{"id":2327,"date":"2014-08-29T00:16:07","date_gmt":"2014-08-29T00:16:07","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2327"},"modified":"2014-03-11T20:20:01","modified_gmt":"2014-03-11T20:20:01","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-37","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2327","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 37"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>\u015awi\u0119ta bez choinki to nie \u015bwi\u0119ta, wi\u0119c ojciec kupi\u0142 choink\u0119. By\u0142a taka n\u0119dzna jak nasza \u00f3wczesna egzystencja \u2014 ale by\u0142a.<\/em><\/p>\n<p><em>Na wigilii powinni by\u0107 r\u00f3wnie\u017c i go\u015bcie. I by\u0142a pani Karnawalska. W dalszym ci\u0105gu nie mia\u0142a \u017cadnych wiadomo\u015bci o m\u0119\u017cu.<\/em><\/p>\n<p><em>Na stole by\u0142o ubogo, ale by\u0142o. Babcia wysta\u0142a gdzie\u015b w kolejce troch\u0119 \u015bledzi i koniny. Mama upiek\u0142a jaki\u015b placek i zasiedli\u015bmy do wigilijnego sto\u0142u. Mimo uzasadnionego smutku oby\u0142o si\u0119 bez p\u0142aczu. \u017byczenia dotyczy\u0142y jednego \u2014 rych\u0142ego ruszenia frontu, zako\u0144czenia wojny i powrotu bliskich. My\u015blami byli\u015bmy ze wszystkimi przyjaci\u00f3\u0142mi i znajomymi, nie istnia\u0142 bowiem w\u00f3wczas podzia\u0142 na bli\u017cszych i dalszych. Wszyscy byli jednakowo bliscy. W wigilii uczestniczy\u0142o nas dziewi\u0119cioro: dziadek, obydwie babcie, ojciec, mama, pani Klaudia, Janek, ja i Bronek. Normalnych nakry\u0107 te\u017c by\u0142o dziewi\u0119\u0107. Bronek mia\u0142 w\u0142asne nakrycie: butelk\u0119 ze smoczkiem. Dziewi\u0105te nakrycie by\u0142o puste \u2014 czeka\u0142o na Antka.<\/em><\/p>\n<p><em>Jak zwykle podczas wigilii nie oby\u0142o si\u0119 bez wspomnie\u0144. Ojciec skierowa\u0142 je na odleg\u0142e lata swego dzieci\u0144stwa w Rosji, powrotu do kraju, bliskiego s\u0105siedztwa po powrocie z pa\u0144stwem Karnawalskimi, gdy zamieszkiwali w Warszawie na D\u0142ugiej pod numerem hipotecznym 501, w Pasa\u017cu Simonsa. Nie wiedzieli\u015bmy w\u00f3wczas, \u017ce Pasa\u017c Simonsa by\u0142 redut\u0105, na kt\u00f3rej walczy\u0142 Antek.<\/em><\/p>\n<p><em>Zaraz po \u015bwi\u0119tach nadszed\u0142 list od pani Szczerkowskiej z Opoczna:<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eKochana Pani Janino. Od pana Sowi\u0144skiego dowiedzia\u0142am si\u0119 o adresie Pa\u0144stwa. Podobno by\u0142o og\u0142oszenie w \u00abKurierze\u00bb. Po 6-tygodniowym pobycie na wsi zjechali\u015bmy do Opoczna. W okolicy jest sporo s\u0105siad\u00f3w. Rzepeccy te\u017c s\u0105 w Opocznie. Pan Rzepecki widzia\u0142 Antka we wrze\u015bniu w Warszawie \u2014 on sam wyszed\u0142 w pierwszych dniach pa\u017adziernika. Ja by\u0142am dwa razy na Czerniakowie, ale ju\u017c nic nie zasta\u0142am \u2014 wszystko zabrane przez tych, co wcze\u015bniej wr\u00f3cili. Na domiar ksi\u0105\u017cki