{"id":2337,"date":"2014-09-26T00:27:15","date_gmt":"2014-09-26T00:27:15","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2337"},"modified":"2014-03-11T20:20:29","modified_gmt":"2014-03-11T20:20:29","slug":"maciej-piekarski-tak-zapamietalem-cz-42","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2337","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8211; &#8222;Tak zapami\u0119ta\u0142em&#8221; cz. 42"},"content":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" alt=\"tak zapamietalem\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/02\/tak-zapamietalem-193x300.jpg\" width=\"193\" height=\"300\" \/><\/a><\/p>\n<p><em>Kilka dni po naszym powrocie ojciec poszed\u0142 do pracy. Pa\u0144stwowy Urz\u0105d Samochodowy w gmachu Stra\u017cy Ogniowej na placu Unii, gmach Instytutu Fizyki Do\u015bwiadczalnej na Ho\u017cej, gmach Chemii na Wawelskiej, Pa\u0142ac Kazimierzowski, Ministerstwo Sprawiedliwo\u015bci w swej pierwszej siedzibie na Nowowiejskiej \u2014 to miejsca pierwszych prac ojca przy odbudowie Warszawy.<\/em><\/p>\n<p><em>Komunikacji z miastem nie by\u0142o \u017cadnej. Rzadko trafia\u0142a si\u0119 furmanka czy samoch\u00f3d ci\u0119\u017carowy \u201ena \u0142ebka\u201d. Jedyny \u015brodek lokomocji stanowi\u0142y w\u0142asne nogi. Tote\u017c ojciec codziennie przemierza\u0142 dziesi\u0105tki kilometr\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>20 kwietnia zjawi\u0142 si\u0119 u nas najmniej oczekiwany go\u015b\u0107, kt\u00f3rego przybycie wywo\u0142a\u0142o rodzinn\u0105 rewolucj\u0119 i spowodowa\u0142o g\u0142\u0119boki wstrz\u0105s. Przyjecha\u0142a matka Janka, Zofia Tch\u00f3rzyna. My\u015bleli\u015bmy cz\u0119sto o niej, co si\u0119 z ni\u0105 dzieje i czy wr\u00f3ci\u0142a ju\u017c do siebie, na Zamojszczyzn\u0119. W to, \u017ce \u017cyje, nie w\u0105tpili\u015bmy ani na chwil\u0119. \u017be po wojnie zabierze Janka, zdawali\u015bmy sobie spraw\u0119 ju\u017c od momentu, gdy rozpozna\u0142a go na zdj\u0119ciu w 1943 roku i przyjecha\u0142a w\u00f3wczas do nas w odwiedziny, nie spodziewali\u015bmy si\u0119 tylko, \u017ce to nast\u0105pi ju\u017c. Ucieszyli\u015bmy si\u0119 ze spotkania, ale troch\u0119 sztucznie. Nie powiedzia\u0142a nic na temat zabrania Janka, ale my\u015bmy wiedzieli. Najpierw chyba wyczu\u0142 to Janek. Nie chcia\u0142 si\u0119 z ni\u0105 przywita\u0107, chowa\u0142 si\u0119 za sp\u00f3dnic\u0119 babci. \u201eTo nie moja mama! To nie moja mama!\u201d, krzycza\u0142 tupi\u0105c.<\/em><\/p>\n<p><em>Biedna kobieta rozp\u0142aka\u0142a si\u0119, my te\u017c t\u0142umili\u015bmy \u0142zy.<\/em><\/p>\n<p><em>Tragiczne by\u0142y jej dzieje. Gdy przewali\u0142 si\u0119 front, wr\u00f3ci\u0142a natychmiast do rodzinnej wsi, do swoich Chom\u0119cisk Ma\u0142ych ko\u0142o Starego Zamo\u015bcia. Niemieccy koloni\u015bci przenie\u015bli jej cha\u0142up\u0119 kilka kilometr\u00f3w dalej, a\u017c na Borowin\u0119. Mieszkaj\u0105c \u201ena komornem\u201d, chodzi\u0142a \u201ena wyrobek, na cudze\u201d, do drugiej wsi, bo swego nie mia\u0142a ani czym obsia\u0107, ani czym obsadzi\u0107. Jej wie\u015b by\u0142a przez pewien okres terenem frontu. Pozosta\u0142o po nim wiele \u015blad\u00f3w. Na jej polu le\u017ca\u0142o wiele niewypa\u0142\u00f3w, a studnia zasypana by\u0142a pociskami. Pewnego dnia, gdy wr\u00f3ci\u0142a z wyrobku, zasta\u0142a dwie trumienki ze szcz\u0105tkami obydwu syn\u00f3w rozerwanych przez min\u0119. Nagle zosta\u0142a sama. C\u00f3rki w Niemczech, Jasiunio w ogarni\u0119tej powstaniem Warszawie \u2014 wy\u0142a z b\u00f3lu, my\u015bla\u0142a, \u017ce oszaleje. Gdy us\u0142ysza\u0142a, \u017ce Warszawa wolna, \u017ce mieszka\u0144cy do niej wracaj\u0105, ruszy\u0142a \u201erzemiennym dyszlem\u201d \u2014 piechot\u0105, ch\u0142opsk\u0105 podwod\u0105, poci\u0105giem, czym si\u0119 da\u0142o, po swego Jasiunia.<\/em><\/p>\n<p><em>Smutna by\u0142a teraz ka\u017cda godzina. Mama stara\u0142a si\u0119, jak mog\u0142a, opanowa\u0107 swoje uczucia, by ul\u017cy\u0107 Tch\u00f3rzynie i Jankowi. T\u0142umaczy\u0142a ma\u0142emu, \u017ce prawdziwa mama przyjecha\u0142a po niego. Zdoby\u0142a u pana Gregorczyka cukierki i czekolad\u0119, da\u0142a Tch\u00f3rzynie, \u017ceby u\u0142atwi\u0107 jej pozyskanie wzgl\u0119d\u00f3w Janka. Nie pomog\u0142o. Janek si\u0119 po ch\u0142opsku zaci\u0105\u0142. Cukierki i czekolada zosta\u0142y nie tkni\u0119te. Gdy rodzona matka ca\u0142owa\u0142a go po policzkach, odpycha\u0142 j\u0105 i wydrapywa\u0142 ze z\u0142o\u015bci\u0105 ka\u017cdy poca\u0142unek. Serca nam si\u0119 kraja\u0142y, ale rozumieli\u015bmy wszyscy, \u017ce Janek musi wr\u00f3ci\u0107 do swej matki.