{"id":2301,"date":"2014-07-06T00:38:57","date_gmt":"2014-07-06T00:38:57","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2301"},"modified":"2014-03-10T17:41:50","modified_gmt":"2014-03-10T17:41:50","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-25","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2301","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 25"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>Od tego pierwszego ostrza\u0142u artyleria niemiecka ju\u017c stale nie dawa\u0142a nam spokoju. Nie by\u0142o dnia, \u017ceby na Sadybie nie pada\u0142y pociski. Mimo i\u017c na naszym domu powiewa\u0142a flaga Czerwonego Krzy\u017ca, Niemcy zacz\u0119li r\u00f3wnie\u017c \u201emaca\u0107\u201d blok. Chyba 21 sierpnia pierwszy niemiecki pocisk uderzy\u0142 w nasz dom od strony ulicy Powsi\u0144skiej. Trafi\u0142 w mansardowe mieszkanie trzeciego pi\u0119tra. Na klatce schodowej pomi\u0119dzy drugim a trzecim pi\u0119trem zia\u0142a du\u017ca, oko\u0142o p\u00f3\u0142metrowej \u015brednicy dziura. Tynk i gruz oraz liczne metalowe od\u0142amki wala\u0142y si\u0119 po schodach.<\/em><\/p>\n<p><em>Nast\u0119pne pociski wystrzelone zosta\u0142y z czo\u0142gu, kt\u00f3ry podjecha\u0142 od strony Wilanowa pod barykad\u0119 przy mo\u015bcie na ulicy Powsi\u0144skiej. Uderzy\u0142y one w mieszkanie doktora Szczube\u0142ka, ale zaraz zjawili si\u0119 murarze i za\u0142atali dziur\u0119 w \u015bcianie. W\u015br\u00f3d nich z rado\u015bci\u0105 zauwa\u017cy\u0142em pana Ziei\u0144skiego, kt\u00f3ry przed wojn\u0105 pracowa\u0142 w Nowym Dworze i w Modlinie na budowach mojego ojca.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy patrzy\u0142em na to odbudowywanie \u015bwie\u017cego zniszczenia, otucha i nadzieja wst\u0119powa\u0142y w moje serce. Zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce \u017cycie wraca zn\u00f3w do normalnego biegu. Jednak\u017ce inne prace budowlane sprowadzi\u0142y mnie niebawem na grunt powsta\u0144czej rzeczywisto\u015bci, wszystkie bowiem piwnice w bloku zosta\u0142y ze sob\u0105 po\u0142\u0105czone otworami w \u015bcianach dziel\u0105cych poszczeg\u00f3lne cz\u0142ony budynku, tak \u017ce mo\u017cna by\u0142o obej\u015b\u0107 ca\u0142y blok, nie wychodz\u0105c na zewn\u0105trz. Nad przekuwaniem otwor\u00f3w czuwa\u0142, sam wk\u0142adaj\u0105c w to wiele pracy, nasz bohaterski dozorca, Czes\u0142aw Zachewicz. Przypomnia\u0142o mi si\u0119, jak w roku 1939, podczas obl\u0119\u017cenia Warszawy i sta\u0142ych bombardowa\u0144, kr\u0105\u017cyli\u015bmy z bratem piwnicami pod ulic\u0105 Marsza\u0142kowsk\u0105 81 i 81a. Zdawa\u0142em sobie wi\u0119c teraz spraw\u0119, \u017ce otwory przekuwano po to, \u017ceby mo\u017cna by\u0142o przej\u015b\u0107 do drugiej piwnic cy, je\u015bli bomby zasypi\u0105 wej\u015bcie do jednej. Gdy pomy\u015bla\u0142em o takiej ewentualno\u015bci, w\u0142osy zje\u017cy\u0142y mi si\u0119 na g\u0142owie i mia\u0142em wra\u017cenie, \u017ce s\u0142ysz\u0119 zn\u00f3w gwizd bomb lec\u0105cych nam na g\u0142ow\u0119. \u201ePrzedsmak\u201d bomb lec\u0105cych na g\u0142ow\u0105 prze\u017cy\u0142em zreszt\u0105 w tym samym dniu.