m\u0119\u017ca mojego i Pani, kt\u00f3re by\u0142y w piwnicy, zosta\u0142y wyrzucone i zakopane na podw\u00f3rzu, w leju po bombie. Trzeba si\u0119 wzi\u0105\u0107 w gar\u015b\u0107 i zaczyna\u0107 od pocz\u0105tku \u2014 nie mamy nic \u2014 ale trudno, co zrobi\u0107. Do tej pory na Sadybie mieszkali Sieradzcy, Rogowiczowie i p. Maria<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn1\">[1]<\/a>, ale kazano im podobno w ubieg\u0142ym tygodniu wyj\u015b\u0107 stamt\u0105d&#8230;\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Znowu nadzieja wst\u0105pi\u0142a nam w serca. Mo\u017ce wreszcie ta wiadomo\u015b\u0107 o Antku oka\u017ce si\u0119 prawdziwa? Ale przecie\u017c od po\u0142owy wrze\u015bnia do ko\u0144ca powstania pozostawa\u0142y jeszcze tygodnie ci\u0119\u017ckich i krwawych walk.<\/em><\/p>\n<p><em>Ostatni dzie\u0144 roku min\u0105\u0142 prawie niezauwa\u017calnie. O p\u00f3\u0142nocy zbudzi\u0142a nas kanonada. To Ka\u0142mucy z batalionu \u201eTurkestan\u201d witali Nowy Rok. Rozpoczyna\u0142 si\u0119 sz\u00f3sty rok wojny. Z\u0142o\u017cyli\u015bmy sobie \u017cyczenia. Ka\u017cdy w samotno\u015bci zastanawia\u0142 si\u0119, co nam ten rok przyniesie, za ile miesi\u0119cy sko\u0144czy si\u0119 wojna.<\/em><\/p>\n<p><em>2 stycznia ojciec otrzyma\u0142 nowe Arbeitsbescheinigung, kt\u00f3re stwierdza\u0142o, \u017ce w firmie Kuhn jest zatrudniony w istotnych sprawach wojennych. Jest wa\u017cne tylko z dowodem osobistym i gdy w poszczeg\u00f3lnych rubrykach na odwrotnej stronie ma odnotowan\u0105 wykonywan\u0105 regularnie prac\u0119. S\u0142u\u017cy jako dow\u00f3d przy kontrolach ulicznych przeprowadzanych przez wojsko lub organa policyjne. Nie zwalnia ono jednak od obywatelskiego obowi\u0105zku kopania row\u00f3w i umocnie\u0144 w oznaczonym terminie na wezwanie kierownika przedsi\u0119biorstwa, a szczeg\u00f3lnie w ramach akcji wymiennej pracownik\u00f3w okopowych, ani te\u017c od prac jednodniowych przy umocnieniach, na publiczne wezwanie organizowanych. Za\u015bwiadczenie to musia\u0142 ojciec codziennie opatrywa\u0107 stemplem firmy Kuhn, potwierdzaj\u0105cym obecno\u015b\u0107 w pracy, i by\u0142 bezpieczny.<\/em><\/p>\n<p><em>Tego samego dnia po sprzeda\u017cy nowej porcji myd\u0142a mogli\u015bmy sp\u0142aci\u0107 ostatni\u0105 stuz\u0142otow\u0105 rat\u0119 po\u017cyczki zaci\u0105gni\u0119tej przed trzema miesi\u0105cami w RGO.<\/em><\/p>\n<p><em>10 stycznia nadszed\u0142 list od naszej d\u0142ugoletniej nieocenionej niani, Izabelli Szmur\u0142o, i jej m\u0119\u017ca, kt\u00f3ra nosi\u0142a nas obu z Antkiem na r\u0119kach:<\/em><\/p>\n<p><em>\u201e&#8230;ucieszyli\u015bmy si\u0119 bardzo, \u017ce dostali\u015bmy wiadomo\u015b\u0107 od Pa\u0144stwa. Bardzo nam przykro, \u017ce nie ma ca\u0142ej rodziny w komplecie. Co tylko b\u0119dzie w naszych si\u0142ach, to b\u0119d\u0119 si\u0119 rozpytywa\u0107 o Anteczka. Jeste\u015bmy przy zdrowiu i