<\/em><\/p>\n<p><em>24 kwietnia nadszed\u0142 moment rozstania. Mama przygotowa\u0142a \u017cywno\u015b\u0107 na drog\u0119, ojciec pom\u00f3g\u0142 spakowa\u0107 \u0142aszki Janka i zabawki. Wyruszyli na Dworzec Wschodni.<\/em><\/p>\n<p><em>Ja zosta\u0142em z babci\u0105 i Bronkiem w domu. Babcia nie mog\u0142a sobie znale\u017a\u0107 miejsca, \u017cadna robota jej nie sz\u0142a. Ja te\u017c nie wiedzia\u0142em, co ze sob\u0105 zrobi\u0107, wreszcie postanowi\u0142em nanosi\u0107 wody. Po nape\u0142nieniu wanny leg\u0142em kompletnie skonany i niebawem zasn\u0105\u0142em.<\/em><\/p>\n<p><em>Jak opowiada\u0142 potem ojciec, szli na piechot\u0119 Solcem, Wybrze\u017cem Ko\u015bciuszkowskim do niedawno otwartego mostu pontonowego, potem Ratuszow\u0105 do Targowej, nast\u0119pnie do Kijowskiej. Janek przez ca\u0142y czas nie odzywa\u0142 si\u0119. Nie pomog\u0142y namowy na cukierki ani na czekolad\u0119. Gdy nadszed\u0142 moment po\u017cegnania, zaledwie zdoby\u0142 si\u0119 na obj\u0119cie ojca i mamy za szyj\u0119. Z ca\u0142ej si\u0142y opanowywali wzruszenie, ale Tch\u00f3rzyna nie wytrzyma\u0142a i rozp\u0142aka\u0142a si\u0119 serdecznie. Odjecha\u0142a z Jankiem poci\u0105giem towarowym, do kt\u00f3rego wagon\u00f3w powstawiane by\u0142y drewniane \u0142awki. Rodzice wr\u00f3cili bardzo p\u00f3\u017ano, zgn\u0119bieni i zm\u0119czeni.<\/em><\/p>\n<p><em>Nadesz\u0142a wiosna. Kt\u00f3rego\u015b dnia i ja wyruszy\u0142em na miasto. Ta pierwsza wycieczka zrobi\u0142a na mnie niezatarte wra\u017cenie. Opuszczony okop po reflektorze zdobytym przez naszych w dniu 1 sierpnia, spalona kopu\u0142a ko\u015bcio\u0142a czerniakowskiego, a na cmentarzu ko\u015bcielnym gr\u00f3b Wojtka Chr\u00f3\u015bcickiego \u2014 przygn\u0119bi\u0142y mnie wystarczaj\u0105co.<\/em><\/p>\n<p><em>Wok\u00f3\u0142 placu Bernardy\u0144skiego le\u017ca\u0142y resztki powsta\u0144czych barykad. Dom na rogu Czerniakowskiej i Che\u0142mskiej, gdzie w 1939 roku przekraczali\u015bmy \u00f3wczesn\u0105 lini\u0119 przerwania ognia, zawalony bomb\u0105, straszy\u0142 zwieszaj\u0105cym si\u0119 stropem. Czerniakowska, zabudowana po wschodniej stronie drewnianymi domami zamieszka\u0142ymi przez biedot\u0119, teraz wypalona na ca\u0142ej niemal d\u0142ugo\u015bci, z jezdni\u0105 zryt\u0105 pociskami i granatami, poprzecinana na wp\u00f3\u0142 rozebranymi barykadami i powalonymi s\u0142upami trakcyjnymi sieci tramwajowej, stanowi\u0142a jedn\u0105 wielk\u0105 pustyni\u0119. Rzadko mija\u0142em tu szabrownik\u00f3w wioz\u0105cych na r\u0119cznych w\u00f3zkach jakie\u015b futryny, klepk\u0119 pod\u0142ogow\u0105 czy te\u017c inne wydobyte z gruz\u00f3w rupiecie. W murze otaczaj\u0105cym klasztor Nazaretanek szereg dziur po pociskach, po drugiej za\u015b stronie resztki mur\u00f3w komisariatu, z kt\u00f3rego pozosta\u0142y jedynie piwnice i kraty aresztu. Za Nowosieleck\u0105 trzy cudem ocala\u0142e domy, w kt\u00f3rych, uchodz\u0105c w 1939 roku z Sadyby, znale\u017ali\u015bmy schronienie na chwil\u0119, gdy artyleria niemiecka po zamkni\u0119ciu pier\u015bcienia obl\u0119\u017cenia rozpocz\u0119\u0142a pierwszy n\u0119kaj\u0105cy ogie\u0144. Dom na rogu Czerniakowskiej i 29 Listopada, w kt\u00f3rym mie\u015bci\u0142 si\u0119 za okupacji Soldatenheim, wysadzony w powietrze, stanowi\u0142 p\u0142ask\u0105 kup\u0119 gruz\u00f3w. Ocala\u0142a nowoczesna kamienica za Stacj\u0105 Pomp i po\u0142o\u017cony zaraz za ni\u0105 budynek szkolny. Mur otaczaj\u0105cy teren portu czerniakowskiego by\u0142 podziurawiony pociskami jak sito. Solec stanowi\u0142 jedno wielkie gruzowisko, na kt\u00f3rym stercza\u0142y szkielety zaledwie kilku budynk\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Na cyplu czerniakowskim, na przystani Klubu Wio\u015blarskiego \u201eSyrena\u201d, sta\u0142 podziurawiony kulami pos\u0105g syreny, bez miecza, zamiast kt\u00f3rego jaki\u015b dowcipni\u015b wetkn\u0105\u0142 jej w d\u0142o\u0144 r\u00f3zg\u0119. Z daleka, spoza szkielet\u00f3w \u015bcian, widoczna by\u0142a zawalona p\u0142yta mostu Poniatowskiego. Przy Zag\u00f3rnej zachowa\u0142 si\u0119 gmach szko\u0142y a\u017curowy od otwor\u00f3w po pociskach. Za Zag\u00f3rn\u0105, u wylotu Wilanowskiej, zobaczy\u0142em nagle ludzi. Du\u017co ludzi. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce w tym miejscu odbywa si\u0119 przeprawa na Sask\u0105 K\u0119p\u0119. Warszawscy piaskarze zamienili swe krypy na pasa\u017cerskie barki i za op\u0142at\u0105 5 z\u0142otych od \u0142ebka przewozili ludzi w obydwie strony, nast\u0119pn\u0105 bowiem przepraw\u0119 stanowi\u0142 most pontonowy, uruchomiony zreszt\u0105 dopiero 28 marca. \u0141\u0105czy\u0142 on wylot ulicy Karowej z Ratuszow\u0105. Nie poszed\u0142em tam jednak. Skr\u0119ci\u0142em w Wilanowsk\u0105 do Czerniakowskiej.<\/em><\/p>\n<p><em>I prawa, i lewa strona Czerniakowskiej to same gruzy a\u017c do Ksi\u0105\u017c\u0119cej. Gmach Zak\u0142adu Ubezpiecze\u0144 Spo\u0142ecznych podziurawiony pociskami, ale sta\u0142, natomiast zabudowania Gazowni przy Ludnej stanowi\u0142y na wp\u00f3\u0142 wypalony szkielet. Czerwony dom na rogu Ksi\u0105\u017c\u0119cej i Rozbratu wypalony w g\u00f3rnych kondygnacjach, w \u015brodkowej cz\u0119\u015bci by\u0142 ca\u0142kowicie zawalony od uderzenia bomby. Na po\u0142udniowej stronie Ksi\u0105\u017c\u0119cej, gdzie znajdowa\u0142a si\u0119 fabryka karoserii \u201eSteyer\u201d, zbombardowana podczas okupacji przez lotnictwo radzieckie, widnia\u0142y szcz\u0105tki wypalonych magazyn\u00f3w. Po stronie przeciwnej stercza\u0142y r\u00f3wnie\u017c wypalone \u015bciany Szpitala \u015aw. \u0141azarza, poszerzonego przez Niemc\u00f3w w okresie okupacji o budynek szkolny niedaleko wylotu Ksi\u0105\u017c\u0119cej na plac Trzech Krzy\u017cy. Otoczenie placu te\u017c zosta\u0142o wypalone, a ko\u015bci\u00f3\u0142 z widocznymi fragmentami kaseton\u00f3w zdobi\u0105cych niegdy\u015b wn\u0119trze kopu\u0142y rozbity bombami. Na dziedzi\u0144cu Instytutu G\u0142uchoniemych znajdowa\u0142 si\u0119 powsta\u0144czy cmentarz z szeregami mogi\u0142, dalej ruiny kina \u201eApollo\u201d i mi\u0119dzy Wiejsk\u0105 a Alejami Ujazdowskimi olbrzymi kompleks gruz\u00f3w w miejscu, gdzie znajdowa\u0142o si\u0119 gimnazjum Kr\u00f3lowej Jadwigi. Na ocala\u0142ych fragmentach mur\u00f3w napisy i tabliczki z nazwiskami tych, kt\u00f3rzy znale\u017ali \u015bmier\u0107 pod gruzami, informacje o poszukiwanych, pytania o losy, adresy poszukuj\u0105cych. Kamienice Nowego \u015awiatu po obu stronach a\u017c do alej Jerozolimskich wypalone, ocala\u0142 tylko gmach BGK. Dalszy odcinek Nowego \u015awiatu to kotlina gruz\u00f3w i szkielet\u00f3w wypalonych dom\u00f3w. Cok\u00f3\u0142 pomnika Kopernika sta\u0142 pusty, ze \u015bladami po kulach i od\u0142amkach. W\u015br\u00f3d walaj\u0105cych si\u0119 kamieni i cegie\u0142 zal\u015bni\u0142o co\u015b w s\u0142o\u0144cu. Schyli\u0142em si\u0119 i podnios\u0142em p\u0142aski chropawy kawa\u0142ek br\u0105zu. Wa\u017c\u0105c go w d\u0142oni, zastanawia\u0142em si\u0119, sk\u0105d mo\u017ce pochodzi\u0107. Dopiero po d\u0142u\u017cszej chwili u\u015bwiadomi\u0142em sobie, \u017ce trzymam w r\u0119ku kawa\u0142ek zniszczonego pos\u0105gu. Z dziwnym uczuciem zawin\u0105\u0142em go w chustk\u0119 i schowa\u0142em do chlebaka \u2014 mo\u017ce to b\u0119dzie jedyny \u015blad po pos\u0105gu?<\/em><\/p>\n<p><em>Ko\u015bci\u00f3\u0142 \u015aw. Krzy\u017ca, postrzelany pociskami, ze zrujnowan\u0105 wie\u017c\u0105 i bez figury Chrystusa, przetrwa\u0142 jednak. Wszed\u0142em do \u015brodka: wypalone stalle, boazerie w prezbiterium, kaplica Matki Boskiej ko\u0142o o\u0142tarza zrujnowana niemal doszcz\u0119tnie, a na \u015bcianach \u015blady po seriach broni maszynowej.<\/em><\/p>\n<p><em>Ruch na Nowym \u015awiecie i na Krakowskim Przedmie\u015bciu by\u0142 du\u017cy. Przechodni\u00f3w stanowili ludzie w \u0142achmanach, czasem te\u017c ludzie elegancko ubrani, nierzadko wojskowi. Plac Zamkowy by\u0142 pustyni\u0105 gruz\u00f3w. Zachowana konstrukcja dachowa Zamku tworzy\u0142a swoist\u0105 kratownic\u0119 nad ruinami Zamku. Sta\u0142 tylko prawy jego naro\u017cnik, na kt\u00f3ry sk\u0142ada\u0142y si\u0119 jakby dwa klocki przesuni\u0119te pionowymi p\u0142aszczyznami w skos oraz \u015bciana z oknami ze skrzyd\u0142a wschodniego. Wej\u015bcie na \u015awi\u0119toja\u0144sk\u0105 zagradza\u0142y resztki powsta\u0144czej barykady z p\u0142yt chodnikowych. Ulica stanowi\u0142a w\u0105ski kanion wype\u0142niony gruzami. W miejscu, gdzie sta\u0142a Katedra i ko\u015bci\u00f3\u0142 Jezuit\u00f3w \u2014 g\u00f3ra gruz\u00f3w, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych fragmenty kapiteli kolumn sprawia\u0142y wra\u017cenie stosu klock\u00f3w wysypanych z worka. Wej\u015bcie na Rynek od strony Zapiecka zn\u00f3w zas\u0142ania\u0142a niska barykada z p\u0142yt chodnikowych.