{"id":2316,"date":"2014-08-05T00:04:22","date_gmt":"2014-08-05T00:04:22","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2316"},"modified":"2014-03-10T18:06:43","modified_gmt":"2014-03-10T18:06:43","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-32","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2316","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 32"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>Gdy wagony zosta\u0142y za\u0142adowane, zasuni\u0119to drzwi, pozostawiaj\u0105c w\u0105skie szpary. Poci\u0105g ruszy\u0142. Turkot k\u00f3\u0142 dzia\u0142a\u0142 usypiaj\u0105co, wi\u0119c po chwili zasn\u0105\u0142em. Zbudzi\u0142a mnie cisza. Poci\u0105g zn\u00f3w sta\u0142. Po chwili otworzono drzwi i ka-zano nam wysiada\u0107. Wzd\u0142u\u017c wagon\u00f3w formowa\u0142a si\u0119 w mroku bez\u0142adna kolumna. Gdzie jeste\u015bmy, dok\u0105d nas prowadz\u0105, nikt nie wiedzia\u0142. Doszli\u015bmy do przejazdu, przekroczyli\u015bmy tory i wkr\u00f3tce znale\u017ali\u015bmy si\u0119 za jakim\u015b ogrodzeniem. Po chwili otworzono przed nami bram\u0119 jakiego\u015b budynku o o\u015bwietlonym wn\u0119trzu. W \u015brodku sta\u0142o kilku stra\u017cak\u00f3w ze Stra\u017cy Ogniowej. Gdy oczy przyzwyczai\u0142y si\u0119 do \u015bwiat\u0142a, zorientowali\u015bmy si\u0119, \u017ce jeste\u015bmy w Magazynie zbo\u017cowym. Wn\u0119trze by\u0142o na wp\u00f3\u0142 wype\u0142nione pryzmami zbo\u017ca. Powiedziano nam, \u017ce tu b\u0119dziemy spa\u0107. Po\u0142o\u017cyli\u015bmy si\u0119 na zbo\u017cu w gromadzie. P\u00f3\u0142przytomny ze zm\u0119czenia, u\u0142o\u017cy\u0142em si\u0119 wygodnie i zn\u00f3w zasn\u0105\u0142em.<\/em><\/p>\n<p><em>Rano powiadomiono nas, \u017ce jeste\u015bmy wolni, \u017ce trzeba i\u015b\u0107 do RGO do Opoczna, w kt\u00f3rym si\u0119 znajdujemy, i odebra\u0107 za\u015bwiadczenia. Ka\u017cdy mo\u017ce si\u0119 uda\u0107, gdzie chce. Nie wolno tylko wraca\u0107 do Warszawy.<\/em><\/p>\n<p><em>Ruszyli\u015bmy wszyscy na rynek. Ca\u0142y kilkutysi\u0119czny transport ludzi roz\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 tu koczowiskiem. Mieszka\u0144cy Opoczna jak umieli, pomagali, rozdawali \u017cywno\u015b\u0107. Pompa na rynku by\u0142a obl\u0119\u017cona. Matka, dzi\u0119ki uprzejmo\u015bci opoczy\u0144skiej fryzjerki, mog\u0142a si\u0119 po raz pierwszy od kilku dni umy\u0107, co w sytuacji kobiety ci\u0119\u017carnej by\u0142o naprawd\u0119 wa\u017cne.<\/em><\/p>\n<p><em>Trzeba si\u0119 by\u0142o teraz uda\u0107 po dokument do RGO, kt\u00f3ra mie\u015bci\u0142a si\u0119 ko\u0142o siedziby Gestapo. Po kr\u00f3tkiej naradzie mama ustali\u0142a, \u017ce p\u00f3jd\u0105 obydwie z babci\u0105 Karolci\u0105. Niebawem wr\u00f3ci\u0142y przynosz\u0105c dokumenty drukowane na powielaczu. Zachowa\u0142 mi si\u0119 taki jeden.