142 do naszego bloku powitany obfitymi przekle\u0144stwa-mi tych, kt\u00f3rzy go obserwowali.<\/em><\/p>\n<p><em>Kilkakrotnie spogl\u0105da\u0142em w tych dniach ukradkiem przez okno mieszkania na fort. Sprawia\u0142 wra\u017cenie wymar\u0142ego. Niemcy wysadzali zaledwie g\u0142owy z okop\u00f3w na szczycie. Do kazamat wchodzili tylko z po\u0142udniowej strony, przez jedyne dwa wej\u015bcia, obawiaj\u0105c si\u0119 zaskoczenia. Nie wyko\u0144czony bunkier na mo\u015bcie zwodzonym, prowadz\u0105cym niegdy\u015b na podw\u00f3rzec fortowy, by\u0142 nie obsadzony.<\/em><\/p>\n<p><em>W tych pierwszych dniach powstania czas bieg\u0142 bardzo powoli i monotonnie. Wiadomo\u015bci zza Wis\u0142y nie by\u0142o w og\u00f3le, a z miasta przychodzi\u0142y wie\u015bci bardzo sk\u0105pe i bardzo okr\u0119\u017cn\u0105 drog\u0105. Niekt\u00f3re z nich by\u0142y przera\u017caj\u0105ce. Opowiadano, \u017ce na Woli Niemcy morduj\u0105 ludno\u015b\u0107 cywiln\u0105, \u017ce masowo rozstrzeliwuj\u0105, \u017ce wrzucaj\u0105 przez okna granaty do mieszka\u0144 i piwnic, wsz\u0119dzie gdzie tylko s\u0105 Polacy. Eksplozje i strzelanin\u0119 s\u0142ycha\u0107 by\u0142o u nas przez ca\u0142y czas. Przez ca\u0142y te\u017c czas dniem i noc\u0105 widzieli\u015bmy \u0142uny szalej\u0105cych w mie\u015bcie po\u017car\u00f3w. Od czasu do czasu dochodzi\u0142y wie\u015bci z Mokotowa, \u017ce nasi odnosz\u0105 sukcesy, \u017ce walcz\u0105ce tam oddzia\u0142y AK maj\u0105 kryptonim \u201eBaszta\u201d.<\/em><\/p>\n<p><em>Nareszcie dowiedzia\u0142em si\u0119, kto to jest \u00f3w tajemniczy kapitan \u201eJaszczur\u201d. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce to dobrze mi znany doktor Szczube\u0142ek. Powiedzia\u0142 mi o tym ojciec dopiero teraz \u2014 sam wiedzia\u0142 grubo wcze\u015bniej, jeszcze przed wybuchem powstania. Doktor zapyta\u0142 kiedy\u015b ojca w s\u0105siedzkiej pogaw\u0119dce o Antka i ojciec odpowiedzia\u0142, \u017ce Antek ma przydzia\u0142 do batalionu w \u015ar\u00f3dmie\u015bciu. Doktor zapyta\u0142 wi\u0119c ojca wprost: \u201eA czy pan ma ju\u017c sw\u00f3j przydzia\u0142?\u201d I tak ojciec otrzyma\u0142 funkcj\u0119 zast\u0119pcy kwatermistrza V Rejonu 5 Obwodu AK w Warszawie. Teraz o kapitanie \u201eJaszczurze\u201d kr\u0105\u017cy\u0142y r\u00f3\u017cne wie\u015bci. M\u00f3wiono, \u017ce walczy na Mokotowie. Niekt\u00f3rzy twierdzili, \u017ce przedar\u0142 si\u0119 z cz\u0119\u015bci\u0105 oddzia\u0142u do Kabat.<\/em><\/p>\n<p><em>Przykre wiadomo\u015bci dochodzi\u0142y z najbli\u017cszego s\u0105siedztwa. Niemcy spalili wszystkie domy za Jeziorem Czerniakowskim. Spalili r\u00f3wnie\u017c August\u00f3wk\u0119. Wie\u015bci te nie ulega\u0142y w\u0105tpliwo\u015bci \u2014 dymy z p\u0142on\u0105cych osad wiatr znosi\u0142 a\u017c na Sadyb\u0119. Kilkakrotnie w ci\u0105gu tych dni wchodzi\u0142em na strych, a\u017ceby przez klap\u0119 w dachu obserwowa\u0107 miasto, widzia\u0142em r\u00f3wnie\u017c p\u0142omienie i dymy za jeziorem. Zdawa\u0142o mi si\u0119 nawet, \u017ce widz\u0119 ludzi p\u0119dzonych przez Niemc\u00f3w. Rano zjawi\u0142 si\u0119 u nas w piwnicy J\u0119drek Ku\u017aniar.