{"id":2329,"date":"2014-09-04T00:18:33","date_gmt":"2014-09-04T00:18:33","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2329"},"modified":"2014-03-11T20:20:06","modified_gmt":"2014-03-11T20:20:06","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-38","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2329","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 38"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>WYZWOLENIE I POWR\u00d3T DO WARSZAWY<\/em><\/p>\n<p><em>Rano, gdy tylko zbudzi\u0142em si\u0119, wyszed\u0142em na zewn\u0105trz. By\u0142 dzie\u0144 16 stycznia. Naoko\u0142o panowa\u0142a cisza. Detonacje dochodzi\u0142y z bardzo daleka, ledwo s\u0142yszalne. Wyszed\u0142em na ulic\u0119. Brama koszar by\u0142a na o\u015bcie\u017c otwarta, wartownika nie zobaczy\u0142em, ale gacie na sznurze wisia\u0142y. Po dziedzi\u0144cu przebiegali w r\u00f3\u017cne strony jacy\u015b cywile nios\u0105cy tobo\u0142y. Zrozumia\u0142em, \u017ce Niemc\u00f3w ju\u017c nie ma. Wszed\u0142em przez bram\u0119, podbieg\u0142em do sznura i zacz\u0105\u0142em z niego zdejmowa\u0107 zamarzni\u0119te na desk\u0119 kalesony. Z trudem da\u0142y si\u0119 oderwa\u0107 od sznura. Musia\u0142em je po\u0142ama\u0107, \u017ceby zwin\u0105\u0107 przynajmniej w rulon. Pobieg\u0142em w kierunku wartowni. Po naci\u015bni\u0119ciu klamki drzwi ust\u0105pi\u0142y. We wn\u0119trzu panowa\u0142 nie\u0142ad. Stojaki po karabinach by\u0142y puste, na pod\u0142odze wala\u0142y si\u0119 puste skrzynki po granatach i amunicji. Na parapecie okna le\u017ca\u0142a manierka, a tu\u017c pod parapetem chlebak. Chwyci\u0142em manierk\u0119, zawijaj\u0105c j\u0105 w kalesony. Si\u0119gn\u0105\u0142em po chlebak. By\u0142 ci\u0119\u017cki. Stropi\u0142o mnie to na chwil\u0119. Odchyli\u0142em klap\u0119 chlebaka i zrobi\u0142o mi si\u0119 gor\u0105co. Spod klapy wystawa\u0142y niebieskie guziczki zawleczek niemieckich granat\u00f3w jajowych. By\u0142y poodkr\u0119cane. Sznurki zawleczek tkwi\u0142y w granatach, a jedna by\u0142a zapi\u0119ta na dziurk\u0119 od guzika pod klap\u0105. Ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie, \u017ce nie unios\u0142em chlebaka. Sta\u0142em chwil\u0119 bezradnie. Wyj\u0105\u0142em manierk\u0119, odkr\u0119ci\u0142em korek i podsun\u0105\u0142em szyjk\u0119 pod nos. Poczu\u0142em zapach wina. Popatrzy\u0142em na chlebak i na manierk\u0119 i na wszelki wypadek wyla\u0142em wino na pod\u0142og\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Po wyj\u015bciu z wartowni zajrza\u0142em do bunkra. Ca\u0142e jego wn\u0119trze by\u0142o wy\u0142adowane niemal pod sufit amunicj\u0105 karabinow\u0105. Ruszy\u0142em w kierunku dziedzi\u0144ca. Grupki ludzi z baraku, w kt\u00f3rym znajdowa\u0142a si\u0119 kuchnia, wynosi\u0142y jakie\u015b worki. Pobieg\u0142em tam. W pomieszczeniu, gdzie musia\u0142 by\u0107 magazyn, kilku ludzi \u0142adowa\u0142o do work\u00f3w, co si\u0119 