{"id":2519,"date":"2014-08-08T00:05:17","date_gmt":"2014-08-08T00:05:17","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2519"},"modified":"2014-04-18T13:10:42","modified_gmt":"2014-04-18T13:10:42","slug":"maciej-piekarski-dzieje-rodziny-tchorzow-cz-7","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2519","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8222;Dzieje rodziny Tch\u00f3rzow&#8221; &#8211; cz. 7."},"content":{"rendered":"<p>Dalszy ci\u0105g niepublikowanego reporta\u017cu wspomnieniowego mojego Ojca.<\/p>\n<div id=\"attachment_2482\" style=\"width: 216px\" class=\"wp-caption aligncenter\"><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/07\/janek.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" aria-describedby=\"caption-attachment-2482\" class=\"wp-image-2482 size-medium\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/07\/janek-206x300.jpg\" alt=\"janek\" width=\"206\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/07\/janek-206x300.jpg 206w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/07\/janek.jpg 591w\" sizes=\"auto, (max-width: 206px) 100vw, 206px\" \/><\/a><p id=\"caption-attachment-2482\" class=\"wp-caption-text\">Jan Tch\u00f3rz na zdj\u0119ciu zrobionym zaraz po otwarciu wagonu kolejowego na stacji Warszawa Wschodnia<\/p><\/div>\n<p><em>Moje rozmy\u015blania przerwa\u0142o wej\u015bcie te\u015bcia. Sko\u0144czyli w\u0142a\u015bnie z Jankiem porz\u0105dkowanie obej\u015bcia.<br \/>\n<\/em><em>&#8211; Mamo! A co si\u0119 dzia\u0142o tutaj, w Chom\u0119ciach i na Borowi\u00adnie &#8211; w tym czasie?! &#8211; zapyta\u0142em.<br \/>\n<\/em><em>&#8211; Wtedy pi\u0105tego grudnia?! Jak si\u0119 zatrzymali przed polem, niekt\u00f3rzy chome\u0144scy wyjechali w teren. Tak! Gdzie mogli to si\u0119 pokryli. A kt\u00f3rych zaskoczyli we wsi to do roboty. O! Nawet mnie moja s\u0105siadka nieraz powtarza\u0142a. Ona by\u0142a Sa\u0142ach\u00f3wna. To m\u00f3wi\u0142a, \u017ce tu tych besarab\u00f3w&#8230; Od takich czarnych, co ich besaraby nazywaj\u0105. O! I tu oni byli.<br \/>\n<\/em><em>W tym momencie odezwa\u0142 si\u0119 te\u015b\u0107.<br \/>\n<\/em><em>&#8211; To oni wtenczas osadzili tak zwanych wyrobnik\u00f3w, kt\u00f3rzy nie posiadali ziemi. Ziemi\u0119 zabrali i dali czarnym. Czarne tam obsiewali, a Polacy za robotnik\u00f3w.<br \/>\n<\/em><em>&#8211; A mnie dali do wysiedlenia &#8211; ci\u0105gn\u0119\u0142a Mama Tch\u00f3rzy na swoj\u0105 opowie\u015b\u0107. &#8211; Bo ja nie ucieka\u0142am. Bo i gdzie\u017c ucieka\u0107?! Jak ja mia\u0142am czworo dzieci, w tym troje drobiazgu?! To jak ja mia\u0142am ucieka\u0107? A cha\u0142up\u0119 to oni zaraz niezad\u0142ugo rozebrali. Przyszed\u0142 jaki\u015b Kajmn, czy Kajman. Wzi\u0105\u0142 on stanowisko tu i zaochoci\u0142 si\u0119 tam zamieszka\u0107. Prawdopodobnie?! Tak mnie chome\u0144skie opowiadali. Ale kiedy w lesie&#8230; To bardzo blisko jak wiadome jest las, zaraz, par\u0119 tylko metr\u00f3w. To on si\u0119 ba\u0142, \u017ce to tam jest band\u0105 partyzant\u00f3w. O! I dom naznaczy\u0142 rozebra\u0107.<br \/>\n<\/em><em>Ten dom, kt\u00f3rej tam by\u0142. Ten, co potem by\u0142 przebudowany i z powrotem potem tu na\u2026 O! Na tej wiosce Borowinie postawiony. Wcale nie mieszka\u0142. To esman by\u0142. M\u0142ody jeszcze by\u0142. Zabiera\u0142 krowy, stodo\u0142y rozbiera\u0142, cha\u0142upy przenosi\u0142. A ci co zostali to byli za parobk\u00f3w!