<\/em><\/p>\n<p><em>Polnisches Hilfskomitee<\/em><\/p>\n<p><em>Opoczno Kr. Tomasz\u00f3w Maz.<\/em><\/p>\n<p><em>Opoczno, den 7.IX.1944 Bescheinigung<\/em><\/p>\n<p><em>Ich bescheinige hiermit, dass der\/die Adamska Leokadia geb. 1884 mit der Transport um 6.9.1944 durch den Pol. Stab General Sendel Fluchtlings Aktion Pruszk\u00f3w, nach Opoczno zugeteilt worden ist. \u2014 Gesamte weist sich dem Ausweis 326242 mit Piekarska Janina 1905 Nr 336024 Maciej 1932 Jan 1940<\/em><\/p>\n<p><em>Der Vorsitzende: J. A. Szad\u00f3wna<\/em><\/p>\n<p><em>Podpis niebieskim o\u0142\u00f3wkiem, a u do\u0142u piecz\u0119\u0107 w czerwonym tuszu: \u201ePolnisches Hilfskomitee Tomasz\u00f3w Maz., Delegatur \u2014 Delegatura Opoczno.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Na rynku zn\u00f3w spotkali\u015bmy pa\u0144stwa Szczerkowskich, pani\u0105 Rossowsk\u0105 i Rzepeck\u0105. Ka\u017cdy informowa\u0142 jeden drugiego o swych zamiarach, \u017ceby w razie czego da\u0107 zna\u0107 znajomym i bliskim. Pa\u0144stwo Szczerkowscy i pani Rzepecka z dzie\u0107mi zdecydowali si\u0119 zosta\u0107 w okolicy. Co my zrobimy, jeszcze nie wiedzieli\u015bmy.By\u0142o nas przecie\u017c sze\u015bcioro i poza mn\u0105 wszyscy niesprawni fizycznie: matka \u2014 w ostatnich miesi\u0105cach ci\u0105\u017cy, dziadek i obydwie babcie \u2014 starzy, Janek \u2014 czteroletni platfus z odmro\u017conymi r\u0105czkami i brzuszkiem.<\/em><\/p>\n<p><em>Ciotka Stenia, z kt\u00f3r\u0105 spotkali\u015bmy si\u0119 zn\u00f3w na rynku w Opocznie, proponowa\u0142a Skierniewice. Pragn\u0119\u0142a si\u0119 tam uda\u0107, mia\u0142a bowiem nadziej\u0119, \u017ce spotka swoj\u0105 matk\u0119, je\u017celi \u017cyje. W Skierniewicach mieszkali nasi wsp\u00f3lni krewni, Ohdowie, wysiedleni w 1939 roku z Poznania. Mama jednak uwa\u017ca\u0142a, \u017ce nie mo\u017cemy tam jecha\u0107, bo jest nas za du\u017co na lokowanie si\u0119 u podobnych nam wysiedle\u0144c\u00f3w. Chcia\u0142a uda\u0107 si\u0119 do jakiego\u015b wi\u0119kszego miasta, ale nie wiedzia\u0142a gdzie. Towarzyszka ciotki, \u201ePaulinka\u201d, pragn\u0119\u0142a dotrze\u0107 do Myszkowa. Po\u017cegnali\u015bmy j\u0105 i zabrawszy manatki przy pomocy ciotki, ruszyli\u015bmy na dworzec. Zobaczymy, co b\u0119dzie dalej.<\/em><\/p>\n<p><em>Na dworcu t\u0142ok i ruch \u2014 du\u017co wysiedle\u0144c\u00f3w, wojska. Nie je\u017adzi\u0142em nigdy za okupacji kolej\u0105, tote\u017c z ciekawo\u015bci\u0105 obserwowa\u0142em wszystko. Na dworcu mie\u015bci\u0142y si\u0119, pr\u00f3cz kas, dwie r\u00f3\u017cne plac\u00f3wki \u2014 posterunek \u017candarmerii i punkt RGO. Istnia\u0142a nawet prowizoryczna kuchnia, w kt\u00f3rej mogli\u015bmy zje\u015b\u0107 