<\/em><\/p>\n<p><em>Ogromnie si\u0119 ucieszyli\u015bmy. Wszyscy jeden przez drugiego dopytywali si\u0119 o wiadomo\u015bci. Od niego dowiedzieli\u015bmy si\u0119 szczeg\u00f3\u0142\u00f3w o pierwszych walkach. Opowiedzia\u0142 nam te\u017c o swoich pierwszych wojennych \u201eprzygodach\u201d. S\u0142ucha\u0142em go z otwartymi ustami i zazdro\u015bci\u0142em mu.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy J\u0119drek zg\u0142osi\u0142 si\u0119 do oddzia\u0142u, musia\u0142 przedstawi\u0107 pisemne zezwolenie matki, \u017ceby go przyj\u0119to, poniewa\u017c nie mia\u0142 uko\u0144czonych osiemnastu lat. Wraz z nim zg\u0142osili si\u0119 koledzy Antka, J\u0119drek G\u00f3rniak i Tadek Tabias. Dow\u00f3dc\u0105 pododdzia\u0142u, do kt\u00f3rego ich przydzielono, okaza\u0142 si\u0119 dobrze znany im kontroler tramwaj\u00f3w miejskich, pan Wi\u015bniewski, kt\u00f3ry za okupacji ukara\u0142 kiedy\u015b J\u0119drka mandatem za jazd\u0119 tramwajem na gap\u0119. J\u0119drek postanowi\u0142 mu si\u0119 teraz przypomnie\u0107. Spr\u0119\u017cy\u0142 si\u0119 na baczno\u015b\u0107 i wyrecytowa\u0142: \u201ePanie poruczniku, melduj\u0119 pos\u0142usznie, \u017ce mandat za jazd\u0119 na gap\u0119 w wysoko\u015bci 10 z\u0142otych zap\u0142acono!\u201d Kiedy nasi mieli atakowa\u0107 obs\u0142ug\u0119 niemieckiego reflektora, zadaniem J\u0119drka by\u0142o obserwowanie ulicy Czerniakowskiej z okna na pi\u0119trze klasztoru Bernardyn\u00f3w. Jedyn\u0105 broni\u0105, jak\u0105 dosta\u0142 w\u00f3wczas z przydzia\u0142u, by\u0142y dwa angielskie granaty obronne, tzw. milsy. Z niecierpliwo\u015bci\u0105 ws\u0142uchiwa\u0142 si\u0119 w odg\u0142osy walki tocz\u0105cej si\u0119 w pobli\u017cu, nie bior\u0105c sam w niej udzia\u0142u. Nasi atakowali z kilku stron. Gdy ucich\u0142y strza\u0142y, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce po polskiej stronie by\u0142a tylko jedna ofiara, ci\u0119\u017cko ranny w brzuch Wojtek Chr\u00f3\u015bcicki. Przeniesiono go natychmiast do cha\u0142upy stoj\u0105cej nie opodal, nad brzegiem fosy, za\u0142o\u017cono prowizoryczny opatrunek i umieszczono w klasztorze. Wiedzia\u0142, \u017ce musi umrze\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy zacz\u0105\u0142 zapada\u0107 zmierzch, po rozdzieleniu zdobytej broni nast\u0105pi\u0142o przegrupowanie oddzia\u0142\u00f3w. Cz\u0119\u015b\u0107 ich otrzyma\u0142a podobno rozkaz udania si\u0119 przez most na Jeziorze Czerniakowskim, Wilan\u00f3w i Powsinek do Kabat, zabieraj\u0105c ze sob\u0105 samoch\u00f3d i reflektor. Zaraz wyruszyli.