{"id":2303,"date":"2014-07-09T00:42:31","date_gmt":"2014-07-09T00:42:31","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2303"},"modified":"2014-03-10T17:47:13","modified_gmt":"2014-03-10T17:47:13","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-26","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2303","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 26"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>Posterunek \u017candarmerii znajdowa\u0142 si\u0119 na ulicy Goraszewskiej. By\u0142 zbyt oddalony od naszego bloku, wi\u0119c tam nie chodzi\u0142em, ale zna\u0142em wielu powsta\u0144czych \u017candarm\u00f3w. W\u015br\u00f3d nich znajdowa\u0142 si\u0119 znany warszawski aktor, W\u0142adys\u0142aw Walter, oraz jego syn, Wawrzyniec, niezwykle sympatyczny osiemnastoletni ch\u0142opak. W\u0142adys\u0142aw Walter, starszy ju\u017c pan \u201ez brzuszkiem\u201d, zawsze tryska\u0142 humorem. Wawrzek by\u0142 odbiciem ojca. Utkwi\u0142 mi w pami\u0119ci moment ich spotkania na forcie po kilku dniach niewidzenia. Wawrzek, wyci\u0105gaj\u0105c d\u0142o\u0144 do ojca, na powitanie rykn\u0105\u0142 tubalnym g\u0142osem: \u201eJak si\u0119 masz, stara glino\u201d \u2014 po czym rzucili si\u0119 sobie w ramiona. Po raz pierwszy zobaczy\u0142em Wawrzka podczas powstania, jak jecha\u0142 na rowerze, prowadz\u0105c przed sob\u0105 jakiego\u015b m\u0119\u017cczyzn\u0119. Obok mnie sta\u0142a Karna Burczyk i zawo\u0142a\u0142a Wawrzka, \u017ceby podjecha\u0142. Odkrzykn\u0105\u0142 jej, \u017ce nie mo\u017ce, r\u00f3wnocze\u015bnie wskazuj\u0105c pistoletem m\u0119\u017cczyzn\u0119, kt\u00f3ry kroczy\u0142 szybko przed rowerem ze sm\u0119tnie spuszczon\u0105 g\u0142ow\u0105. Pewnie by\u0142 to volksdeutsch.<\/em><\/p>\n<p><em>Oddzia\u0142y, kt\u00f3re przysz\u0142y z lasu w nocy z 18 na 19 sierpnia, jak r\u00f3wnie\u017c nast\u0119pne, przynios\u0142y wiadomo\u015b\u0107, i\u017c w pobli\u017cu las\u00f3w kabackich stacjonuje w\u0119gierska dywizja honwed\u00f3w. W\u0119grzy byli podobno przychylnie ustosunkowani do Polak\u00f3w. Spotkania z nimi, aczkolwiek bardzo ostro\u017cne, mia\u0142y charakter przyjacielski. Nie kryli swojej niech\u0119ci do Niemc\u00f3w. W ostatnich dniach sierpnia dow\u00f3dztwo rejonu nawi\u0105za\u0142o z W\u0119grami kontakt. Przyjecha\u0142o ich kilku na fort bryczk\u0105 taczank\u0105 z ci\u0119\u017ckim karabinem maszynowym, kt\u00f3ry w dow\u00f3d przyja\u017ani zostawili w prezencie naszym. Kontakty te r\u00f3\u017cnie by\u0142y komentowane na Sadybie. Jedni, ufni w tradycje przyja\u017ani polsko-w\u0119gierskiej, twierdzili, \u017ce koniec Niemc\u00f3w bliski, \u017ce zwyci\u0119\u017cymy, \u017ce W\u0119grzy na pewno przejd\u0105 na nasz\u0105 stron\u0119, no, a ca\u0142a dywizja z artyleri\u0105 to przecie\u017c si\u0142a. Inni, bardziej sceptyczni i nieufni, obawiali si\u0119, \u017ce to podst\u0119p i \u017ce byli to pewnie przebrani Niemcy, poniewa\u017c szpiedzy niemieccy s\u0105 wsz\u0119dzie. Ja prze\u017cywa\u0142em t\u0119 wizyt\u0119 pe\u0142en rado\u015bci i najlepszej wiary. Przypomnia\u0142y mi si\u0119 zdj\u0119cia z gazet z marca 1939 roku, na kt\u00f3rych nasi \u017co\u0142nierze na prze\u0142\u0119czy w Karpatach \u015bciskali w\u0119gierskich \u017co\u0142nierzy, ustalaj\u0105c kr\u00f3tkotrwa\u0142\u0105 granic\u0119 polsko-w\u0119giersk\u0105. Teraz nie mia\u0142em w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce W\u0119grzy, kt\u00f3rzy przybyli na fort, byli autentycznymi sojusznikami.