<\/em><\/p>\n<p><em>By\u0142o oko\u0142o po\u0142udnia, kiedy zjawi\u0142 si\u0119 w piwnicy jaki\u015b \u017co\u0142nierz dopytuj\u0105cy si\u0119 o moich rodzic\u00f3w. Matka od razu wybieg\u0142a z naszego kojca. Czeka\u0142a przecie\u017c ci\u0105gle na wiadomo\u015b\u0107 od Antka, tym bardziej \u017ce pani Irena Symonowiczowa ju\u017c kilkakrotnie otrzymywa\u0142a wie\u015bci od swego m\u0119\u017ca, kt\u00f3ry walczy\u0142 na Mokotowie. Wybieg\u0142em razem z matk\u0105. Przed nami sta\u0142 m\u0142ody ch\u0142opak ubrany w polski frencz oficerski, granatowe bryczesy oraz granatowy beret z bia\u0142ym or\u0142em na czerwonym rombie. Z szyi zwiesza\u0142 mu si\u0119 pleciony \u0142a\u0144cuszkowo bia\u0142y bawe\u0142niany sznur, na kt\u00f3rym zaczepiony by\u0142 zatkni\u0119ty za pas pistolet. \u017bo\u0142nierz niestety nie przynosi\u0142 wiadomo\u015bci od Antka, tylko od znajomych z Mokotowa, od ciotki Frynki Bagi\u0144skiej i jej rodziny. \u017byj\u0105 i pozdrawiaj\u0105 \u2014 to wszystko. Matka wpatrywa\u0142a si\u0119 bez s\u0142owa w granatowe bryczesy ch\u0142opca (m\u00f3j brat w ostatnim roku te\u017c chodzi\u0142 w granatowych bryczesach), wreszcie podzi\u0119kowa\u0142a za pozdrowienia i zaproponowa\u0142a mu zup\u0119. Ch\u0142opak ch\u0119tnie przyj\u0105\u0142 zaproszenie. W pralni, kt\u00f3ra spe\u0142nia\u0142a rol\u0119 wsp\u00f3lnej sto\u0142\u00f3wki, matka szybko postawi\u0142a przed nim talerz tre\u015bciwej kartoflanki. Ch\u0142opak dorwa\u0142 si\u0119 do jedzenia jak zg\u0142odnia\u0142y wilk. G\u0142o\u015bne siorbanie przerywa\u0142 opowie\u015bci\u0105 o Mokotowie, walkach i prze\u017cyciach. M\u00f3wi\u0142 zwi\u0119\u017ale. D\u0142u\u017csza by\u0142a opowie\u015b\u0107 ch\u0142opca o jego osobistych losach. Przed kilkoma dniami straci\u0142 brata. \u201eByli\u015bmy razem w jednym oddziale. Gdy\u015bmy poszli do ataku, otrzyma\u0142 postrza\u0142 w czo\u0142o. Zgin\u0105\u0142 na miejscu. Zosta\u0142 mi po nim ten pistolet.\u201d Tu wskaza\u0142 r\u0119k\u0105 na tkwi\u0105ce za pasem parabellum, na kt\u00f3rym od kilku minut spoczywa\u0142y moje oczy. Matka z trudem powstrzymywa\u0142a \u0142zy, dope\u0142niaj\u0105c talerza, a r\u00f3wnocze\u015bnie zwracaj\u0105c mi uwag\u0119, \u017cebym zszed\u0142 z piwnicznego okna, bo w\u0142a\u015bnie rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 ogie\u0144 artyleryjski i s\u0142ycha\u0107 by\u0142o coraz bli\u017csze gwizdy pocisk\u00f3w i detonacje. Nie zwraca\u0142em uwagi na jej napomnienia. Nadszed\u0142 w\u0142a\u015bnie stryj i zacz\u0105\u0142 wypytywa\u0107 \u017co\u0142nierza o sytuacj\u0119 na Mokotowie, przekrzykuj\u0105c wybuchy pocisk\u00f3w. Twardo siedzia\u0142em dalej na parapecie, po\u017ceraj\u0105c wzrokiem parabellum. Stryj niecierpliwie wys\u0142uchiwa\u0142 opowie\u015bci \u017co\u0142nierza zag\u0142uszanych kolejnymi eksplozjami i pomieszanych z coraz natarczywszymi napomnieniami matki, wreszcie nie wytrzyma\u0142 i rzuci\u0142 w moim kierunku: \u201eDo jasnej cholery, z\u0142a\u017a z okna!