dzi\u0119ki Bogu jako\u015b \u017cyjemy, a Marian<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn2\">[2]<\/a> z \u017con\u0105 20 sierpnia wyjecha\u0142 z Warszawy. Przyjecha\u0142 do P\u0142ochocina na stacj\u0119 i jest teraz u te\u015bciowej. Jako\u015b \u017cyjemy, co b\u0119dzie dalej, B\u00f3g raczy wiedzie\u0107&#8230;\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>10 stycznia nadszed\u0142 te\u017c list od Zenka: \u201eWyobra\u017acie sobie moj\u0105 straszn\u0105 rado\u015b\u0107. 6 I dosta\u0142em wiadomo\u015b\u0107 o Matce. Znajduje si\u0119 w obozie w Ravensbruck. Wiadomo\u015b\u0107 na razie og\u00f3lna. Nied\u0142ugo mam dosta\u0107 oficjalne zawiadomienie, w\u00f3wczas b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142 Wam co\u015b bli\u017cszego napisa\u0107. Wolno mi b\u0119dzie tylko pisa\u0107 do niej po niemiecku. Jestem my\u015bl\u0105 z Wami&#8230;\u201d 12 stycznia nadszed\u0142 nast\u0119pny list od Zenka: \u201ePrzed paroma dniami wys\u0142a\u0142em Wam pierwsz\u0105 wiadomo\u015b\u0107 o Matce na kartce z widoczkiem Brwinowa. Teraz odpisuj\u0119 na Wasz\u0105 kartk\u0119 z 28 XII. Niestety, moje \u015bwi\u0119ta by\u0142y tak\u017ce bardzo nieweso\u0142e. Wigilii nie chcia\u0142em ogl\u0105da\u0107 na oczy. No, bo co to za Bilans w takim uroczystym dla mnie dniu. Pomy\u015blcie tylko: Ojciec<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn3\">[3]<\/a> poleg\u0142 w 1939 roku,; Bajer nie \u017cyje, Wacek w Weimarze, Babcia<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn4\">[4]<\/a> i Ciotka<a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftn5\">[5]<\/a> nie \u017cyj\u0105, o Matce w tym dniu nie mia\u0142em \u017cadnej, cho\u0107by najmniejszej wiadomo\u015bci. Czy to nie jest straszne, w ci\u0105gu tak kr\u00f3tkiego b\u0105d\u017a co b\u0105d\u017a czasu zosta\u0107 zupe\u0142nie sam, dos\u0142ownie jak palec? Co wiecz\u00f3r wzdycham do losu, \u017ceby pozwoli\u0142 nam to wszystko przetrzyma\u0107 i pewnego dnia mo\u017ce i dla nas za\u015bwieci ja\u015bniej s\u0142onko w kolorze bia\u0142ym i czerwonym, \u017ceby si\u0119 wszyscy razem zeszli i policzyli, ilu nas jeszcze pozosta\u0142o, i cieszyli si\u0119 z powrotu wszystkich naszych najbli\u017cszych os\u00f3b&#8230;\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Do wschodu s\u0142o\u0144ca w bia\u0142o-czerwonym kolorze pozosta\u0142o jeszcze oko\u0142o 168 godzin. Do Cz\u0119stochowy dosz\u0142y ju\u017c wie\u015bci, \u017ce ofensywa radziecka ruszy\u0142a. Na mie\u015bcie by\u0142 du\u017cy ruch. Liczne patrole legitymowa\u0142y nie tylko Polak\u00f3w, ale nawet \u017co\u0142nierzy niemieckich. By\u0142 to najlepszy znak, \u017ce okupanci szykuj\u0105 si\u0119 do ucieczki.