<\/em><\/p>\n<p><em>Po wojnie na cmentarzu wojskowym w Wilanowie, w kwaterze powsta\u0144c\u00f3w, by\u0142 jeszcze \u015blad bytno\u015bci wojsk w\u0119gierskich w czasie powstania w tym rejonie: dwa krzy\u017ce z dwoma tabliczkami metalowymi, zdobnymi w herb Kr\u00f3lestwa W\u0119gier, na grobach dw\u00f3ch \u017co\u0142nierzy dywizji honwed\u00f3w, kt\u00f3rych cia\u0142a przyj\u0119\u0142a polska ziemia. Nie wiem, czy umarli oni \u015bmierci\u0105 naturaln\u0105, czy te\u017c polegli i z czyich r\u0105k. A mo\u017ce to ofiary zemsty Niemc\u00f3w za solidarno\u015b\u0107 z nami? Te dwa w\u0119gierskie \u017co\u0142nierskie groby na polskim cmentarzu by\u0142y dla mnie symbolem sympatii naszych narod\u00f3w i polsko-w\u0119gierskiego braterstwa broni.<\/em><\/p>\n<p><em>Ranek 24 sierpnia by\u0142 wzgl\u0119dnie spokojny, postanowi\u0142em wi\u0119c wymkn\u0105\u0107 si\u0119 do willi stryja, na ulic\u0119 Okr\u0119\u017cn\u0105. Chcia\u0142em zobaczy\u0107 nasze okopy i lini\u0119 frontu. Nie zd\u0105\u017cy\u0142em jednak wej\u015b\u0107 do \u015brodka willi, kiedy nagle od wschodu, od bagien pomi\u0119dzy ulic\u0105 Ojcowsk\u0105 a Okr\u0119\u017cn\u0105, rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 strzelanina. Niemcy przypu\u015bcili szturm. Na \u015bcianie domu stryja bia\u0142e ob\u0142oczki odpryskuj\u0105cego tynku zacz\u0119\u0142y znaczy\u0107 \u015blady kul. Rzuci\u0142em si\u0119 na ziemi\u0119 tu\u017c przy siatce i obserwowa\u0142em w napi\u0119ciu, poprzez li\u015bcie dzikiego wina, przedpole rozpo\u015bcieraj\u0105ce si\u0119 poza siatk\u0105. Na po\u0142owie d\u0142ugo\u015bci przedpola, nieco w lewo, by\u0142o okopane gniazdo polskiego cekaemu. Cekaem milcza\u0142. Widzia\u0142em, jak obs\u0142uga gor\u0105czkowo si\u0119 z nim mocuje. Pot kroplisty wyst\u0105pi\u0142 mi na czo\u0142o, a strach zje\u017cy\u0142 w\u0142osy na g\u0142owie. Cekaem wci\u0105\u017c milcza\u0142. Tymczasem niemiecka tyraliera poderwa\u0142a si\u0119 do walki wr\u0119cz: siedem postaci w mundurach feldgrau bieg\u0142o w kierunku naszego cekaemu. Zd\u0119bia\u0142em.<\/em><\/p>\n<p><em>Us\u0142ysza\u0142em obok siebie czyj\u015b krzyk: \u201eBo\u017ce, wybij\u0105 cekaem!\u201d Niemcy byli ju\u017c oko\u0142o dwudziestu metr\u00f3w od naszego karabinu, gdy nareszcie zaterkota\u0142 d\u0142ug\u0105 seri\u0105. Dostrzeg\u0142em, jak obs\u0142uga przywar\u0142a do cekaemu, a postacie w mundurach feldgrau wal\u0105 si\u0119 bezw\u0142adnie na ziemi\u0119. R\u00f3wnocze\u015bnie zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce spoza moich plec\u00f3w, z ogrodu willi stryja, te\u017c padaj\u0105 strza\u0142y. Potem wybieg\u0142o stamt\u0105d kilka skulonych postaci do kontrataku. Przez dziur\u0119 w p\u0142ocie zacz\u0105\u0142em si\u0119 wycofywa\u0107 na ulic\u0119 Morszy\u0144sk\u0105, \u017ceby wr\u00f3ci\u0107 do domu i nie denerwowa\u0107 matki, kt\u00f3ra s\u0142ysz\u0105c strza\u0142y i nie widz\u0105c mnie w pobli\u017cu, na pewno rozpacza. W\u0142a\u015bnie nadje\u017cd\u017ca\u0142 fur\u0105 ojciec. Zgromi\u0142 mnie, \u017ce oddali\u0142em si\u0119 od domu. Kaza\u0142 mi zosta\u0107 przy furze, a sam wraz ze swym towarzyszem pobieg\u0142 przez dziury w parkanach w kierunku willi stryja. Czeka\u0142em w napi\u0119ciu. Po kilkunastu minutach, kt\u00f3re wyda\u0142y mi si\u0119 wiekiem, nast\u0105pi\u0142a cisza. S\u0142ysza\u0142em tylko r\u00f3\u017cne przekle\u0144stwa, podniesione g\u0142osy i okrzyki: \u201eNosze!\u201d \u201eSanitariusz!\u201d Zdr\u0119twia\u0142em z trwogi o ojca. Po chwili ojciec zjawi\u0142 si\u0119 zdr\u00f3w i ca\u0142y. Za nim dw\u00f3ch powsta\u0144c\u00f3w nios\u0142o nosze, na kt\u00f3rych le\u017ca\u0142 cz\u0142owiek w mundurze feldgrau zalany krwi\u0105 w okolicach pasa. Ranny cicho j\u0119cza\u0142. By\u0142 to \u017co\u0142nierz niemiecki. Za\u0142adowano nosze na fur\u0119 i powoli ruszyli\u015bmy do bloku, do szpitala. W trakcie drogi ojciec opowiada\u0142 mi, \u017ce Niemcy przypu\u015bcili szturm, \u017ce naszym zaci\u0105\u0142 si\u0119 karabin maszynowy, \u017ce jego obs\u0142uga poza granatami nie mia\u0142a \u017cadnej broni i gdy Niemcy poderwali si\u0119 do walki wr\u0119cz, nasi z uwagi na blisk\u0105 odleg\u0142o\u015b\u0107 nie mogli u\u017cy\u0107 nawet granat\u00f3w. W ostatniej chwili uruchomili jednak cekaem i w\u0142a\u015bnie ten, kt\u00f3rego wie\u017ali\u015bmy, to jeden ze \u015bci\u0119tych seri\u0105 polskiego karabinu. \u015aci\u0105gn\u0105\u0142 go z przedpola patrol sanitarny, gdy j\u0119cz\u0105c wzywa\u0142 pomocy. S\u0142ucha\u0142em i milcza\u0142em, gdy\u017c ba\u0142em si\u0119 przyzna\u0107, i\u017c by\u0142em bezpo\u015brednim \u015bwiadkiem ca\u0142ego wydarzenia.