<br \/>\n<\/em><em>Tu w pewnej chwili wtr\u0105ci\u0142 Te\u015b\u0107:<br \/>\n<\/em><em>&#8211; On by\u0142 taki jakby w\u0142a\u015bciciel tego folwarku Borowina i okolicznych wsi. Ale marny by\u0142 jego los. Jak ruszy\u0142 front to oni w po\u015bpiechu, ze strachu zacz\u0119li si\u0119 \u0142adowa\u0107, zabiera\u0107 na te wozy dobytek. Zabrali wszystkie konie, krowy i \u015bwinie, a naszych, jako parobk\u00f3w do powo\u017cenia.- Uciekali a\u017c na \u0141\u00f3d\u017a. Jak na szosie ich Buskie dopad\u0142y samolotami to dw\u00f3ch tych niby parobk\u00f3w uciek\u0142o, skr\u0119cili w las. Niby to oni parobki, ale przecie\u017c wie\u017ali w\u0142asny dobytek kradziony przez niego, w\u0142asnym wozem, w\u0142asnymi ko\u0144mi wie\u017ali &#8211; nie. Ale ci nasi uciekli, p\u00f3\u017aniej i inni uciekli. I lasami wr\u00f3cili tutaj z powrotem na swoje. I on si\u0119 ba\u0142 strasznie. Jednego z tych niby parobk\u00f3w to przebra\u0142 w sw\u00f3j mundur, bo ba\u0142 si\u0119 partyzant\u00f3w. Ale to mu nie pomog\u0142o. Marny by\u0142 jego los. Zastrzelili go le\u015bni. Ruscy i nasi przyszli, tak po dwudziestym drugim lipca. Po dwudziestym drugim lipca, ju\u017c by\u0142a wolno\u015b\u0107. Tak!<br \/>\n<\/em><em>Poruszy\u0142a si\u0119 Mama Tch\u00f3rzyna.<br \/>\n<\/em><em>&#8211; Do \u017belechowa to te\u017c przyszli po dwudziestym drugim lipca. I wyjecha\u0107, to ja wyjecha\u0142am z \u017belechowa szesnastego sierpnia. Ju\u017c wiedzia\u0142am, \u017ce w Warszawie to powstanie. Wiedzia\u0142am. Co b\u0119dzie?! Albo ju\u017c bez niego zostan\u0119. C\u00f3rki m\u00f3wi\u0119, nie wr\u00f3c\u0105.<br \/>\n<\/em><em>Mama Tch\u00f3rzyna westchn\u0119\u0142a i nast\u0105pi\u0142o milczenie.<br \/>\n<\/em><em>Zn\u00f3w wspomnienia sprzed lat stan\u0119\u0142y mi przed oczami. Janek mia\u0142 w mi\u0119dzyczasie wiele jeszcze prze\u017cy\u0107. Tak! Jeszcze wiele prze\u017cy\u0107 go czeka\u0142o.<br \/>\n<\/em><em>W dniu pi\u0105tego lutego 1944 roku, gdy gestapo i \u017candarmeria urz\u0105dzili blokad\u0119 ca\u0142ej dzielnicy, gdy wtargn\u0119li do naszego mieszkania, Janek w trwodze tuli\u0142 si\u0119 do babcinego fartucha. Mama by\u0142a przera\u017cona, \u017ceby go nie zabrali. Bo prze\u00adcie\u017c s\u0142ysza\u0142a o nas r\u00f3\u017cne plotki w okolicy, &#8222;\u017ce za grube dolary przechowuj\u0105 \u017cydowskie dziecko\u201d. A gdy jeszcze przed kilkoma miesi\u0105cami ukrywa\u0142a si\u0119 u nas \u017cona jednego z przyjaci\u00f3\u0142 Ojca, ciotka Zosia Maszewska poszukiwana przez gestapo dodano jeszcze \u201eI \u017byd\u00f3wk\u0119\u201d.<br \/>\n<\/em><em>Blokada min\u0119\u0142a. Odeszli.<br \/>\n<\/em><em>21 sierpnia, gdy Mama Tch\u00f3rzyna w Chom\u0119ciskach rozgl\u0105da\u0142a si\u0119 bezradnie po swoim ugorze, gdy mieszka\u0142a jeszcze na komornym, w Warszawie Janek siedzia\u0142 u Babci przed klatk\u0105 schodow\u0105 na schodkach. Babcia z innymi s\u0105siadkami obiera\u0142y owoce na marmolad\u0119 dla powsta\u0144c\u00f3w. Obok dwa metry przed nimi igra\u0142a czternastomiesi\u0119czna Tereska. By\u0142o ju\u017c po po\u0142udniu.