da\u0142o. Wzi\u0105\u0142em i ja z k\u0105ta pusty worek po m\u0105ce, wrzuci\u0142em do niego zdobyte kalesony i manierk\u0119 i zacz\u0105\u0142em si\u0119 rozgl\u0105da\u0107. Na du\u017cym masarskim stole le\u017ca\u0142y jakie\u015b kawa\u0142ki mi\u0119sa. Wrzuci\u0142em szybko jeden do worka. Gdy si\u0119ga\u0142em po drugi, wyrwa\u0142 mi go jaki\u015b m\u0119\u017cczyzna. W g\u0142\u0119bi na stole sta\u0142a waga. Gdy si\u0119gn\u0105\u0142em, jaka\u015b r\u0119ka r\u00f3wnie\u017c sprz\u0105tn\u0119\u0142a mi j\u0105 sprzed nosa. Mi\u0119dzy sto\u0142em a \u015bcian\u0105 spostrzeg\u0142em skrzynki z pud\u0142ami kartonowymi. W kartonach znajdowa\u0142y si\u0119 br\u0105zowe paczuszki oklejone celofanem z nalepkami i napisem: \u201eRoggen Eintopfessen\u201d. Zrozumia\u0142em, \u017ce s\u0105 to zupy konserwowe w kostkach. Ukryty za sto\u0142em, w po\u015bpiechu zacz\u0105\u0142em \u0142adowa\u0107 je do worka. Z trudem mog\u0142em go teraz ud\u017awign\u0105\u0107. Wychodz\u0105c z baraku, schwyci\u0142em jeszcze mena\u017ck\u0119 le\u017c\u0105c\u0105 na pie\u0144ku do r\u0105bania mi\u0119sa i ruszy\u0142em \u017cwawo do domu. Boj\u0105c si\u0119, \u017ceby mi kto\u015b zdobyczy nie odebra\u0142, omija\u0142em kr\u0105\u017c\u0105cych po dziedzi\u0144cu innych szabrownik\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdy wszed\u0142em do mieszkania i wy\u0142adowa\u0142em worek, mama by\u0142a oburzona. \u201eJak mog\u0142e\u015b? To kradzie\u017c!\u201d Ale ojciec przyszed\u0142 mi w sukurs, odpowiadaj\u0105c: \u201eJaka kradzie\u017c?! A oni co? Sk\u0105d to maj\u0105? My\u015bmy dawali im podarunki?\u201d Uk\u0142ada\u0142em wi\u0119c spokojnie kostki, potem je policzy\u0142em i gdy ojciec przet\u0142umaczy\u0142 przepis, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce dzi\u0119ki mojej zdobyczy mamy zapewnione zupy co najmniej na dwa miesi\u0105ce. By\u0142em bardzo zadowolony z siebie. Tylko ojciec troch\u0119 mnie potem zgasi\u0142: \u201eManierka wojskowa to rozumiem, zdobycz wojenna, ale te gacie to ci\u0119, Ma\u0107ku, kompromituj\u0105.\u201d Jednak\u017ce za dwa dni ojciec t\u0119 \u201ekalumni\u0119\u201d odwo\u0142a\u0142, bo okaza\u0142o si\u0119, \u017ce kalesony, w kt\u00f3rych wyszed\u0142 z Warszawy, rozlaz\u0142y si\u0119 ca\u0142kiem w praniu i by\u0142y jeszcze bardziej dziurawe ni\u017c te, kt\u00f3re ja \u201ezdoby\u0142em\u201d.<\/em><\/p>\n<p><em>G\u0142\u00f3d mogli\u015bmy teraz jako tako zaspokoi\u0107. Gorsza by\u0142a sytuacja rodzic\u00f3w, je\u017celi chodzi o palenie. Od dw\u00f3ch dni papieros\u00f3w nie mo\u017cna by\u0142o dosta\u0107, a zapas\u00f3w \u017cadnych nie mieli. Ojcu wpad\u0142a do g\u0142owy genialna, jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o, my\u015bl, \u017ceby spr\u00f3bowa\u0107 co\u015b kupi\u0107 w sk\u0142adach Monopolu Tytoniowego. Znajdowa\u0142y si\u0119 one niedaleko nas, za w\u0105wozem. Poszli\u015bmy tam