<\/em><\/p>\n<p><em>Ze wzgl\u0119du na rannego jechali\u015bmy bardzo powoli. Pod koniec drogi ojciec wymieni\u0142 z Niemcem kilka zda\u0144. Gdy zajechali\u015bmy pod szpital, ojciec wraz ze swym towarzyszem zdj\u0119li nosze i zanie\u015bli rannego do sali opatrunkowej, a ja przywi\u0105za\u0142em konie do drzewa i pobieg\u0142em powiadomi\u0107 matk\u0119, \u017ce jestem. Aby unikn\u0105\u0107 bury, wyrzuci\u0142em z siebie pr\u0119dko: \u201eTatu\u015b przed bram\u0105 na mnie czeka\u201d \u2014 i wybieg\u0142em. Gdy ojciec wr\u00f3ci\u0142 do fury, zapyta\u0142em go o tre\u015b\u0107 rozmowy z Niemcem. Ojciec uspokoi\u0142 rannego, \u017ce nic mu si\u0119 nie stanie, \u017ce wieziemy go do szpitala, gdzie go opatrz\u0105. Ranny podzi\u0119kowa\u0142 i powiedzia\u0142, \u017ce mimo b\u00f3lu cieszy si\u0119, i\u017c ju\u017c nie b\u0119dzie musia\u0142 walczy\u0107, \u017ce wojna si\u0119 nied\u0142ugo sko\u0144czy i wr\u00f3ci do swojej rodziny. S\u0142uchaj\u0105c tych s\u0142\u00f3w o szcz\u0119\u015bliwym powrocie do domu i rodziny, musia\u0142em mie\u0107 zadowolony wyraz twarzy, bo ojciec popatrzy\u0142 na mnie badawczo i po chwili wtr\u0105ci\u0142 jakim\u015b innym ju\u017c, matowym g\u0142osem, jakby karc\u0105co: \u201eOn do rodziny nie wr\u00f3ci. Jest \u015bmiertelnie ranny w brzuch. Najdalej jutro umrze.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Nast\u0119pnego dnia kopa\u0142em wraz z s\u0105siadami gr\u00f3b na podw\u00f3rku. W innym miejscu ni\u017c dla powsta\u0144c\u00f3w, kt\u00f3rych chowali\u015bmy w ogr\u00f3dku genera\u0142owej, w\u015br\u00f3d zieleni. By\u0142o mi przykro i smutno, gdy sk\u0142adali\u015bmy do grobu owini\u0119te w krwawe prze\u015bcierad\u0142o zw\u0142oki. Jedna z sanitariuszek z\u0142o\u017cy\u0142a do grobu r\u00f3\u017caniec, z kt\u00f3rym ranny skona\u0142. S\u0105siad nasz wykona\u0142 tabliczk\u0119 z dykty i wypisa\u0142 imi\u0119, nazwisko i stopie\u0144 wojskowy zmar\u0142ego. Zapami\u0119ta\u0142em tylko stopie\u0144: Obergefreiter.<\/em><\/p>\n<p><em>Rzadko w tych ostatnich dniach zagl\u0105da\u0142em na g\u00f3r\u0119, do mieszkania. Ze wzgl\u0119du na ostrza\u0142 artyleryjski by\u0142o to niebezpieczne. Kt\u00f3rego\u015b dnia poszli\u015bmy jednak z ojcem zobaczy\u0107, czy szyby s\u0105 ca\u0142e. Chodzili\u015bmy po pokojach, rozgl\u0105daj\u0105c si\u0119 po sprz\u0119tach, kt\u00f3re pokry\u0142 przesz\u0142o trzytygodniowy kurz. W \u0142azience ojciec zobaczy\u0142 zachowan\u0105 w misce wod\u0119 i zdecydowa\u0142 si\u0119 ogoli\u0107. Ja tymczasem przywar\u0142em do okna sypialni. Od strony Wilanowa poprzez korony drzew widoczna by\u0142a barykada przy mo\u015bcie, a na forcie jak na d\u0142oni na przedpiersiu zewn\u0119trznego wa\u0142u artyleryjskiego \u2014 stanowiska naszych utwierdzone pakami papieru i falist\u0105 blach\u0105 z dawnych rosyjskich umocnie\u0144. Z okna kuchennego rozci\u0105ga\u0142 si\u0119 widok na miasto. Poniewa\u017c dom nasz by\u0142 najwy\u017cszy w dzielnicy, z trzeciego pi\u0119tra dymy po\u017car\u00f3w i ogie\u0144 z p\u0142on\u0105cych dom\u00f3w Ochoty, Woli, \u015ar\u00f3dmie\u015bcia, Starego Miasta i Czerniakowa widoczne by\u0142y jak na d\u0142oni. Zachowane niekt\u00f3re wie\u017ce ko\u015bcio\u0142\u00f3w i budynek Prudentialu pozwala\u0142y rozezna\u0107 si\u0119 w topografii poszczeg\u00f3lnych dzielnic. Z prawej strony zamglona dymami widoczna by\u0142a kratownica