\u201d Przyj\u0105\u0142em to jak rozkaz. Ledwie odszed\u0142em od okna, da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 najpierw przejmuj\u0105cy \u015bwist, a potem pot\u0119\u017cny huk. W piwnicy zrobi\u0142o si\u0119 ciemno \u2014 z kuchni, na kt\u00f3rej grza\u0142a si\u0119 kartoflanka, zacz\u0119\u0142y si\u0119 wydobywa\u0107 k\u0142\u0119by sadzy i dymu. Na miejsce, gdzie przed chwil\u0105 siedzia\u0142em, posypa\u0142y si\u0119 zwa\u0142y cegie\u0142. Pocisk uderzy\u0142 w komin.<\/em><\/p>\n<p><em>Po kilku godzinach ostrza\u0142 usta\u0142. Stryj wr\u00f3ci\u0142 na sw\u00f3j posterunek, a \u017co\u0142nierz po\u017cegna\u0142 si\u0119 i poszed\u0142 do Komendy Placu. Ja wyszed\u0142em do ogrodu. Tutaj panowa\u0142 zwyk\u0142y codzienny ruch, tak jak by przed chwil\u0105 nic si\u0119 nie sta\u0142o.<\/em><\/p>\n<p><em>Po\u0142udniowe bombardowanie artyleryjskie nie obesz\u0142o si\u0119 bez ofiar. W najbli\u017cszym s\u0105siedztwie, w mieszkaniu pa\u0144stwa Krukowskich, od od\u0142amka czy zb\u0142\u0105kanej kuli zgin\u0119\u0142a jedna z uciekinierek z miasta, starsza ju\u017c kobieta. Pochowano j\u0105 potem na podw\u00f3rku, nie opodal miejsca, w kt\u00f3rym w 1939 roku znajdowa\u0142y si\u0119 mogi\u0142y naszych poleg\u0142ych. Wkr\u00f3tce po tej stronie podw\u00f3rka przyby\u0142a jeszcze jedna, tym razem \u201epokojowa\u201d mogi\u0142a. Pod oknem Leszka Rossowskiego pochowano jego babci\u0119, blisko osiemdziesi\u0119cioletni\u0105 staruszk\u0119, kt\u00f3ra zmar\u0142a \u015bmierci\u0105 naturaln\u0105. Wnuk, kapral \u201eLeszek\u201d z Batalionu \u201eZo\u015bka\u201d, prze\u017cy\u0142 j\u0105 tylko kilka dni. Zgin\u0105\u0142 30 sierpnia, podczas bombardowania na ulicy Zakroczymskiej 7.<\/em><\/p>\n<p><em>Zszed\u0142em nad fos\u0119. Na wprost klatki schodowej numer 3 starszy ju\u017c powstaniec, oko\u0142o trzydziestki, od\u0142o\u017cywszy na bok pepesz\u0119, usiad\u0142 na drewnianym mostku w\u0119dkarskim, zdj\u0105\u0142 oficerki, rozwin\u0105\u0142 onuce, podci\u0105gn\u0105\u0142 do g\u00f3ry rozsznurowane nogawki bryczes\u00f3w i zanurzy\u0142 nogi w wodzie. Wkr\u00f3tce podesz\u0142o do niego kilku \u017co\u0142nierzy i \u0142\u0105czniczki \u2014 wywi\u0105za\u0142a si\u0119 rozmowa. Siad\u0142szy skromnie z boku na skarpie, przys\u0142uchiwa\u0142em si\u0119. Snu\u0142 opowie\u015b\u0107 o walkach na placu Bernardy\u0144skim. Niemcy zaatakowali barykady szerokim frontem, przy u\u017cyciu czo\u0142g\u00f3w. Gwa\u0142towno\u015b\u0107 atak\u00f3w spowodowa\u0142a panik\u0119 w\u015br\u00f3d obro\u0144c\u00f3w. Zacz\u0119li si\u0119 wycofywa\u0107. Jaki\u015b oficer da\u0142 rozkaz wycofania si\u0119 na fort. Na szcz\u0119\u015bcie odsiecz, w kt\u00f3rej uczestniczy\u0142 \u00f3w \u201epowstaniec z pepesz\u0105\u201d, jak go zanotowa\u0142em w pami\u0119ci, nadesz\u0142a w por\u0119 i uratowa\u0142a sytuacj\u0119. A sytuacja by\u0142a tragiczna, bo ty\u0142y Sadyby zosta\u0142yby ca\u0142kowicie ods\u0142oni\u0119te i Niemcy bez trudu zaj\u0119liby ca\u0142\u0105 dzielnic\u0119. Autor opowie\u015bci nie mia\u0142 s\u0142\u00f3w oburzenia, okre\u015blaj\u0105c niefortunnych obro\u0144c\u00f3w barykady jako maminsynk\u00f3w, J\u00f3zik\u00f3w, paniczyk\u00f3w, kt\u00f3rzy stch\u00f3rzyli i us\u0142uchali rozkazu jakiego\u015b szpiega. \u201ePowinno si\u0119 ich odda\u0107 pod s\u0105d wojenny za opuszczenie stanowisk!