<\/em><\/p>\n<p><em>Oddzia\u0142, w kt\u00f3rym by\u0142 J\u0119drek, mia\u0142 wykona\u0107 zapor\u0119 przeciwczo\u0142gow\u0105 w poprzek alei Sobieskiego. Natychmiast wyruszyli wzd\u0142u\u017c szosy, pozostawiaj\u0105c tylko kilkuosobowe ubezpieczenie w klasztorze. Po przybyciu na miejsce dow\u00f3dztwo oddzia\u0142u zakwaterowa\u0142o si\u0119 w drewnianym domku nad fos\u0105, po zachodniej stronie alei Sobieskiego. Wystawiono we wszystkich kierunkach posterunki i przyst\u0105piono do pracy. Wszyscy ra\u017ano zacz\u0119li zrywa\u0107 asfalt. i chodniki, a tak\u017ce tor kolejki wilanowskiej, na budow\u0119 barykady. J\u0119drkowi przypad\u0142o w udziale zn\u00f3w stanie na posterunku, tym razem we dw\u00f3ch, z Tadkiem Tabiasem. Otrzymali rozkaz zatrzymywania i doprowadzania do dow\u00f3dztwa ka\u017cdego, kto tylko zbli\u017ca\u0142 si\u0119 od strony miasta. Z dum\u0105, a r\u00f3wnocze\u015bnie z dusz\u0105 na ramieniu pe\u0142nili s\u0142u\u017cb\u0119. Z dusz\u0105 na ramieniu dlatego, \u017ce jedyn\u0105 ich broni\u0105 by\u0142 granat. U\u017cycie granatu mog\u0142o mie\u0107 sens tylko w razie ataku czo\u0142g\u00f3w, samochod\u00f3w czy wi\u0119kszej grupy Niemc\u00f3w. Mo\u017cna go by\u0142o przy tym u\u017cy\u0107 na odleg\u0142o\u015b\u0107 nie bli\u017csz\u0105 ni\u017c trzydzie\u015bci \u2014 czterdzie\u015bci metr\u00f3w. A tu ciemna noc i co chwila kto\u015b nadchodzi. Sytuacja g\u0142upia, kiedy trzeba krzycze\u0107: \u201eSt\u00f3j, bo strzelam!\u201d, a nie ma si\u0119 czym strzela\u0107; kiedy trzeba si\u0119 przybli\u017cy\u0107 do zatrzymanego, obmaca\u0107 go, a jest si\u0119 ca\u0142kowicie bezbronnym. A gdyby to zbli\u017ca\u0142 si\u0119 Niemiec? Nadchodz\u0105cych by\u0142o du\u017co, przewa\u017cnie mieszka\u0144cy osad po\u0142o\u017conych na po\u0142udnie od Warszawy, a wi\u0119c Sadyby, S\u0142u\u017cewa, Wilanowa, Konstancina czy Skolimowa, kt\u00f3rych wybuch powstania zasta\u0142 w \u015ar\u00f3dmie\u015bciu, a kt\u00f3rzy za wszelk\u0105 cen\u0119 pragn\u0119li si\u0119 przedrze\u0107 do swoich domostw. Pierwszym, kt\u00f3rego zatrzyma\u0142 J\u0119drek, by\u0142 jaki\u015b robotnik. Gdy us\u0142ysza\u0142 okrzyk: \u201eSta\u0107! R\u0119ce do g\u00f3ry, bo strzelam!\u201d, zamar\u0142 w pierwszej chwili z przestrachu. Nie mniej chyba zdenerwowany by\u0142 J\u0119drek, kt\u00f3ry po raz pierwszy w \u017cyciu skierowa\u0142 do kogo\u015b taki okrzyk. Podczas gdy Tadek udawa\u0142, \u017ce celuje rzekomym pistoletem (on r\u00f3wnie\u017c nie mia\u0142 innej broni pr\u00f3cz granatu) w zatrzymanego, J\u0119drek szybko zrewidowa\u0142 m\u0119\u017cczyzn\u0119, czy nie ma broni, zostawi\u0142 Tadka samego na posterunku i poprowadzi\u0142 przed sob\u0105 zatrzymanego do dow\u00f3dztwa, przek\u0142adaj\u0105c bezradnie z r\u0119ki do r\u0119ki sw\u00f3j bezu\u017cyteczny w tej misji granat. Po godzinie obydwu \u201ewartownik\u00f3w\u201d zluzowano, skierowuj\u0105c ich do ko\u0144czenia barykady.