{"id":2305,"date":"2014-07-14T00:47:17","date_gmt":"2014-07-14T00:47:17","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2305"},"modified":"2014-03-10T17:49:08","modified_gmt":"2014-03-10T17:49:08","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-27","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2305","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 27"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>Pierwszy wrze\u015bnia \u2014 pi\u0105ta rocznica wybuchu wojny, wojny, kt\u00f3ra si\u0119 przecie\u017c ko\u0144czy. Jeszcze tydzie\u0144, jeszcze dwa, jeszcze miesi\u0105c&#8230;<\/em><\/p>\n<p><em>Ojca w piwnicy nie by\u0142o. O \u015bwicie pojecha\u0142 podobno gdzie\u015b na Czerniak\u00f3w po m\u0105k\u0119 dla powsta\u0144czej piekarni. Zjad\u0142em kawa\u0142ek suchara i wyszed\u0142em do ogrodu. Pogoda jak tamtego pami\u0119tnego wrze\u015bnia. Wsz\u0119dzie panowa\u0142 ju\u017c ruch. Sanitariuszki z koszykami pe\u0142nymi \u015brodk\u00f3w opatrunkowych i banda\u017cy mija\u0142y si\u0119 z kole\u017cankami nios\u0105cymi zakrwawione szarpie do prania. Uzbrojeni powsta\u0144cy przechodzili obok siebie, pozdrawiaj\u0105c si\u0119 nawzajem salutowaniem. Pobieg\u0142em do fortu przez pog\u0142\u0119biony okop, \u0142\u0105cz\u0105cy fort z naszym ogrodem. Na dziedzi\u0144cu panowa\u0142a codzienna spokojna krz\u0105tanina. Frontow\u0105 \u015bcian\u0119 kazamat zas\u0142ania\u0142 cie\u0144 wysokiego nasypu, poniewa\u017c s\u0142o\u0144ce \u015bwieci\u0142o jeszcze od strony Wilanowa. Z miasta s\u0142ycha\u0107 by\u0142o dalek\u0105 kanonad\u0119 i odg\u0142osy eksplozji, a w dali rozsnuwa\u0142y si\u0119 k\u0142\u0119by czarnego dymu. Na Powsi\u0144skiej od strony ulicy Goraszewskiej zobaczy\u0142em nadje\u017cd\u017caj\u0105ce furmanki. To ojciec wraca\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy za\u0142adowane m\u0105k\u0105 wozy zacz\u0119\u0142y si\u0119 zbli\u017ca\u0107 do Okr\u0119\u017cnej, wybieg\u0142em naprzeciw. Szed\u0142em obok wozu w milczeniu, nie \u015bmia\u0142em bowiem przerwa\u0107 rozmowy ojca z \u201ewachmistrzem Drynd\u0105\u201d. Wachmistrz snu\u0142 opowie\u015b\u0107,, kt\u00f3rej sensu nie chwyta\u0142em. Patrz\u0105c na jego siwe w\u0105sy, oczyma wyobra\u017ani widzia\u0142em go na koniu, w wysokim czako na g\u0142owie. Odprowadzi\u0142em furmank\u0119 a\u017c do szlabanu. Uca\u0142owa\u0142em ojca i u\u015bmiechn\u0105wszy si\u0119 do stoj\u0105cego przy szlabanie wartownika, zawr\u00f3ci\u0142em spokojnie do domu.<\/em><\/p>\n<p><em>W pewnej chwili do uszu moich doszed\u0142 warkot samolot\u00f3w. Charakterystyczne buczenie silnik\u00f3w \u015bwiadczy\u0142o,, i\u017c by\u0142y obci\u0105\u017cone. Dudnienie zbli\u017ca\u0142o si\u0119. Dostrzeg\u0142em nad S\u0142u\u017cewcem coraz szybciej powi\u0119kszaj\u0105ce si\u0119 sylwetki samolot\u00f3w o za\u0142amanych skrzyd\u0142ach. To sztukasy. Lecia\u0142y na wprost. R\u00f3wnocze\u015bnie z ogrodu dobieg\u0142 mnie dono\u015bny g\u0142os naszego troskliwego dobrego ducha, pana Kazimierza Topczewskiego: \u201eDzieci, samolot!