istniej\u0105cego jeszcze mostu kolejowego \u015brednicowego. Nad \u015ar\u00f3dmie\u015bciem pikowa\u0142y sztukasy. Po ka\u017cdym zni\u017ceniu lotu nasze zachowane cudem szyby dr\u017ca\u0142y w nie domkni\u0119tych oknach, ja odczuwa\u0142em lekki wstrz\u0105s, do uszu dochodzi\u0142 odg\u0142os detonacji, a w miejscu pikowania samolotu wykwita\u0142 ku g\u00f3rze s\u0142up czarnego dymu. Nagle rozleg\u0142 si\u0119 terkot karabinu maszynowego, a za nim huk eksploduj\u0105cych granat\u00f3w. Spojrza\u0142em w kierunku jeziora, sk\u0105d mo\u017cna by\u0142o si\u0119 spodziewa\u0107 ataku Niemc\u00f3w. Od strony Siekierek dochodzi\u0142y odg\u0142osy tej kanonady. Nasza ulica, na kt\u00f3rej zwykle panowa\u0142 do\u015b\u0107 du\u017cy ruch, by\u0142a ca\u0142kowicie pusta. Z bloku wybieg\u0142 patrol sanitarny: dwie sanitariuszki z opaskami Czerwonego Krzy\u017ca d\u017awiga\u0142y z\u0142o\u017cone nosze. Szczeg\u00f3lnie utkwi\u0142a mi w pami\u0119ci blondynka ubrana w niebiesk\u0105 sukienk\u0119 w bia\u0142e groszki. Dobieg\u0142y ulic\u0105 \u015awierkow\u0105 i znikn\u0119\u0142y mi z oczu za rogiem ulicy Zielonej, w kt\u00f3r\u0105 skr\u0119ci\u0142y.<\/em><\/p>\n<p><em>Nagle us\u0142ysza\u0142em przera\u017aliwy sze\u015bciokrotny zgrzyt, jak gdyby kto\u015b w pustym pomieszczeniu skroba\u0142 po szybie metalowym grzebieniem. Do kuchni wpad\u0142 ojciec z na wp\u00f3\u0142 namydlon\u0105 twarz\u0105, krzycz\u0105c: \u201eMiotacz min! Natychmiast na d\u00f3\u0142!\u201d Rzucili\u015bmy si\u0119 obydwaj do drzwi i b\u0142yskawicznie zjechali\u015bmy po por\u0119czy. Z podziwem spojrza\u0142em na ojca, kt\u00f3ry maj\u0105c ju\u017c czterdzie\u015bci cztery lata, zjecha\u0142 za mn\u0105 po por\u0119czy jak sztubak. Jego twarz ogolona do po\u0142owy, a do po\u0142owy namydlon\u0105 czyni\u0142a ca\u0142\u0105 sytuacj\u0119 groteskow\u0105. Ledwie stan\u0119li\u015bmy na nogach, gdy domem wstrz\u0105sn\u0119\u0142a seria piekielnych podmuch\u00f3w, drzwi na klatce schodowej zacz\u0119\u0142y trzaska\u0107, a futryny trz\u0119s\u0142y si\u0119 w posadach. Rozleg\u0142o si\u0119 sze\u015b\u0107 szybko nast\u0119puj\u0105cych po sobie detonacji. Niemcy ob\u0142o\u017cyli Sadyb\u0119 po raz pierwszy ogniem mo\u017adzierzy salowych. Ojciec kaza\u0142 mi zosta\u0107 w piwnicy. Sam zmy\u0142 myd\u0142o z twarzy, za\u0142o\u017cy\u0142 fura\u017cerk\u0119, zarzuci\u0142 na rami\u0119 sztucer i ruszy\u0142 na fort.<\/em><\/p>\n<p><em>Usiad\u0142em w korytarzu piwnicznym, w\u015br\u00f3d le\u017c\u0105cych wzd\u0142u\u017c niego rannych, i w milczeniu przys\u0142uchiwa\u0142em si\u0119 odg\u0142osom kanonady. Oko\u0142o pi\u0105tej po po\u0142udniu ogie\u0144 artyleryjski zmala\u0142, potem ucich\u0142. Dochodzi\u0142y tylko odg\u0142osy dalekiej strzelaniny z miasta. W piwnicy zacz\u0119to nawo\u0142ywa\u0107 sanitariuszki. Wyszed\u0142em na zewn\u0105trz.<\/em><\/p>\n<p><em>S\u0142o\u0144ce spada\u0142o ku zachodowi. Na podw\u00f3rku od strony kuchni zacz\u0119li si\u0119 pojawia\u0107 ludzie. Ku klatce schodowej numer 7 zd\u0105\u017ca\u0142y patrole sanitarne z rannymi.<\/em><\/p>\n<p><em>Z mieszkania genera\u0142owej, w kt\u00f3rym by\u0142a sala operacyjna, dochodzi\u0142y j\u0119ki jakiej\u015b kobiety. Spojrza\u0142em w tamtym kierunku i dostrzeg\u0142em przez okno lekarza z gaz\u0105 na twarzy, pochylaj\u0105cego si\u0119 nad kim\u015b le\u017c\u0105cym na stole. Nie mog\u0142em oderwa\u0107 wzroku. Przysun\u0105\u0142em si\u0119 bli\u017cej do okna. Siostra ubrana w bia\u0142y fartuch, starsza ju\u017c kobieta, podawa\u0142a doktorowi kolejno najpierw zakrzywiony jak kosa n\u00f3\u017c, a po chwili pi\u0142\u0119, kt\u00f3ra przypomina\u0142a mi bukfel do ci\u0119cia rur. Lekarz pochyli\u0142 si\u0119 jeszcze bardziej nad le\u017c\u0105c\u0105 postaci\u0105 i rozleg\u0142 si\u0119 nieludzki, przejmuj\u0105cy do szpiku ko\u015bci skowyt. Krzyki i j\u0119ki kobiety miesza\u0142y si\u0119 z czyimi\u015b przekle\u0144stwami. Zrozumia\u0142em \u2014 amputacja. Nie wiem, dlaczego przypomnia\u0142a mi si\u0119 przeczytana przed paroma tygodniami ksi\u0105\u017cka Axela Munthego Czerwony krzy\u017c i \u017celazny krzy\u017c. Zrobi\u0142o mi si\u0119 s\u0142abo.