\u201d, grzmia\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>\u017bal mi by\u0142o tych ch\u0142opc\u00f3w, ale r\u00f3wnocze\u015bnie nie mog\u0142em im darowa\u0107 odej\u015bcia ze stanowisk. Walka, odwr\u00f3t, bohaterstwo, tch\u00f3rzostwo, szpiedzy \u2014 r\u00f3\u017cne my\u015bli zacz\u0119\u0142y mi si\u0119 k\u0142\u0119bi\u0107 w g\u0142owie.<\/em><\/p>\n<p><em>Po incydencie z barykad\u0105 na Czerniakowie zapanowa\u0142a psychoza wyszukiwania volksdeutsch\u00f3w i szpieg\u00f3w, mimo i\u017c zaraz po opanowaniu Sadyby przez naszych powsta\u0144cza \u017candarmeria aresztowa\u0142a wszystkich miejscowych volks-deutsch\u00f3w, gromadz\u0105c ich w jednej z kazamat w po\u0142udniowo-zachodnim naro\u017cniku fortu, oraz mimo i\u017c obowi\u0105zywa\u0142 rozkaz Komendanta Placu, nak\u0142adaj\u0105cy obowi\u0105zek meldowania si\u0119 uciekinier\u00f3w z miasta u komendant\u00f3w blok\u00f3w. Teraz jednak w ka\u017cdym nieznajomym doszukiwano si\u0119 volksdeutscha lub szpiega. Ta podejrzliwo\u015b\u0107 narazi\u0142a na przykro\u015bci kilku cichych i spokojnych, uczciwych mieszka\u0144c\u00f3w Sadyby. Nie obesz\u0142o si\u0119 te\u017c bez wypadk\u00f3w nadu\u017cycia w\u0142adzy. Niemniej jednak ka\u017cdy wnikliwie obserwowa\u0142 otoczenie i wszystkich nowo przyby\u0142ych.<\/em><\/p>\n<p><em>U pani Boczarowej zamieszka\u0142a jedna z uciekinierek, starsza ju\u017c kobieta, z male\u0144k\u0105 dziewczynk\u0105. Wiek uwalnia\u0142 j\u0105 ca\u0142kowicie od podejrze\u0144, a jednak&#8230; Pewnego dnia kto\u015b zobaczy\u0142, \u017ce gdy ma\u0142a co\u015b zbroi\u0142a, \u201estara\u201d, jak j\u0105 nazwa\u0142em w oburzeniu, zacz\u0119\u0142a bi\u0107 dziewczynk\u0119 otwart\u0105 d\u0142oni\u0105 po buzi. Poniewa\u017c taki brutalny spos\u00f3b karcenia dzieci nie nale\u017cy do polskich obyczaj\u00f3w, \u201estara\u201d z miejsca wyda\u0142a si\u0119 wszystkim podejrzana. Doniesiono \u017candarmerii i zabrano \u201estar\u0105\u201d na przes\u0142uchanie. Nie wiem, jak sprawa ta si\u0119 zako\u0144czy\u0142a ostatecznie.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; Od tego pierwszego ostrza\u0142u artyleria niemiecka ju\u017c stale nie dawa\u0142a nam spokoju. Nie by\u0142o dnia, \u017ceby na Sadybie nie pada\u0142y pociski. Mimo i\u017c na naszym domu powiewa\u0142a flaga Czerwonego Krzy\u017ca, Niemcy zacz\u0119li r\u00f3wnie\u017c \u201emaca\u0107\u201d blok. Chyba 21 sierpnia pierwszy niemiecki pocisk uderzy\u0142 w nasz dom od strony [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2301","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2301","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2301"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2301\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2302,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2301\/revisions\/2302"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2301"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2301"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2301"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}