\u201d A wi\u0119c nalot?! Przyspieszy\u0142em kroku. Warkot samolotu by\u0142 coraz dono\u015bniejszy. Wi\u0119c na nas?! \u0141oskot silnik\u00f3w zag\u0142uszy\u0142 krzyki i nawo\u0142ywania w ogrodzie. Nagle warkot pocz\u0105\u0142 gwa\u0142townie zmienia\u0107 tony, wibrowa\u0107, zlewaj\u0105c si\u0119 z \u0142omotem szybkostrzelnych dzia\u0142ek. Od strony fortu da\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 r\u017cenie i przera\u017aliwy kwik koni. Serce skoczy\u0142o mi do gard\u0142a. Przecie\u017c tam jest ojciec! R\u00f3wnocze\u015bnie pomy\u015bla\u0142em o mamie i zacz\u0105\u0142em biec. Dopad\u0142szy klatki schodowej, rzuci\u0142em. si\u0119 do drzwi piwnicznych. Na schodach wiod\u0105cych w d\u00f3\u0142 zakot\u0142owa\u0142o si\u0119. Wraz ze mn\u0105 t\u0142oczy\u0142o si\u0119 kilkana\u015bcie os\u00f3b \u2014 cywile, dzieci, \u017co\u0142nierze, sanitariuszki. W piwnicy powita\u0142y nas przera\u017cone oczy jej sta\u0142ych lokator\u00f3w. Warkot samolot\u00f3w coraz to zmienia\u0142 nat\u0119\u017cenie. Mimo nasyp\u00f3w przedokiennych, mimo zamkni\u0119tych drzwi wdziera\u0142 si\u0119 do \u015brodka. Kilkakrotnie s\u0142ycha\u0107 by\u0142o narastaj\u0105cy i oddalaj\u0105cy si\u0119 warkot tu\u017c nad nami. Za ka\u017cdym takim przelotem samolotu rozlega\u0142 si\u0119 rumor dach\u00f3wek spadaj\u0105cych od podmuchu. Nagle warkot silnik\u00f3w zamieni\u0142 si\u0119 w gwa\u0142townie narastaj\u0105ce wycie, kt\u00f3re przerywa\u0142y huki pot\u0119\u017cnych eksplozji, a r\u00f3wnocze\u015bnie ziemia dr\u017ca\u0142a nam pod stopami. Bomby! Przypomnia\u0142y mi si\u0119 naloty z roku 1939, opowie\u015bci o zasypanych na \u015awi\u0119tokrzyskiej, kt\u00f3rych podobno odgrzebano dopiero w czterdziestym roku. Przed oczami stan\u0119\u0142a mi sylwetka sztukasa z olbrzymi\u0105 bomb\u0105 pod kad\u0142ubem, kt\u00f3rego widzia\u0142em przelatuj\u0105cego nad parkiem w pocz\u0105tkach sierpnia. Ciarki przesz\u0142y mi po grzbiecie. Takiej bomby nie wytrzymaj\u0105 nasze stropy. Kiedy \u201eto\u201d nast\u0105pi? W piwnicy wszyscy byli jakby sparali\u017cowani. Ka\u017cdy opu\u015bci\u0142 swoje legowisko i wszyscy st\u0142oczyli si\u0119 w \u015brodkowym korytarzu.<\/em><\/p>\n<p><em>W pewnej chwili obezw\u0142adni\u0142o mnie wycie si\u0119gaj\u0105ce do szpiku ko\u015bci, kt\u00f3re nagle ucich\u0142o, natomiast uszy prze-\u015bwidrowa\u0142 przejmuj\u0105cy, jak\u017ce znany z roku 1939 \u015bwist. To ju\u017c koniec. Bomba w nas! R\u00f3wnocze\u015bnie ziemia jakby si\u0119 rozst\u0105pi\u0142a pod nogami. Dom si\u0119 zako\u0142ysa\u0142. Poczu\u0142em nagle jak w twarz uderza mnie co\u015b zimnego, lepkiego. \u015awiat\u0142a zgas\u0142y. Jaki\u015b trzask, \u0142oskot, \u0142omot. W piwnicy zapanowa\u0142a ciemno\u015b\u0107, a za chwil\u0119 og\u0142uszaj\u0105ca detonacja.