{"id":2333,"date":"2014-09-15T00:23:21","date_gmt":"2014-09-15T00:23:21","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2333"},"modified":"2014-03-11T20:20:19","modified_gmt":"2014-03-11T20:20:19","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-40","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2333","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 40"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Warszawa wygl\u0105da strasznie. Widok, jaki ma si\u0119 przed oczyma, nie da si\u0119 opisa\u0107. K\u0119pa jest tylko uszkodzona przez pociski artyleryjskie. Cha\u0142upa Mamy ucierpia\u0142a najwi\u0119cej. Najgorsze, \u017ce pod okiem wszystkich rozkradaj\u0105, co si\u0119 tylko da. Okna i drzwi ju\u017c rozkradziono. Na co teraz kolej przyjdzie, trudno powiedzie\u0107. Dom nie nadaje si\u0119 zupe\u0142nie do zamieszkania. Najwi\u0119cej uszkodzony jest dom Wuja J\u00f3zia. Cha\u0142upa Babci stoi. Tyle na razie o K\u0119pie. Poza tym nie by\u0142em jeszcze nigdzie. W domu pani Jaroszy\u0144skiej w\u0105tpi\u0119, aby co\u015b ocala\u0142o. Piwnice s\u0105 opr\u00f3\u017cnione, a w jednej jest wykopany do\u0142ek, tak jak by kto\u015b co\u015b odkopywa\u0142. W Warszawie tanieje. S\u0142onina jak przyjecha\u0142em, kosztowa\u0142a 380, teraz 280 z\u0142otych. Chleb ciemny 2 kg 60 z\u0142otych. Papierosy sprzeda\u0142em (na razie 300 sztuk) po 150 za 100. Teraz staramy si\u0119 co\u015b zorganizowa\u0107, aby m\u00f3c rozpocz\u0105\u0107 jakie\u015b roboty przy odbudowie. Przyjad\u0119 prawdopodobnie nie wcze\u015bniej jak za jakie\u015b 10 dni. Tyle tu jest do dokonania, a wiesz, Kochanie, jakie trasy trzeba robi\u0107. Zaraz po przyje\u017adzie chcia\u0142bym Was zabra\u0107 do Warszawy. Najgorsze jest z drog\u0105, gdy\u017c marsz na piechot\u0119 od dworca g\u0142\u00f3wnego na Sadyb\u0119, do tego z baga\u017cem, jest rzecz\u0105 niezwykle uci\u0105\u017cliw\u0105. B\u0142oto na ulicach takie, \u017ce trudno sobie wyobrazi\u0107 (dzi\u015b mamy drugi dzie\u0144 odwil\u017cy). Ruch na mie\u015bcie wi\u0119kszy ni\u017c w Cz\u0119stochowie. Handel odbywa si\u0119 wsz\u0119dzie. Nawet w gruzach dom\u00f3w ju\u017c gotuj\u0105 i wydaj\u0105 obiady domowe. \u017bywno\u015bci w br\u00f3d. Nawet mo\u017cna kupi\u0107 kawior rosyjski. Sklepy zawalone \u017cywno\u015bci\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Gdyby pani Sochacka chcia\u0142a, to mog\u0142aby przyjecha\u0107 do Warszawy i zamieszka\u0107 u nas w mieszkaniu. Prac\u0119 mo\u017cna tu dosta\u0107. Musisz tylko da\u0107 pani Sochackiej kartk\u0119 do pani Szczerkowskiej z pro\u015bb\u0105 o wydanie kluczy do naszego mieszkania. U pani Karnawalskiej b\u0119d\u0119 w przysz\u0142ym tygodniu. Je\u017celi jest tam do czego wr\u00f3ci\u0107, bo prac\u0119 to pani Karnawalska dostanie wsz\u0119dzie w jakim\u015b urz\u0119dzie, kt\u00f3rych jest pe\u0142no i kt\u00f3re rosn\u0105 jak grzyby po