{"id":2307,"date":"2014-07-19T00:50:05","date_gmt":"2014-07-19T00:50:05","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2307"},"modified":"2014-03-10T17:53:58","modified_gmt":"2014-03-10T17:53:58","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-28","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2307","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 28"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-medium wp-image-1481\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg 193w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg 322w\" sizes=\"auto, (max-width: 193px) 100vw, 193px\" \/><\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>Kanonada artyleryjska i zgrzyt miotaczy min zerwa\u0142y mnie ze snu ju\u017c o pi\u0105tej rano. Dzie\u0144 2 wrze\u015bnia by\u0142 s\u0142oneczny, ale ogl\u0105da\u0107 go mog\u0142em tylko przez kraty piwnicznego okna i przez przedokienny nasyp ochronny. Ostrza\u0142 by\u0142 tak g\u0119sty i gwa\u0142towny, \u017ce opuszczenie schronu grozi\u0142o niechybn\u0105 \u015bmierci\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Tego dnia ojciec ju\u017c na s\u0142u\u017cb\u0119 nie poszed\u0142. Fort ewakuowa\u0142 si\u0119, pozosta\u0142y w nim tylko oddzia\u0142y szturmowe. Intendentura i administracja przedar\u0142y si\u0119 na Mokot\u00f3w, by tam pomaga\u0107 w walce dalej. Po wypadkach dnia wczorajszego, po liczbie i nat\u0119\u017ceniu atak\u00f3w by\u0142o teraz jasne, \u017ce nieprzyjaciel postanowi\u0142 zniszczy\u0107 Sadyb\u0119, jako bastion oporu le\u017c\u0105cy w niedu\u017cej odleg\u0142o\u015bci od przycz\u00f3\u0142ka czerniakowskiego, od Wis\u0142y i od lasu, z kt\u00f3rego mog\u0142aby jeszcze ewentualnie przyj\u015b\u0107 pomoc i do kt\u00f3rego powsta\u0144cy mogliby si\u0119 ewakuowa\u0107. Sadyba by\u0142a wi\u0119c plac\u00f3wk\u0105 stracon\u0105. Odci\u0119ta od Mokotowa, broni\u0105c si\u0119 z determinacj\u0105, oczekiwa\u0142a wyroku. Gdy milk\u0142a artyleria i miotacz min, gdy sztukasy zaprzestawa\u0142y bombardowania, zaczyna\u0142y sw\u0105 gr\u0119 niemieckie cekaemy, czo\u0142gi i mo\u017adzierze, dochodzi\u0142a do g\u0142osu piechota. Fort, barykada przy mo\u015bcie, linia obronna ulicy Morszy\u0144skiej rzyga\u0142y raz po raz ogniem w szturmuj\u0105ce zaciekle oddzia\u0142y nieprzyjaciela.<\/em><\/p>\n<p><em>W ostatnich dniach sierpnia i na pocz\u0105tku wrze\u015bnia do okop\u00f3w, piwnic i schron\u00f3w powoli zacz\u0105\u0142 si\u0119 wkrada\u0107 g\u0142\u00f3d, nios\u0105c ze sob\u0105 zw\u0105tpienie, poczucie grozy i beznadziejno\u015bci. Ojciec poprzedniego dnia wieczorem przyni\u00f3s\u0142 z fortu kilka p\u0142at\u00f3w ko\u0144skiego mi\u0119sa. Zapowiada\u0142a si\u0119 wi\u0119c teraz uczta, a byli\u015bmy ju\u017c nieludzko wyg\u0142odniali, bo wczorajsze szturmy i ci\u0105g\u0142e naloty doprowadza\u0142y wszystkich do takiego napi\u0119cia nerwowego, \u017ce