{"id":2312,"date":"2014-07-27T00:58:54","date_gmt":"2014-07-27T00:58:54","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2312"},"modified":"2014-03-10T18:01:32","modified_gmt":"2014-03-10T18:01:32","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-30","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2312","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 30"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>TU\u0141ACZKA<\/em><\/p>\n<p><em>Szli\u015bmy powoli, zm\u0119czeni i wyczerpani groz\u0105 prze\u017cy\u0107, pilnuj\u0105c si\u0119 wzajem, \u017ceby si\u0119 nie pogubi\u0107 w t\u0142oku i ciemno\u015bci. Nios\u0142em walizeczk\u0119, worek z mi\u0119sem i siekier\u0119. By\u0142o mi ci\u0119\u017cko. Za rad\u0105 ojca rzuci\u0142em ko\u0142o szko\u0142y pod kasztan siekier\u0119. Ul\u017cy\u0142o mi troch\u0119. W blasku dogasaj\u0105cego po\u017caru domu Rusinowicz\u00f3w dostrzeg\u0142em wybit\u0105 na toporzysku wag\u0119 siekiery: 900 g, nios\u0142em wi\u0119c ju\u017c o jeden kilogram mniej. Obok szko\u0142y poch\u00f3d skr\u0119ci\u0142 Morszy\u0144sk\u0105 w lewo. Gdy przechodzili\u015bmy ko\u0142o willi, gdzie mieszka\u0142 Marek Wachowski, z ogrodu wychodzili akurat \u017candarmi, nios\u0105c jakie\u015b zrabowane rzeczy. Popatrzy\u0142em w kierunku willi \u0141opatt\u00f3w i pomy\u015bla\u0142em z trwog\u0105 o jej mieszka\u0144cach. Nie wiedzia\u0142em, \u017ce szcz\u0119\u015bliwie ocaleli. Wszystkich bowiem mieszka\u0144c\u00f3w ulicy Podhala\u0144skiej od alei Sobieskiego a\u017c do willi obok \u0141opatt\u00f3w wymordowali w\u0142asowcy, nie oszcz\u0119dzaj\u0105c nawet niemowl\u0105t.<\/em><\/p>\n<p><em>Wlekli\u015bmy si\u0119 noga za nog\u0105. U zbiegu Morszy\u0144skiej, Truskawieckiej i Chocho\u0142owskiej, obok domu, w kt\u00f3rym za okupacji \u201estraszy\u0142o\u201d, mijali\u015bmy opuszczon\u0105 powsta\u0144cz\u0105 barykad\u0119 i na wp\u00f3\u0142 zasypane czy rozje\u017cd\u017cone czo\u0142gami rowy \u0142\u0105cznikowe. O\u015bwietla\u0142 je ogie\u0144 po\u017caru willi majora Pomirskiego i pu\u0142kownika Kami\u0144skiego. W\u0105\u017c wygna\u0144c\u00f3w rozci\u0105ga\u0142 si\u0119. Na Truskawieckiej konwojenci zatrzymali kolumn\u0119 dla podci\u0105gni\u0119cia szyku. Przysiedli\u015bmy na tobo\u0142kach. Byli\u015bmy na wprost naszych dzia\u0142ek, na kt\u00f3rych czerni\u0142y si\u0119 badyle kartoflane i stercza\u0142y tyczki krzak\u00f3w pomidorowych. Do ojca podszed\u0142 w\u0142a\u015bnie Wawrzek Walter. Zacz\u0105\u0142 co\u015b m\u00f3wi\u0107, ale s\u0142owa do mnie nie dociera\u0142y zag\u0142uszone dochodz\u0105cymi od Mokotowa detonacjami. Gdy uciszy\u0142o si\u0119 na chwil\u0119, us\u0142ysza\u0142em wypowiedziane p\u00f3\u0142g\u0142osem s\u0142owa Wawrzka: \u201eJa pr\u00f3buj\u0119. Korzystam z okazji. Id\u0119 do Kr\u00f3likarni. Cze\u015b\u0107!