<\/em><\/p>\n<p><em>Przeszed\u0142em do ogrodu, b\u0142\u0105dz\u0105c bez celu. W\u0142a\u015bnie sz\u0142a gromada \u017co\u0142nierzy z kierunku fortu. W\u015br\u00f3d nich rzuci\u0142a mi si\u0119 w oczy wysoka posta\u0107 rotmistrza<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn1\">[1]<\/a>, co pozna\u0142em po trzech gwiazdkach na berecie i proporczykach kawalerii na ko\u0142nierzu. Ubrany by\u0142 w czarny beret, angielsk\u0105 bluz\u0119, polskie bryczesy i buty z cholewami. Przy boku na pasie w kaburze tkwi\u0142 pistolet. Widz\u0105c, \u017ce po\u017ceram go oczami, mrugn\u0105\u0142 do mnie weso\u0142o i skr\u0119ci\u0142 do mieszkania doktora Szczube\u0142ka.<\/em><\/p>\n<p><em>Posta\u0107 rotmistrza przes\u0142oni\u0142a mi na chwil\u0119 w pami\u0119ci przera\u017caj\u0105cy widok operacji, kt\u00f3ry powr\u00f3ci\u0142 zn\u00f3w ze-wzmo\u017con\u0105 si\u0142\u0105. Usiad\u0142em na skarpie nad fos\u0105. Par\u0119 metr\u00f3w dalej jeden z powsta\u0144c\u00f3w moczy\u0142 w fosie nogi, a jego pistolet le\u017ca\u0142 obok zzutych przed chwil\u0105, pi\u0119knych oficerskich but\u00f3w. Przysun\u0105\u0142em si\u0119 do niego i zacz\u0105\u0142em najpierw cicho, a potem g\u0142o\u015bno podziwia\u0107 parabellum. Powstaniec da\u0142 si\u0119 wci\u0105gn\u0105\u0107 w rozmow\u0119, a ja s\u0142uchaj\u0105c o zaletach pistoletu, by\u0142em wniebowzi\u0119ty. Z niech\u0119ci\u0105 spojrza\u0142em wi\u0119c na m\u0142od\u0105 blondynk\u0119, kt\u00f3ra do nas podesz\u0142a. W tej samej granatowej sp\u00f3dnicy i bia\u0142ej bluzce, z bia\u0142o-czerwon\u0105 opask\u0105 na ramieniu, widywa\u0142em j\u0105 niejednokrotnie w\u0119druj\u0105c\u0105 z fortu przez ogr\u00f3d i z powrotem. Aczkolwiek zawsze patrzy\u0142em na ni\u0105, a raczej na jej opask\u0119, z zazdro\u015bci\u0105, w tej chwili poczu\u0142em do niej nieprzepart\u0105 niech\u0119\u0107. By\u0142a starsza, mia\u0142a opask\u0119, a ponadto \u201em\u00f3j \u017co\u0142nierz\u201d zachowywa\u0142 si\u0119 tak, jak by\u015bmy przed chwil\u0105 w og\u00f3le nie rozmawiali. Zrezygnowany poszed\u0142em w kierunku naszej klatki schodowej.<\/em><\/p>\n<p><em>Przed klatk\u0105 schodow\u0105, obok s\u0142upka ogrodzenia os\u0142aniaj\u0105cego trawnik, kto\u015b mnie zaczepi\u0142: \u201eDzie\u0144 dobry, Maciek, co z Antkiem?\u201d Dopiero po chwili w powsta\u0144cu ubranym w niebieski kombinezon i dzier\u017c\u0105cym w d\u0142oni pi\u0119knie oksydowanego zrzutowego stena pozna\u0142em J\u00f3zia Wardeckiego z Czerniakowa, starszego o kilka lat od Antka ch\u0142opca, kt\u00f3rego moja babka w pierwszych latach okupacji uczy\u0142a niemieckiego. Ucieszy\u0142em si\u0119 i poczu\u0142em si\u0119 dumny z tej znajomo\u015bci, zw\u0142aszcza \u017ce moi r\u00f3wie\u015bnicy widz\u0105c rozmow\u0119 prowadzon\u0105 ze mn\u0105 jak r\u00f3wny z r\u00f3wnym przez powsta\u0144ca o \u201etakim uzbrojeniu i \u017co\u0142nierskim moderunku\u201d, rozdziawili g\u0119by z zazdro\u015bci. Powiedzia\u0142em J\u00f3ziowi, co wiem, a w\u0142a\u015bciwie, \u017ce nic nie wiem o Antku, zapyta\u0142em o Genka, m\u0142odszego brata J\u00f3zia, z kt\u00f3rym Antek chodzi\u0142 do szko\u0142y. J\u00f3zio r\u00f3wnie\u017c nic o nim nie wiedzia\u0142. Tymczasem podszed\u0142 do nas jaki\u015b kolega J\u00f3zia, z zawini\u0119t\u0105 banda\u017cem g\u0142ow\u0105, ubrany w niemiecki mundur i polski frencz. Mia\u0142 pseudonim \u201eBystry\u201d. Dosta\u0142 na forcie od\u0142amkiem w g\u0142ow\u0119 podczas ostrza\u0142u artyleryjskiego. Pytanie J\u00f3zia o Antka tak mnie w\u00f3wczas wyrwa\u0142o z rzeczywisto\u015bci, \u017ce nie s\u0142ucha\u0142em dalej ich rozmowy, my\u015bla\u0142em o bracie&#8230; Ockn\u0105\u0142em si\u0119, gdy J\u00f3zio zacz\u0105\u0142 si\u0119 \u017cegna\u0107. Spieszy\u0142 si\u0119. Szed\u0142 na stanowisko nad jeziorem.