nikt nie my\u015bla\u0142 o gotowaniu jakiejkolwiek strawy, dogryzano ju\u017c tylko suchary. Z samego ranka matka wzi\u0119\u0142a si\u0119 do sma\u017cenia befsztyk\u00f3w. Niebawem by\u0142y gotowe, czekali\u015bmy tylko, jak nasi odepr\u0105 szturm, jak sko\u0144czy si\u0119 bombardowanie, \u017ceby\u015bmy mogli spokojnie zje\u015b\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>W piwnicy panowa\u0142a przykra atmosfera. Szept modlitw miesza\u0142 si\u0119 z j\u0119kiem rannych, kt\u00f3rzy le\u017celi naoko\u0142o, a wszystko zag\u0142usza\u0142y raz po raz wybuchy. Za ka\u017cd\u0105 bli\u017csz\u0105 eksplozj\u0105 otwiera\u0142y si\u0119 dymniki i wypada\u0142y z nich chmury sadzy, rozlepiaj\u0105c si\u0119 na spoconych cia\u0142ach. Pomimo i\u017c to by\u0142a piwnica, jednak upa\u0142 i zaduch stawa\u0142y si\u0119 nie do zniesienia. Na dodatek straszny fetor roznosi\u0142 si\u0119 z rany jednego z \u017co\u0142nierzy rannego w brzuch. \u015awist z rany innego, postrzelonego w p\u0142uca, jaki od czasu do czasu, w przerwach mi\u0119dzy wybuchami dawa\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107, wp\u0142ywa\u0142 jeszcze bardziej deprymuj\u0105co.<\/em><\/p>\n<p><em>Chroni\u0105c si\u0119 przed jednym z kolejnych nalot\u00f3w, wpad\u0142 do naszej piwnicy \u017co\u0142nierz. Sytuacja tak si\u0119 u\u0142o\u017cy\u0142a, \u017ce musia\u0142 p\u00f3\u017aniej pozosta\u0107 tu a\u017c do ko\u0144ca. Jego sylwetka g\u0142\u0119boko wyry\u0142a mi si\u0119 w pami\u0119ci. By\u0142 jakby symbolem 1939 roku. Ubrany w mundur koloru khaki, na g\u0142owie mia\u0142 polski he\u0142m kaszkowany. Za pasem tkwi\u0142 mu niemiecki zaczepny granat trzonkowy, a w r\u0119ku b\u0142yszcza\u0142 mauzer. W \u015bwietle wrze\u015bniowego s\u0142o\u0144ca sta\u0142 d\u0142u\u017cszy czas u podn\u00f3\u017ca schod\u00f3w do piwnicy, czekaj\u0105c na jak\u0105\u015b przerw\u0119 w niemieckim naporze ogniowym. Od czasu do czasu na pro\u015bb\u0119 kt\u00f3rego\u015b z rannych b\u0142\u0105ka\u0142 si\u0119 po piwnicy, poszukuj\u0105c siostry Marii, kt\u00f3ra dwoi\u0142a si\u0119 i troi\u0142a w niesieniu pomocy<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn1\">[1]<\/a>.<\/em><\/p>\n<p><em>Szturm trwa\u0142 nieprzerwanie. Sytuacja stawa\u0142a si\u0119 gro\u017ana. Dopiero teraz uprzytomni\u0142em sobie sens i znaczenie s\u0142\u00f3w ojca nawo\u0142uj\u0105cego mnie do modlitwy, kt\u00f3re wczoraj wypowiedzia\u0142. Straszliwa prawda dotar\u0142a wreszcie do mojej \u015bwiadomo\u015bci, przera\u017caj\u0105ca, desperacko odpychana. Na sam\u0105 my\u015bl, \u017ce zn\u00f3w mo\u017cemy si\u0119 znale\u017a\u0107 w r\u0119kach Niemc\u00f3w, ogarn\u0105\u0142 mnie paniczny strach. W wyobra\u017ani stawa\u0142y mi egzekucje okresu okupacji, mordy w getcie, rze\u017a na Woli. Widok uzbrojonego naszego \u017co\u0142nierza w piwnicy przywr\u00f3ci\u0142 mi r\u00f3wnowag\u0119, uspokoi\u0142 nieco, cho\u0107 ustawiczne eksplozje i niemo\u017cno\u015b\u0107 wysuni\u0119cia g\u0142owy na dw\u00f3r nie zmniejsza\u0142y poczucia grozy. Zdawa\u0142em sobie ju\u017c spraw\u0119, \u017ce przedzieraj\u0105ce si\u0119 do uszu mi\u0119dzy wybuchami odg\u0142osy bez\u0142adnych serii polskich pistolet\u00f3w maszynowych i karabin\u00f3w to beznadziejne odparowywanie nieuchronnego ciosu.