<\/em><\/p>\n<p><em>14 stycznia nadszed\u0142 kolejny list od pani Szczerkowskiej:<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eCiesz\u0105 si\u0119, \u017ce Pan Broneczek jest z Pani\u0105. Pisz\u0105c pierwsz\u0105 kart\u0119, nie by\u0142am tego pewna. Adres pp. Rzepeckich: Opoczno, Staromiejska 55\/57. Pani Topczewska mieszka w Bia\u0142aczewie, Rynek 7; m\u0105\u017c jej z p. Szczygielskim s\u0105 w Saksonii. \u017bmudzcy s\u0105 ko\u0142o Przysuchej z p. Kociatkiewiczow\u0105, kt\u00f3ra nie ma od m\u0119\u017ca wiadomo\u015bci. Antek jak wielu na pewno jest i znajdzie si\u0119, ci\u0105gle si\u0119 s\u0142yszy o tym; ja osobi\u015bcie wczoraj dopiero dosta\u0142am znak \u017cycia o mojej siostrze. Tak mi przykro, \u017ce nie mog\u0119 jej nic pom\u00f3c, ale wszyscy dzi\u015b prawie na tym samym w\u00f3zku, tzn. pod wozem. Oczywi\u015bcie s\u0105 tacy, kt\u00f3rzy maj\u0105tki porobili. O jednym takim wspomina Maciek w swej karcie. By\u0142 na Czerniakowie przez ca\u0142y czas uprz\u0105tania piwnic i, jak mi m\u00f3wiono na Sadybie, gdy by\u0142am po raz drugi, wyjecha\u0142 stamt\u0105d w ko\u0144cu listopada, twierdz\u0105c, \u017ce ma do\u015b\u0107 na d\u0142ugi okres czasu&#8230; My mieszkamy u opoczy\u0144skiego kabokla, jak m\u00f3wi m\u00f3j m\u0105\u017c. \u015apimy we troje na jednym \u0142\u00f3\u017cku, bo na pod\u0142odze urz\u0119duj\u0105 karaluchy i \u017cadne z nas nie chce im wchodzi\u0107 w drog\u0119. Znajomy lekarz jak by\u0142 u nas, to orzek\u0142, \u017ce ani stary, ani ma\u0142y w tej wilgoci nie mog\u0105 mieszka\u0107, ale dzi\u0119ki Bogu po\u0142owa stycznia, mo\u017ce si\u0119 zima szcz\u0119\u015bliwie przewali. Mirek zbiera si\u0119 pisa\u0107 do Ma\u0107ka, ale pi\u00f3ra g\u0119siego szuka. \u017bycz\u0119 cierpliwo\u015bci i wytrwa\u0142o\u015bci. Mnie osobi\u015bcie bardzo tego brak, jestem ci\u0105gle otumaniona i nie mog\u0119 opanowa\u0107 apatii i zm\u0119czenia.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>W mie\u015bcie ruch by\u0142 jeszcze wi\u0119kszy ni\u017c przed kilkoma dniami. Niemcy nie ukrywali niepokoju. Gestapo podobno szykowa\u0142o si\u0119 do ewakuacji. Przed Soldatenheim w tzw. Domu Ksi\u0119cia na rogu alei Wolno\u015bci i Biega\u0144skiego zaje\u017cd\u017ca\u0142y ci\u0119\u017car\u00f3wki, do kt\u00f3rych \u0142adowano jakie\u015b skrzynie. Obydwa dworce, g\u0142\u00f3wny i na Stradomiu, przepe\u0142nione by\u0142y transportami wojskowymi i ewakuuj\u0105cymi si\u0119 volksdeutschami. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o dalekie detonacje. Podobno Rosjanie bombardowali Herby i Lubliniec. Czo\u0142gi radzieckie widziano ju\u017c ko\u0142o W\u0142oszczowy.<\/em><\/p>\n<p><em>Zbli\u017canie si\u0119 frontu wp\u0142yn\u0119\u0142o na skurczenie si\u0119 rynku. Ceny skoczy\u0142y, z \u017cywno\u015bci\u0105 by\u0142o krucho. 