<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eBystry\u201d powiedzia\u0142 mi, \u017ce le\u017cy w szpitalu pod si\u00f3demk\u0105 i \u017ce gdybym m\u00f3g\u0142 skombinowa\u0107 papieros\u00f3w, to by\u0142by mi bardzo wdzi\u0119czny, mog\u0119 go odszuka\u0107 w sali po lewej stronie od wej\u015bcia. Pobieg\u0142em p\u0119dem do matki i wy\u0142uszczy\u0142em sw\u0105 pro\u015bb\u0119, akcentuj\u0105c: \u201eTo dla \u00abBystrego\u00bb, kt\u00f3ry jest ranny.\u201d Dosta\u0142em kilka haudegen\u00f3w i pobieg\u0142em \u017cywo do mieszkania genera\u0142owej. W drzwiach zatrzyma\u0142a mnie jaka\u015b siostra. \u201eDok\u0105d?\u201d, zapyta\u0142a. \u201eDo \u00abBystrego\u00bb\u201e, odpowiedzia\u0142em. Mrukn\u0119\u0142a niech\u0119tnie i wpu\u015bci\u0142a mnie. W dawnym salonie genera\u0142ostwa, o dw\u00f3ch oknach, sta\u0142o kilka tapczan\u00f3w i \u0142\u00f3\u017cek, na kt\u00f3rych le\u017celi ranni. \u201eBystry\u201d siedzia\u0142 na tapczanie. Z u\u015bmiechem wzi\u0105\u0142 ode mnie papierosy, dzi\u0119kuj\u0105c i dziel\u0105c si\u0119 nimi z towarzyszami niedoli. Ciekawie rozgl\u0105da\u0142em si\u0119 po sali. Zn\u00f3w przypomnia\u0142a mi si\u0119 ksi\u0105\u017cka Axela Munthego i opisany tam szpital polowy. Musia\u0142em zaraz wyj\u015b\u0107, bo akurat by\u0142 czas posi\u0142ku. \u201eBystry\u201d na po\u017cegnanie zach\u0119ca\u0142 mnie do nast\u0119pnych odwiedzin.<\/em><\/p>\n<p><em>Wr\u00f3ci\u0142em przed nasz\u0105 klatk\u0119 schodow\u0105. Na stopniach wej\u015bciowych matka z babci\u0105 i pani\u0105 Szczerkowsk\u0105 oraz niani\u0105 ma\u0142ej Tereski obiera\u0142y jab\u0142ka na marmolad\u0119 dla \u017co\u0142nierzy. Tereska o dwa kroki dalej drepta\u0142a niezdarnie, trzymaj\u0105c si\u0119 drutu ogradzaj\u0105cego trawnik. Stan\u0105\u0142em w odleg\u0142o\u015bci jakich\u015b trzech metr\u00f3w od klatki, zn\u00f3w wracaj\u0105c my\u015bl\u0105 do ogl\u0105danej operacji. W ogrodzie panowa\u0142 ruch, przechodzili wci\u0105\u017c \u017co\u0142nierze, \u0142\u0105cznicy, sanitariuszki. Nagle za figur\u0105 Matki Boskiej w ogr\u00f3dku genera\u0142owej dostrzeg\u0142em ob\u0142ok ziemi i dymu. Powietrze wok\u00f3\u0142 pociemnia\u0142o, r\u00f3wnocze\u015bnie rozleg\u0142a si\u0119 pot\u0119\u017cna detonacja i pr\u0105d spr\u0119\u017conego powietrza uderzy\u0142 mnie z tak\u0105 si\u0142\u0105, \u017ce a\u017c zachwia\u0142em si\u0119 na nogach. W sekund\u0119 p\u00f3\u017aniej us\u0142ysza\u0142em rozdzieraj\u0105cy krzyk dziecka, kt\u00f3ry umilk\u0142 nagle, ust\u0119puj\u0105c krzykom kobiet. Obejrza\u0142em si\u0119. Przed klatk\u0105 by\u0142a kot\u0142owanina. Babcia niezdarnie podnosi\u0142a si\u0119 z ziemi i ci\u0105gn\u0119\u0142a za r\u0105czk\u0119 wyrywaj\u0105cego si\u0119 Janka. Niania Tereski krzycza\u0142a rozpaczliwie, podnosz\u0105c dziecko. Z otwartej buzi Tereski s\u0105czy\u0142a si\u0119 w\u0105ska stru\u017cka krwi. Kto\u015b pobieg\u0142 do klatki numer 7 po sanitariuszk\u0119. Przybieg\u0142a natychmiast siostra o czarnych, siwiej\u0105cych w\u0142osach, ubrana w granatowy tenisowy \u017cakiet. Wzi\u0119\u0142a delikatnie \u201elej\u0105ce si\u0119 przez r\u0119ce\u201d dziecko i pobieg\u0142a w kierunku sali operacyjnej. Niania Tereski zanosi\u0142a si\u0119 szlochem.<\/em><\/p>\n<p><em>Tymczasem powietrze raz po raz przeszywa\u0142y eksplozje pocisk\u00f3w. Z fortu wybieg\u0142o kilku \u017co\u0142nierzy z broni\u0105 w r\u0119kach, kieruj\u0105c si\u0119 ku Jezioru Czerniakowskiemu. Niemcy przypu\u015bcili powt\u00f3rny szturm czo\u0142gami na oddzia\u0142y broni\u0105ce brzeg\u00f3w jeziora. Patrz\u0105c na naszych \u017co\u0142nierzy, by\u0142em spokojny \u2014 wiedzia\u0142em, \u017ce odepr\u0105 atak.