<\/em><\/p>\n<p><em>Oko\u0142o po\u0142udnia nat\u0119\u017cenie niemieckiego ognia w doskonale zsynchronizowanej akcji wszystkich rodzaj\u00f3w broni dosz\u0142o do punktu kulminacyjnego. P\u00f3\u017aniej artyleria przenios\u0142a ogie\u0144 gdzie\u015b dalej, na Mokot\u00f3w, na Kr\u00f3likarni\u0119 i na Che\u0142msk\u0105. Nadzieja zn\u00f3w za\u015bwita\u0142a w moim sercu. Teraz pewnie dosz\u0142a do g\u0142osu piechota. Odbywa si\u0119 walka wr\u0119cz. Czy nasi zwyci\u0119\u017c\u0105?<\/em><\/p>\n<p><em>Po p\u00f3\u0142godzinie otrzyma\u0142em odpowied\u017a na to pytanie, lecz w jak\u017ce przera\u017caj\u0105cy spos\u00f3b. Rozleg\u0142 si\u0119 strza\u0142 karabinowy skierowany do wn\u0119trza piwnicy, ze \u015bciany posypa\u0142 si\u0119 tynk, a na dworze da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 ochryp\u0142y wrzask: \u201eAlle raaausss!\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Wszyscy z piwnicznego korytarza rzucili si\u0119 w g\u0142\u0105b, do naszej piwnicy, przewracaj\u0105c, co by\u0142o po drodze, i wylewaj\u0105c nieczysto\u015bci. Jaki\u015b dziecinny g\u0142os pyta\u0142 w\u015br\u00f3d spazm\u00f3w, czy nas rozstrzelaj\u0105. Ojciec z determinacj\u0105 si\u0119gn\u0105\u0142 po wisz\u0105cy na \u015bcianie sztucer, \u017co\u0142nierz wydoby\u0142 zza pasa granat. Zrozumia\u0142em \u2014 lepiej zgin\u0105\u0107 z broni\u0105 w r\u0119ku jak wolny&#8230; Matka podesz\u0142a do ojca i \u0142agodnym, ale stanowczym ruchem wyj\u0119\u0142a mu sztucer z r\u0119ki i rzuci\u0142a za stoj\u0105cy pod \u015bcian\u0105 kufer. Opask\u0119 zdj\u0105\u0142 ju\u017c ojciec sam. Znikn\u0119\u0142a ukryta za dekoltem matki. Tymczasem przebiera\u0142 kto\u015b \u017co\u0142nierza. Jedna z s\u0105siadek pospiesznie wk\u0142ada\u0142a zbyt ciasne letnie p\u0142aszcze dw\u00f3m powsta\u0144com, kt\u00f3rzy poprzedniego dnia przyszli wraz z Jurkiem Sienkiewiczem ubrani w kompletne niemieckie mundury. Jednemu z nich, temu niskiemu, p\u0119k\u0142 ca\u0142y r\u0119kaw p\u0142aszcza, spod kt\u00f3rego wy\u0142azi\u0142 mundur feldgrau. Nie by\u0142o jednak czasu na szukanie i wk\u0142adanie innego odzienia, trzeba by\u0142o wychodzi\u0107. Pierwsza wysz\u0142a przed dom babka z pani\u0105 Iren\u0105 Symonowiczow\u0105, jako znaj\u0105ce j\u0119zyk niemiecki. Kazano nam stan\u0105\u0107 pod \u015bcian\u0105 i podnie\u015b\u0107 r\u0119ce do g\u00f3ry. M\u0119\u017cczyzn rewidowano. Kilkunastu \u017co\u0142nierzy niemieckich w stalowych mundurach sta\u0142o naprzeciw z