deszczu&#8230;\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>List ten ucieszy\u0142 mnie bardzo. Wi\u0119c jest nadzieja, \u017ce Antek \u017cyje! Jak si\u0119 spotkamy, musi mi opowiedzie\u0107 wszystko szczeg\u00f3\u0142owo. Tylko mama \u017cachn\u0119\u0142a si\u0119 na ojca po przeczytaniu listu i zaraz siad\u0142a do pisania:<\/em><\/p>\n<p><em>\u201eJestem przera\u017cona, \u017ce nic nie dowiedzia\u0142e\u015b si\u0119 o Antku, a to przecie\u017c najwa\u017cniejsze. Czy Edek nic o Antku nie wie? Poza tym mieszkanie trzeba jako\u015b zabezpieczy\u0107. Nic nie piszesz o Meli i czy Genia Molak z Wami pojecha\u0142a. Dlaczego tak d\u0142ugo tam musisz siedzie\u0107? Nie piszesz, kogo widzia\u0142e\u015b na K\u0119pie i czy tam mieszkaj\u0105? Trzeba koniecznie zasi\u0119gn\u0105\u0107 j\u0119zyka o Antku. Niemo\u017cliwe, \u017ceby nie znalaz\u0142 si\u0119 kto\u015b, kto go p\u00f3\u017aniej widzia\u0142. U nas wszystko w porz\u0105dku. Do wyjazdu do Warszawy jeste\u015bmy ca\u0142kowicie przygotowani&#8230;\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Wkr\u00f3tce po li\u015bcie mamy przyjecha\u0142 ojciec. Niestety, na \u017caden \u015blad Antka nie trafi\u0142. Pytaniom z naszej strony a opowie\u015bciom ojca nie by\u0142o ko\u0144ca. Wie\u015b\u0107 o jego przyje\u017adzie rozbieg\u0142a si\u0119 natychmiast po znajomych. Przysz\u0142y panie Michalkiewiczowa z Wojtkiem, Sochacka i Jaroszy\u0144ska. Od nowa zacz\u0105\u0142 opowiada\u0107, co zasta\u0142 w Warszawie. Pani Michalkiewiczowa z Wojtkiem i pani Jaroszy\u0144ska zdecydowa\u0142y, \u017ce jad\u0105 razem z nami. C\u00f3rka pani Jaroszy\u0144skiej, El\u017cbieta, mia\u0142a jeszcze zosta\u0107 w Cz\u0119stochowie ze wzgl\u0119du na stan zdrowia.<\/em><\/p>\n<p><em>Od chwili tej decyzji wszyscy \u201eprzest\u0119powali\u015bmy z nogi na nog\u0119\u201d. Do wyjazdu od dawna byli\u015bmy gotowi. Teraz najistotniejsz\u0105 kwesti\u0105 by\u0142o dostanie si\u0119 do poci\u0105gu.<\/em><\/p>\n<p><em>Podczas pobytu w Warszawie ojciec zarejestrowa\u0142 si\u0119 w Wydziale Odbudowy, uzyska\u0142 wi\u0119c w Cz\u0119stochowie za\u015bwiadczenie, \u017ce wraca do pracy. Zawiera\u0142o ono wa\u017cny dla nas zwrot: \u201eWszystkie w\u0142adze wojskowe i cywilne proszone s\u0105 o udzielenie wymienionemu poparcia i pomocy.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Za\u0142\u0105cznik do tego dokumentu stanowi\u0142a bia\u0142o-czerwona opaska z piecz\u0119ci\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>5 marca w Zarz\u0105dzie Miejskim Cz\u0119stochowy na dwuj\u0119zycznym, polskim i rosyjskim, dokumencie otrzyma\u0142 ojciec r\u00f3wnie\u017c zezwolenie na przejazd poci\u0105giem z rodzin\u0105, wa\u017cne do 25 marca, ale tego samego dnia poszed\u0142 na dworzec, do dy\u017curnego ruchu, aby si\u0119 zorientowa\u0107, kiedy mogliby\u015bmy wyjecha\u0107 do Warszawy. Sta\u0142ego rozk\u0142adu jeszcze