{"id":2534,"date":"2014-09-14T00:52:50","date_gmt":"2014-09-14T00:52:50","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2534"},"modified":"2014-04-18T13:11:09","modified_gmt":"2014-04-18T13:11:09","slug":"maciej-piekarski-dzieje-rodziny-tchorzow-cz-11-ostatnia","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2534","title":{"rendered":"Maciej Piekarski &#8222;Dzieje rodziny Tch\u00f3rzow&#8221; &#8211; cz. 12.  &#8211; ostatnia"},"content":{"rendered":"<p>Ostatni fragment\u00a0niepublikowanego reporta\u017cu wspomnieniowego mojego Ojca.\u00a0Powojenne dzieje jego adoptowanego brata &#8211; dziecka Zamojszczyzny.<\/p>\n<div id=\"attachment_2482\" style=\"width: 216px\" class=\"wp-caption aligncenter\"><a href=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/07\/janek.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" aria-describedby=\"caption-attachment-2482\" class=\"wp-image-2482 size-medium\" src=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/07\/janek-206x300.jpg\" alt=\"janek\" width=\"206\" height=\"300\" srcset=\"http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/07\/janek-206x300.jpg 206w, http:\/\/piekarscy.com.pl\/wp-content\/uploads\/2014\/07\/janek.jpg 591w\" sizes=\"auto, (max-width: 206px) 100vw, 206px\" \/><\/a><p id=\"caption-attachment-2482\" class=\"wp-caption-text\">Jan Tch\u00f3rz na zdj\u0119ciu zrobionym zaraz po otwarciu wagonu kolejowego na stacji Warszawa Wschodnia<\/p><\/div>\n<p><em><strong>OPOWIE\u015a\u0106 WALERKI O WOJENNYCH LOSACH<\/strong><\/em><\/p>\n<p><em>&#8211; Przed sam\u0105 wojn\u0105 tata m\u00f3wi: \u201eNo, dzia\u0142ka jest i b\u0119dzie\u2026 To teraz przed wojn\u0105. B\u0119dzie dobrze, m\u00f3wi, zbo\u017ce \u0142adne, w og\u00f3le\u2026 Gdzie tam! Niemcy weszli i od razu zamkn\u0119li m\u0142yny. I od razu zrobi\u0142a si\u0119 na wsi g\u0142od\u00f3wka, ludzie mieli zbo\u017ce i w og\u00f3le &#8211; nie. A nie mieli gdzie zemle\u0107. Teraz ka\u017cdy sobie znachodzi\u0142 te \u017carna &#8211; kamienie. I radzili sobie ludzie. Potem nawet jak tato jeszcze \u017cy\u0142 to my\u015bmy nie wiedzieli. Nie: co to by\u0142o, bo to do dzieci zdradzali tajemnic. A my\u015bmy nosili wod\u0119 z daleka, no nie?! To wiem, \u017ce w\u0142a\u015bnie tu warsza\u00adwiacy przyje\u017cd\u017cali po \u017cywno\u015b\u0107. &#8211; Tak. Mnie najpierw zabrali.- Moja Mama to pami\u0119ta&#8230; Ja nie mog\u0119 zaprzeczy\u0107. My si\u0119 z Jasiem nieraz posprzeczamy z tymi datami, ale Mama pami\u0119ta wszystko! Wezwania by\u0142y. Ale to so\u0142tys. To by\u0142y takie kontyngen\u00adty na ludzi. Nie, \u017ce trzeba by\u0142o tym szkopom da\u0107 tylu ludzi, w og\u00f3le. No, a tak, to si\u0119 prawda zatyka\u0142o dziury tymi sierotami m\u0142odymi, w og\u00f3le. Stefcia by\u0142a osobno. Stefcia zosta\u0142a jeszcze tutaj biedowa\u0107 z Mam\u0105 i Ja\u015b i Bolo i&#8230;<br \/>\n<\/em><em>I zabrali nas do Zamo\u015bcia, a dopiero p\u00f3\u017aniej do Lublina. By\u0142 taki punkt zbiorczy. I tam przepatrywali w\u0142osy &#8211; nie. Tam ja jeszcze mia\u0142am czyst\u0105 t\u0119 g\u0142ow\u0119. To warkocze mi zostawili. I zabrali nas do takiego maj\u0105tku, to jest Mulke. Post, to by\u0142 Heudeber, poczta, a Kraj Wernigerode. By\u0142y\u015bmy na folwarku. Ale to by\u0142 obozowy