<\/em><\/p>\n<p><em>J\u0119drek powiedzia\u0142, \u017ce wielu przedzieraj\u0105cych si\u0119 ze \u015ar\u00f3dmie\u015bcia zatrzymano jeszcze na tym odcinku. Po sprawdzeniu dokument\u00f3w dow\u00f3dztwo pu\u015bci\u0142o ich po p\u00f3\u0142nocy swobodnie, zapowiadaj\u0105c, \u017ceby nie rozpowiadali, i\u017c mieli do czynienia z oddzia\u0142em powsta\u0144c\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Jeszcze raz tej samej nocy przypad\u0142o J\u0119drkowi i Tadkowi pe\u0142nienie s\u0142u\u017cby na posterunku, tym razem za jak\u0105\u015b stodo\u0142\u0105. Ko\u0142o p\u00f3\u0142nocy deszcz rozpada\u0142 si\u0119 na dobre. Obydwaj wartownicy przemokni\u0119ci i przemarzni\u0119ci wypatrywali klej\u0105ce si\u0119 z niewyspania oczy, przek\u0142adaj\u0105c z r\u0119ki do r\u0119ki zimne granaty. Nie wolno by\u0142o ani pali\u0107, ani rozmawia\u0107, wi\u0119c czas d\u0142u\u017cy\u0142 si\u0119 podw\u00f3jnie. Po pewnym czasie zacz\u0119\u0142o im si\u0119 wydawa\u0107, \u017ce s\u0142ysz\u0105 jaki\u015b szelest, czyje\u015b skradaj\u0105ce si\u0119 kroki. Spr\u0119\u017cyli si\u0119 jak do skoku. W pewnej chwili Tadek odni\u00f3s\u0142 wra\u017cenie, \u017ce w blasku dalekiego po\u017caru tak jakby zab\u0142ysn\u0105\u0142 nie opodal he\u0142m czo\u0142gaj\u0105cego si\u0119 Niemca. Szeptem porozumieli si\u0119 mi\u0119dzy sob\u0105, czy rzuci\u0107 granat, wszcz\u0105\u0107 alarm czy czeka\u0107. J\u0119drek przypomnia\u0142 sobie r\u00f3\u017cne zas\u0142yszane i przeczytane opowiadania wojenne, \u017ce podobno za fa\u0142szywy alarm kula w \u0142eb. Pe\u0142ni napi\u0119cia, \u015bciskaj\u0105c granaty w d\u0142oniach, trzymaj\u0105c palce w zawleczkach, postanowili czeka\u0107. Gdy wkr\u00f3tce zacz\u0105\u0142 wstawa\u0107 \u015bwit, w miejscu, gdzie rzekomo b\u0142yszcza\u0142 he\u0142m, zarysowa\u0142y si\u0119 wyra\u017anie kontury du\u017cego kamienia polnego mokrego od deszczu. Odetchn\u0119li z ulg\u0105, u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 do siebie.<\/em><\/p>\n<p><em>By\u0142em zawiedziony. Czeka\u0142em na mro\u017c\u0105c\u0105 krew w \u017cy\u0142ach opowie\u015b\u0107 o bohaterskiej walce J\u0119drka, a tu \u2014 kamie\u0144. Swoj\u0105 drog\u0105 J\u0119drek mia\u0142 dar opowiadania.<\/em><\/p>\n<p><em>Ju\u017c dobrze \u015bwita\u0142o \u2014 opowiada\u0142 J\u0119drek \u2014 kiedy od strony ulicy Belwederskiej oczom powsta\u0144c\u00f3w ukaza\u0142o si\u0119 kilka samochod\u00f3w ci\u0119\u017carowych wy\u0142adowanych Niemcami. Nasze plac\u00f3wki by\u0142y porozmieszczane za barykad\u0105 i przed starymi wa\u0142ami ko\u015bciuszkowskimi os\u0142aniaj\u0105cymi fos\u0119 od p\u00f3\u0142nocy. Niekt\u00f3rzy \u017co\u0142nierze stanowili czujki z po\u0142udniowej strony fosy, ubezpieczaj\u0105ce