nie by\u0142o. Ze wzgl\u0119du na tajemnic\u0119 wojskow\u0105 wiadomo\u015bci o nadej\u015bciu poci\u0105g\u00f3w podawano w ostatniej chwili. \u017beby si\u0119 zabra\u0107, trzeba cierpliwie czeka\u0107 na dworcu, a\u017c jaki\u015b poci\u0105g nadejdzie. W tej sytuacji sprawa wyjazdu nie by\u0142a dla nas \u0142atwa. Bronek mia\u0142 dziesi\u0119\u0107 tygodni, dziadek i babcia Zosia zniedo\u0142\u0119\u017cniali, Janek malutki, a mama w nie najlepszym stanie zdrowia. Ponadto liczbie os\u00f3b odpowiada\u0142a liczba tobo\u0142k\u00f3w n\u0119dznego dobytku i dwa du\u017ce kartony papieros\u00f3w oraz worek roggenu, niezwykle cenne w naszej sytuacji. Ju\u017c sama droga na dworzec nastr\u0119cza\u0142a szereg trudno\u015bci, jednak\u017ce zdecydowali\u015bmy si\u0119 i\u015b\u0107 nazajutrz.<\/em><\/p>\n<p><em>Przy naszej ulicy, na wprost szpitala, jeden z mieszka\u0144c\u00f3w Cz\u0119stochowy mia\u0142 ukryty starannie samoch\u00f3d osobowy. By\u0142 to stary fiat z lat dwudziestych. Par\u0119 dni temu widzieli\u015bmy, \u017ce go uruchamia\u0142. Znali\u015bmy go z widzenia. Wiedzia\u0142, \u017ce jeste\u015bmy z Warszawy. Kiedy\u015b, jeszcze za okupacji, id\u0105c razem ulic\u0105, rozmawiali\u015bmy z nim. Wsp\u00f3lnie z ojcem snuli wnioski na temat rych\u0142ego ko\u0144ca Niemc\u00f3w. Teraz zaszli\u015bmy do niego. Ojciec poprosi\u0142 o przewiezienie baga\u017cy, mamy z Bronkiem, Janka i dziadka z babci\u0105 na dworzec, zaznaczaj\u0105c oczywi\u015bcie, \u017ce pomoc nie by\u0142aby bezinteresowna.<\/em><\/p>\n<p><em>Do samochodu nie by\u0142o benzyny, ale \u00f3w pan mia\u0142 w\u00f3z i konia i zawi\u00f3z\u0142 nas na dworzec. O honorarium nie chcia\u0142 s\u0142ysze\u0107. Cieszy\u0142 si\u0119, \u017ce mamy do czego wr\u00f3ci\u0107. Na po\u017cegnanie \u017cyczy\u0142 odnalezienia Antka. Dzi\u0119kowali\u015bmy naszemu nieznanemu z nazwiska przyjacielowi najserdeczniej.<\/em><\/p>\n<p><em>Dzie\u0144 by\u0142 niezwykle mro\u017any, oko\u0142o 18 stopni poni\u017cej zera. Na dworcu, zgodnie z umow\u0105, czeka\u0142a ju\u017c pani Michalkiewiczowa z Wojtkiem i pani Jaroszy\u0144ska. Roz\u0142o\u017cyli\u015bmy manatki na peronie, a ojciec poszed\u0142 do zawiadowcy. T\u0142ok na dworcu i na peronach by\u0142 olbrzymi. Wszyscy pragn\u0119li powrotu do miejsc swojej t\u0119sknoty, je\u017celi tak mo\u017cna powiedzie\u0107, bo przecie\u017c wielu z nich nie mia\u0142o ju\u017c ani domostw, ani rodzin. Teraz na dworcu stanowili t\u0142um opanowany jak my jedn\u0105 my\u015bl\u0105: dosta\u0107 si\u0119 do poci\u0105gu.<\/em><\/p>\n<p><em>Na dalszym peronie sta\u0142 poci\u0105g wojskowy zd\u0105\u017caj\u0105cy w kierunku frontu. Na naszym \u2014 kr\u0119ci\u0142o si\u0119 te\u017c kilku radzieckich \u017co\u0142nierzy. Jeden z nich zwr\u00f3ci\u0142 moj\u0105 szczeg\u00f3ln\u0105 uwag\u0119, gdy\u017c jego bro\u0144 stanowi\u0142a powsta\u0144cza b\u0142yskawica.