\u201d \u201ePowodzenia \u2014 wyszepta\u0142 ojciec \u2014 sercem jestem z wami&#8230; Nie mog\u0119 ich zostawi\u0107\u201d, doda\u0142 smutno, wskazuj\u0105c g\u0142ow\u0105 na nasz\u0105 gromadk\u0119. U\u015bcisn\u0119li sobie r\u0119ce. Wawrzek spojrza\u0142 w kierunku wartownik\u00f3w i zsun\u0105\u0142 si\u0119 w bruzdy kartofliska. Oddalaj\u0105cy si\u0119 szelest badyli znaczy\u0142 jego szlak. Zaimponowa\u0142 mi. Cieszy\u0142em si\u0119, \u017ce uda\u0142o mu si\u0119 uciec. Wierzy\u0142em, \u017ce dotrze do naszych. Nie wiedzia\u0142em, \u017ce widzieli\u015bmy go po raz ostatni. Poleg\u0142 24 wrze\u015bnia w Kr\u00f3likarni.<\/em><\/p>\n<p><em>Po kilku minutach kolumn\u0119 nasz\u0105 poderwano. Poszli\u015bmy dalej alej\u0105 Sobieskiego w kierunku miasta. Ca\u0142a wojna i okupacja stan\u0119\u0142a mi przed oczami. Przypomnia\u0142em sobie jad\u0105c\u0105 we wrze\u015bniu 1939 roku polsk\u0105 artyleri\u0119 przeciwlotnicz\u0105, moje piesze w\u0119dr\u00f3wki z miasta w pierwszych dniach pa\u017adziernika oraz jak na tydzie\u0144 przed powstaniem tu w\u0142a\u015bnie Niemcy zastrzelili rowerzyst\u0119. Gdy doszli\u015bmy do Bonifacego, skierowano kolumn\u0119 w lewo, na S\u0142u\u017cewiec. Spoza drzew alei Sobieskiego na niebie ukazywa\u0142 si\u0119 ksi\u0119\u017cyc i o\u015bwietla\u0142 drog\u0119 przed nami, znaczon\u0105 kikutami komin\u00f3w spalonych cha\u0142up S\u0142u\u017cewa. Stegny przypomina\u0142y mi ryciny z albumu o wojnach napoleo\u0144skich, znajduj\u0105cego si\u0119 w bibliotece ojca.<\/em><\/p>\n<p><em>Byli\u015bmy coraz bardziej zm\u0119czeni. Dziadek na ka\u017cdym kr\u00f3tkim postoju siada\u0142 na ziemi i przysypia\u0142, a Janek, kt\u00f3ry raz wl\u00f3k\u0142 si\u0119 na swoich platfusowatych n\u00f3\u017ckach, raz by\u0142 niesiony, gdy zosta\u0142 postawiony na ziemi i wyrwany tym ze snu, pop\u0142akiwa\u0142 \u017ca\u0142o\u015bnie i prosi\u0142: \u201eMamusiu, do piwnicy! Do piwnicy!\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Droga wiod\u0142a pod g\u00f3r\u0119. Weszli\u015bmy w ocieniony drzewami w\u0105w\u00f3z. Z prawej strony wida\u0107 by\u0142o jakby cudem ocala\u0142y mur jakiego\u015b domu. Kolumna przerzedza\u0142a si\u0119, nie wszyscy bowiem mogli nad\u0105\u017cy\u0107, dobytek niesiony na plecach ci\u0105\u017cy\u0142. Min\u0119li\u015bmy klasztor Dominikan\u00f3w i szli\u015bmy w kierunku alei Wilanowskiej, z kt\u00f3rej skierowano nas do Pu\u0142awskiej. Ju\u017c dnia\u0142o. Z prawej strony, zza czerwonego muru, widoczne by\u0142y sylwetki komin\u00f3w gr\u00f3jeckiej \u201eciuchci\u201d. Od strony Mokotowa, od Woronicza i Kr\u00f3likami, dochodzi\u0142y odg\u0142osy strzelaniny.