<\/em><\/p>\n<p><em>Wiedzia\u0142em ju\u017c w\u00f3wczas, \u017ce Antek walczy\u0142 na Starym Mie\u015bcie, \u017ce poleg\u0142 tu Leszek Rossowski i Krzysiek Kami\u0144ski, \u017ce pe\u0142no tu grob\u00f3w. Kr\u0105\u017c\u0105c po ruinach, szuka\u0142em \u2014 mo\u017ce natrafi\u0119 na jaki\u015b \u015blad&#8230;, na \u015blad, kt\u00f3rego przecie\u017c nie chcia\u0142em znale\u017a\u0107. B\u0142\u0105dz\u0105c po gruzach Starego Miasta, traci\u0142em chwilami orientacj\u0119, gdzie jestem. Na Kanonii wok\u00f3\u0142 olbrzymiego leja rozrzucone by\u0142y piszczele i kilkana\u015bcie czaszek ludzkich. Bomba musia\u0142a uderzy\u0107 w * dawny \u015bredniowieczny cmentarz. Nawet zmar\u0142ym przed setkami lat Niemcy naruszyli spok\u00f3j.<\/em><\/p>\n<p><em>Nowomiejska zawalona by\u0142a gruzami do wysoko\u015bci pierwszego pi\u0119tra, tylko stare mury z baszt\u0105 i mostem za-chowa\u0142y si\u0119 jakim\u015b cudem. Przypomnia\u0142a mi si\u0119 wycieczka z rodzicami w 1938 roku, kiedy ods\u0142oni\u0119to te mury. Mieli\u015bmy w\u00f3wczas z Antkiem \u017cal do ojca, \u017ce nie chcia\u0142 nam zafundowa\u0107 przeja\u017cd\u017cki dyli\u017cansem. Jakie to odleg\u0142e czasy! W mi\u0119dzymurzu groby poleg\u0142ych. Przy bramie prowadz\u0105cej na Piekarsk\u0105 wanna wype\u0142niona jakim\u015b popio\u0142em, a przy niej zbity z nie heblowanych desek krzy\u017c. Dopiero po chwili u\u015bwiadomi\u0142em sobie, \u017ce to prochy ludzkie, bo w\u015br\u00f3d popio\u0142\u00f3w dostrzeg\u0142em nie dopalone ko\u015bci. Zrobi\u0142o mi si\u0119 niedobrze. Opanowywa\u0142em si\u0119 z ca\u0142ej si\u0142y, bo przecie\u017c by\u0142 to cmentarz. Wycofa\u0142em si\u0119 szybko w kierunku domku kata. Za domkiem wszed\u0142em przez otw\u00f3r w murze do jakiej\u015b piwnicy. Przysiad\u0142em chwil\u0119 na kamieniach, \u017ceby si\u0119 uspokoi\u0107 i zebra\u0107 my\u015bli. Gdy wzrok przyzwyczai\u0142 si\u0119 do p\u00f3\u0142mroku, zobaczy\u0142em, \u017ce piwnica jest zasypana do po\u0142owy gruzami. \u015awiat\u0142o ws\u0105cza\u0142o si\u0119 do wn\u0119trza przez kilka na wp\u00f3\u0142 zasypanych otwor\u00f3w okiennych \u201ei wi\u0119kszy w sklepieniu. W\u015br\u00f3d zwa\u0142\u00f3w cegie\u0142 le\u017ca\u0142y oparcia \u0142\u00f3\u017cek, porozrzucane w nie\u0142adzie materace i poprzewracane kub\u0142y. Spojrza\u0142em w bok. Pod \u015bcian\u0105 w nienaturalnej postawie, jakby zwini\u0119ty, le\u017ca\u0142 szkielet ludzki. f tu cmentarz, pomy\u015bla\u0142em.<\/em><\/p>\n<p><em>Wyszed\u0142em na Kili\u0144skiego. Wsz\u0119dzie gruzy i zgliszcza. Po prawej stronie wypalone mury Ministerstwa Sprawiedliwo\u015bci, a na dziedzi\u0144cu groby i trupy poleg\u0142ych. W powietrzu czu\u0107 by\u0142o md\u0142y zapach rozk\u0142adaj\u0105cych si\u0119 cia\u0142. Wr\u00f3ci\u0142em na D\u0142ug\u0105, przed gmach. Moj\u0105 uwag\u0119 przyku\u0142y dwie marmurowe tablice, upami\u0119tniaj\u0105ce wzniesienie i przedwojenn\u0105 odbudow\u0119 gmachu, na kt\u00f3rych pe\u0142no by\u0142o napis\u00f3w o\u0142\u00f3wkiem. Zrobi\u0142o mi si\u0119 nagle gor\u0105co i krew uderzy\u0142a mi do g\u0142owy. Jest \u015blad! Na lewej tablicy przeczyta\u0142em: \u201eW tym szpitalu le\u017ca\u0142a Niunia Majewska, lat 18, noga amputowana, oraz Lala Zawadzka (pseudo \u201eIrma\u201d), r\u00f3wnie\u017c noga amput., prosz\u0119 o wiad. Milan\u00f3wek, ul. Podg\u00f3rna 17, p. Lauda\u0144ski Ed.\u201d Obok innym charakterem kto\u015b dopisa\u0142: \u201eWymienione rozstrzelane i spalone przez Niemc\u00f3w.