<\/em><\/p>\n<p><em>Ojciec wr\u00f3ci\u0142 niebawem z dobrymi wie\u015bciami. Dy\u017curny ruchu, kt\u00f3remu przedstawi\u0142 nasz\u0105 sytuacj\u0119, obieca\u0142, \u017ce udost\u0119pni nam pocztowy brankard. Zastrzeg\u0142 si\u0119 jednak, \u017ce nie mo\u017ce zagwarantowa\u0107 dostania si\u0119 do wn\u0119trza wagonu, poniewa\u017c t\u0142um b\u0119dzie walczy\u0142 o ka\u017cde miejsce. Doradzi\u0142, \u017ceby\u015bmy zaczekali, a\u017c t\u0142um zaatakuje wagony, i dopiero po chwili zgromadzili si\u0119 przy zamkni\u0119tym brankardzie, kt\u00f3ry on znienacka otworzy. B\u0119dzie to ostatni wagon w sk\u0142adzie. Poci\u0105g mia\u0142 nadjecha\u0107 nied\u0142ugo. Odetchn\u0105\u0142em z ulg\u0105, nie wierzy\u0142em bowiem, \u017ce wobec k\u0142\u0119bowiska ludzkiego na peronach dostaniemy si\u0119 do poci\u0105gu.<\/em><\/p>\n<p><em>Po p\u00f3\u0142godzinie da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 \u015bwist lokomotywy i d\u0142ugi sznur staro\u015bwieckich wagon\u00f3w wtoczy\u0142 si\u0119 na peron. Gdy stan\u0105\u0142, to, co nast\u0105pi\u0142o teraz, przekroczy\u0142o wszelkie moje wyobra\u017cenia. Masa ludzka, zbita na peronie, rzuci\u0142a si\u0119 do okien i drzwi, przewracaj\u0105c i tratuj\u0105c wszystko, co po drodze. Ko\u0142o nas przerzedzi\u0142o si\u0119 troch\u0119, zacz\u0119li\u015bmy wi\u0119c przesuwa\u0107 manatki w kierunku brankardu. Widz\u0105c to niekt\u00f3rzy ludzie z t\u0142umu, kt\u00f3rzy byli najdalej od \u015bcian wagon\u00f3w, zacz\u0119li si\u0119 do nas zbli\u017ca\u0107. Gdy znale\u017ali\u015bmy si\u0119 przed brankardem, zawiadowca obserwuj\u0105cy nas z okna wybieg\u0142 z dy\u017curki i b\u0142yskawicznie otworzy\u0142 wagon. W tym momencie t\u0142um zaatakowa\u0142. Tylko mama z Bronkiem i Jankiem zd\u0105\u017cyli wsi\u0105\u015b\u0107 i wej\u015bcie by\u0142o ju\u017c obl\u0119\u017cone. Znajdowali\u015bmy si\u0119 jednak tego wej\u015bcia najbli\u017cej. Razem z Wojtkiem i ojcem, ponad g\u0142owami wdzieraj\u0105cych si\u0119 do wn\u0119trza ludzi, wrzucali\u015bmy do \u015brodka nasze manatki. Ca\u0142ej tej kot\u0142owaninie towarzyszy\u0142y lamenty, krzyki i przekle\u0144stwa. Przekrzykuj\u0105c ten tumult, nawo\u0142ywali\u015bmy si\u0119 wzajem i stwierdzili\u015bmy, \u017ce jeste\u015bmy w wagonie wszyscy. Uda\u0142o si\u0119! Byli\u015bmy razem, jednak\u017ce tak st\u0142oczeni, \u017ce nawet o schyleniu si\u0119 nie mog\u0142o by\u0107 mowy, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o siedzeniu. Gdzie, w kt\u00f3rym miejscu, pod czyimi nogami s\u0105 i czy w og\u00f3le s\u0105 nasze tobo\u0142ki, nie wiedzieli\u015bmy.<\/em><\/p>\n<p><em>Niebawem poci\u0105g ruszy\u0142. Warunki podr\u00f3\u017cy by\u0142y okropne z powodu ciasnoty. Gorsze ni\u017c przed p\u00f3\u0142 rokiem, kiedy wieziono nas z Pruszkowa. Jednak\u017ce dzi\u015b wszystkich radowa\u0142a jedna my\u015bl: jedziemy do Warszawy.