obaj. Gdy znale\u017ali\u015bmy si\u0119 w pobli\u017cu, do uszu naszych doszed\u0142 charakterystyczny chrz\u0119st g\u0105sienic i r\u00f3wnocze\u015bnie zobaczyli\u015bmy czo\u0142g z czerwon\u0105 gwiazd\u0105 na wie\u017cy. Jego lufa zwr\u00f3cona by\u0142a do ty\u0142u. Wygl\u0105da\u0142o to jak by kto\u015b czapk\u0119 z daszkiem za\u0142o\u017cy\u0142 ty\u0142em na prz\u00f3d. Czo\u0142g staranowa\u0142 bram\u0119 ogrodzenia Monopolu i wjecha\u0142 do \u015brodka, a za nim zacz\u0119li si\u0119 wlewa\u0107 ludzie. \u201eZdaje si\u0119, \u017ce kupimy bardzo du\u017co papieros\u00f3w, i to za darmo\u201d, powiedzia\u0142 ojciec. Po lewej stronie znajdowa\u0142 si\u0119 du\u017cy, d\u0142ugi, ceglany magazyn z wysok\u0105 ramp\u0105. Czo\u0142g stan\u0105\u0142 przy rampie, a czo\u0142gi\u015bci w myszatych mundurach i futrzanych he\u0142mofonach \u0142adowali do wie\u017cy kartony z papierosami. Ojciec u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 do nich i krzykn\u0105\u0142 g\u0142o\u015bno: \u201eZdarowo, bojcy!\u201d \u201eZdarowo!\u201d, odkrzykn\u0119li u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 od ucha do ucha.<\/em><\/p>\n<p><em>Magazyn roi\u0142 si\u0119 od ludzi. Momentalnie rampa, jeszcze przed chwil\u0105 pusta, zosta\u0142a zape\u0142niona skrzyniami z papierosami, wyci\u0105ganymi z magazynu. Trudno nam by\u0142o ud\u017awign\u0105\u0107 du\u017c\u0105 skrzyni\u0119. Mniejsze kartony, po 40 tysi\u0119cy sztuk machorkowych i haudegen\u00f3w, by\u0142y te\u017c ci\u0119\u017ckie i niewygodne do niesienia. Ojciec zosta\u0142 wi\u0119c przy papierosach, a ja pobieg\u0142em po\u017cyczy\u0107 od s\u0105siad\u00f3w sanki. Po kilku minutach by\u0142em z powrotem. Czo\u0142gi\u015bci szykowali si\u0119 w\u0142a\u015bnie do odjazdu. Nagle da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 warkot nadlatuj\u0105cego samolotu i w chwil\u0119 potem klekot karabinu maszynowego. Dostrzeg\u0142em k\u0105tem oka za\u0142amane skrzyd\u0142a sztukasa. Uskoczy\u0142em za skrzyni\u0119 z papierosami, ojciec przyci\u0105gn\u0105\u0142 mnie do siebie, a \u017co\u0142nierze przylgn\u0119li do wie\u017cy czo\u0142gu od strony rampy. W tym momencie ze \u015bciany magazynu zacz\u0119\u0142y si\u0119 sypa\u0107 jak po sznurku odpryski cegie\u0142. Jedna ze skrzy\u0144 na rampie rozprys\u0142a si\u0119 w drobny mak, a\u017c tyto\u0144 z papieros\u00f3w utworzy\u0142 ob\u0142ok kurzu.<\/em><\/p>\n<p><em>Samolot przelecia\u0142 nisko nad dachem, og\u0142uszaj\u0105c nas warkotem. Zamkni\u0119ta klapa wie\u017cy czo\u0142gowej uchyli\u0142a si\u0119 i najpierw ukaza\u0142a si\u0119 lufa kaemu, a potem \u017co\u0142nierz opieraj\u0105cy d\u0142ug\u0105 podp\u00f3rk\u0119 karabinu o wywietrznik wie\u017cy, ale samolot ju\u017c znikn\u0105\u0142 i warkot ucich\u0142. Czo\u0142gi\u015bci wgramolili si\u0119 do wie\u017cy, na kt\u00f3rej szczycie pozosta\u0142 tylko \u017co\u0142nierz z kaemem, czo\u0142g wykona\u0142 efektowny zwrot w miejscu, rozwalaj\u0105c przy okazji kawa\u0142ek rampy, i ruszy\u0142 w kierunku bramy. Pomachali\u015bmy \u017co\u0142nierzowi r\u0119k\u0105, odkiwn\u0105\u0142 przyja\u017anie i poprawi\u0142 si\u0119 na swoim miejscu, spuszczaj\u0105c nogi do wn\u0119trza w\u0142azu.