ten folwark, nie. A to jeszcze tej \u017cywno\u015bci nie dali, to my normalnie krad\u0142y\u015bmy. Jak si\u0119 posz\u0142o na pole, to ka\u017cda jedna mia\u0142a taki worek na sobie. To zamiast tego fartucha. Bo nie dali fartuch\u00f3w, tylko takie worki nam. O! wiesz, podw\u00f3jny. A p\u00f3\u017aniej to ju\u017c nam wzi\u0119li te podw\u00f3jne worki, dali takie, no po prostu je rozdzierali. Z tego worka to robili takie dwie zapaski, to ju\u017c nie mog\u0142y\u015bmy wtedy ukra\u015b\u0107 no, bo co wtedy ukradniesz?! To my\u015bmy wi\u0105za\u0142y, prawda, jak gdzie\u015b robi\u0142y\u015bmy, nie, na polu, czy owoce, wi\u0105za\u0142y\u015bmy r\u0119kawy i wtedy w r\u0119kaw tej \u017cywno\u00ad\u015bci si\u0119 wk\u0142ada\u0142o i przychodzi\u0142y\u015bmy do domu. Tam na te kazerne. By\u0142o nas bardzo du\u017co. Bo przywie\u017ali siedemdziesi\u0105t pi\u0119\u0107 dziewczynek, a gdzie\u015b jak zaszli w g\u0142\u0105b Rosji, nie, Ukrainki by\u0142y. Tak, \u017ce tam w tym maj\u0105tku wszelka narodowo\u015b\u0107, A jeszcze zawsze by\u0142o tak. Co postawili tak\u0105 lask\u0119 i fajrant do tej laski. To nie by\u0142a godzina, tylko do tej laski to faj\u00adrant. Nawozili tej m\u0142odzie\u017cy w og\u00f3le, tak \u017ce naprawd\u0119 by\u0142o ci\u0119\u017cko tam u nas. Tyle do tej roboty gnali. Ja jeszcze by\u0142am m\u0142oda dziewczyna to robi\u0107 nie umia\u0142y\u015bmy, a Niemcy wymagali od nas tej pracy takiej, nie, \u017ce naprawd\u0119, z tymi m\u0142ockami to nas tak um\u0119czyli, \u017ce niemo\u017cliwe. I my takie dziewczynki, par\u0119 zbuntowali\u015bmy si\u0119. Zbuntowali\u015bmy si\u0119, kiedy tak robi\u0142y\u015bmy dwa lata. Ja tymi datami nie mog\u0119 operowa\u0107. Ja to moj\u0105 Mam\u0119 podziwiam za t\u0119 pami\u0119\u0107. I my\u015bmy si\u0119 upar\u0142y w tej robocie. To odwie\u017ali nas do fabryki samolot\u00f3w w Oberszlejn. No! To tam dzi\u0119kuj\u0119. Bombardowanie! Co noc to alarmy. Bo tam by\u0142o takie lotnisko. Takich pr\u0119d\u00adkich samolot\u00f3w tych fliegercug, czy jak tam si\u0119 nazywa\u0142y te samoloty. Ju\u017c nie zami\u0119tam. Ju\u017c tam, to dzi\u0119kuj\u0119! Bomfeardowali! A w halach to by\u0142a wszelka narodowo\u015b\u0107, i Francuzi i W\u0142osi, Rosjanie&#8230;<br \/>\n<\/em><em>Blaszki heblowa\u0142am na takim raszplu i takiej maszynie. To do samolotu by\u0142y cz\u0119\u015bci. Ale to by\u0142o okropne, nie. Jak tylko do milimetra, no mo\u017ce setna cz\u0119\u015b\u0107 milimetra, \u017ce si\u0119 sheblowa\u0142o tamt\u0105 raszpl\u0105, to ju\u017c nahajk\u0105 dosta\u0142a\u015b. To ka\u017cdy si\u0119 tej nahajki ba\u0142 od nich. To my zn\u00f3w do dziewczyn m\u00f3wimy tak: Te Polki, co przyje\u00adcha\u0142y\u015bmy, to tak z ka\u017cdego maj\u0105tku gdzie\u015b za kar\u0119 przywie\u017ali nas tam. I my m\u00f3wimy jak to robi\u0107? No przecie\u017c, to przecie\u017c do winkla nie zrobi. To takie winkle mia\u0142y\u015bmy wszystkie &#8211; nie. To my znosi\u0142y\u015bmy do tych majstr\u00f3w, tak tydzie\u0144 to on potem poprawili. A my\u015bmy widzia\u0142y, \u017ce i im si\u0119 to nie udawa\u0142o. Bo wida\u0107 by\u0142o, \u017ce jak do tych kosz\u00f3w z opi\u0142kami, te takie blaszki rzucali. No, ale to byli Niemcy majstrowie i im by\u0142o wolno