<\/em><\/p>\n<p><em>Zszed\u0142em do piwnicy. Detonacje nie robi\u0142y na mnie \u017cadnego wra\u017cenia. My\u015bla\u0142em o Teresce \u2014 szpital tu\u017c, tu\u017c, pomoc natychmiast, na pewno wyzdrowieje. Niestety, za p\u00f3\u0142torej godziny przyniesiono z powrotem cia\u0142o Tereski. Od\u0142amek, kt\u00f3ry j\u0105 uderzy\u0142 w plecy, przebi\u0142 op\u0142ucn\u0105 \u2014 krwotok i koniec.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy wyszed\u0142em potem przed klatk\u0119, na stron\u0119 ogrodu, zobaczy\u0142em szereg noszy, na kt\u00f3rych le\u017ca\u0142y nieruchome postacie. Po chwili dopiero zda\u0142em sobie spraw\u0119, \u017ce to polegli czekaj\u0105 w kolejce na pogrzeb. Rz\u0105d noszy ci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 wzd\u0142u\u017c muru a\u017c do naro\u017cnika domu, w g\u0142\u0105b ogr\u00f3dka genera\u0142owej. Wzrok m\u00f3j pad\u0142 na pierwsze nosze. Co\u015b na nich by\u0142o znajomego. Buty z cholewami? Wielokrotnie takie widzia\u0142em. Niemieckie bryczesy? Te\u017c. Ju\u017c wiem. Br\u0105zowy golf i \u017cylasta r\u0119ka. Tak, to ten, jak go w my\u015blach nazwa\u0142em, robotnik z pogrzebu kapitana \u201eKorwina\u201d. Tak stalowo w\u00f3wczas trzyma\u0142 i prezentowa\u0142 bro\u0144. Ch\u0142\u00f3d mnie przej\u0105\u0142. Spojrza\u0142em na nast\u0119pne nosze, nakryte bia\u0142ym zakrwawionym prze\u015bcierad\u0142em. Le\u017c\u0105ce cia\u0142o by\u0142o jakie\u015b kr\u00f3tkie, drobne, dziecinne. Odkry\u0142em prze\u015bcierad\u0142o \u2014 granatowa sukienka w bia\u0142e groszki i wystaj\u0105ce spod niej dwa krwawe kikuty, a obok koszyk i dwie stoj\u0105ce ludzkie stopy z odpi\u0142owanymi ko\u015b\u0107mi podudzia.<\/em><\/p>\n<p><em>Bo\u017ce! Przecie\u017c ja t\u0119 dziewczyn\u0119 widzia\u0142em dzi\u015b dwukrotnie. Tak! Jak bieg\u0142a z noszami, a p\u00f3\u017aniej \u2014tak, chyba to ona \u2014 jak na stole krzycza\u0142a, gdy doktor&#8230; Skamienia\u0142em.<\/em><\/p>\n<p><em>Z odr\u0119twienia wyrwa\u0142 mnie stuk m\u0142otka. W lewo od klatki numer 7, po\u015brodku trawnika, jeden z naszych m\u0142odych s\u0105siad\u00f3w, Henryk Cypel, szykowa\u0142 trumn\u0119 dla swego m\u0142odszego brata, Marka. Na kr\u00f3tkim r\u0119kawie jego koszuli l\u015bni\u0142a czerwie\u0144 powsta\u0144czej opaski. Twarz mia\u0142 postarza\u0142\u0105 o kilkana\u015bcie lat. Nie \u015bmia\u0142em do niego podej\u015b\u0107. Gard\u0142o mi si\u0119 jeszcze bardziej \u015bcisn\u0119\u0142o. Millo, Kitalla, Majewski, teraz Marek. Gin\u0119li w obronie w\u0142asnego domu. Tu si\u0119 wychowali, kopali pi\u0142k\u0119 na szkolnym boisku. Przecie\u017c jeszcze na pocz\u0105tku okupacji zje\u017cd\u017cali\u015bmy razem na nartach z fortowych wa\u0142\u00f3w. Przypomnia\u0142 mi si\u0119 wczorajszy wieczorny apel na dziedzi\u0144cu fortowym. Stoj\u0105ca w dwuszeregu kompania \u015bpiewa\u0142a: \u201eTwierdz\u0105 nam b\u0119dzie ka\u017cdy pr\u00f3g&#8230;\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Wr\u00f3ci\u0142em wzrokiem do rz\u0119d\u00f3w noszy. Obok przed siatk\u0105 oddzielaj\u0105c\u0105 ogr\u00f3dek, nieco z prawej strony, sta\u0142y nosze, na kt\u00f3rych le\u017ca\u0142y jakie\u015b zw\u0119glone niby krokwie czy belki. Po co na noszach jakie\u015b krokwie? W drzwiach klatki schodowej zobaczy\u0142em k\u0105tem oka dwie kobiety \u2014 wnioskuj\u0105c po rozmowie, sanitariuszki. \u201eIle jest jeszcze do pochowania?\u201d, s\u0142ysz\u0119 i nie s\u0142ucham dalej, co m\u00f3wi\u0105. My\u015bl moja powraca do wszystkich okropno\u015bci, kt\u00f3rych dzisiaj by\u0142em \u015bwiadkiem. W pewnej chwili wpada mi w ucho g\u0142os jednej z sanitariuszek: \u201e&#8230; ten spalony sier\u017cant za jeziorem w willi.