<\/em><\/p>\n<p><em>Dopiero po dobrej godzinie uda\u0142o nam si\u0119 jako tako \u201eprzerolowa\u0107\u201d w t\u0142umie, \u017ceby zn\u00f3w stanowi\u0107 rodzinn\u0105 gromadk\u0119. Uda\u0142o si\u0119 te\u017c mimo t\u0142oku \u015bci\u0105gn\u0105\u0107 nasz dobytek w pobli\u017ce naszych n\u00f3g, a nawet zorganizowa\u0107 jakie\u015b mo\u017cliwo\u015bci \u201ep\u00f3\u0142siedzenia\u201d dla mamy z Bronkiem na r\u0119ku, na zbudowanej z wielkim wysi\u0142kiem piramidzie z bambetli.<\/em><\/p>\n<p><em>Poci\u0105g jecha\u0142 powoli, zatrzymuj\u0105c si\u0119 co jaki\u015b czas na stacjach, kt\u00f3rych nie mogli\u015bmy rozszyfrowa\u0107. Wysi\u0105\u015b\u0107 nikt nie m\u00f3g\u0142 i nie chcia\u0142 z obawy o utrat\u0119 miejsca. Na ka\u017cdej zreszt\u0105 stacji wagon by\u0142 szturmowany. Zrobi\u0142o si\u0119 strasznie duszno. O wyj\u015bciu za tzw. potrzeb\u0105 nie mog\u0142o by\u0107 mowy. My\u015bmy z Wojtkiem i Jankiem rozwi\u0105zali ten problem w spos\u00f3b prosty: nape\u0142niali\u015bmy butelki po kawie, kt\u00f3re na pocz\u0105tku podr\u00f3\u017cy opr\u00f3\u017cnili\u015bmy, Bronek za\u015b mia\u0142 g\u0105bczaste pieluchy. Mama przewidzia\u0142a, \u017ce z przewini\u0119ciem mog\u0105 by\u0107 k\u0142opoty. Ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie, \u017ce wyjechali\u015bmy g\u0142odni.<\/em><\/p>\n<p><em>Niew\u0105tpliwie sytuacja, w jakiej wszyscy si\u0119 znajdowali\u015bmy, nie dawa\u0142a poczucia godno\u015bci w\u0142a\u015bciwej ludziom wolnym. Ch\u0119\u0107 podreperowania tego\u017c poczucia stwarza\u0142a wr\u0119cz groteskowe sceny. Mi\u0119dzy innymi babcia Zosia przypomniawszy sobie, \u017ce by\u0142a dam\u0105, zacz\u0119\u0142a prowadzi\u0107 z pani\u0105 Jaroszy\u0144sk\u0105 francusk\u0105 konwersacj\u0119, jak w salonie za przedwojennych czas\u00f3w, Dra\u017cni\u0142o to mam\u0119, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o jednym z robotnik\u00f3w, kt\u00f3remu trajkotanie babki dzia\u0142a\u0142o na nerwy. Nas z Wojtkiem te\u017c strasznie \u015bmieszy\u0142o, ale nie mieli\u015bmy odwagi strofowa\u0107 babci. Zrobi\u0142 to za nas ojciec.<\/em><\/p>\n<p><em>Zapada\u0142 zmierzch. Teraz znowu jedna my\u015bl nurtowa\u0142a wszystkich: jak wysi\u0105dziemy w Warszawie, gdy t\u0142um jad\u0105cy w innym kierunku zaatakuje poci\u0105g.<\/em><\/p>\n<p><em>Nadesz\u0142a noc. Zacz\u0119li\u015bmy przysypia\u0107, mimo \u017ce byli\u015bmy w pozycji stoj\u0105cej, gdy poci\u0105g zatrzyma\u0142 si\u0119 i kto\u015b krzykn\u0105\u0142: \u201eWarszawa, wysiada\u0107!\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Obawa, czy uda si\u0119 wysi\u0105\u015b\u0107, nim t\u0142um ruszy na poci\u0105g, spowodowa\u0142a, \u017ce wszyscy napierali na wyj\u015bcie, niekt\u00f3rzy skakali na o\u015blep, padaj\u0105c w \u015bniegu.<\/em><\/p>\n<p><em>Wzd\u0142u\u017c tor\u00f3w czerni\u0142y si\u0119 szeregi ludzi. Z daleka wida\u0107 by\u0142o ogniska. Ale te szeregi sta\u0142y nieruchomo. To wojsko! Byli\u015bmy uratowani. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nasz poci\u0105g zosta\u0142 przeznaczony dla polskiego wojska jad\u0105cego na front.<\/em><\/p>\n<p><em>W drzwiach na wp\u00f3\u0142 opr\u00f3\u017cnionego wagonu ukaza\u0142 si\u0119 oficer w polowej rogatywce. Gdy za\u015bwieci\u0142 latark\u0105 i zobaczy\u0142 nasz\u0105 gromadk\u0119, odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i krzykn\u0105\u0142: \u201eCzterech do mnie! \u2014 Po chwili doda\u0142: Ch\u0142opaki! Pom\u00f3\u017ccie si\u0119 warszawiakom wy\u0142adowa\u0107.\u201d Dwaj \u017co\u0142nierze wskoczyli do wagonu, a dwaj pozostali przed wagonem odbierali manatki i pomagali nam wysiada\u0107. Gdy mama stan\u0119\u0142a w drzwiach, trzymaj\u0105c na r\u0119kach Bronka zakutanego w koc jak tobo\u0142ek, wyci\u0105gn\u0119\u0142o si\u0119 kilka par r\u0105k. \u017bo\u0142nierz, kt\u00f3ry wzi\u0105\u0142 Bronka, gdy zorientowa\u0142 si\u0119 po kwileniu, \u017ce trzyma na r\u0119ku dziecko, zacz\u0105\u0142 go delikatnie ko\u0142ysa\u0107 tul\u0105c do munduru. \u201eBo\u017ce, jaki to robaczek\u201d, powiedzia\u0142. By\u0142 bardzo m\u0142ody, mia\u0142 mo\u017ce osiemna\u015bcie lat.<\/em><\/p>\n<p><em>Na dworze panowa\u0142 siarczysty mr\u00f3z, niebo skrzy\u0142o si\u0119 gwiazdami, \u015bnieg skrzypia\u0142, gdy szli\u015bmy. \u017bo\u0142nierze, ka\u017cdy bior\u0105c po dwa tobo\u0142ki, odprowadzili nas do jakiego\u015b niewielkiego budyneczku tu\u017c przy torach, przy kt\u00f3rym dogasa\u0142o ognisko. Z\u0142o\u017cyli nasz dobytek na kup\u0119, zasalutowali i odeszli \u017cegnani serdecznie. \u201eNiech was B\u00f3g prowadzi\u201d, powiedzia\u0142a babcia. Odprowadza\u0142em ich wzrokiem ca\u0142y czas, a\u017c znikli za wagonami. Dla nich wojna si\u0119 nie sko\u0144czy\u0142a. Ilu ich jeszcze zginie?<\/em><\/p>\n<p><em>Zgromadzili\u015bmy si\u0119 wok\u00f3\u0142 dogasaj\u0105cego ogniska. Budyneczek, przy kt\u00f3rym si\u0119 ono pali\u0142o, by\u0142 star\u0105 nastawni\u0105 kolejow\u0105. \u015aciany mia\u0142 ca\u0142e, ale we wn\u0119trzu dogasa\u0142 jaki\u015b ogie\u0144. O wej\u015bciu do \u015brodka nie by\u0142o mowy. Przycupn\u0119li\u015bmy na tobo\u0142kach. Za torami dostrzeg\u0142em dwa znane mi cylindry zbiornik\u00f3w gazowych. Byli\u015bmy na Woli, na Dworcu Zachodnim, w tym samym miejscu, sk\u0105d wywo\u017cono nas przed sze\u015bcioma miesi\u0105cami. B\u0142\u0119dne ko\u0142o tu\u0142aczy zamkn\u0119\u0142o si\u0119&#8230;<\/em><\/p>\n<p><em>Wojsko niebawem odjecha\u0142o, pasa\u017cerowie naszego poci\u0105gu rozeszli si\u0119 gdzie\u015b w mroku, byli\u015bmy sami na pustych torach. Na mo\u017cliwo\u015b\u0107 zdobycia furmanki musieli\u015bmy czeka\u0107 do rana. A tymczasem mr\u00f3z wzrasta\u0142, ognisko ledwo si\u0119 tli\u0142o, bo nie mieli\u015bmy czym podnieci\u0107 ognia. By\u0142o mi zimno, a jednocze\u015bnie chcia\u0142o mi si\u0119 okropnie spa\u0107, lecz mama nie pozwala\u0142a zasn\u0105\u0107. Dziadek jednak zacz\u0105\u0142 drzema\u0107, Janek r\u00f3wnie\u017c. Co chwila tr\u0105cali\u015bmy obydwu, to dziadka, to Janka, budz\u0105c ich. Bali\u015bmy si\u0119, \u017ce mog\u0105 zamarzn\u0105\u0107.