<\/em><\/p>\n<p><em>Jednak \u017cyjemy. Kto\u015b zapali\u0142 \u015bwieczk\u0119. W piwnicy nie\u0142ad. Wszyscy czarni. To sadze z przewod\u00f3w kominowych \u2014 zimne, lepkie. Wi\u0119c naprawd\u0119 \u017cyjemy? Samoloty wci\u0105\u017c kr\u0105\u017c\u0105. Kt\u00f3ra nast\u0119pna bomba b\u0119dzie dla nas ostatni\u0105?<\/em><\/p>\n<p><em>Dopiero po godzinie sko\u0144czy\u0142 si\u0119 nalot. Otwarto drzwi na klatk\u0119 schodow\u0105, cho\u0107 odg\u0142os detonacji wci\u0105\u017c by\u0142o s\u0142ycha\u0107, tylko zmieni\u0142 si\u0119 ich \u201etimbre\u201d. Wi\u0119c teraz artyleria! Mocniejsze i s\u0142absze detonacje zacz\u0119\u0142y si\u0119 stopniowo miesza\u0107 z grzechotem broni maszynowej i odg\u0142osami pojedynczych wystrza\u0142\u00f3w. Wi\u0119c szturm? Zacz\u0105\u0142em si\u0119 powoli uspokaja\u0107. Teraz nasi na pewno sobie dadz\u0105 rad\u0119, na pewno odepr\u0105 atak.<\/em><\/p>\n<p><em>Z zewn\u0105trz, z ogrodu kilkakrotnie us\u0142ysza\u0142em jakie\u015b krzyki i nawo\u0142ywania. Dwa razy rozr\u00f3\u017cni\u0142em w nich s\u0142owo: sanitariuszka.<\/em><\/p>\n<p><em>Oko\u0142o po\u0142udnia przedosta\u0142 si\u0119 do nas ojciec. By\u0142 szary i zgn\u0119biony. Po raz pierwszy w \u017cyciu widzia\u0142em go w takim stanie. Powiedzia\u0142 do mnie: \u201eM\u00f3dl si\u0119, Ma\u0107ku!\u201d \u2014 i usiad\u0142 ci\u0119\u017cko pod \u015bcian\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Fort nie wytrzyma\u0142 nalotu. W naro\u017cnej kazamacie zgin\u0119\u0142o ca\u0142e dow\u00f3dztwo: dwadzie\u015bcia dwie osoby<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn1\">[1]<\/a>.<\/em><\/p>\n<p><em>Ojciec w\u00f3wczas by\u0142 dwie kazamaty dalej. Port trz\u0105s\u0142 si\u0119 w posadach. Po ka\u017cdej eksplozji przez okna i otwory wentylacyjne wdziera\u0142 si\u0119 piasek i kurz. Os\u0142oni\u0119ty od broni pok\u0142adowej samolot\u00f3w filarem \u015bciany frontowej, ojciec pi\u0142 kaw\u0119, do kt\u00f3rej raz po raz sypa\u0142 si\u0119 tynk ze sklepienia od wybuchu bomb na nasypie fortu. Mia\u0142 zaufanie do tych mur\u00f3w. W 1939 roku w twierdzy modli\u0144skiej prze\u017cy\u0142 kilka nalot\u00f3w i w\u00f3wczas kazamata, w kt\u00f3rej si\u0119 znajdowa\u0142, wytrzyma\u0142a. Nagle zobaczy\u0142 b\u0142ysk, po kt\u00f3rym zrobi\u0142o si\u0119 ciemno, a r\u00f3wnocze\u015bnie zapanowa\u0142a dzwoni\u0105ca w uszach cisza. W pierwszej chwili ojciec nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 zorientowa\u0107, co si\u0119 sta\u0142o. Dopiero gdy opad\u0142 dym i kurz, a ojciec odzyska\u0142 s\u0142uch, u\u015bwiadomi\u0142 sobie tragiczny fakt. Pobieg\u0142 do naro\u017cnej kazamaty. Ca\u0142e pomieszczenie by\u0142o wype\u0142nione zwa\u0142ami ziemi, a\u017c po sklepienie, w kt\u00f3rym widnia\u0142 kilkumetrowej \u015brednicy