\u201d Spogl\u0105dam na nosze przy siatce. A wi\u0119c to te spalone \u201ekrokwie\u201d? Straszne.<\/em><\/p>\n<p><em>Rano wyszed\u0142em do ogrodu. Pani W\u0142adzia, wychowawczyni dzieci pa\u0144stwa Rzepeckich, i zi\u0119\u0107 pani Morawskiej szli z \u0142opatami. Poszed\u0142em i ja, cho\u0107 mnie odp\u0119dzali. Nie pomog\u0142o. Wiedzia\u0142em, \u017ce musz\u0105 si\u0119 zm\u0119czy\u0107. Zm\u0119czyli si\u0119 i kopali\u015bmy razem. Najpierw pogrzebali\u015bmy sanitarniuszk\u0119. Nogi te\u017c z\u0142o\u017cyli\u015bmy do grobu. Trumny nie by\u0142o. Zi\u0119\u0107 pani Morawskiej zatkn\u0105\u0142 tabliczk\u0119 z dykty z napisem: \u201eHalina z Hercog\u00f3w Zagrodzka, sanitariuszka \u00abScarlett\u00bb, lat 22, poleg\u0142a dnia 25.VIII.1944 r.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Po po\u0142udniu ojciec przyni\u00f3s\u0142 z fortu skrzyni\u0119 po pancerfaustach. Mocna by\u0142a, okuta metalowymi p\u0142askownikami. Poszli\u015bmy do mieszkania pa\u0144stwa Szczerkowskich. W ostatnim pokoju na wprost korytarza le\u017ca\u0142a na tapczanie Tereska. Jak du\u017ca lalka z wosku. Na umytej buzi nie by\u0142o ju\u017c krwi. Cia\u0142ko spowija\u0142 wok\u00f3\u0142 pasa i piersi bezu\u017cyteczny teraz banda\u017c. Otworzyli\u015bmy skrzyni\u0119. M\u0142otkiem i obc\u0119gami wyrwali\u015bmy drewniane \u0142o\u017cyska po pancerfaustach. Kto\u015b wy\u015bcieli\u0142 dno jakim\u015b prze\u015bcierad\u0142em. Ojciec w milczeniu u\u0142o\u017cy\u0142 w skrzyni Teresk\u0119. Wieko nie domyka\u0142o si\u0119, bo skrzynia by\u0142a za p\u0142ytka, wi\u0119c wrzasn\u0105\u0142 na mnie, bym przyni\u00f3s\u0142 kawa\u0142ek drewna, to si\u0119 pod\u0142o\u017cy pod wieko. W milczeniu pobieg\u0142em do kuchni. Mia\u0142em \u017cal do ojca, \u017ce na mnie krzyczy. Bezradnie szuka\u0142em odpowiedniego drewna za piecem, gdy nagle z pokoju, gdzie by\u0142a Tereska, doszed\u0142 mnie szloch. Stan\u0105\u0142em w drzwiach. Ojciec, kl\u0119cz\u0105c nad skrzyni\u0105, z trudem opanowywa\u0142 \u0142kanie. Nie pami\u0119tam, kto pr\u00f3cz mnie i pani Szczerkowskiej by\u0142 przy tym.<\/em><\/p>\n<p><em>Gr\u00f3b dla Tereski kopali\u015bmy jak zwykle z pani\u0105 W\u0142adzi\u0105. By\u0142 to ju\u017c drugi rz\u0105d grob\u00f3w. Kopali\u015bmy pomi\u0119dzy dwoma krzakami bzu.<\/em><\/p>\n<div>\n<hr align=\"left\" size=\"1\" width=\"33%\" \/>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref1\">[1]<\/a> By\u0142 to rotmistrz \u201eJe\u017cycki&#8221; \u2014 Lech G\u0142uchowski, dow\u00f3dca Dywizjonu \u201eJele\u0144&#8221;. 15 wrze\u015bnia ci\u0119\u017cko ranny przy ulicy Che\u0142mskiej, nie chc\u0105c wpa\u015b\u0107 w r\u0119ce Niemc\u00f3w, odebra\u0142 sobie \u017cycie.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; Posterunek \u017candarmerii znajdowa\u0142 si\u0119 na ulicy Goraszewskiej. By\u0142 zbyt oddalony od naszego bloku, wi\u0119c tam nie chodzi\u0142em, ale zna\u0142em wielu powsta\u0144czych \u017candarm\u00f3w. W\u015br\u00f3d nich znajdowa\u0142 si\u0119 znany warszawski aktor, W\u0142adys\u0142aw Walter, oraz jego syn, Wawrzyniec, niezwykle sympatyczny osiemnastoletni ch\u0142opak. W\u0142adys\u0142aw Walter, starszy ju\u017c pan \u201ez brzuszkiem\u201d, zawsze [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2303","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2303","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2303"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2303\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2304,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2303\/revisions\/2304"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2303"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2303"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2303"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}