gor\u0105cy posi\u0142ek. Ale dok\u0105d pojedziemy? Mama zdecydowa\u0142a, \u017ce do Cz\u0119stochowy. Nadesz\u0142a noc. Pok\u0142adli\u015bmy si\u0119 w poczekalni na tobo\u0142kach i dy\u017curowali\u015bmy na przemian z mam\u0105, babci\u0105 Karolci\u0105 i ciotk\u0105, \u017ceby nas kto nie okrad\u0142. Incydent w Pruszkowie z puszk\u0105 zupy przekona\u0142 mnie, \u017ce nawet w tak tragicznych chwilach, jakie wszyscy prze\u017cywamy, trafiaj\u0105 si\u0119 podli Polacy.<\/em><\/p>\n<p><em>Rano, posiliwszy si\u0119 kaw\u0105 w punkcie RGO, czekali\u015bmy jeszcze z godzin\u0119 na poci\u0105g. Niebawem rozsiedli\u015bmy si\u0119 w staro\u015bwieckim \u201eszufladkowym\u201d wagonie, poniewa\u017c by\u0142 prawie pusty. W\u00f3wczas ju\u017c obowi\u0105zywa\u0142o bowiem podr\u00f3\u017cnych pozwolenie na przejazd poci\u0105giem. Nasz dokument, wydany przez RGO w Opocznie, mia\u0142 w\u0142a\u015bnie tak\u0105 warto\u015b\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>W Koluszkach trzeba by\u0142o wysi\u0105\u015b\u0107 i czeka\u0107 na dalsze po\u0142\u0105czenie. Roztasowali\u015bmy si\u0119 w poczekalni. Dworzec by\u0142 to drewniany barak pomalowany na seledynowy kolor. Z lewej strony od wej\u015bcia na peron znajdowa\u0142 si\u0119 posterunek \u017candarmerii, a po przeciwnej stronie \u2014 kasy i nieco w g\u0142\u0119bi punkt RGO. W poczekalni by\u0142o du\u017co wysiedle\u0144c\u00f3w i wojska. Tu i \u00f3wdzie kr\u0119cili si\u0119 \u017candarmi, sprawdzaj\u0105c \u017co\u0142nierzom przepustki i legitymuj\u0105c niekt\u00f3rych cywil\u00f3w. Ciotka by\u0142a w \u201eniebezpiecznym\u201d wieku, a do tego przystojna. Obawiali\u015bmy si\u0119 wszyscy, \u017ceby Niemcy nie chcieli jej aresztowa\u0107, zw\u0142aszcza \u017ce, jak nas poinformowali miejscowi, o \u00f3smej rano przyje\u017cd\u017cali \u017candarmi z Opoczna i wy\u0142apywali ludzi do kopania okop\u00f3w. Poniewa\u017c poci\u0105g do Skierniewic mia\u0142 nadej\u015b\u0107 dopiero za kilka godzin, ciotka zdecydowa\u0142a si\u0119 znikn\u0105\u0107 z dworca i i\u015b\u0107 piechot\u0105. Po\u017cegnali\u015bmy j\u0105, \u017cycz\u0105c sobie wzajem szcz\u0119\u015bcia.<\/em><\/p>\n<p><em>Ko\u0142o po\u0142udnia nadjecha\u0142 nasz poci\u0105g. Wed\u0142ug zapewnie\u0144 zawiadowcy mia\u0142 sta\u0107 kilkana\u015bcie minut. Gdy zajecha\u0142, z posterunku wyszli natychmiast \u017candarmi, weszli do poci\u0105gu i kolejno przedzia\u0142 po przedziale legitymowali nielicznych pasa\u017cer\u00f3w. Wsiedli\u015bmy do pustego wagonu, zajmuj\u0105c ca\u0142y przedzia\u0142. \u017bandarmi nie zwracali na nas uwagi, po chwili wysiedli i poci\u0105g ruszy\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy min\u0119li\u015bmy Piotrk\u00f3w, w kt\u00f3rym mieszka\u0142 kiedy\u015b pradziadek, mama zapyta\u0142a babci\u0119 Zosi\u0119, czy nie ma tu jakiej\u015b rodziny. Babcia odpowiedzia\u0142a, \u017ce s\u0105 tu tylko groby jej rodzic\u00f3w. Niestety, prze\u017cycia za\u0107mi\u0142y babci pami\u0119\u0107. W Szczekanicach pod Piotrkowem mieszka\u0142a ciotka Kokczy\u0144ska i mogli\u015bmy u niej znale\u017a\u0107 przytu\u0142ek.