<\/em><\/p>\n<p><em>Na Pu\u0142awskiej kordon \u017co\u0142nierzy si\u0119 zag\u0119\u015bci\u0142. Z broni\u0105 gotow\u0105 do strza\u0142u ponaglali do przechodzenia przez jezdni\u0119. Kanonada narasta\u0142a. Konwojenci zdradzali zdenerwowanie. A mo\u017ce nasi uderz\u0105, mo\u017ce nas odbij\u0105? Przecie\u017c Mokot\u00f3w i \u015ar\u00f3dmie\u015bcie walcz\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Po przekroczeniu Pu\u0142awskiej szli\u015bmy poln\u0105 drog\u0105 w\u015br\u00f3d ogr\u00f3dk\u00f3w dzia\u0142kowych. Gdzieniegdzie sta\u0142y rz\u0119dy dojrza\u0142ych pomidor\u00f3w. Eskortuj\u0105cy \u017co\u0142nierze byli ju\u017c spokojniejsi. Niekt\u00f3rzy z nich podchodzili do krzak\u00f3w i zrywali czerwone pomidory. Nie oponowali, gdy r\u00f3wnie\u017c niekt\u00f3rzy z wygna\u0144c\u00f3w chcieli zaspokoi\u0107 g\u0142\u00f3d i pragnienie owocami. Ja tak\u017ce ruszy\u0142em do krzaka. Ju\u017c si\u0119ga\u0142em po czerwoniutki okaza\u0142y pomidor, gdy osadzi\u0142 mnie troskliwie gniewny g\u0142os matki: \u201eMaciek, nie ruszaj! Zostaw!\u201d \u201eDlaczego?!\u201d \u201eChcesz dosta\u0107 czerwonki? Musimy nad\u0105\u017ca\u0107, by\u0107 razem! Nie mo\u017cna zostawa\u0107 w tyle!\u201d Z \u017calem odszed\u0142em od krzaka.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy przekroczyli\u015bmy ulic\u0119 \u017bwirki i Wigury, zarz\u0105dzono post\u00f3j. Akurat wsta\u0142o s\u0142o\u0144ce. Popatrzy\u0142em w kierunku Sadyby. Tarcz\u0119 s\u0142oneczn\u0105 przes\u0142ania\u0142y bij\u0105ce w niebo dymy. Do tego czasu z naszego bloku pozosta\u0142 pewno tylko szkielet mur\u00f3w. Legli\u015bmy zm\u0119czeni w rowie obok jezdni. Milczeli\u015bmy, tylko Janek skomla\u0142: \u201eMamusiu, do piwnicy&#8230;\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Po kilkunastu minutach kazano nam rusza\u0107 dalej. Dok\u0105d nas tak b\u0119d\u0105 gnali? Na lotnisko? Do Pruszkowa czy na dworzec?<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem polami dotarli\u015bmy do ulicy Gr\u00f3jeckiej. Tutaj kolumn\u0119 skierowano ku miastu. Dowlekli\u015bmy si\u0119 do czerwonego muru Zieleniaka. Z prawej strony pod murem le\u017ca\u0142 trup jakiego\u015b czarno ubranego m\u0119\u017cczyzny. Z zabudowa\u0144 Gr\u00f3jeckiej po lewej (zachodniej) stronie rozsnuwa\u0142y si\u0119 rzadkie dymy dogasaj\u0105cych po\u017car\u00f3w, a r\u00f3wnocze\u015bnie nozdrza dra\u017cni\u0142 jaki\u015b md\u0142y sw\u0105d. Przed bram\u0105 Zieleniaka, w poprzek jezdni, sta\u0142o kilku \u017candarm\u00f3w z blachami na piersiach, z pistoletami maszynowymi skierowanymi do strza\u0142u, zaganiaj\u0105c nasz\u0105 kolumn\u0119 na teren targowiska. W\u015br\u00f3d zebranego t\u0142umu zacz\u0119\u0142a powstawa\u0107 panika. Tragiczna s\u0142awa