broni\u0105 gotow\u0105 do strza\u0142u skierowan\u0105 do nas oraz w drzwi i okienka piwnic. Z boku oficer, wsparty na pi\u0119\u015bci przeciwpancernej, pali\u0142 niedbale papierosa. Znale\u017ali\u015bmy si\u0119 w r\u0119kach niemieckich lotnik\u00f3w, jak wynika\u0142o z odznak (srebrne mewki na \u017c\u00f3\u0142tym tle na ko\u0142nierzach). Dawa\u0142o to nik\u0142\u0105 iskierk\u0119 nadziei, \u017ce nas zaraz nie rozwal\u0105. \u0141apa\u0142em si\u0119 tej my\u015bli jak deski ratunku. Mo\u017ce to dziwne, ale jednocze\u015bnie zastanawia\u0142em si\u0119, czy \u015bmier\u0107 jest bolesna. Przy sprawdzaniu dokument\u00f3w m\u0119\u017cczyznom kazano stan\u0105\u0107 w osobnej grupie. Matka da\u0142a si\u0119 podtrzymywa\u0107 ojcu, ale jeden z \u017co\u0142nierzy podszed\u0142 do niego i krzykn\u0105\u0142 po polsku: \u201eOciec, rannych no-sicz!\u201d Zdr\u0119twia\u0142em widz\u0105c ojca oddzielonego od nas, sens s\u0142\u00f3w wypowiedzianych przez Niemca nie dotar\u0142 bowiem do mnie. Kazano nam i\u015b\u0107 w kierunku fortu. Obok nas wl\u00f3k\u0142 si\u0119 o w\u0142asnych si\u0142ach \u00f3w ch\u0142opiec ranny w p\u0142uca, kryj\u0105c ran\u0119 w obawie przed rozstrzelaniem za udzia\u0142 w powstaniu. Wkr\u00f3tce do\u0142\u0105czy\u0142 do nas ojciec z noszami.<\/em><\/p>\n<p><em>Nasz blok przedstawia\u0142 okropny widok. Na dachu nie by\u0142o ani jednej dach\u00f3wki, wsz\u0119dzie otwory po pociskach i wy\u0142amane krokwie. Przed klatk\u0105 schodow\u0105 numer 3 le\u017ca\u0142 zwalony komin. Doko\u0142a pe\u0142no lej\u00f3w po bombach i pociskach. \u015aciana od strony ulicy Powsi\u0144skiej by\u0142a zarysowana od wybuchu bomby. Pali\u0142o si\u0119 w dw\u00f3ch mieszkaniach. Rozesch\u0142e w sierpniowym s\u0142o\u0144cu futryny trzeszcza\u0142y w ogniu. Opuszczony okop pomi\u0119dzy ogrodem a fortem czyni\u0142 przygn\u0119biaj\u0105ce wra\u017cenie. Wszystko wok\u00f3\u0142 by\u0142o jednym wielkim pobojowiskiem. Szko\u0142a zosta\u0142a rozwalona bomb\u0105 do po\u0142owy. Kikuty desek stercza\u0142y rozpaczliwie ku niebu. Mimo woli pomy\u015bla\u0142em o Wiesi Parszniak, c\u00f3rce naszego wo\u017anego ze szko\u0142y, kt\u00f3ra zamieszkiwa\u0142a w\u0142a\u015bnie w tej cz\u0119\u015bci budynku. Ko\u0142o szko\u0142y dostrzeg\u0142em Janusza Boczara. Twarz mia\u0142 tak zmienion\u0105, \u017ce ledwie go rozpozna\u0142em \u2014 ca\u0142a g\u0142owa by\u0142a owini\u0119ta banda\u017cem, przez kt\u00f3ry s\u0105czy\u0142a si\u0119 krew<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn2\">[2]<\/a>. Przy szlabanie zamykaj\u0105cym dost\u0119p do fortu sta\u0142o pe\u0142no \u017co\u0142nierzy niemieckich.<\/em><\/p>\n<p><em>Sam fort te\u017c przedstawia\u0142 okropny widok. W \u015brodkowej cz\u0119\u015bci zawalone by\u0142y dwie kazamaty, dalsze dwie p\u0142on\u0119\u0142y. W zachodnim skrzydle fortu bomba zburzy\u0142a frontow\u0105 \u015bcian\u0119 kazamaty, w kt\u00f3rej nasi mieli magazyn aprowizacyjny zorganizowany przez ojca.