<\/em><\/p>\n<p><em>Do Cz\u0119stochowy przybyli\u015bmy p\u00f3\u017anym popo\u0142udniem. Dworzec roi\u0142 si\u0119 od wojska. Pod podcieniami peron\u00f3w znajdowa\u0142 si\u0119 jednak punkt PCK i RGO. Tu nas przytulono, daj\u0105c gor\u0105cy posi\u0142ek i skierowuj\u0105c do biur RGO na ulicy Ko\u015bciuszki. Dawno mi nie smakowa\u0142a \u017cadna zupa tak jak ta, cz\u0119stochowska.<\/em><\/p>\n<p><em>Ledwo si\u0119 dowlekli\u015bmy pod wskazany adres. Matka mia\u0142a nogi spuchni\u0119te jak banie, nogom Janka r\u00f3wnie\u017c nic nie brakowa\u0142o. Babcia Zosia ledwo sz\u0142a podtrzymuj\u0105c dziadka os\u0142abionego dodatkowo rozstrojem \u017co\u0142\u0105dka. Jedynie babcia Karolcia i ja odzyskali\u015bmy werw\u0119. W biurach RGO na Ko\u015bciuszki panowa\u0142 niezwyk\u0142y ruch i t\u0142ok. W\u015br\u00f3d dziesi\u0105tk\u00f3w wysiedle\u0144c\u00f3w, wychud\u0142ych, zgn\u0119bionych, przewijali si\u0119 liczni cz\u0119stochowianie, oferuj\u0105c dach nad g\u0142ow\u0105. Mogli\u015bmy i my \u0142atwo otrzyma\u0107 przytu\u0142ek, ale musieliby\u015bmy si\u0119 rozdzieli\u0107, nikt bowiem nie by\u0142 w stanie przyj\u0105\u0107 a\u017c sze\u015bciu os\u00f3b. \u015aciany i korytarze obwieszone by\u0142y kartkami z nazwiskami i adresami oraz apelami poszukuj\u0105cych si\u0119 wzajem warszawiak\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy sta\u0142em na uboczu, czekaj\u0105c a\u017c mama za\u0142atwi jaki\u015b k\u0105t dla nas i zwi\u0105zane z tym formalno\u015bci, spostrzeg\u0142em, \u017ce elegancko ubrany pan przygl\u0105da mi si\u0119 badawczo. Kiedy mama przysz\u0142a, ten pan podszed\u0142 do niej i powiedzia\u0142: \u201eProsz\u0119 pani, ja wezm\u0119 tego ch\u0142opca.\u201d Mama \u017cachn\u0119\u0142a si\u0119 nie rozumiej\u0105c jego intencji. Pan zacz\u0105\u0142 si\u0119 t\u0142umaczy\u0107, \u017ce jest w dobrej sytuacji materialnej i chce nam pom\u00f3c. Przedstawi\u0142 si\u0119. Nazywa\u0142 si\u0119 Marek Cekiera i mieszka\u0142 w alei Wolno\u015bci 19. Mia\u0142 nadto will\u0119 gdzie\u015b na Lisi\u0144cu. Jego synek by\u0142 w moim wieku. Mama udobrucha\u0142a si\u0119 i opowiedzia\u0142a mu o naszych prze\u017cyciach, przepraszaj\u0105c za swoj\u0105 reakcj\u0119. Powiedzia\u0142a, \u017ce mu dzi\u0119kuje, ale chce, \u017ceby\u015bmy byli razem, \u017ce na pewno zwr\u00f3cimy si\u0119 do