<br \/>\n<\/em><em>Nagle niebo pociemnia\u0142o huk i ob\u0142ok dymu, kurzu. To pocisk uderzy\u0142 w fos\u0119 za figur\u0105 Matki Boskiej, a r\u00f3wnocze\u015b\u00adnie da\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 przera\u017aliwy krzyk dziecka.<br \/>\n<\/em><em>Obejrza\u0142em si\u0119&#8230; Babcia z Jankiem podnosi\u0142a si\u0119 niezdarnie z ziemi, a obok mnie niania podnosi\u0142a z ziemi brocz\u0105c\u0105 krwi\u0105 Teresk\u0119. Janek zarobi\u0142 w\u00f3wczas tylko guza. Tereska zmar\u0142a po godzinie na stole operacyjnym.<br \/>\n<\/em><em>A p\u00f3\u017aniej?!<br \/>\n<\/em><em>Po trzech dniach ustawicznego szturmu, drugiego wrze\u015bnia o godzinie 11.45 strza\u0142 do piwnicy. Janek porwany t\u0142umem przewr\u00f3ci\u0142 si\u0119 w korytarzu piwnicznym. Kazano nam wychodzi\u0107 z piwnicy z r\u0119kami podniesionymi do g\u00f3ry. Janek po raz drugi zosta\u0142 wygnany z domu. Pognano nas na fort. Zamkni\u0119to w pierwszej z brzegu kazamacie, do kt\u00f3rej po chwili przez dymnik wrzucono pierwszy granat.<br \/>\n<\/em><em>Jeszcze przed zamkni\u0119ciem kazamaty jaki\u015b wysoki ksi\u0105dz towarzysz naszej niedoli, z krzy\u017cem w jednej, a flag\u0105 Czerwonego Krzy\u017ca w drugiej r\u0119ce pob\u0142ogos\u0142awi\u0142 t\u0142um skaza\u0144c\u00f3w.<br \/>\n<\/em><em>Na zewn\u0105trz zaterkota\u0142 karabin maszynowy, potem cisza i podniesione niemieckie g\u0142osy. I zn\u00f3w kazano nam wychodzi\u0107.<br \/>\n<\/em><em>Wieczorem pognano nas na Dworzec Zachodni. Janek cz\u0119\u015bcio\u00adwo niesiony na r\u0119kach, cz\u0119\u015bciowo wlok\u0105c si\u0119 o w\u0142asnych si\u0142ach p\u0142aka\u0142 \u017ca\u0142o\u015bnie: \u201eDo piwnicy Mamo! Do piwnicy!\u201d A potem w Pruszkowie, kiedy zabrano Ojca chcia\u0142 chleba. Nie by\u0142o chleba. Wyszli\u015bmy przecie\u017c bez niczego.<br \/>\n<\/em><em>Zrezygnowana Matka ledwo trzyma\u0142a si\u0119 na nogach powiedzia\u0142a:<br \/>\n<\/em><em>&#8211; Janeczku! Nie mam chleba! Nic nie poradz\u0119! M\u00f3dl si\u0119!<br \/>\n<\/em><em>Janek ukl\u0105k\u0142 na b\u0142otnistym zape\u0142nionym odchodami betonie i prosto \u201epo ch\u0142opsku\u201d prze\u017cegna\u0142 si\u0119.<br \/>\n<\/em><em>&#8211; Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj\u2026<br \/>\n<\/em><em>Nagle doszed\u0142 nas znajomy g\u0142os: \u201ePani Janino! Pani Janino! Z rogu hali szed\u0142 ku nam nas s\u0105siad pan Szczerkowski nios\u0105c w d\u0142oniach ciep\u0142y bochenek bia\u0142ego chleba. P\u00f3\u017aniej transport. Zn\u00f3w p\u0142acz Janka: \u201eMamusiu pi\u0107! Mamusiu chleba!\u201d<br \/>\n<\/em><em>Barak w Cz\u0119stochowie. I wreszcie, w ko\u0144cu wrze\u015bnia, kiedy ju\u017c Ojcu uda\u0142o si\u0119 uciec z obozu, w\u0142asny dach nad g\u0142ow\u0105 na niskim poddaszu.<br \/>\n<\/em><em>Tak! W Cz\u0119stochowie Janek sta\u0142 si\u0119 najserdeczniejszym towarzyszem i przyjacielem Babci.<br \/>\n<\/em><em>To ju\u017c tam na poddaszu mieszkali\u015bmy, gdy w grudniu wysze\u00add\u0142em z Jankiem na spacer. Chc\u0105c go w\u00f3wczas rozerwa\u0107, mia\u0142 przecie\u017c cienkie paletko, zacz\u0105\u0142em w niego rzuca\u0107 \u015bnie\u017ckami. Zapragn\u0105\u0142 si\u0119 zrewan\u017cowa\u0107. Zanurzy\u0142 r\u0105czki w puszystym \u015bniegu. Nagle krzyk:<br \/>\n<\/em><em>&#8211;\u00a0 Maciu\u015b! Parzy! Parzy! &#8211; krzycza\u0142.