<\/em><\/p>\n<p><em>Nagle z daleka dolecia\u0142 warkot samolotu, kt\u00f3ry zacz\u0105\u0142 si\u0119 zbli\u017ca\u0107 do fortu. Jeden z Niemc\u00f3w podni\u00f3s\u0142 do g\u00f3ry wisz\u0105c\u0105 na piersi rakietnic\u0119 i wystrzeli\u0142 w niebo zielon\u0105 rakiet\u0119. Zacz\u0119to zagania\u0107 t\u0142um do pierwszej z brzegu kazamaty, tej samej, w kt\u00f3rej przez naszych trzymani byli je\u0144cy niemieccy, a nad kt\u00f3r\u0105 w naro\u017cniku eksplodowa\u0142a jedna z bomb. W\u015br\u00f3d ot\u0119pia\u0142ego t\u0142umu wyr\u00f3\u017cnia\u0142a si\u0119 wynios\u0142a posta\u0107 jakiego\u015b ksi\u0119dza<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn3\">[3]<\/a> z krzy\u017cem w jednej, a z flag\u0105 Czerwonego Krzy\u017ca w drugiej r\u0119ce. Ksi\u0105dz uni\u00f3s\u0142 nieznacznie krzy\u017c i pocz\u0105\u0142 nim nas b\u0142ogos\u0142awi\u0107, udzielaj\u0105c wszystkim absolucji in articulo mortis. W tym momencie rozleg\u0142a si\u0119 seria z broni maszynowej gdzie\u015b tu\u017c, tu\u017c. W coraz wi\u0119kszym po\u015bpiechu Niemcy zaganiali t\u0142um do wn\u0119trza kazamaty, pchaj\u0105c w plecy i w co si\u0119 da\u0142o lufami pistolet\u00f3w i karabin\u00f3w. Szczeg\u00f3ln\u0105 zawzi\u0119to\u015bci\u0105 odznacza\u0142 si\u0119 \u00f3w lotnik z rakietnic\u0105 na piersi, kt\u00f3ry luf\u0105 swego schmeissera coraz brutalniej ugniata\u0142 faluj\u0105cy t\u0142um. Gdy znale\u017ali\u015bmy si\u0119 w jego zasi\u0119gu, schwyci\u0142 torebk\u0119 matki i pocz\u0105\u0142 obmacywa\u0107 (w torebce by\u0142y dwa z\u0142ote zegarki). Babka zacz\u0119\u0142a mu t\u0142umaczy\u0107 po niemiecku, \u017ce tam nic nie ma. Nagle t\u0142um porwa\u0142 matk\u0119 ze sob\u0105. Wyrwa\u0142a przy tym \u017co\u0142dakowi torebk\u0119 z r\u0119ki. W tym momencie na zewn\u0105trz zn\u00f3w zaterkota\u0142a seria z pistoletu maszynowego. Kazamat\u0119 zacz\u0119to pospiesznie zamyka\u0107, upychaj\u0105c dalej t\u0142um. Nagle w korytarzyku obiegaj\u0105cym ca\u0142y fort i \u0142\u0105cz\u0105cym poszczeg\u00f3lne kazamaty da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 pot\u0119\u017cny huk, uderzy\u0142a w nas fala spr\u0119\u017conego powietrza i po kazamacie zacz\u0105\u0142 si\u0119 rozchodzi\u0107 charakterystyczny smr\u00f3d spalonego trotylu. Niemcy wrzucili pierwszy granat do korytarza przez dymnik. Ko\u0142o wej\u015bcia zobaczy\u0142em bezpo\u015bredniego prze\u0142o\u017conego ojca, kwatermistrza \u201eW\u0119\u017ca\u201d, pana Tadeusza Matuszewskiego. On r\u00f3wnie\u017c nas spostrzeg\u0142, bo uni\u00f3s\u0142 dwa palce do kapelusza i patrz\u0105c na ojca w milczeniu, jakby na po\u017cegnanie, zasalutowa\u0142. Zdawali\u015bmy sobie spraw\u0119, \u017ce ogl\u0105damy si\u0119 po raz ostatni, nie s\u0105dzili\u015bmy bowiem, \u017ce ktokolwiek z nas ocaleje. Jak