<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eNo, Maciek, nie ma os\u0142ony przeciwlotniczej, wracamy do domu\u201d, powiedzia\u0142 ojciec. Wrzuci\u0142em jeszcze do torby, kt\u00f3r\u0105 przynios\u0142em, kilkadziesi\u0105t paczek klub\u00f3w, damskich i extrap\u0142askich i przytrzymuj\u0105c j\u0105 na sankach, kt\u00f3re ci\u0105gn\u0105\u0142 ojciec, ruszyli\u015bmy do domu.<\/em><\/p>\n<p><em>\u00a0<\/em><\/p>\n<p><em>Zdobycz by\u0142a cenna, ale te\u017c troch\u0119 kompromituj\u0105ca. C\u00f3\u017c by\u0142o w owym czasie jednak robi\u0107 \u2014 sytuacja wojenna. Dola wysiedle\u0144c\u00f3w troch\u0119 nas w naszym sumieniu rozgrzesza\u0142a. Okaza\u0142o si\u0119 przy tym, \u017ce kartony po papierosach to wspania\u0142e \u0142\u00f3\u017cko dla Bronka, kt\u00f3rego dotychczas mama uk\u0142ada\u0142a nisko, na ma\u0142ej walizeczce. Teraz le\u017ca\u0142 w becie na kartonach na poziomie \u0142\u00f3\u017cka i by\u0142 w nocy w ka\u017cdej chwili w zasi\u0119gu matczynej r\u0119ki.<\/em><\/p>\n<p><em>Ku zmartwieniu mamy postanowili\u015bmy z ojcem zn\u00f3w wyj\u015b\u0107 na miasto. Gdy przechodzili\u015bmy ko\u0142o szpitala, ojciec zdecydowa\u0142 si\u0119 zajrze\u0107 do \u015brodka. Weszli\u015bmy do du\u017cego hallu, kieruj\u0105c si\u0119 na pi\u0119tro. Na p\u00f3\u0142pi\u0119trze le\u017ca\u0142y na pod\u0142odze otwarte skrzynki z granatami o poodkr\u0119canych zawleczkach, zwi\u0105zanych do kupy drutem. Min\u0119li\u015bmy ostro\u017cnie niebezpieczn\u0105 pu\u0142apk\u0119. W salach szpitalnych panowa\u0142 straszny ba\u0142agan: \u0142\u00f3\u017cka sta\u0142y porozsuwane w nie\u0142adzie, pozbawione po\u015bcieli lub zarzucone brudn\u0105, nierzadko pokrwawion\u0105 bielizn\u0105. Na \u0142\u00f3\u017cku pod oknem le\u017ca\u0142 nowiutki mauzer z wylotem lufy zas\u0142oni\u0119tym zielonym kapturkiem. Chwyci\u0142em go, odryglowuj\u0105c zamek. W magazynku tkwi\u0142y trzy naboje. Wprowadzi\u0142em do lufy nab\u00f3j, opar\u0142em karabin na parapecie, kieruj\u0105c luf\u0119 w niebo<\/em><\/p>\n<p><em>i przyk\u0142adaj\u0105c kolb\u0119 do ramienia. W tym momencie ojciec chwyci\u0142 za szyjk\u0119 kolby i przekr\u0119ci\u0142 bezpiecznik. \u201eNie strzelaj! \u2014 krzykn\u0105\u0142. \u2014 Zostaw to! Pomy\u015bli kto\u015b, \u017ce tutaj s\u0105 jeszcze Niemcy, i mo\u017cna w g\u0142upi spos\u00f3b zgin\u0105\u0107 w dniu wyzwolenia.\u201d Z \u017calem przyzna\u0142em ojcu racj\u0119, roz\u0142adowa\u0142em karabin, zabieraj\u0105c amunicj\u0119 i kapturek z lufy na pami\u0105tk\u0119. Mauzera zostawi\u0142em na \u0142\u00f3\u017cku.