<\/em><\/p>\n<p><em>Nieco w lewo od zbiornik\u00f3w gazowych rysowa\u0142y si\u0119 kontury parowozowni, w kt\u00f3rej oknach miga\u0142y jakie\u015b \u015bwiat\u0142a. Musieli tam by\u0107 ludzie, musia\u0142 by\u0107 jaki\u015b ogie\u0144, a mo\u017ce to dogasaj\u0105cy po\u017car jak w naszej nastawni? Ojciec wyruszy\u0142 na rozpoznanie. Wr\u00f3ci\u0142 niebawem w towarzystwie m\u0119\u017cczyzny z bia\u0142o-czerwon\u0105 opask\u0105 i karabinem na plecach. By\u0142 to milicjant pe\u0142ni\u0105cy s\u0142u\u017cb\u0119 na dworcu. Przeprowadzi\u0142 nas do parowozowni. Ojciec pozosta\u0142 przy nastawni, pilnuj\u0105c naszego dobytku.<\/em><\/p>\n<p><em>Na \u015brodku parowozowni p\u0142on\u0119\u0142o ognisko, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rego jacy\u015b ludzie grzali si\u0119. Jeden z m\u0119\u017cczyzn od czasu do czasu podrzuca\u0142 do ognia klepki pod\u0142ogowe i deski, kt\u00f3rych ca\u0142y stos le\u017ca\u0142 naszykowany obok. Rozsiedli\u015bmy si\u0119 na jakich\u015b skrzynkach. Dziadek i Janek natychmiast zasn\u0119li, a mama odwa\u017cy\u0142a si\u0119 na b\u0142yskawiczne przewini\u0119cie Bronka przy pomocy babci Karolci. Ja z Wojtkiem co pewien czas kursowa\u0142em mi\u0119dzy parowozowni\u0105 a nastawni\u0105 w obawie, \u017ceby ojciec nie zasn\u0105\u0142 i nie zamarz\u0142 przy tobo\u0142kach. Ojciec nas przep\u0119dza\u0142, bo ba\u0142 si\u0119 z kolei, \u017ceby\u015bmy si\u0119 nie poprzezi\u0119biali, ale sprawdzali\u015bmy go dalej. Tak min\u0119\u0142a nam pierwsza noc w wyzwolonej Warszawie.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; Warszawa wygl\u0105da strasznie. Widok, jaki ma si\u0119 przed oczyma, nie da si\u0119 opisa\u0107. K\u0119pa jest tylko uszkodzona przez pociski artyleryjskie. Cha\u0142upa Mamy ucierpia\u0142a najwi\u0119cej. Najgorsze, \u017ce pod okiem wszystkich rozkradaj\u0105, co si\u0119 tylko da. Okna i drzwi ju\u017c rozkradziono. Na co teraz kolej przyjdzie, trudno powiedzie\u0107. Dom nie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2333","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2333","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2333"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2333\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2334,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2333\/revisions\/2334"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2333"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2333"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2333"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}