otw\u00f3r. Momentalnie zaroi\u0142o si\u0119 od \u017co\u0142nierzy. Wszyscy rzucili si\u0119 do odkopywania zasypanych. Mo\u017ce jeszcze \u017cyj\u0105? Po kilkunastu minutach wydobyto jedn\u0105 z \u0142\u0105czniczek. T\u0119tno mia\u0142a wyczuwalne, zabrano j\u0105 wi\u0119c szybko do s\u0105siedniej kazamaty. Kopali wszyscy, czym kto mia\u0142. Zm\u0119czonych zast\u0119powali przy \u0142opacie nast\u0119pni. Za wszelk\u0105 cen\u0119 chciano uratowa\u0107 zasypanych. Mo\u017ce jeszcze nie jest za p\u00f3\u017ano? Niestety, po godzinie by\u0142o ju\u017c wiadomo, \u017ce trud jest daremny. Wydobywano tylko zw\u0142oki.<\/em><\/p>\n<p><em>G\u0142\u00f3wnym obiektem nalotu by\u0142 fort. Niemcy zrzucili na\u0144 kilkadziesi\u0105t bomb. Samoloty nadlatywa\u0142y kilkoma falami. Gdy jedne zrzuci\u0142y \u0142adunek, zast\u0119powa\u0142y je drugie. Na og\u00f3\u0142 nasyp fortu i sklepienia wytrzymywa\u0142y. W naro\u017cniku wschodniej kazamaty, gdzie przebywali niemieccy je\u0144cy, eksplodowa\u0142a jedna z bomb, zarysowuj\u0105c konstrukcj\u0119, ale mury sklepienia wytrzyma\u0142y. Inna bom ba wydr\u0105\u017cy\u0142a niewielki otw\u00f3r w jednej z kazamat we wschodniej cz\u0119\u015bci \u015brodkowego korpusu fortu, ale go nie przebi\u0142a. Kilka bomb eksplodowa\u0142o na dziedzi\u0144cu, rozrzucaj\u0105c trupy koni zabitych pociskami z dzia\u0142ek pok\u0142adowych i niszcz\u0105c wozy. M\u0105k\u0119 zdo\u0142ano jeszcze roz\u0142adowa\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Nie zobacz\u0119 ju\u017c doktora Szczube\u0142ka, nie zobacz\u0119 Ki\u017aka. Pomy\u015bla\u0142em o doktorowej, o ich c\u00f3reczce, Hance. Taka ma\u0142a, jeszcze w w\u00f3zeczku, nie b\u0119dzie pami\u0119ta\u0107 swego ojca. \u0141zy pocz\u0119\u0142y mi si\u0119 cisn\u0105\u0107 do oczu. Straszne!<\/em><\/p>\n<p><em>Ojciec opanowa\u0142 przygn\u0119bienie i uspokojony, \u017ce zasta\u0142 nas wszystkich przy \u017cyciu, zbiera\u0142 si\u0119 do powrotu na fort. Uca\u0142owa\u0142 nas. Widz\u0105c, \u017ce nie mamy co je\u015b\u0107, obieca\u0142 przynie\u015b\u0107 \u2014 je\u017celi b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 \u2014 troch\u0119 koniny z koni poleg\u0142ych podczas nalotu. Przypomnia\u0142o mi si\u0119, jak w roku 1939 przyni\u00f3s\u0142 kawa\u0142 koniny, m\u00f3wi\u0105c, \u017ce jest to mi\u0119so sarny z ogrodu zoologicznego, zabitej podczas bombardowania. Teraz, po latach okupacji, nie musia\u0142 si\u0119 ucieka\u0107 do takich wybieg\u00f3w. Konina zadomowi\u0142a si\u0119 na polskim stole, a nawet by\u0142a swego rodzaju rarytasem. Gdy ojciec przynosi\u0142 czasami mi\u0119so z \u201eko\u0144skiej jatki\u201d, zawsze m\u00f3wi\u0142 \u017cartobliwie: \u201eBy\u0142em na wy\u015bcigach.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Po wyj\u015bciu ojca czas d\u0142u\u017cy\u0142 mi si\u0119 okropnie. Czeka\u0142em na wie\u015bci z fortu. Czy odkopano wszystkich zasypanych? Czy naprawd\u0119 nikt si\u0119 nie uratowa\u0142? Kto b\u0119dzie teraz dowodzi\u0142? Czy wytrzymamy nowe ataki Niemc\u00f3w?