si\u0119 okaza\u0142o, my\u015bmy mieli szcz\u0119\u015bcie, kwatermistrz V Rejonu, sier\u017cant \u201eW\u0105\u017c\u201d, zgin\u0105\u0142 zamordowany w Dachau. Po wybuchu pierwszego granatu czekali\u015bmy na nast\u0119pne. Trzymaj\u0105c si\u0119 za r\u0119ce, \u017ceby w tej ostatniej chwili by\u0107 razem, czekali\u015bmy na \u015bmier\u0107. Nie wyobra\u017ca\u0142em sobie, \u017ce w rzeczywisto\u015bci tak mo\u017ce ona wygl\u0105da\u0107. Pociesza\u0142em si\u0119, \u017ce mo\u017ce p\u00f3\u017aniej kto\u015b powie, i\u017c na forcie na Sadybie podobno Niemcy rozstrzelali i wymordowali granatami kilkaset os\u00f3b, tak jak s\u0142yszeli\u015bmy o Wawrze, o Woli. Wiadomo\u015b\u0107 ta dojdzie do Antka, kt\u00f3ry na pewno przetrwa i Niemcom za nas zap\u0142aci.<\/em><\/p>\n<p><em>Tymczasem przy bramie kazamaty powsta\u0142 jaki\u015b ruch. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o rozkazy niemieckie wydawane podniesionym g\u0142osem. Po chwili bram\u0119 otworzono i kazano nam wychodzi\u0107. W po\u015bpiechu, \u017ceby unikn\u0105\u0107 bicia i pop\u0119dzania, wszyscy zacz\u0119li opuszcza\u0107 kazamat\u0119. Przed fortem sta\u0142a gromada ludzi, a nast\u0119pne p\u0142yn\u0119\u0142y przez przej\u015bcie ko\u0142o szlabanu. Na nasypie powsta\u0142ym wok\u00f3\u0142 leja po wybuchu bomby sta\u0142y jakie\u015b dwie wiejskie kobiety w towarzystwie Niemc\u00f3w i wskazywa\u0142y im r\u00f3\u017cnych m\u0119\u017cczyzn, kt\u00f3rych Niemcy nast\u0119pnie do\u015b\u0107 szczeg\u00f3\u0142owo rewidowali. Wskaza\u0142em t\u0119 scen\u0119 ojcu. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce te baby to volksdeutschki z niemieckiej kolonii gdzie\u015b na Czerniakowie. Poniewa\u017c ojciec przebywa\u0142 w tamtym rejonie, zdecydowali\u015bmy, \u017ce na wszelki wypadek powinien si\u0119 ukry\u0107 w t\u0142umie. Kiedy odprowadza\u0142em wzrokiem ojca wycofuj\u0105cego si\u0119 g\u0142\u0119biej w t\u0142um, krew zmrozi\u0142a mi si\u0119 w \u017cy\u0142ach \u2014 we wschodnim naro\u017cniku fortu sta\u0142o pod \u015bcian\u0105 kilku m\u0142odych m\u0119\u017cczyzn z r\u0119kami wzniesionymi do g\u00f3ry. Niekt\u00f3rzy mieli na r\u0119kawach bia\u0142o-czerwone opaski. Gromada Niemc\u00f3w, zwracaj\u0105c ku nim bro\u0144, szykowa\u0142a si\u0119 do strza\u0142u. Po chwili zaterkota\u0142o kilka kr\u00f3tkich serii, a m\u0142odzi ludzie popadali na \u015bcian\u0119 tak jak by ich kto\u015b gwa\u0142townie pcha\u0142, a nast\u0119pnie bezw\u0142adnie poosuwali si\u0119 na ziemi\u0119. Sta\u0142em skamienia\u0142y. Mimo \u017ce wiedzia\u0142em wszystko o egzekucjach publicznych, ogl\u0105dany teraz mord nie chcia\u0142 dotrze\u0107 do mojej \u015bwiadomo\u015bci. Przecie\u017c rozstrzelano tutaj \u017co\u0142nierzy! Jak nas wymorduj\u0105?