15 stycznia zajrza\u0142 do naszego domu dotkliwy g\u0142\u00f3d. Zabrak\u0142o nawet marmolady. Chleb cz\u0119stochowski, tzw. popularka, by\u0142 nieosi\u0105galny. Bardzo mi tego dnia pachnia\u0142. Jak na warunki okupacyjne, by\u0142 zreszt\u0105 smaczny, r\u00f3\u017cni\u0142 si\u0119 zasadniczo od warszawskiego \u201ed\u017awi\u0119kowca\u201d. Jego czarna sp\u0119kana sk\u00f3rka korci\u0142a zawsze do od\u0142amania. Nios\u0105c go ze sklepu, nigdy nie mog\u0142em sobie odm\u00f3wi\u0107 u\u0142amania kawa\u0142ka. Ale tego dnia, niestety, musieli\u015bmy si\u0119 zadowoli\u0107 mac\u0105 z ostatniej torby czarnej m\u0105ki, pieczon\u0105 na blasze. Nie mo\u017cna by\u0142o dosta\u0107 nawet kartofli.<\/em><\/p>\n<p><em>Dopiero nazajutrz uda\u0142o si\u0119 babci Karolci zdoby\u0107 troch\u0119 koniny, po kt\u00f3r\u0105 sta\u0142a trzy godziny w kolejce w II Alei. Front w\u00f3wczas by\u0142 ju\u017c blisko miasta.<\/em><\/p>\n<p><em>Ko\u0142o po\u0142udnia nad koszarami ukaza\u0142 si\u0119 niemiecki samolot rozpoznawczy, storch, podobny do tego, kt\u00f3ry nas fotografowa\u0142 przed kilkoma miesi\u0105cami na forcie. Czy w kierunku samolotu, czy z samolotu wystrzeli\u0142a zielona rakieta.<\/em><\/p>\n<p><em>Tego dnia lekcje w szkole rozpoczyna\u0142y si\u0119 o czternastej. By\u0142em g\u0142odny i z\u0142y. Nie chcia\u0142o mi si\u0119 i\u015b\u0107 na Kr\u00f3tk\u0105. Czu\u0142em, \u017ce co\u015b wisi w powietrzu. W koszarach wszcz\u0105\u0142 si\u0119 jaki\u015b ruch, ale na wartowni panowa\u0142 spok\u00f3j \u2014 jeden z wartownik\u00f3w rozwiesi\u0142 na sznurze \u015bwie\u017co wyprane kalesony.<\/em><\/p>\n<p><em>Po po\u0142udniu kanonada wzros\u0142a. Nad miastem przelecia\u0142 klucz radzieckich samolot\u00f3w. Lecia\u0142y tak szybko, \u017ce \u017cadna z niemieckich armat nie zd\u0105\u017cy\u0142a wystrzeli\u0107. A mo\u017ce Niemcy ju\u017c uciekli? S\u0105siadki przynios\u0142y wiadomo\u015b\u0107, \u017ce radzieckie czo\u0142gi s\u0105 ju\u017c na ulicy Warszawskiej. Poszed\u0142em w kierunku alei Wolno\u015bci. Gdy dochodzi\u0142em do szpitala, kt\u00f3ry znajdowa\u0142 si\u0119 na rogu ulicy Curie-Sk\u0142odowskiej i Mickiewicza, w dawnym budynku szkolnym, oczom moim ukaza\u0142 si\u0119 zaskakuj\u0105cy widok. Budka, w kt\u00f3rej zazwyczaj sta\u0142 wartownik, by\u0142a pusta, a przez otwart\u0105 bram\u0119 sun\u0105\u0142 sznur dziwnych postaci. Na wp\u00f3\u0142 umundurowani \u017co\u0142nierze niemieccy, w wojskowych spodniach i bluzach szpitalnych lub odwrotnie, cz\u0119\u015bciowo w szlafrokach, po-owijani w koce, z banda\u017cami na r\u0119kach i nogach lub g\u0142owach, z r\u0119kami w gipsie, niekt\u00f3rzy kulej\u0105c, b\u0105d\u017a wr\u0119cz opieraj\u0105c si\u0119 na kulach, sun\u0119li bez\u0142adnie w kierunku dworca towarowego na Stradomiu. Na wychud\u0142ych twarzach malowa\u0142 si\u0119 przestrach lub beznadziejno\u015b\u0107. Przed samym wej\u015bciem do budynku sta\u0142 samoch\u00f3d terenowy, na kt\u00f3ry kilku oficer\u00f3w \u0142adowa\u0142o metalowe skrzynie.