<br \/>\n<\/em><em>Dopiero w tym momencie zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce odezwa\u0142y si\u0119 jego obozowo-transportowe odmro\u017cenia sprzed dw\u00f3ch i p\u00f3\u0142 roku. W\u0142a\u015bnie przechodzi\u0142o dw\u00f3ch \u017co\u0142nierzy niemieckich. Janek przesta\u0142 p\u0142aka\u0107 tul\u0105c si\u0119 do moich ramion.<br \/>\n<\/em><em>&#8211; Was ist geschehen? &#8211; zapyta\u0142 jeden z \u017co\u0142nierzy z trosk\u0105 w g\u0142osie. Popatrzy\u0142em na niego spode \u0142ba os\u0142aniaj\u0105c ramionami Janka:<br \/>\n<\/em><em>&#8211; Er ist gefroren &#8211; odpowiedzia\u0142em sucho.<br \/>\n<\/em><em>To miejsca od tego dnia nazwa\u0142 Janek \u201eNiemcow\u0105 g\u00f3rk\u0105\u201d. Wreszcie 17 stycznia radzieccy \u017co\u0142nierze przynie\u015bli nam na swoich bagnetach wolno\u015b\u0107. Mogli\u015bmy wr\u00f3ci\u0107 do Warszawy.<br \/>\n<\/em><em>Popatrzy\u0142em na Mam\u0119 Tch\u00f3rzyn\u0119. Ci\u0105gn\u0119\u0142a sw\u0105 opowie\u015b\u0107 dalej.<br \/>\n<\/em><em>&#8211; Jak wr\u00f3ci\u0142am to g\u0142\u00f3d by\u0142. Chodzi\u0142am na wyrobek. Nie mia\u0142am czem pola obsia\u0107, ani obsadzi\u0107.<br \/>\n<\/em><em>Czternastego kwietnia 1945 roku wracam, a tu na moim polu dwie trumienki. Obuch ich zgin\u0119\u0142o. Mina rozerwa\u0142a. Rozbierali. Pe\u0142no ich by\u0142o tych min na naszym polu. Bolcio podobno \u017cy\u0142 jeszcze, bo flaczki sobie wk\u0142ada\u0142 do brzuszka &#8211; tak mi m\u00f3wili choma\u0144skie. Jak przysz\u0142am to ju\u017c oba by\u0142a zastyg\u0142e w trumienkach. Jeszcze jeden ch\u0142opiec wtedy zgin\u0105\u0142. Maciusiu, my\u015bla\u0142am, \u017ce ja wariacji dostan\u0119. C\u00f3rki w Niemczech, Jasiunio w Warszawie w wojnie. Tak! A ja zosta\u0142am sama.<br \/>\nW tym momencie dosz\u0142o mnie pochlipywanie Haliny.\u00a0<\/em><\/p>\n<p>c.d.n.<\/p>\n<p><em>\u00a0<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dalszy ci\u0105g niepublikowanego reporta\u017cu wspomnieniowego mojego Ojca. Moje rozmy\u015blania przerwa\u0142o wej\u015bcie te\u015bcia. Sko\u0144czyli w\u0142a\u015bnie z Jankiem porz\u0105dkowanie obej\u015bcia. &#8211; Mamo! A co si\u0119 dzia\u0142o tutaj, w Chom\u0119ciach i na Borowi\u00adnie &#8211; w tym czasie?! &#8211; zapyta\u0142em. &#8211; Wtedy pi\u0105tego grudnia?! Jak si\u0119 zatrzymali przed polem, niekt\u00f3rzy chome\u0144scy wyjechali w teren. Tak! Gdzie mogli to si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3,309],"tags":[310,311,140,139,308,251,313],"class_list":["post-2519","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","category-tchorz","tag-dzieje-rodziny-tchorzow","tag-jan-tchorz","tag-maciej-pawel-piekarski","tag-maciej-piekarski","tag-reportaz","tag-wspomnienia","tag-zofia-tchorz"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2519","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2519"}],"version-history":[{"count":2,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2519\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2522,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2519\/revisions\/2522"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2519"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2519"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2519"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}