<\/em><\/p>\n<p><em>Na szczycie fortu, na obu jego skrzyd\u0142ach i na \u015brodku, wystawa\u0142y z trawy r\u0119czne karabiny maszynowe, kt\u00f3re z do\u0142u wygl\u0105da\u0142y na swoich n\u00f3\u017ckach jak literki A. Przy karabinach le\u017celi \u017co\u0142nierze. Niekt\u00f3rzy kr\u0119cili si\u0119 tu i \u00f3wdzie, fotografuj\u0105c zniszczenia i zebrane t\u0142umy. Zrozumia\u0142em w\u00f3wczas, dlaczego nas nie zabito w kazamacie. Niemo\u017cliwe by\u0142oby przecie\u017c wymordowanie w niej tysi\u0119cy ludzi.<\/em><\/p>\n<p><em>Na szczycie fortu pojawi\u0142a si\u0119 t\u0119ga posta\u0107 jakiego\u015b oficera w okularach o szk\u0142ach bez obw\u00f3dek, kt\u00f3ry powiedzia\u0142 po niemiecku mniej wi\u0119cej co\u015b w tym sensie, \u017ce r\u0119czy s\u0142owem niemieckiego genera\u0142a, i\u017c nikomu si\u0119 krzywda nie stanie, \u017ce wszyscy p\u00f3jdziemy do obozu w Pruszkowie, sk\u0105d zdolni do pracy zostan\u0105 skierowani do zak\u0142ad\u00f3w i fabryk, gdzie b\u0119d\u0105 pracowali dla dobra Rzeszy Niemieckiej. Gdy s\u0142owa genera\u0142a zosta\u0142y prze\u0142o\u017cone przez t\u0142umacza, rozleg\u0142y si\u0119 nieliczne oklaski. Zabrzmia\u0142y jak szyderstwo w tej sytuacji i na tle tego krajobrazu zniszcze\u0144.<\/em><\/p>\n<p><em>Powoli w\u015br\u00f3d t\u0142umu na dziedzi\u0144cu fortowym zacz\u0119\u0142o si\u0119 odczuwa\u0107 odpr\u0119\u017cenie. Powszechna obawa przed rozstrzelaniem min\u0119\u0142a. Kiedy nad fortem ukaza\u0142 si\u0119 powt\u00f3rnie rozpoznawczy storch, kt\u00f3ry zacz\u0105\u0142 kr\u0105\u017cy\u0107, robi\u0105c zdj\u0119cia, nikt nie zwraca\u0142 na samolot uwagi. Rozejrza\u0142em si\u0119 wok\u00f3\u0142. Dziedziniec fortowy wype\u0142nia\u0142 si\u0119 coraz to nowymi grupami ludzi. Zaje\u017cd\u017ca\u0142y te\u017c samochody po rannych, kt\u00f3rzy le\u017celi na noszach w oczekiwaniu na transport. P\u0142on\u0105ce mieszkania w naszym bloku dogasa\u0142y, natomiast dom Rusinowicz\u00f3w na rogu Okr\u0119\u017cnej i Powsi\u0144skiej p\u0142on\u0105\u0142, podobnie jak szereg dom\u00f3w na Okr\u0119\u017cnej i Morszy\u0144skiej. Wsz\u0119dzie by\u0142o pe\u0142no uzbrojonych Niemc\u00f3w. Za fos\u0105, na bunkrze Pa\u0142ki, dostrzeg\u0142em karabiny maszynowe skierowane w nasz\u0105 stron\u0119. Akurat przechodzili tamt\u0119dy niemieccy sanitariusze, d\u017awigaj\u0105c na noszach jakiego\u015b swojego \u017co\u0142nierza. Od strony Fortu Legion\u00f3w s\u0142ycha\u0107 by\u0142o kanonad\u0119 broni maszynowej. Niebawem przelecia\u0142 nad nami klucz sztukas\u00f3w w tamtym kierunku. Pod kad\u0142ubami zwiesza\u0142y si\u0119 im olbrzymie cygara pie\u0107setkilowych bomb. Wiele niewypa\u0142\u00f3w tego rodzaju le\u017ca\u0142o na forcie. Teraz wida\u0107 by\u0142o wyra\u017anie, jak nad Portem Legion\u00f3w samoloty przechodzi\u0142y nagle do lotu nurkowego, od kad\u0142uba odrywa\u0142y im si\u0119 bomby, a nast\u0119pnie wytryska\u0142 w g\u00f3r\u0119 s\u0142up ognia i ziemi, i dymu, a po sekundzie grunt dr\u017ca\u0142 pod nogami