od strony Sadyby. Oddzia\u0142 trzyma\u0142 front w kierunku miasta. Powsta\u0144cy w napi\u0119ciu oczekiwali rozkaz\u00f3w. Dow\u00f3dca kategorycznie zabroni\u0142 otwierania ognia bez komendy. Wszyscy rwali si\u0119 do walki. Przylgn\u0105wszy do ziemi, w napi\u0119ciu czekali. Dla niekt\u00f3rych, tak jak dla J\u0119drka i Tadka, mia\u0142 to by\u0107 chrzest bojowy. Nie mogli si\u0119 doczeka\u0107, kiedy Niemcy podjad\u0105 na tak\u0105 odleg\u0142o\u015b\u0107, \u017ce ch\u0142opcy b\u0119d\u0105 mogli wreszcie rzuci\u0107 w nich swoje granaty. Samochody zbli\u017ca\u0142y si\u0119. Wida\u0107 by\u0142o ustawione na dachach szoferek erkaemy skierowane lufami do przodu. Przy erkaemach czuwali strzelcy. Powsta\u0144cy przywarli jeszcze bardziej do ziemi. Niemcy byli ju\u017c jakie\u015b 150 metr\u00f3w od stanowisk powsta\u0144c\u00f3w, gdy nagle zaterkota\u0142y karabiny maszynowe. To oni pierwsi otworzyli ogie\u0144. Samochody zatrzyma\u0142y si\u0119 i \u017co\u0142nierze niemieccy zacz\u0119li si\u0119 z nich wysypywa\u0107 zajmuj\u0105c stanowiska frontem w kierunku powsta\u0144c\u00f3w, Teraz odpowiedzieli nasi. Jednak\u017ce pojedyncze karabiny, pistolety i pistolety maszynowe powsta\u0144c\u00f3w stanowi\u0142y zbyt nik\u0142\u0105 si\u0142\u0119 wobec olbrzymiej przewagi ogniowej wroga. Na rzut granatem Niemcy byli jeszcze za daleko, tote\u017c J\u0119drek z Tadkiem mogli si\u0119 tylko przygl\u0105da\u0107 walce. Tymczasem strzelanina rozp\u0119ta\u0142a si\u0119 na dobre. Ofiary by\u0142y po obydwu stronach. Niemcy nie mogli si\u0119 jako\u015b poderwa\u0107 do natarcia. Porucznik zorientowawszy si\u0119 w ich przewadze, zdaj\u0105c sobie spraw\u0119 z niekorzystnego terenu i pragn\u0105c oszcz\u0119dzi\u0107 swoich ch\u0142opc\u00f3w, nie zdecydowa\u0142 si\u0119 na natarcie, lecz da\u0142 rozkaz wycofania si\u0119 w kierunku Czerniakowa wzd\u0142u\u017c fosy. Ch\u0142opcy biegli i padali na przemian, chc\u0105c utrudni\u0107 Niemcom celowanie. Teren by\u0142 niemal ca\u0142kowicie odkryty. Kilku z nich pozosta\u0142o na polu na zawsze. Niemcy s\u0105dz\u0105c, \u017ce powsta\u0144cy chc\u0105 ich oskrzydli\u0107, wycofali si\u0119 do samochod\u00f3w i odjechali. Barykada pozosta\u0142a nie obsadzona, stanowi\u0142a ju\u017c tylko zwyk\u0142\u0105 zapor\u0119. Oddzia\u0142 skoncentrowa\u0142 si\u0119 najpierw ko\u0142o ko\u015bcio\u0142a czerniakowskiego. Wobec niejasnej sytuacji na Mokotowie i na Sadybie dow\u00f3dca zdecydowa\u0142 wycofanie grupy do Kabat, Poniewa\u017c dosz\u0142y wiadomo\u015bci, \u017ce pierwsze zgrupowanie, kt\u00f3re wieczorem przedziera\u0142o si\u0119 przez Wilan\u00f3w, natkn\u0119\u0142o si\u0119 tam na niemieckie jednostki frontowe, dow\u00f3dca postanowi\u0142, \u017ce oddzia\u0142 b\u0119dzie si\u0119 wycofywa\u0142 tras\u0105 wzd\u0142u\u017c alei Sobieskiego, przez Ursyn\u00f3w