niego o pomoc, i poprosi\u0142a, \u017ceby jego adres m\u00f3g\u0142 by\u0107 punktem kontaktowym dla ewentualnej korespondencji do nas. Pan Cekiera oczywi\u015bcie wyrazi\u0142 zgod\u0119. RGO przydzieli\u0142a nam dach nad g\u0142ow\u0105 na ulicy Jasnog\u00f3rskiej 28, w jednym z nowo wybudowanych barak\u00f3w, kt\u00f3ry opu\u015bcili kolejarze niemieccy. Ruszyli\u015bmy tam z tobo\u0142kami, a pan Cekiera pom\u00f3g\u0142 nam nie\u015b\u0107 n\u0119dzny dobytek.<\/em><\/p>\n<p><em>\u015awie\u017cy, jeszcze nie okopany od przyziemia barak pachnia\u0142 \u017cywic\u0105. Znajdowa\u0142y si\u0119 w nim pi\u0119trowe prycze z papierowymi siennikami wypchanymi \u015bwie\u017c\u0105 s\u0142om\u0105. Po tygodniu tu\u0142aczki nareszcie w\u0142asny k\u0105t. Zainstalowali\u015bmy si\u0119 zaraz z brzegu, w rogu baraku. Byli\u015bmy razem. Zm\u0119czeni nie do opisania, zasn\u0119li\u015bmy szybko.<\/em><\/p>\n<p><em>Jak si\u0119 okaza\u0142o nazajutrz, mieli\u015bmy szcz\u0119\u015bcie. Zaraz za naszymi barakami mie\u015bci\u0142y si\u0119 baraki Arbeitsamtu, gdzie by\u0142 prowizoryczny ob\u00f3z dla zatrzymanych w \u0142apankach. Jedna z grup wysiedle\u0144c\u00f3w trafi\u0142a przez pomy\u0142k\u0119 do tych w\u0142a\u015bnie barak\u00f3w. Przyj\u0119to ich oczywi\u015bcie, ale nast\u0119pnego dnia wys\u0142ano na roboty do Niemiec.<\/em><\/p>\n<p><em>Rano stwierdzili\u015bmy, \u017ce dwie prycze dalej mieszka z nami jaki\u015b starszy robotnik-inwalida z olbrzymim, zdeformowanym po wypadku, sztywnym wskazuj\u0105cym palcem u r\u0119ki. Pomaga\u0142 jednak matce w myciu Janka. Gdy wyruszyli\u015bmy do RGO w sprawie otrzymywania jakiego\u015b posi\u0142ku, zaofiarowa\u0142 si\u0119, \u017ce b\u0119dzie pilnowa\u0142 naszego dobytku.<\/em><\/p>\n<p><em>Wszyscy nasi towarzysze niedoli byli to ludzie ubodzy \u2014 robotnicy, drobni rzemie\u015blnicy, dla kt\u00f3rych n\u0119dza jasnog\u00f3rskiego baraku nie by\u0142a pierwszym gorzkim do\u015bwiadczeniem \u017cycia. Nasz robotnik kt\u00f3rego\u015b wieczora opowiada\u0142 mi o swojej tu\u0142aczce przed pierwsz\u0105 wojn\u0105 \u015bwiatow\u0105 do Ameryki w poszukiwaniu chleba. Wr\u00f3ci\u0142, gdy by\u0142a wolna Polska, ale chleb, kt\u00f3ry w niej otrzyma\u0142, by\u0142 r\u00f3wnie suchy i gorzki jak za rozbior\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Dziadek zna\u0142 osobi\u015bcie z czas\u00f3w przedwojennych, gdy by\u0142 dyrektorem Polskiego Instytutu Wodoci\u0105gowo-Kanalizacyjnego, dyrektora Wodoci\u0105g\u00f3w w Cz\u0119stochowie, in\u017cyniera Knauera. Postanowi\u0142 odnowi\u0107 star\u0105 znajomo\u015b\u0107 i dzi\u0119ki in\u017cynierowi Knauerowi uzyska\u0142 dla siebie i babki k\u0105t w biurze Wodoci\u0105g\u00f3w, a nadto mo\u017cliwo\u015b\u0107 