Zieleniaka z pierwszych dni powstania dotar\u0142a przecie\u017c na Sadyb\u0119 \u2014 znajdowa\u0142 si\u0119 tam ob\u00f3z przej\u015bciowy ludno\u015bci cywilnej, gdzie w\u0142asowcy dokonali wielu gwa\u0142t\u00f3w i mord\u00f3w. Zar\u00f3wno w\u015br\u00f3d powsta\u0144c\u00f3w, jak i w\u015br\u00f3d cywilnych wysiedle\u0144c\u00f3w z Sadyby byli tacy, kt\u00f3rzy ju\u017c raz otarli si\u0119 o Zieleniak. Czy nas tu rozstrzelaj\u0105? My byli\u015bmy tak zm\u0119czeni i osowiali, \u017ce zaczyna\u0142o si\u0119 ju\u017c to nam stawa\u0107 oboj\u0119tne. Jedyny instynkt, kt\u00f3ry nam pozosta\u0142, to wewn\u0119trzny nakaz i pragnienie: trzyma\u0107 si\u0119 razem.<\/em><\/p>\n<p><em>Po d\u0142u\u017cszej chwili, gdy do\u0142\u0105czy\u0142y dalsze grupy wygna\u0144c\u00f3w, konwojenci poderwali nas zn\u00f3w z ziemi i kazali i\u015b\u0107 dalej. Przekroczyli\u015bmy ulic\u0119 Gr\u00f3jeck\u0105, kieruj\u0105c si\u0119 na zach\u00f3d. Szli\u015bmy, a w\u0142a\u015bciwie wlekli\u015bmy si\u0119 ostatkiem si\u0142 w\u015br\u00f3d wypalonych willi Ochoty. Niekt\u00f3re jeszcze dymi\u0142y. Rozgl\u0105da\u0142em si\u0119 bezmy\u015blnie po okolicy. Willa na rogu jakiej\u015b ulicy, jednopi\u0119trowa, z d\u0142ugim balkonem okolonym siatk\u0105, pozornie nie zniszczona, dymi\u0142a otworami okien. W pewnej chwili spostrzeg\u0142em wychodz\u0105cych z ogr\u00f3dka dw\u00f3ch niemieckich \u017co\u0142nierzy. Byli w pe\u0142nym rynsztunku, w he\u0142mach, z pasami grenadierskimi na plecach. Szli blisko siebie. Jeden z nich na ramionach zamiast plecaka d\u017awiga\u0142 stalowy baniak. Drugi trzyma\u0142 w r\u0119ku jaki\u015b dziwny karabin. Zatrzymali si\u0119 na moment i ten z karabinem skierowa\u0142 ku oknu willi luf\u0119, z kt\u00f3rej buchn\u0105\u0142 gejzer ognia. Wi\u0119c tak wygl\u0105da miotacz ognia? To straszne. Takim miotaczem spalili tego biednego sier\u017canta, kt\u00f3rego pogrzebali\u015bmy na cmentarzu powsta\u0144czym obok naszego bloku? W g\u0142owie mia\u0142em chaos.<\/em><\/p>\n<p><em>Powoli zbli\u017cali\u015bmy si\u0119 do jakiej\u015b bardziej otwartej przestrzeni. Z daleka wida\u0107 by\u0142o dwa cylindry zbiornik\u00f3w gazowych. A wi\u0119c to Wola, Bema. Jeste\u015bmy ju\u017c przy Dworcu Zachodnim. Szli\u015bmy przez ogr\u00f3dki dzia\u0142kowe.<\/em><\/p>\n<p><em>Z lewej strony sta\u0142y jakie\u015b baraki. Instynktownie zbili\u015bmy si\u0119 zn\u00f3w w gromadk\u0119. Janek i dziadek ledwie trzymali si\u0119 na nogach. Dziadek tuli\u0142 do siebie ulubionego ratlerka babki, kt\u00f3rego czerwona kokardka wygl\u0105da\u0142a groteskowo na tle zszarza\u0142ej twarzy dziadka. Skierowano nas na peron. Tu do dziadka podszed\u0142 oficer niemiecki i za\u017c\u0105da\u0142 pieska. Dziadek wda\u0142 si\u0119 w dyskusj\u0119, lecz ojciec gwa\u0142townie j\u0105 przeci\u0105\u0142. Starowina uca\u0142owa\u0142 pieska, da\u0142 go oficerowi i nie patrz\u0105c za siebie, powl\u00f3k\u0142 si\u0119 dalej z nami. Zdenerwowany ojciec robi\u0142 dziadkowi wym\u00f3wki: \u201eNie trzeba si\u0119 by\u0142o sprzecza\u0107. Dla nich nie ma nic \u015bwi\u0119tego. Uderzy\u0142by ojca kolb\u0105 albo zabi\u0142. To s\u0105 bandyci.