wszystko. Ale jak kt\u00f3ra z nas co\u015b zepsu\u0142a, niedoheblowa\u0142a do winikla!? No to nie wida\u0107 by\u0142o niech cz\u0142owiek bierze. Ale gdzie tam. Jak wzi\u0105\u0142 pod szk\u0142o, w og\u00f3le, te cz\u0119\u015bci do samolotu, takie te blaszki, brak jest, ale go\u0142ym okiem?! A stamt\u0105d, jak z maj\u0105tku przyjecha\u0142y\u015bmy. To ten maj\u0105tek by\u0142 taki du\u017cy, My\u015bmy si\u0119 nauczy\u0142y tam kra\u015b\u0107 i ju\u017c g\u0142odu nie mia\u0142y\u015bmy bo\u015bmy krad\u0142y. I ka\u017cda jakby nie by\u0142o ten \u017co\u0142\u0105dek sobie rozepcha\u0142a. Przyje\u017cd\u017camy tam, a my dostajemy tak mo\u017cna powiedzie\u0107, jedzenie na pierwszy rzut oka to jakie takie. Tak\u2026 margaryna by\u0142a, mi\u0119sko by\u0142o, ale jak si\u0119 okaza\u0142o faso\u00adwa\u0142y\u015bmy to w pi\u0105tki i wtorki. I to starczy\u0142o na raz tego chleba i tego tam sznytke margaryny, nie, ile tam dali. To tam jeszcze dzielili nas, nie. I potem trzeba by\u0142o \u017cy\u0107 o tej brukwi. Brukiew dawali na obiad nam. A tu na kolacj\u0119 dawali, takie mia\u0142y\u015bmy talerze z takimi przegr\u00f3dkami, tam troszeczk\u0119 sosu by\u0142o jakiego\u015b i trzy ziemniaki w obierkach. Bo nie obie\u00adrano te ziemniaki tylko w \u0142upinach gotowali. No i owszem tam takiej sur\u00f3wki by\u0142o troszeczk\u0119, nie mo\u017cna powiedzie\u0107, ale na co to by\u0142o?! Jeszcze jak tak si\u0119 wkopa\u0107, a kartofel zepsuty. A nieraz tak by\u0142o, \u017ce i dwa si\u0119 popad\u0142o zepsute kartofle to po tej kolacji cz\u0142owiek wychodzi\u0142 naprawd\u0119&#8230;<br \/>\n<\/em><em>A najgorzej wiesz Maciu\u015b to m\u0119czyli tych W\u0142och\u00f3w. Ja si\u0119 tam na polityce nie znam. Bo to tam Baceolio &#8211; czy co\u015b. To jako\u015b tam by\u0142o, nie&#8230; Tych W\u0142och\u00f3w to nie mogli\u015bmy im tego przebole\u0107. \u017be jak to mo\u017cna. To takie g\u0142azy, wyrwy takie to na tym lotnisku i w og\u00f3le. To takie g\u0142azy, no z p\u00f3\u0142 tej taboretki, to ju\u017c ci\u0119\u017car by\u0142 ten g\u0142az. To i staje taki silny Niemiec, przecie\u017c to mogli mie\u0107 jakie\u015b taczki do tego czy co\u015b. Ale to specjalnie tak si\u0119 m\u015bcili na tych ludziach, na tych W\u0142ochach. Stan\u0105\u0142 taki Niemiec i ma si\u0142\u0119, wy\u017carty jak nied\u017awied\u017a, i ten kamie\u0144, taki okropny rzuca temu W\u0142ochowi tak o! On to \u0142apie, nie, ten kamie\u0144 i teraz tak: \u201ePodaj dalej! Podaj dalej! I potem dalej!\u201d Ja tak chaotycznie opowiadam, bo ja nie mam pami\u0119ci. Ja tyle tych k\u0142opot\u00f3w prze\u017cy\u0142am, wiesz, \u015bmier\u0107 Ojca i Braci, ale to jako\u015b zosta\u0142o si\u0119 we mnie. Ale jak ci opowiem jak naprawd\u0119, jak oni biedowali ci W\u0142osi. Tak jak sobie przypomnie\u0107 to co\u015b zosta\u0142o, \u00a0nieraz cz\u0142owiek nie dojad\u0142. Nieraz specjalnie. To jeszcze do takich wylewek te kartofle, te kartofle czy co. To jak wpadali do tej kuchni do tego kantyna, bo to taka by\u0142a kantyna, to \u0142apali te obierki, te zepsute kartofle i brukiew. A tu nahaje, nahaje i nahaje! A Ruskich to w og\u00f3le od\u0142\u0105czyli i tych Ruskich to tak bili, \u017ce w og\u00f3le. Ten nar\u00f3d by\u0142 tak um\u0119czony, \u017ce