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Wiedzia\u0142em ju\u017c, \u017ce Niunia Majewska nie \u017cyje, wiedzia\u0142em r\u00f3wnie\u017c o \u015bmierci Lali, ale w tej scenerii informacja ta robi\u0142a straszne wra\u017cenie. Wiedzia\u0142em z listu ojca pisanego do Cz\u0119stochowy z Warszawy, \u017ce Edek Lauda\u0144ski by\u0142 ju\u017c na Sadybie. To on prosi\u0142 o wiadomo\u015bci o Niuni i Lali na tablicach gmachu Ministerstwa Sprawiedliwo\u015bci, obchodz\u0105c po wyzwoleniu swe powsta\u0144cze szlaki.<\/em><\/p>\n<p><em>Szed\u0142em dalej w\u015br\u00f3d gruz\u00f3w jak w transie. Ca\u0142y czas my\u015bla\u0142em o Niuni \u2014 sta\u0142a mi przed oczami, tak jak by to by\u0142o dzi\u015b, kiedy rok temu w\u0142a\u015bnie Edek robi\u0142 w ogrodzie grupowe zdj\u0119cie, na kt\u00f3rym utrwali\u0142 kolejno od lewej: mnie, Antka, Kani\u0119, Zbyszka Arcta, w\u0142a\u015bnie Niuni\u0119, Jurka Welze i Micha\u0142a, brata Karny.<\/em><\/p>\n<p><em>W kilka dni po mojej wyprawie na miasto spotka\u0142em Edka na Sadybie. Ucieszy\u0142em si\u0119 bardzo. Czupurny, pe\u0142en brawury, doskonale wysportowany, by\u0142 zawsze przyw\u00f3dc\u0105 sadybowskiej ferajny.<\/em><\/p>\n<p><em>Pewnego dnia Edek zaproponowa\u0142 mi wsp\u00f3lny marsz na Solec. Poszli\u015bmy znanym mi ju\u017c szlakiem. Na samym przycz\u00f3\u0142ku Edek pokazywa\u0142 mi w morzu ruin, gdzie by\u0142y stanowiska niemieckie, a gdzie nasze. W tym labiryncie resztek \u015bcian, usypisk gruz\u00f3w i lej\u00f3w porusza\u0142 si\u0119 jak po w\u0142asnym mieszkaniu. Gdzie\u015b mi\u0119dzy pomnikiem syreny a ulic\u0105 Zag\u00f3rn\u0105 zatrzymali\u015bmy si\u0119 przed kilkoma zachowanymi \u015bcianami, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych na wp\u00f3\u0142 rozwalone schody prowadzi\u0142y do piwnicy. Przed zej\u015bciem w d\u00f3\u0142, w poprzek postrzelanej kulami \u017celaznej balustrady, by\u0142 rozci\u0105gni\u0119ty drut, na kt\u00f3rym wisia\u0142 kawa\u0142ek deski z napisem: \u201eUwaga, miny.\u201d Edek przekroczy\u0142 niefrasobliwie ten drut z tabliczk\u0105 i zacz\u0105\u0142 schodzi\u0107 w d\u00f3\u0142. Zdr\u0119twia\u0142em. \u201eEdek, co robisz!\u201d, krzykn\u0105\u0142em. \u201eDaj spok\u00f3j, ja sam t\u0119 tabliczk\u0119 zawiesi\u0142em. Tu jest bezpiecznie\u201d, odpowiedzia\u0142. Jest i nie jest, pomy\u015bla\u0142em. Zszed\u0142em jednak za nim. W piwnicy le\u017ca\u0142y skrzynie po granatach i pancerfaustach, kilka materac\u00f3w, jakie\u015b butelki, zjedzony przez szczury plecak, a w k\u0105cie szpada fechtunkowa. Podnios\u0142em j\u0105 z ziemi. Na gardzie widnia\u0142 wygrawerowany napis: \u201eZawody szermiercze oficer\u00f3w 1936, II Nagroda.\u201d W jednej ze skrzynek le\u017ca\u0142a niewielka oksydowana rura z dwoma dziwnymi zawiasami i kr\u00f3tk\u0105 \u017celazn\u0105 klamk\u0105, a obok tej skrzynki jaki\u015b czarny oksydowany k\u0105tomierz czy ekierka z libel\u0105. Do ekierki przymocowane by\u0142y dwa stalowe, r\u00f3wnie\u017c oksydowane pier\u015bcienie. Dalej dojrza\u0142em kilka dziwnych granat\u00f3w: na r\u0119koje\u015bciach mia\u0142y gwinty, tak jak pociski na pier\u015bcieniach wiod\u0105cych po wystrzeleniu, czerepy w formie sto\u017cka, zako\u0144czone bia\u0142\u0105 g\u0142owic\u0105. Inne granaty, \u017c\u00f3\u0142te cylindryczne, wygl\u0105da\u0142y jak cygara. Jedne cygara by\u0142y d\u0142u\u017csze, drugie kr\u00f3tsze. W drugiej skrzyni znajdowa\u0142o si\u0119 kilka filipinek i niemieckich granat\u00f3w trzonkowych, a obok urz\u0105dzenie przypominaj\u0105ce du\u017c\u0105 maszynk\u0119 do mi\u0119sa. By\u0142a to maszyna dla elaboracji ta\u015bm do karabinu maszynowego. \u201eZbierajmy ten majdan\u201d, powiedzia\u0142 Edek. \u201eAle co to jest?\u201d, zapyta\u0142em. \u201eZbieraj, powiem ci w domu.\u201d Wy\u0142adowali\u015bmy chlebak, wzi\u0119li\u015bmy szpad\u0119 i ruszyli\u015bmy na Sadyb\u0119. Po drodze zapyta\u0142em: \u201ePo co nam to wszystko?\u201d \u201eLubisz ryby? \u2014 odpowiedzia\u0142 pytaniem i doda\u0142: \u2014 B\u0119dziemy g\u0142uszy\u0107 ryby.