i s\u0142ycha\u0107 by\u0142o pot\u0119\u017cny huk eksplozji. Samoloty nast\u0119pnie przechodzi\u0142y do lotu kosz\u0105cego i wtedy s\u0142ycha\u0107 by\u0142o tylko grzechot karabin\u00f3w maszynowych i dzia\u0142ek pok\u0142adowych. Po kilku okr\u0105\u017ceniach, z kt\u00f3rych ka\u017cde oznacza\u0142o nowy atak, sztukasy zawraca\u0142y w kierunku Ok\u0119cia \u2014 po nowy \u0142adunek bomb i amunicji. Mimo grozy tej rzezi, bo przecie\u017c inaczej nie mo\u017cna nazwa\u0107 bezkarnego bombardowania oddzia\u0142\u00f3w powsta\u0144czych, nie posiadaj\u0105cych \u017cadnej broni przeciwlotniczej, serce moje bi\u0142o \u017cywiej z podniecenia. Wybuchy bomb nad Fortem Legion\u00f3w i Mokotowem, ustawiczny grzechot broni maszynowej i zgrzyt miotaczy min \u015bwiadczy\u0142y dobitnie, \u017ce jeszcze nie wszystko si\u0119 sko\u0144czy\u0142o, \u017ce powstanie trwa. Miasto p\u0142on\u0119\u0142o, dym zasnuwa\u0142 horyzont, sw\u0105d spalenizny z p\u0142on\u0105cej Sadyby i fortu dra\u017cni\u0142 nozdrza, ale Warszawa jeszcze walczy\u0142a, walka i wojna by\u0142y w pe\u0142nym toku.<\/em><\/p>\n<div>\n<hr align=\"left\" size=\"1\" width=\"33%\" \/>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref1\">[1]<\/a> Maria Wolska.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref2\">[2]<\/a> Gdy Janusz konwojowa\u0142 na fort volksdeutscha, w jezdni\u0119 ulicy Goraszewskiej uderzy\u0142 pocisk. Volksdeutsch zgin\u0105\u0142 na miejscu, a Janusz zosta\u0142 ranny: od\u0142amek przeci\u0105\u0142 mu ucho i utkwi\u0142 w karku obok kr\u0119g\u00f3w. Operowa\u0142 go potem w Tworkach doktor Stefan \u0141ukasik (obecnie profesor Akademii Medycznej) \u201ena \u017cywca&#8221;, bez narkozy, z braku \u015brodk\u00f3w znieczulaj\u0105cych.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref3\">[3]<\/a> By\u0142 to ksi\u0105dz Adam Wyr\u0119bowski.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; Kanonada artyleryjska i zgrzyt miotaczy min zerwa\u0142y mnie ze snu ju\u017c o pi\u0105tej rano. Dzie\u0144 2 wrze\u015bnia by\u0142 s\u0142oneczny, ale ogl\u0105da\u0107 go mog\u0142em tylko przez kraty piwnicznego okna i przez przedokienny nasyp ochronny. Ostrza\u0142 by\u0142 tak g\u0119sty i gwa\u0142towny, \u017ce opuszczenie schronu grozi\u0142o niechybn\u0105 \u015bmierci\u0105. Tego dnia [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2307","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2307","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2307"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2307\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2308,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2307\/revisions\/2308"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2307"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2307"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2307"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}