<\/em><\/p>\n<p><em>Nie mog\u0142em sobie znale\u017a\u0107 miejsca. Snu\u0142em si\u0119 po piwnicy z k\u0105ta w k\u0105t. Z b\u00f3lem i zazdro\u015bci\u0105 patrzy\u0142em na rannego \u017co\u0142nierza, le\u017c\u0105cego na \u0142\u00f3\u017cku polowym na wprost naszego kojca. Z b\u00f3lem \u2014 bo cierpia\u0142. Z zazdro\u015bci\u0105 \u2014 bo przecie\u017c mia\u0142 karabin, strzela\u0142, walczy\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Pierwszy nalot wywo\u0142a\u0142 burzliw\u0105 dyskusj\u0119 w piwnicy na temat flag Czerwonego Krzy\u017ca, pieczo\u0142owicie uszytych i zawieszonych na masztach od piorunochron\u00f3w naszego bloku. Mie\u015bci\u0142 si\u0119 tu przecie\u017c szpital. O ile 19 sierpnia znajdowa\u0142o si\u0119 tylko kilku rannych w mieszkaniu genera\u0142owej, to teraz by\u0142o ich powy\u017cej setki. Spo\u0142eczno\u015b\u0107 bloku podzieli\u0142a si\u0119 na dwa obozy. Jedni twierdzili, \u017ce nale\u017cy zdj\u0105\u0107 flagi, bo Niemcy b\u0119d\u0105 specjalnie bombardowa\u0107. Drudzy \u2014 \u017ce to dla Niemc\u00f3w oboj\u0119tne, czy jest flaga, czy te\u017c jej nie ma. W ich totalnej wojnie jest to bez znaczenia. Zachowajmy wi\u0119c godno\u015b\u0107. Ten ostatni argument zwyci\u0119\u017cy\u0142. Nikt ju\u017c nie oponowa\u0142. Flagi pozosta\u0142y. My\u015bl\u0119, \u017ce jednak odegra\u0142y swoj\u0105 rol\u0119. Chyba z lotu nurkowego, przy pe\u0142nym bezpiecze\u0144stwie lub, jak kto woli, bezkarno\u015bci niemieckich lotnik\u00f3w, z ma\u0142ej wysoko\u015bci, nietrudno trafi\u0107 w stumetrowej d\u0142ugo\u015bci blok. W fort przecie\u017c trafiali. Mo\u017ce po drugiej stronie barykady w\u015br\u00f3d wi\u0119kszo\u015bci bandyt\u00f3w znajdowali si\u0119 r\u00f3wnie\u017c i \u017co\u0142nierze.<\/em><\/p>\n<p><em>Oko\u0142o sz\u00f3stej wr\u00f3ci\u0142 ojciec. By\u0142 jeszcze bardziej zgn\u0119biony. Z zasypanych nikogo nie odratowano, nawet tej dziewczyny, u kt\u00f3rej wyczuwano t\u0119tno. Dow\u00f3dztwa nie ma. Przyby\u0142 natomiast major o pseudonimie \u201eBruno\u201d, wyda\u0142 rozkaz, \u017ce nikomu nie wolno opuszcza\u0107 fortu, po czym jak tajemniczo si\u0119 zjawi\u0142, tak tajemniczo znik\u0142<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn2\">[2]<\/a>.<\/em><\/p>\n<p><em>W kilkana\u015bcie minut po przyj\u015bciu ojca wpad\u0142a do piwnicy Ewa Kawecka. Rzuci\u0142a si\u0119 ze szlochem ku swej ciotce, pani Topczewskiej. Nie rozumia\u0142em jej opowie\u015bci, w kt\u00f3rej przewija\u0142y si\u0119 s\u0142owa: Podhala\u0144ska, Bonifacego, krowa, zgin\u0119li&#8230; D\u0142ugo nie mog\u0142a przyj\u015b\u0107 do siebie.