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Podjecha\u0142 poci\u0105g elektryczny. Otworzy\u0142y si\u0119 automatyczne drzwi i pocz\u0119to nas zagania\u0107 do wagon\u00f3w. Ju\u017c wiedzieli\u015bmy, gdzie nas zawioz\u0105. Poniewa\u017c dosz\u0142y nas s\u0142uchy, \u017ce w Pruszkowie rozdzielaj\u0105 rodziny, wywo\u017c\u0105 do r\u00f3\u017cnych oboz\u00f3w, rozstrzeliwuj\u0105, wi\u0119c, st\u0142oczeni w przedziale, ustalali\u015bmy najwa\u017cniejsze sprawy. Je\u015bli nas rozdziel\u0105, a ocalejemy, b\u0119dziemy si\u0119 szuka\u0107. Gdy wr\u00f3cimy do Warszawy, to na murach przepompowni szamba naszego domu lub resztkach mur\u00f3w bloku ten, kto pierwszy si\u0119 tam znajdzie, zostawi wiadomo\u015b\u0107 dla pozosta\u0142ych. Ojciec dyskretnie rozdzieli\u0142 pieni\u0105dze. Matka wzi\u0119\u0142a g\u00f3rala, drugiego babcia Zosia, trzeciego babcia Karolcia, czwartego ojciec zatrzyma\u0142 dla siebie. Z\u0142ote zegarki zosta\u0142y przy matce. Czy te pieni\u0105dze i zegarki przydadz\u0105 si\u0119 jeszcze na co\u015b?<\/em><\/p>\n<p><em>Poci\u0105g dwa razy przystawa\u0142. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o strza\u0142y. Czy kto\u015b pr\u00f3bowa\u0142 wyskoczy\u0107? Czy mu si\u0119 uda\u0142o?<\/em><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; TU\u0141ACZKA Szli\u015bmy powoli, zm\u0119czeni i wyczerpani groz\u0105 prze\u017cy\u0107, pilnuj\u0105c si\u0119 wzajem, \u017ceby si\u0119 nie pogubi\u0107 w t\u0142oku i ciemno\u015bci. Nios\u0142em walizeczk\u0119, worek z mi\u0119sem i siekier\u0119. By\u0142o mi ci\u0119\u017cko. Za rad\u0105 ojca rzuci\u0142em ko\u0142o szko\u0142y pod kasztan siekier\u0119. Ul\u017cy\u0142o mi troch\u0119. W blasku dogasaj\u0105cego po\u017caru domu Rusinowicz\u00f3w [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2312","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2312","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2312"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2312\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2313,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2312\/revisions\/2313"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2312"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2312"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2312"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}