skromnego zarobku przy jakich\u015b pracach biurowych. Babcia Karolcia niebawem te\u017c skorzysta\u0142a z \u017cyczliwo\u015bci obcych ludzi, \u201ez ulicy\u201d: pa\u0144stwo M\u0119clewscy z II Alei udzielili jej bezinteresownie go\u015bciny \u2014 mog\u0142a u nich nocowa\u0107, co w jej wieku i przy jesiennych ch\u0142odach by\u0142o wielkim dobrodziejstwem. Babcia Karolcia przychodzi\u0142a do nas co rano, nierzadko przynosz\u0105c co\u015b do jedzenia od pa\u0144stwa M\u0119clewskich \u2014 \u015bwie\u017cy chleb, margaryn\u0119 i marmolad\u0119. Z dziadkiem i babci\u0105 Zosi\u0105 spotykali\u015bmy si\u0119 dopiero w sto\u0142\u00f3wce RGO na rogu alei Wolno\u015bci i ulicy Biega\u0144skiego. Na ka\u017cdy posi\u0142ek trzeba by\u0142o i\u015b\u0107 prawie trzy kilometry w obydwie strony. Poniewa\u017c mama czu\u0142a si\u0119 nie najlepiej, przynosili\u015bmy jej cz\u0119sto obiad w puszce po konserwach. Dla naszego ma\u0142ego platfusa, Janka, by\u0142a to trudna w\u0119dr\u00f3wka, ale tak si\u0119 przywi\u0105za\u0142 do babci Karolci, \u017ce nie opuszcza\u0142 jej ani na krok.<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem dobytek nasz si\u0119 zacz\u0105\u0142 powi\u0119ksza\u0107, dzi\u0119ki ofiarno\u015bci dobrych ludzi. S\u0105siadka, zamieszka\u0142a w drewnianej cha\u0142upinie nie opodal barak\u00f3w, ofiarowa\u0142a nam niewielk\u0105 emaliowan\u0105 miednic\u0119, kt\u00f3ra by\u0142a nieocenionym skarbem dla mamy. Nie zapami\u0119ta\u0142em nazwiska tej s\u0105siadki. Wiem tylko, \u017ce jej bardzo mi\u0142y m\u0105\u017c mia\u0142 na imi\u0119 Antoni. By\u0142 chyba szewcem.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; Gdy wagony zosta\u0142y za\u0142adowane, zasuni\u0119to drzwi, pozostawiaj\u0105c w\u0105skie szpary. Poci\u0105g ruszy\u0142. Turkot k\u00f3\u0142 dzia\u0142a\u0142 usypiaj\u0105co, wi\u0119c po chwili zasn\u0105\u0142em. Zbudzi\u0142a mnie cisza. Poci\u0105g zn\u00f3w sta\u0142. Po chwili otworzono drzwi i ka-zano nam wysiada\u0107. Wzd\u0142u\u017c wagon\u00f3w formowa\u0142a si\u0119 w mroku bez\u0142adna kolumna. Gdzie jeste\u015bmy, dok\u0105d nas prowadz\u0105, nikt [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2316","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2316","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2316"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2316\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2317,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2316\/revisions\/2317"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2316"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2316"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2316"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}