\u201d<\/em><\/p>\n<p><em>Na drugi: dzie\u0144 przyszed\u0142em do Edka. Obja\u015bni\u0142 mi wszystko. Ta rura z klamk\u0105 okaza\u0142a si\u0119 gar\u0142aczem. Zak\u0142ada\u0142o si\u0119 to na luf\u0119 karabinu, \u00f3w k\u0105tomierz z libel\u0105 na szyjk\u0119 kolby i karabin stanowi\u0142 rodzaj granatnika. Do wn\u0119trza gar\u0142acza, kt\u00f3rego lufa by\u0142a bruzdowana, wk\u0142ada\u0142o si\u0119 granat, a do komory nabojowej nab\u00f3j z pociskiem o stalowym rdzeniu. Libela stanowi\u0142a celownik, na po-dzia\u0142ce za\u015b k\u0105tomierza naniesione by\u0142y odleg\u0142o\u015bci w metrach. Karabin opiera\u0142o si\u0119 o ziemi\u0119 przy nodze i ustalaj\u0105c wzgl\u0119dem p\u0119cherzyka powietrza w libeli odleg\u0142o\u015b\u0107 na podzia\u0142ce, odpowiednio pochyla\u0142o si\u0119 karabin w stosunku do pionu. Donosi\u0142 do 150 metr\u00f3w. Zaimponowa\u0142a mi ta bro\u0144. Granaty z bia\u0142ym \u0142ebkiem okaza\u0142y si\u0119 przeciwpancernymi. Kr\u00f3tkie cygara by\u0142y przeciw piechocie, a d\u0142ugie to \u201eflary\u201d \u2014 rakiety na spadochronach o\u015bwietlaj\u0105ce przedpole.<\/em><\/p>\n<p><em>Nie mieli\u015bmy jednak karabinu, \u017ceby to wypr\u00f3bowa\u0107. Nie mieli\u015bmy karabinu, ale mieli\u015bmy zaprzyja\u017anionego milicjanta, pana B. Jego te\u017c interesowa\u0142a skuteczno\u015b\u0107 gar\u0142acza, wzi\u0105\u0142 wi\u0119c karabin i poszli\u015bmy na fort. Edek fachowo uzbroi\u0142 karabin w gar\u0142acz i libel\u0119, za\u0142adowa\u0142 odpowiednim nabojem, w\u0142o\u017cyli\u015bmy granat w gar\u0142acz, ten przeciwpancerny z bia\u0142ym \u0142ebkiem. Edek przykl\u0119kn\u0105\u0142, ustawi\u0142 celownik i wystrzeli\u0142. Granat polecia\u0142 najpierw do g\u00f3ry, a potem opad\u0142 stromym torem, uderzaj\u0105c w rozbite bombami prz\u0119s\u0142o fortu. S\u0142up ziemi, detonacja i krzyk. W\u0142a\u015bnie z kazamaty wychodzi\u0142 mieszkaniec fortu, stra\u017cnik Pa\u0142ka. O ma\u0142y w\u0142os oberwa\u0142by od\u0142amkami. Stropili\u015bmy si\u0119 wszyscy i reszt\u0119 granat\u00f3w gar\u0142aczowych wyrzucili\u015bmy do fosy. Zachowali\u015bmy tylko rakiety.<\/em><\/p>\n<p><em>Wieczorem popr\u00f3bowali\u015bmy rakiet. Widok by\u0142 fantastyczny. Rakieta przez kilkana\u015bcie sekund o\u015bwietla\u0142a ca\u0142\u0105 okolic\u0119. Pan B. troch\u0119 si\u0119 speszy\u0142. W ko\u0144cu karabin mia\u0142 nie do zabawy. Przecie\u017c kilka dni temu jacy\u015b bandyci napadli na komisariat, rani\u0105c jednego z milicjant\u00f3w. Jednak\u017ce mimo wszystko pan B. poszed\u0142 z nami nast\u0119pnego dnia \u201ena ryby\u201d z kolei. Gdy rzucili\u015bmy zza drzewa filipink\u0119 do fosy, nie eksplodowa\u0142a. \u201eZa mi\u0119kkie pod\u0142o\u017ce \u2014 stwierdzi\u0142 Edek. \u2014 To granat uderzeniowy.\u201d Rwa\u0142em si\u0119 do g\u0142uszenia. Rzuci\u0142em Stielhandgranat, nie odczekuj\u0105c ani sekundy po wyrwaniu zawleczki. Po eksplozji wytrysn\u0105\u0142 z fosy s\u0142up wody, ale ryb nie by\u0142o \u2014 wyg\u0142uszy\u0142y je niemieckie bomby. Przerzucili\u015bmy si\u0119 wi\u0119c na jezioro. Tam efekt by\u0142 \u2014 kilkadziesi\u0105t krasnopi\u00f3rek i p\u0142oci. Dzi\u0119ki konspiracyjnemu wyszkoleniu Antka i ja by\u0142em nieco obeznany z materi\u0105 pirotechniczn\u0105. Nie rusza\u0142em \u017cadnych wojennych pozosta\u0142o\u015bci, kt\u00f3re budzi\u0142y w\u0105tpliwo\u015b\u0107. Mo\u017ce dzi\u0119ki temu \u017cyj\u0119 i nie jestem kalek\u0105 jak wielu w\u00f3wczas moich r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w. Jednak\u017ce prze\u017cy\u0142em raz moment strachu. W\u0119druj\u0105c po forcie, znalaz\u0142em troch\u0119 plastyku i kilka sp\u0142onek detonuj\u0105cych w kazamacie, w kt\u00f3rej elaborowano granaty. Wed\u0142ug powsta\u0144czego przepisu zmontowa\u0142em granat woreczkowy. Usadowi\u0142em si\u0119 na polach nad Wis\u0142\u0105, w leju po bombie, i odliczywszy sakramentalne 121, 122, 123&#8230;, do 128 czeka\u0142em na wynik. Bez skutku. Gdy wychyli\u0142em si\u0119 do po\u0142owy z leja, nast\u0105pi\u0142a eksplozja. Ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie, \u017ce by\u0142 to sam \u0142adunek, bez czerepu.<\/em><\/p>\n<p><em>Przebywanie z Edkiem nie tylko imponowa\u0142o mi, nie tylko dostarcza\u0142o emocji. Dowiedzia\u0142em si\u0119 od niego r\u00f3wnie\u017c wielu ciekawych rzeczy o Antku. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 koleg\u00f3w i kole\u017canek Edka walczy\u0142a w dw\u00f3ch staromiejskich batalionach \u2014 \u201eZo\u015bka\u201d i \u201eChrobry\u201d. W Batalionie \u201eZo\u015bka\u201d byli: Jacek Gwi\u017cd\u017c, Leszek Rossowski, Krzysiek Kami\u0144ski i starszy od nich Witek Morawski, a w Batalionie \u201eChrobry\u201d \u2014 Niunia Majewska, Lala i Hanka Zawadzkie. Antek trafi\u0142 do oddzia\u0142u \u017candarmerii powsta\u0144czej majora Barry&#8217;ego w\u0142a\u015bnie z \u201eChrobrego\u201d. Edek chcia\u0142, \u017ceby Antek wr\u00f3ci\u0142 do \u201eChrobrego\u201d, ale Barry okaza\u0142 si\u0119 nieust\u0119pliwy. Pro\u015bby i nalegania Edka sko\u0144czy\u0142y si\u0119 wreszcie tym, \u017ce wyl\u0105dowa\u0142 na dob\u0119 w powsta\u0144czym areszcie. Szar\u017ca zawsze wygrywa.<\/em><\/p>\n<p><em>Mimo \u017ce \u017candarmeria mia\u0142a inne zadania, Antek zawsze rwa\u0142 si\u0119 do walki, zg\u0142asza\u0142 si\u0119 na ochotnika, a mia\u0142 przy tym szcz\u0119\u015bcie. Gdy poszli z odsiecz\u0105 na ulic\u0119 Ch\u0142odn\u0105, Niemcy nakryli ca\u0142\u0105 barykad\u0119 ogniem. Szturm wprawdzie zosta\u0142 odparty, ale z oddzia\u0142u Barry&#8217;ego, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142 odsiecz, powr\u00f3ci\u0142o na kwatery tylko kilku \u2014 w\u015br\u00f3d nich Antek. Dwukrotnie konwojowa\u0142 niemieckich je\u0144c\u00f3w kana\u0142ami ze Starego Miasta do \u015ar\u00f3dmie\u015bcia. Walczy\u0142 w rejonie Arsena\u0142u, Pasa\u017cu Simonsa i Banku Polskiego. Gdy w dniu 29 sierpnia odwiedzi\u0142 rann\u0105 Niuni\u0119 Majewsk\u0105 w szpitalu na rogu D\u0142ugiej i Miodowej, Niemcy zbombardowali szpital. Antek zlecia\u0142 z pierwszego pi\u0119tra na d\u00f3\u0142. By\u0142 pot\u0142uczony i og\u0142uszony, ale ca\u0142y.<\/em><\/p>\n<p><em>Po upadku Starego Miasta drogi Antka i Edka si\u0119 rozesz\u0142y. Edek przeszed\u0142 na Powi\u015ble Czerniakowskie, na przycz\u00f3\u0142ek, sk\u0105d w drugiej po\u0142owie wrze\u015bnia z rann\u0105 Hank\u0105 Zawadzk\u0105 przep\u0142yn\u0105\u0142 Wis\u0142\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Po rozmowach z Edkiem Stare Miasto sta\u0142o si\u0119 celem moich sta\u0142ych w\u0119dr\u00f3wek. Miodowa, plac Krasi\u0144skich, D\u0142uga, Nalewki, T\u0142omackie, plac Zamkowy, Senatorska, Biela\u0144ska, Dani\u0142owiczowska, Hipoteczna, Kapucy\u0144ska \u2014 zn\u00f3w Senatorska, Miodowa, plac Teatralny. Dziesi\u0105tki innych staro- i nowomiejskich uliczek i zau\u0142k\u00f3w. Wsz\u0119dzie jakby gor\u0105ce jeszcze gruzy i zgliszcza z barykadami, grobami, nie dopalonymi trupami poleg\u0142ych.<\/em><\/p>\n<p><em>Na Miodowej, na wprost olbrzymiego gmachu z dwoma gankami (dawne Kolegium Pijar\u00f3w), na \u015brodku jezdni le\u017ca\u0142a na wp\u00f3\u0142 spalona olbrzymia piasta silnika samolotu. Nieco dalej, na rogu D\u0142ugiej i Miodowej, ruiny powsta\u0144czego szpitala. W prawo, w poprzek D\u0142ugiej, na wprost ko\u015bcio\u0142a Garnizonowego, zasypany cz\u0119\u015bciowo powsta\u0144czy okop. W wypalonym naro\u017cnym domu na placu Krasi\u0144skich i D\u0142ugiej powyginane metalowe p\u00f3\u0142ki, a na ziemi popi\u00f3\u0142 z nie dopalonymi kartkami papieru szeleszcz\u0105cymi pod nogami jak jesienne li\u015bcie. Tu by\u0142o Archiwum G\u0142\u00f3wne Akt Dawnych. Na wewn\u0119trznym dziedzi\u0144cu groby z krzy\u017cami i prowizorycznymi tabliczkami. Na krzy\u017cach podziurawione kulami i od\u0142amkami he\u0142my. Jeden z nich szeroki, z wci\u0119ciami jak miska osiemnastowiecznego cyrulika, \u201ekapalin\u201d niemieckiego Luftschutzu. Za Archiwum szkielet pa\u0142acu z arkadami podtrzymuj\u0105cymi jakim\u015b cudem ocala\u0142\u0105 kopu\u0142\u0119. Basen przeciwpo\u017carowy przed pa\u0142acem Krasi\u0144skich na wp\u00f3\u0142 zasypany gruzem i niewypa\u0142ami r\u00f3\u017cnych pocisk\u00f3w i mo\u017adzierzy salwowych. W ogrodzie Krasi\u0144skich okopy, rowy dobiegowe, leje po bombach i pociskach i zn\u00f3w groby.