i Natolin. Gdy powsta\u0144cy doszli do tzw. Zakr\u0119tu \u015amierci i skierowali si\u0119 na zach\u00f3d, zostali ostrzelani przez niemieckie karabiny maszynowe z Ursynowa. Niemcy mieli wyj\u0105tkowo dogodne pozycje, poprzedzane d\u0142ugim, nie os\u0142oni\u0119tym niczym przedpolem, na kt\u00f3rym znajdowali si\u0119 w\u0142a\u015bnie nasi. Dow\u00f3dca J\u0119drka zdecydowa\u0142, \u017ce najm\u0142odsi, nie maj\u0105cy broni, oraz ci, kt\u00f3rzy zamieszkuj\u0105 w rejonie Sadyby i Wilanowa, wycofaj\u0105 si\u0119 do dom\u00f3w i tam b\u0119d\u0105 czeka\u0107 na dalsze rozkazy i rozw\u00f3j sytuacji bojowej, a reszta oddzia\u0142u zaryzykuje mimo wszystko przebicie si\u0119 mi\u0119dzy Ursynowem a Natolinem do lasu.<\/em><\/p>\n<p><em>J\u0119drek wraz z Tadkiem ze swymi bezu\u017cytecznymi dot\u0105d granatami, kt\u00f3re im pozostawiono, ruszyli chodnikiem wzd\u0142u\u017c szosy w kierunku Sadyby. Kiedy uszli z kilometr, dostrzegli, \u017ce nadje\u017cd\u017caj\u0105 dwa samochody ci\u0119\u017carowe z niemieckimi \u017co\u0142nierzami. W pierwszej chwili J\u0119drkowi za\u015bwita\u0142a szale\u0144cza my\u015bl zaatakowania samochod\u00f3w granatami. Na szcz\u0119\u015bcie samochody by\u0142y daleko i zdrowy rozs\u0105dek zd\u0105\u017cy\u0142 przewa\u017cy\u0107. Tymczasem na Zakr\u0119cie \u015amierci samochody zawr\u00f3ci\u0142y ku miastu, wjecha\u0142y w alej\u0119 Sobieskiego i zacz\u0119\u0142y szybko zbli\u017ca\u0107 si\u0119 do ch\u0142opc\u00f3w. W\u0142osy zje\u017cy\u0142y im si\u0119 na g\u0142owach. Wiedzieli, \u017ce s\u0105 obserwowani, na pozbycie si\u0119 granat\u00f3w by\u0142o wi\u0119c ju\u017c za p\u00f3\u017ano. Porozumieli si\u0119 b\u0142yskawicznie mi\u0119dzy sob\u0105 i szli spokojnie chodnikiem, trzymaj\u0105c si\u0119 beztrosko za r\u0119ce jak zwykli spacerowicze. Samochody by\u0142y ju\u017c blisko, a ch\u0142opcom chodzi\u0142y ciarki po plecach. W napi\u0119ciu czekali na zgrzyt hamulc\u00f3w lub zdradziecki strza\u0142 z ty\u0142u. Przecie\u017c niespe\u0142na miesi\u0105c temu na tej samej szosie Niemcy jad\u0105cy samochodem zabili strza\u0142em w plecy rowerzyst\u0119. Ch\u0142opcy nie mogli jeszcze opanowa\u0107 zdenerwowania, gdy samochody ich min\u0119\u0142y, a jad\u0105cy Niemcy mimo pe\u0142nego pogotowia bojowego nie zdradzali zainteresowania samotnymi spacerowiczami. Mo\u017ce my\u015bleli, \u017ce jest tu gdzie\u015b wi\u0119cej ludzi, i mo\u017ce bali si\u0119 zaskoczenia?