<\/em><\/p>\n<p><em>Oko\u0142o godziny si\u00f3dmej nast\u0105pi\u0142a wzgl\u0119dna cisza. Tylko z miasta dochodzi\u0142y odg\u0142osy dalekich eksplozji i rzadki grzechot broni maszynowej. Przed snem, gdy zapad\u0142 zmrok, wyszed\u0142em na zewn\u0105trz, \u017ceby odetchn\u0105\u0107 \u015bwie\u017cym powietrzem. Przez korony wierzb rosn\u0105cych nad fos\u0105 srebrzy\u0142 si\u0119 ksi\u0119\u017cyc w pe\u0142ni, przypominaj\u0105cy mi rysunek Walentynowicza z Przyg\u00f3d Kozio\u0142ka Mato\u0142ka. Jak\u017ce odleg\u0142e wyda\u0142y mi si\u0119 czasy beztroskiego dzieci\u0144stwa. Po drugiej stronie fosy, w skarpie parkowej, czernia\u0142y dwa olbrzymie leje. To po dzisiejszych bombach. Co b\u0119dzie jutro?<\/em><\/p>\n<div>\n<hr align=\"left\" size=\"1\" width=\"33%\" \/>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref1\">[1]<\/a> W\u015br\u00f3d poleg\u0142ych na forcie byli mi\u0119dzy innymi: Edward (Kiziek) Chr\u00f3\u015bcicki, strzelec \u201eMirek&#8221;; Feliks Chr\u00f3\u015bcicki, strzelec \u201eFilu\u015b&#8221;, ojciec Edwarda i Wojciecha; W\u0142odzimierz Cygan, podporucznik \u201eWirnot&#8221;; Antoni Dobrza\u0144ski, plutonowy \u201eMarek&#8221;; Zofia Janiszewska, \u0142\u0105czniczka \u201eEla&#8221;; Helena Karska, \u0142\u0105czniczka \u201eWilga&#8221;; Maria Karska, \u0142\u0105czniczka \u201eKuku\u0142ka&#8221;; \u0141ucja Kluczewska, sanitariuszka \u201eJoanna&#8221;; Wenancjusz Kukli\u0144ski, podporucznik \u201eRoman&#8221;; Stanis\u0142aw My\u015bli\u0144ski, podporucznik \u201eGryf&#8221;; porucznik \u201eOkucz&#8221;, oficer marynarki wojennej; Czes\u0142aw Szczube\u0142ek, lekarz, kapitan \u201eJaszczur&#8221;.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref2\">[2]<\/a> Major \u201eBruno&#8221; \u2014 Brunon Rylke by\u0142 oficerem artylerii. Nie zda\u0142 egzaminu, jako dow\u00f3dca. Opu\u015bci\u0142 rejon, pozostawiaj\u0105c broni\u0105ce si\u0119 z determinacj\u0105 oddzia\u0142y ich w\u0142asnemu losowi<\/em><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; Pierwszy wrze\u015bnia \u2014 pi\u0105ta rocznica wybuchu wojny, wojny, kt\u00f3ra si\u0119 przecie\u017c ko\u0144czy. Jeszcze tydzie\u0144, jeszcze dwa, jeszcze miesi\u0105c&#8230; Ojca w piwnicy nie by\u0142o. O \u015bwicie pojecha\u0142 podobno gdzie\u015b na Czerniak\u00f3w po m\u0105k\u0119 dla powsta\u0144czej piekarni. Zjad\u0142em kawa\u0142ek suchara i wyszed\u0142em do ogrodu. Pogoda jak tamtego pami\u0119tnego wrze\u015bnia. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2305","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2305","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2305"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2305\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2306,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2305\/revisions\/2306"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2305"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2305"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2305"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}