<\/em><\/p>\n<p><em>Z sali zeszli\u015bmy na d\u00f3\u0142. W przyziemiu znajdowa\u0142 si\u0119 warsztat \u015blusarski. Ojciec za\u0142adowa\u0142 imad\u0142o, dwie laubzegi, kilka mesli, pilnik\u00f3w, obc\u0119gi i m\u0142otek do sk\u0105d\u015b wygrzebanego worka. \u201ePo co?\u201d, zapyta\u0142em. \u201eW Warszawie przydadz\u0105 nam si\u0119 te narz\u0119dzia bardzo, przecie\u017c teraz b\u0119dziemy mogli ju\u017c wr\u00f3ci\u0107\u201d, powiedzia\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Odnie\u015bli\u015bmy zdobycz do domu i powt\u00f3rnie wyszli\u015bmy na miasto. W alei Wolno\u015bci panowa\u0142y pustki. Nieliczni przechodnie sun\u0119li pod \u015bcianami dom\u00f3w. Skierowali\u015bmy si\u0119 ku II Alei. Gdy dochodzili\u015bmy do ulicy Biega\u0144skiego, poczuli\u015bmy zapach spalenizny, a po chwili zobaczyli\u015bmy dym wydobywaj\u0105cy si\u0119 z wypalonego wn\u0119trza, gdzie mie\u015bci\u0142 si\u0119 Soldatenheim. Jeden z mijanych przechodni\u00f3w prawie bieg\u0142. Ostrzeg\u0142 nas, \u017ceby\u015bmy uciekali w kierunku Jasnej G\u00f3ry, bo na dworcu stoi poci\u0105g z amunicj\u0105, kt\u00f3ry za chwil\u0119 mo\u017ce wylecie\u0107 w powietrze. Zastanawiali\u015bmy si\u0119 chwil\u0119, czy nie lepiej szybko przej\u015b\u0107 ku alei Panny Marii i tamt\u0119dy od ty\u0142u wr\u00f3ci\u0107 do domu, gdy nagle powietrzem wstrz\u0105sn\u0119\u0142a pot\u0119\u017cna detonacja. Na ulicy zrobi\u0142o si\u0119 ciemno. Po tej detonacji nast\u0105pi\u0142a seria nast\u0119pnych eksplozji. Czy to poci\u0105g wylecia\u0142 w powietrze, czy Niemcy nie daj\u0105 jeszcze za wygran\u0105 i wal\u0105 z armat? Je\u017celi poci\u0105g wylecia\u0142, to nam ju\u017c nic nie grozi. Eksplozje ucich\u0142y, wi\u0119c ruszyli\u015bmy dalej.<\/em><\/p>\n<p><em>Przed bram\u0105 jednej z kamienic za Domem Ksi\u0119cia sta\u0142a na chodniku skrzynka pe\u0142na konserw. Wa\u017cy\u0142a z kilkadziesi\u0105t kilo. Podnie\u015bli\u015bmy j\u0105 i r\u0105bn\u0119li\u015bmy kantem o chodnik. Rozlecia\u0142a si\u0119 na kawa\u0142ki, a puszki rozsypa\u0142y si\u0119 a\u017c na jezdni\u0119. W tym momencie z bramy wyskoczy\u0142a jaka\u015b elegancka kobieta i uderzaj\u0105c ojca pi\u0119\u015bci\u0105 w plecy, zacz\u0119\u0142a krzycze\u0107: \u201eZ\u0142odzieje! Z\u0142odzieje!\u201d Wrzasn\u0105\u0142em na dam\u0119:<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eSama\u015b z\u0142odziejka! To takie twoje, jak i nasze! Niemieckie!\u201d Gdy ja k\u0142\u00f3ci\u0142em si\u0119 z babskiem, ojciec zdo\u0142a\u0142 podnie\u015b\u0107 jedn\u0105 puszk\u0119. W tym czasie z bramy wyskoczy\u0142a kilku ludzi i puszki momentalnie zosta\u0142y rozchwytane. Baba, kln\u0105c jak nie przystoi damie, zosta\u0142a sama nad deszczu\u0142kami po skrzynce. Przechodnie, kt\u00f3rych detonacje zap\u0119dzi\u0142y do bramy, znikali teraz szybko, dzier\u017c\u0105c w d\u0142oniach po kilka puszek baraniny. Nam, niestety, trafi\u0142a si\u0119 tylko jedna.