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy patrzy\u0142em na ten t\u0142um szpitalny, przypomnia\u0142a mi si\u0119 nasza w\u0119dr\u00f3wka do Pruszkowa. Wsp\u00f3\u0142czucie, kt\u00f3re na chwil\u0119 zakie\u0142kowa\u0142o mi w sercu, ust\u0105pi\u0142o miejsca satysfakcji. Ruszy\u0142em do domu, aby podzieli\u0107 si\u0119 z rodzicami radosn\u0105 nowin\u0105, \u017ce Niemcy wiej\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Wchodz\u0105c do furtki, nie mog\u0142em dostrzec wartownika z przeciwka, kt\u00f3ry zawsze sta\u0142 w budce. Widocznie zszed\u0142 do drewnianego bunkra przed wartowni\u0105, bo jego gacie jeszcze wisia\u0142y na sznurze.<\/em><\/p>\n<p><em>Mama z babci\u0105 zacz\u0119\u0142y przygotowywa\u0107 konin\u0119, nacieraj\u0105c j\u0105 czym\u015b. Gdy w\u0142o\u017cy\u0142y j\u0105 do garnka i postawi\u0142y na blasze, nast\u0105pi\u0142a seria bardzo bliskich detonacji i dom zatrz\u0105s\u0142 si\u0119 w posadach. My\u015bleli\u015bmy, \u017ce to przypadkowe pociski, ale niebawem kanonada rozp\u0119ta\u0142a si\u0119 na dobre ze wszystkich stron. Poniewa\u017c mieszkali\u015bmy na poddaszu, maj\u0105c nad g\u0142ow\u0105 tylko poszycie z cienkich desek, mama zdecydowa\u0142a, \u017ce zejdziemy wszyscy do s\u0105siadki na parter. Konina dusi\u0142a si\u0119 sama na wolnym ogniu.<\/em><\/p>\n<p><em>Zapad\u0142 zmrok. Po kt\u00f3rej\u015b z rz\u0119du detonacji zgas\u0142o \u015bwiat\u0142o elektryczne i s\u0105siadka zapali\u0142a \u015bwieczk\u0119. Siedzieli\u015bmy st\u0142oczeni w p\u00f3\u0142mroku, zastanawiaj\u0105c si\u0119, co nas czeka. Chyba tym razem, w Cz\u0119stochowie, Niemcy nie b\u0119d\u0105 stawiali d\u0142ugo oporu. My\u015bla\u0142em jednak z niepokojem o zaporze przeciwczo\u0142gowej i bunkrach na Warszawskiej i Wilsona. Przypomnia\u0142em sobie te\u017c, \u017ce naprzeciwko s\u0105 koszary Ka\u0142muk\u00f3w i Ukrai\u0144c\u00f3w \u2014 a jak zechc\u0105 nas na odchodnym wymordowa\u0107? My\u015bli te przerwa\u0142o mi wej\u015bcie s\u0105siadki zamieszka\u0142ej kilka dom\u00f3w dalej. By\u0142a zdenerwowana, bo wpad\u0142 do niej jaki\u015b Niemiec i gro\u017c\u0105c pistoletem, kaza\u0142 sobie da\u0107 ubranie cywilne. Znaczy\u0142oby to, pomy\u015bla\u0142em, \u017ce Niemcy ju\u017c nie maj\u0105 szans odwrotu.<\/em><\/p>\n<p><em>Oby tylko nie zechcieli si\u0119 tutaj broni\u0107. Nasz dom nie wytrzyma uderzenia nawet jednego pocisku.<\/em><\/p>\n<p><em>Kanonada trwa\u0142a dalej. Nie robi\u0142a ju\u017c na mnie wi\u0119kszego wra\u017cenia. My\u015bla\u0142em o 2 wrze\u015bnia w Warszawie. Wtedy to by\u0142o piek\u0142o. Wtedy nas atakowali Niemcy, teraz Rosjanie atakuj\u0105 ich. Mama, dziadek, babcia i Janek byli mniej odporni. Mnie natomiast dr\u0119czy\u0142 przede wszystkim niemo\u017cliwy do zniesienia g\u0142\u00f3d. W naszym mieszkaniu na blasze dusi\u0142a si\u0119 przecie\u017c konina. Gdy przypomnia\u0142em o tym ojcu, wsta\u0142 z krzes\u0142a i o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce idzie na g\u00f3r\u0119 zobaczy\u0107, co z mi\u0119sem. Mama wystraszona pr\u00f3bowa\u0142a oponowa\u0107. Ojciec u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 i powiedzia\u0142: \u201eJu\u017c drugi raz nie b\u0119dziemy tacy lekkomy\u015blni. Przecie\u017c nie odejdziemy zn\u00f3w g\u0142odni, zostawiaj\u0105c pe\u0142en garnek pachn\u0105cy \u015bwie\u017cym \u015bcierwem.