<\/em><\/p>\n<p><em>Jeden z row\u00f3w dobiegowych prowadzi\u0142 w kierunku Barokowej, drugi w kierunku po\u0142udniowo-zachodniego naro\u017cnika ogrodu. Tam, u zbiegu D\u0142ugiej i Nalewek, widnia\u0142 z daleka a\u017curowy szkielet \u017celbetowej, wielokondygnacjowej, na wp\u00f3\u0142 zawalonej budowli. To Pasa\u017c Simonsa. W\u015br\u00f3d zwa\u0142\u00f3w gruzu, pomi\u0119dzy p\u0142ytami rozbitych strop\u00f3w krzy\u017c z drewnian\u0105 tabliczk\u0105, informuj\u0105c\u0105, \u017ce tu w dniu 29 sierpnia zasypany zosta\u0142 punkt sanitarny i ca\u0142a kompania Batalionu \u201eChrobry\u201d. To tu zgin\u0119\u0142a Zosia Boczar\u00f3wna. W\u015br\u00f3d cegie\u0142 pogniecione zardzewia\u0142e szyny do sk\u0142adania z\u0142amanych ko\u0144czyn i resztki opatrunk\u00f3w. Takie same szyny w bunkrze na paliwo obok nalewkowskiego oddzia\u0142u Stra\u017cy Ogniowej, przy szerokim okopie. Budynek szko\u0142y na Barokowej w po\u0142owie zawalony by\u0142 bomb\u0105, a w po\u0142owie podziurawiony pociskami, ze \u015bladami od\u0142amk\u00f3w i kul w tynku. Ocala\u0142o tylko sgrafitto z wizerunkiem syreny na bocznej \u015bcianie. Na rogu D\u0142ugiej i Barokowej zn\u00f3w groby. Na ma\u0142ym placyku przed Hipotek\u0105 pryzmy zardzewia\u0142ych min mo\u017adzierzowych. Wsz\u0119dzie gruz, ceg\u0142y, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych wydeptano ju\u017c \u015bcie\u017cki.<\/em><\/p>\n<p><em>W poprzek Dani\u0142owiczowskiej, przy Biela\u0144skiej, ko\u0142o Banku Polskiego, barykada. Przed wej\u015bciem do Banku zardzewia\u0142y pocisk z dzia\u0142a czo\u0142gowego.<\/em><\/p>\n<p><em>Ko\u015bci\u00f3\u0142 Kanoniczek na placu Teatralnym wypalony, bez tynk\u00f3w, i Ratusz z resztkami wie\u017cy. Naprzeciw szkielet kiosku i budka dyspozytora Miejskich Zak\u0142ad\u00f3w Komunikacyjnych. Na \u015brodku placu powyginana od kul i od\u0142amk\u00f3w \u017celazna balustrada okalaj\u0105ca warszawski po\u0142udnik.<\/em><\/p>\n<p><em>Na Senatorskiej, pomi\u0119dzy ko\u015bcio\u0142em \u015aw. Antoniego a pa\u0142acem Zamoyskich, szkielet Galerii Luksemburga. Wsz\u0119dzie te same kaniony wypalonych \u015bcian i morze gruz\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Ogr\u00f3d Saski ze szkieletem palmiarni i potrzaskanymi koronami stuletnich drzew zia\u0142 pustk\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>Podczas tych pierwszych w\u0119dr\u00f3wek po Star\u00f3wce nie spotyka\u0142em ludzi. Dopiero w \u015ar\u00f3dmie\u015bciu panowa\u0142 ruch \u2014 furmanki z wo\u017anicami og\u0142aszaj\u0105cymi kierunek jazdy, dziesi\u0105tki przechodni\u00f3w. Ale i tu na ka\u017cdym kroku \u015blady walk, gruzy i mogi\u0142y w podw\u00f3rkach. Coraz cz\u0119\u015bciej spotyka\u0142em te\u017c furmanki ze skrzyni\u0105, rzadziej trumn\u0105, a na skrzyni lub trumnie tabliczka z nazwiskiem i dat\u0105 \u015bmierci: VIII. 1944, IX. 1944 \u2014 by\u0142y to pogrzeby ekshumowanych, Z ko\u0144cem kwietnia i na Sadybie rozpocz\u0119\u0142y si\u0119 ekshumacje. Najpierw kr\u0105\u017cy\u0142y patrole Polskiego Czerwonego Krzy\u017ca, rejestruj\u0105ce groby i spisuj\u0105ce dane z tabliczek. Potem kilkuosobowe ekipy przyst\u0105pi\u0142y do rozkopywania mogi\u0142. Ludzie w bia\u0142ych fartuchach i w gumowych r\u0119kawiczkach segregowali znalezione przy poleg\u0142ych przedmioty i dokumenty, opisywali je, fotografowali i sk\u0142adali do r\u00f3\u017cnych pude\u0142ek. Cia\u0142a, z\u0142o\u017cone do prostych trumien, wywozili na cmentarze \u2014 do Wilanowa, na Czerniak\u00f3w lub na Pow\u0105zki.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czas na kolejn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 wspomnie\u0144 mojego Taty&#8230; Kilka dni po naszym powrocie ojciec poszed\u0142 do pracy. Pa\u0144stwowy Urz\u0105d Samochodowy w gmachu Stra\u017cy Ogniowej na placu Unii, gmach Instytutu Fizyki Do\u015bwiadczalnej na Ho\u017cej, gmach Chemii na Wawelskiej, Pa\u0142ac Kazimierzowski, Ministerstwo Sprawiedliwo\u015bci w swej pierwszej siedzibie na Nowowiejskiej \u2014 to miejsca pierwszych prac ojca przy odbudowie Warszawy. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[139,286,251],"class_list":["post-2337","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","tag-maciej-piekarski","tag-tak-zapamietalem","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2337","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2337"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2337\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2338,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2337\/revisions\/2338"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2337"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2337"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2337"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}