<\/em><\/p>\n<p><em>Szli\u015bmy dalej. Gdy byli\u015bmy niedaleko ulicy Waszyngtona, zza w\u0119g\u0142a wyjecha\u0142 odkryty samoch\u00f3d pancerny. Zza tarczy wystawa\u0142a lufa karabinu maszynowego, a spoza niej wida\u0107 by\u0142o postacie dw\u00f3ch radzieckich \u017co\u0142nierzy. Pokiwali nam r\u0119kami i samoch\u00f3d skr\u0119ci\u0142 w kierunku Stradomia.<\/em><\/p>\n<p><em>Na rogu alei Wolno\u015bci i II Alei sta\u0142 wbity w naro\u017cnik kamienicy wrak olbrzymiego tygrysa z luf\u0105 sm\u0119tnie spuszczon\u0105 do do\u0142u. W II Alei po\u015brodku sta\u0142a dla odmiany wypalona pantera, obok kt\u00f3rej le\u017ca\u0142 z jednej strony na wp\u00f3\u0142 spalony i cz\u0119\u015bciowo rozjechany g\u0105sienic\u0105 trup niemieckiego czo\u0142gisty, a kilkana\u015bcie metr\u00f3w dalej \u2014 drugi wrak czo\u0142gu z wychylonym z g\u00f3rnego w\u0142azu trupem. Musia\u0142o tu by\u0107 gor\u0105co. Id\u0105c w kierunku klasztoru, jeszcze kilkakrotnie mijali\u015bmy niemieckie trupy. Lokal obok fryzjera, w kt\u00f3rym niedawno jeszcze mie\u015bci\u0142a si\u0119 siedziba NSDAP, zia\u0142 wypalonymi oczodo\u0142ami okien. Spojrza\u0142em w kierunku Jasnej G\u00f3ry. Na wie\u017cy klasztoru \u0142opota\u0142a na wietrze bia\u0142o-czerwona chor\u0105giew. Cz\u0119stochowa by\u0142a wolna.<\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi dzie\u0144 sam wyszed\u0142em na miasto. Zaskoczy\u0142 mnie niesamowity ruch na ulicach. Sklepy by\u0142y otwarte, cho\u0107 towar\u00f3w w nich nie widzia\u0142em. Poszed\u0142em ulic\u0105 Orlicz-Dreszera. Na placu ko\u0142o Katedry sta\u0142 spalony niemiecki czo\u0142g. Na kamiennej barierze schod\u00f3w katedralnych dostrzeg\u0142em gotow\u0105 do strza\u0142u pi\u0119\u015b\u0107 przeciwpancern\u0105, pod kt\u00f3r\u0105 na trotuarze le\u017ca\u0142 trup niemieckiego \u017co\u0142nierza. Nie zd\u0105\u017cy\u0142 wystrzeli\u0107. Radziecki \u017co\u0142nierz by\u0142 szybszy, pr\u0119dzej poci\u0105gn\u0105\u0142 za spust. Na Ma\u0142ym Rynku zn\u00f3w niemieckie trupy. Jeden z nich le\u017ca\u0142 w zej\u015bciu do schronu przeciwlotniczego, jakich wiele w okresie okupacji Niemcy pobudowali pod Rynkiem.<\/em><\/p>\n<p><em>Nagle poczu\u0142em dziwny skurcz w sercu. Na Rynku sta\u0142o trzech ludzi w cywilnych ubraniach, z pistoletami maszynowymi, z bia\u0142o-czerwonymi opaskami na ramionach. Czy\u017cby powsta\u0144cy? Dopiero po chwili u\u015bwiadomi\u0142em sobie, \u017ce w Cz\u0119stochowie wojna ju\u017c si\u0119 sko\u0144czy\u0142a, Niemc\u00f3w nie ma, a ci trzej m\u0119\u017cczy\u017ani z opaskami i pistoletami to patrol miejskiej milicji.<\/em><\/p>\n<p><em>Du\u017cych zniszcze\u0144 na mie\u015bcie nie by\u0142o poza spalonym budynkiem \u201eRenomy\u201d, lokalem NSDAP i Domem Ksi\u0119cia, i oczywi\u015bcie niemieckimi czo\u0142gami. Z satysfakcj\u0105 odnotowa\u0142em, \u017ce nie ma zniszczonych czo\u0142g\u00f3w radzieckich. Niemcy w mie\u015bcie musieli zosta\u0107 ca\u0142kowicie zaskoczeni, tak jak ten strzelec przy pi\u0119\u015bci pancernej.