\u201d Spojrzeli\u015bmy na ojca pytaj\u0105co. Ale widz\u0105c, jak si\u0119 u\u015bmiecha, zrozumieli\u015bmy, \u017ce o tym odej\u015bciu to by\u0142 \u017cart. Mama pozwoli\u0142a mi i\u015b\u0107 razem z ojcem.<\/em><\/p>\n<p><em>W mieszkaniu nie potrzebowali\u015bmy nawet zapala\u0107 \u015bwieczki \u2014 blask dalekiego po\u017caru, gdzie\u015b na Stradomiu, \u015bwieci\u0142 nam wystarczaj\u0105co. Zaspokoili\u015bmy \u0142apczywie g\u0142\u00f3d, wzi\u0119li\u015bmy garnek ze sob\u0105 i zeszli\u015bmy na d\u00f3\u0142. Zachcia\u0142o mi si\u0119 okropnie spa\u0107. Wtuli\u0142em si\u0119 gdzie\u015b w k\u0105t ko\u0142o mamy i mimo rozlegaj\u0105cych si\u0119 od czasu do czasu do\u015b\u0107 silnych detonacji zasn\u0105\u0142em.<\/em><\/p>\n<div>\n<hr align=\"left\" size=\"1\" width=\"33%\" \/>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref1\">[1]<\/a> Maria Chwalib\u00f3g.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref2\">[2]<\/a> Brat Izabelli Szmur\u0142o.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref3\">[3]<\/a> Porucznik Stanis\u0142aw Czeka\u0144ski z 6 Pu\u0142ku Strzelc\u00f3w Podhala\u0144skich. (zgin\u0105\u0142 w Katyniu \u2013 przyp.MKP.)<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref4\">[4]<\/a> Henryka Orlicka<\/em><\/p>\n<\/div>\n<div>\n<p><em><a title=\"\" href=\"file:\/\/\/D:\/MKP\/literat\/taty\/TAK%20ZAPAMI%C4%98TA%C5%81EM.doc#_ftnref5\">[5]<\/a> Wanda Poniatowska.<\/em><\/p>\n<\/div>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; \u015awi\u0119ta bez choinki to nie \u015bwi\u0119ta, wi\u0119c ojciec kupi\u0142 choink\u0119. By\u0142a taka n\u0119dzna jak nasza \u00f3wczesna egzystencja \u2014 ale by\u0142a. Na wigilii powinni by\u0107 r\u00f3wnie\u017c i go\u015bcie. I by\u0142a pani Karnawalska. W dalszym ci\u0105gu nie mia\u0142a \u017cadnych wiadomo\u015bci o m\u0119\u017cu. Na stole by\u0142o ubogo, ale by\u0142o. Babcia wysta\u0142a [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2327","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2327","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2327"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2327\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2328,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2327\/revisions\/2328"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2327"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2327"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2327"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}