<\/em><\/p>\n<p><em>Kiedy samochody oddali\u0142y si\u0119, obydwaj ch\u0142opcy jak na komend\u0119 skoczyli do rowu obok szosy, \u017ceby ukry\u0107 najpierw granaty. Wiedzieli, \u017ce Niemcy b\u0119d\u0105 zaraz wraca\u0107, gdy\u017c nie uda im si\u0119 sforsowa\u0107 wybudowanej przez powsta\u0144c\u00f3w barykady. Zdawali sobie dobrze spraw\u0119 z tego, \u017ce powt\u00f3rne spotkanie mog\u0142oby si\u0119 sko\u0144czy\u0107 dla nich tragicznie. Po zakopaniu granat\u00f3w obydwaj ch\u0142opcy ruszyli szybko polami, przez Czarne Drogi, w kierunku Sadyby. Wiedzieli, \u017ce na forcie s\u0105 Niemcy i ostrzeliwuj\u0105 ludzi na przedpolu. Na Czerniak\u00f3w, przez kt\u00f3ry od strony jeziora mogliby si\u0119 dosta\u0107 do naszego bloku, wraca\u0107 nie mogli, gdy\u017c w tamtym kierunku pojecha\u0142y niemieckie samochody. W Wilanowie, na skraju obok czerwonego domu za figur\u0105 \u015aw. Jana Nepomucena, sta\u0142a niemiecka obs\u0142uga reflektora, kt\u00f3ra r\u00f3wnie\u017c prawdopodobnie zaj\u0119\u0142a bojowe stanowiska. Jedyn\u0105 wi\u0119c mo\u017cliwo\u015bci\u0105 by\u0142o przedarcie si\u0119 na prze\u0142aj, pomi\u0119dzy ulic\u0105 Ojcowsk\u0105 a fortem, przy czym najgorszym odcinkiem by\u0142 odcinek ulicy Powsi\u0144skiej, ca\u0142kowicie odkryty, kt\u00f3ry postanowili przeby\u0107 skokami, tak \u017ceby Niemcom z fortu i Niemcom z obs\u0142ugi reflektora nie starczy\u0142o czasu na ostrzelanie. Biegn\u0105c i padaj\u0105c co chwila dla ukrycia si\u0119 w wysokich trawach, dotarli do nasypu toru kolejki, w odleg\u0142o\u015bci oko\u0142o 150 metr\u00f3w od ulicy Ojcowskiej. Przele\u017celi chwil\u0119 dla odsapni\u0119cia i zdecydowali si\u0119 skaka\u0107 przez ulic\u0119 pojedynczo \u2014 najpierw jeden, potem drugi. Uda\u0142o si\u0119. J\u0119drek, kt\u00f3ry przeskakiwa\u0142 drugi, mia\u0142 szcz\u0119\u015bcie, bo za moment w miejscu, gdzie przebiega\u0142, zadzwoni\u0142a po bruku seria niemieckiego karabinu maszynowego. Dalej bez wi\u0119kszego ju\u017c niebezpiecze\u0144stwa dostali si\u0119 \u0142\u0105kami na ulic\u0119 Okr\u0119\u017cn\u0105 od strony wschodniej i tam ju\u017c spokojnie, zas\u0142oni\u0119ci willami, doszli do bloku.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; W piwnicy wszyscy rozprawiali, dlaczego nasi nie zaatakowali fortu, kiedy to nast\u0105pi, czy powstanie si\u0119 uda\u0142o, kiedy nadejdzie z pomoc\u0105 armia radziecka. W mie\u015bcie po\u017cary szala\u0142y ju\u017c na dobre. Nawet przez okienko piwniczne wida\u0107 by\u0142o ja\u015bniej\u0105ce \u0142uny nad Warszaw\u0105. Nawa\u0142 wra\u017ce\u0144 tego pierwszego dnia powstania by\u0142 tak wielki, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2284","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2284","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2284"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2284\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2285,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2284\/revisions\/2285"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2284"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2284"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2284"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}