<\/em><\/p>\n<p><em>Niestety, byli i radzieccy polegli. Na placu Pierackiego na wprost cerkwi \u015aw. Jakuba, po zachodniej stronie I Alei, widnia\u0142o kilkana\u015bcie \u015bwie\u017cych mogi\u0142 z drewnianymi obeliskami i pi\u0119cioramiennymi gwiazdami. Tabliczki z dykty zapisane by\u0142y rosyjskim alfabetem. Na ka\u017cdej z mogi\u0142 le\u017ca\u0142y \u015bwie\u017ce kwiaty. To mogi\u0142y tych, kt\u00f3rzy swoim \u017cyciem okupili nasz\u0105 wolno\u015b\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Wraca\u0142em do domu ulic\u0105 Pu\u0142askiego i Sobieskiego. Za Domem Ksi\u0119cia skr\u0119ci\u0142em w kierunku ulicy Biega\u0144skiego. Na ty\u0142ach Domu, za niskim parkanem, w ogrodzie, le\u017ca\u0142 na \u015bniegu rozkraczony trup niemieckiego oficera, ubranego w elegancki wyj\u015bciowy mundur i nowiutkie buty z cholewami, l\u015bni\u0105ce, jak by by\u0142y przed chwil\u0105 pastowane. Spojrza\u0142em na swoje buty, w kt\u00f3rych wyszed\u0142em z Warszawy \u2014 by\u0142y szare ze zniszczenia i nie mia\u0142y prawie wcale zel\u00f3wek. Zapragn\u0105\u0142em tych oficerk\u00f3w. Ale przecie\u017c on nie \u017cyje, t\u0142umaczy\u0142em sobie w my\u015blach. Nie Nie zedr\u0119 ich z trupa!<\/em><\/p>\n<p><em>Ruszy\u0142em do domu, ci\u0105gle my\u015bl\u0105c o tych pi\u0119knych butach. Chyba uporczywa my\u015bl spowodowa\u0142a, \u017ce poczu\u0142em i\u017c w nogi jest mi bardzo zimno. Przecie\u017c tamtemu s\u0105 nie-potrzebne. Ale co mama powie? Co ja powiem mamie?<\/em><\/p>\n<p><em>Ale buty s\u0105 tak pi\u0119kne! Machinalnie zawr\u00f3ci\u0142em. Przyspieszy\u0142em kroku, wszed\u0142em przez furtk\u0119. Oficer le\u017ca\u0142 na boku, jego sztywne nogi rozkraczone by\u0142y ju\u017c inaczej. Jedna le\u017ca\u0142a p\u0142asko na ziemi, a druga stercza\u0142a ku niebu. Trup by\u0142 bosy i tylko w kalesonach. Do domu wr\u00f3ci\u0142em biegiem.<\/em><\/p>\n<p><em>Jedyn\u0105 my\u015bl\u0105, kt\u00f3ra nas od 17 stycznia nie opuszcza\u0142a, by\u0142 wymarzony powr\u00f3t do Warszawy.<\/em><\/p>\n<p><em>Warszawiacy zachowywali si\u0119 w Cz\u0119stochowie jak mr\u00f3wki w mrowisku, w kt\u00f3re kto\u015b kij wsadzi\u0142. Ka\u017cdemu spotkaniu towarzyszy\u0142y pozornie stereotypowe pytania: \u201eKiedy pan wraca? Kiedy pa\u0144stwo jad\u0105? Czy by\u0142 ju\u017c kto\u015b w Warszawie?\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Poniewa\u017c ofensywa trwa\u0142a nadal, na przejazd poci\u0105giem trzeba wi\u0119c by\u0142o uzyska\u0107 specjalne zezwolenie. Przez Cz\u0119stochow\u0119 sz\u0142y transporty na front, kt\u00f3ry na szcz\u0119\u015bcie by\u0142 ju\u017c poza nami.<\/em><\/p>\n<p><em>Oko\u0142o 20 stycznia, id\u0105c alej\u0105 Wolno\u015bci, zobaczy\u0142em niedaleko Domu Ksi\u0119cia t\u0142um na chodniku. Zaintrygowany pobieg\u0142em zobaczy\u0107, co si\u0119 sta\u0142o. Gromada ludzi otacza\u0142a oficera w rogatywce i mundurze koloru khaki. U\u015bmiechni\u0119ty, co\u015b opowiada\u0142. Jego rogatywka by\u0142a nieco inna ni\u017c te, kt\u00f3re dotychczas widzia\u0142em. By\u0142a to bowiem rogatywka polowa z usztywnionym denkiem, kt\u00f3rego rogi stercza\u0142y zawadiacko. Inny by\u0142 te\u017c orze\u0142. Z szeroko rozpostartymi skrzyd\u0142ami, bez korony \u2014 budzi\u0142 sensacj\u0119. Gdzie\u015b ju\u017c tego or\u0142a chyba widzia\u0142em. Przypomnia\u0142y mi si\u0119 obrazki z Ilustrowanych dziej\u00f3w Polski, kt\u00f3re babcia mia\u0142a w swojej bibliotece. Na jednym obrazku by\u0142 grobowiec kt\u00f3rego\u015b z kr\u00f3l\u00f3w polskich. Na p\u0142ycie grobowca rozpo\u015bciera\u0142 skrzyd\u0142a w\u0142a\u015bnie taki orze\u0142.<\/em><\/p>\n<p><em>Trudno si\u0119 by\u0142o przebi\u0107 do tego \u017co\u0142nierza bli\u017cej, tak zwarty t\u0142um tworzyli otaczaj\u0105cy go ludzie. Zdawa\u0142o si\u0119, \u017ce rozedr\u0105 go na kawa\u0142ki. Ka\u017cdy bowiem chcia\u0142 go dok\u0142adnie widzie\u0107 i niemal dotkn\u0105\u0107. Przyznam si\u0119, \u017ce i ja te\u017c. T\u0142um ust\u0105pi\u0142 tylko trzem dziewczynom, kt\u00f3re sk\u0105d\u015b zdoby\u0142y wi\u0105zank\u0105 kwiat\u00f3w. Skorzysta\u0142em z okazji i wcisn\u0105\u0142em si\u0119 bli\u017cej.<\/em><\/p>\n<p><em>Na rogach ko\u0142nierza oficer mia\u0142 czarno-\u017c\u00f3\u0142te paski artylerzysty, l\u015bni\u0105cy pas z koalicyjk\u0105, a przy pasie w pi\u0119knej nowiutkiej br\u0105zowej kaburze pistolet, kt\u00f3ry sobie co chwila wraz z pasem podci\u0105ga\u0142 do g\u00f3ry. Posta\u0142em troch\u0119 w t\u0142umie i wr\u00f3ci\u0142em szybko do domu powiedzie\u0107, \u017ce jest polskie wojsko.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; &nbsp; WYZWOLENIE I POWR\u00d3T DO WARSZAWY Rano, gdy tylko zbudzi\u0142em si\u0119, wyszed\u0142em na zewn\u0105trz. By\u0142 dzie\u0144 16 stycznia. Naoko\u0142o panowa\u0142a cisza. Detonacje dochodzi\u0142y z bardzo daleka, ledwo s\u0142yszalne. Wyszed\u0142em na ulic\u0119. Brama koszar by\u0142a na o\u015bcie\u017c otwarta, wartownika nie zobaczy\u0142em, ale gacie na sznurze wisia\u0142y. Po dziedzi\u0144cu przebiegali [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2329","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2329","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2329"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2329\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2330,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2329\/revisions\/2330"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2329"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2329"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2329"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}