to ja nie wiem, \u017ce si\u0119 jeszcze prze\u017cy\u0142o. Tak powiem ci by\u0142o i jednego razu, nie. Niemcy gdzie\u015b wyszpiegowali, \u017ce jest jaka\u015b radiostacja. A my tam dziewczyny by\u0142y\u015bmy jeszcze. No po prostu dziewczyny. Co by tam si\u0119 interesowa\u0142y, czy co. M\u00f3wi\u0105, \u017ce tutaj co\u015b jest. I taki samolot, zawsze lata\u0142 i tak zwodzi\u0142, dzwoni\u0142, brz\u0119cza\u0142, j\u0119cza\u0142 tak \u00adwy\u0142apywa\u0142 co\u015b, nie, w tej fabryce. No i faktycznie, \u017ce co\u015b by\u0142o. Bo taki Francuz jeden chodzi\u0142 w takim zawsze wysokim kapeluszu, jak to kiedy\u015b dziedzice mieli. W og\u00f3le, takie kapelusze czarne, nie. I oni tak&#8230; Kr\u0119ci si\u0119 ten samolot, dzwoni\u0142o, dzwoni\u0142o, nie, przyszli \u017candarmi i to wszystko gdzie\u015b wykryli i najpierw zabrali tego Francuza. To my ju\u017c nic nie wiedzia\u0142y\u015bmy o tym Francuzie.<br \/>\n<\/em><em>Ja ci opowiem jeszcze takie jedno prze\u017cycie. Alarm w nocy! I to, co noc. Niewyspany cz\u0142owiek, spa\u0107 si\u0119 chce, bo to robo\u00adta, nie. No i jednej nocy tak ja nie uciekam, i co b\u0119dzie to b\u0119dzie, nie uciekamy &#8211; par\u0119 dziewczynek. Przychodz\u0105 zmordo\u00adwane w nocy, te dziewczyny z alarmu, ca\u0142y taki barak, nie, i m\u00f3wi\u0105: \u201eAle macie szcz\u0119\u015bcie!\u201d. No my, jak to dziewczyny, p\u0142aka\u0142o si\u0119. \u015amiejemy si\u0119, nie, \u201eTo wy\u015bcie si\u0119 nie wyspa\u0142y chodzi\u0142y\u015bcie, a my chocia\u017c si\u0119 w baraku wyspa\u0142y\u015bmy\u201d &#8211; m\u00f3wi\u0119. Ale jednego razu, nie. Alarm! Syrena tak wyje, a mnie co\u015b tak nie daje spa\u0107 i w og\u00f3le. M\u00f3wi\u0119: \u201eTych dziewczyn by\u0142o ze czterdzie\u015bci.\u201d Jako mia\u0142y\u015bmy te \u0142\u00f3\u017cka pi\u0119trowe, po trzy, nie. I ja schodz\u0119 z tego trze\u00adciego pi\u0119tra, z tego trzeciego \u0142\u00f3\u017cka na g\u00f3rze i m\u00f3wi\u0119 \u201eDziew\u00adczynki wstajemy\u201d, A dziewczynki, nauczy\u0142y\u015bmy si\u0119 kl\u0105\u0107 fest, nie. nie wyspa\u0142y si\u0119, ca\u0142y dzie\u0144 to teraz im nie chce si\u0119 maszerowa\u0107 gdzie\u015b. Ale m\u00f3wi\u0119: \u201eDziewczynki wstajemy\u201d, nie. A tu ju\u017c pop\u0142och, bo s\u0142ycha\u0107 samoloty. I jedna na drug\u0105, bo by\u0142o w tym baraku par\u0119 takich prycz. By\u0142y takie d\u0142ugie baraki bodaj\u017ce po dziesi\u0119\u0107 by\u0142o pokoi na jednej stronie, i po drugiej dziesi\u0119\u0107. To jednak jak kto\u015b spa\u0142 na \u015brodku, to \u017ceby doj\u015b\u0107 do wyj\u015bcia to trzeba si\u0119 by\u0142o przebija\u0107. -Ach tej nocy to nie mo\u017cna zapomnie\u0107, i faktycznie wtedy w\u0142a\u015bnie zbombardowali Oberszlejm. Ale w t\u0119 noc o\u015bwietlili. Takie papiery z\u0142ote rzucali, nie, takie \u017ceby l\u015bni\u0142o i szele\u015bci\u0142o to i nie patrzyli. Ju\u017c oni gdzie\u015b wiedzieli czy co. \u017be to obcokrajowcy uciekaj\u0105. Tam Niemcy sk\u0142adali takie bale. Takie bale. Takie sterty. A faktycznie przecie\u017c to nie Niemcy, a Polacy. To jak uciekali\u015bmy, to w te sterty. Schowali\u015bmy si\u0119. Du\u017co dziewczynek i W\u0142osi i Francuzi i w og\u00f3le. W tak\u0105 stert\u0119 z tych bal\u00f3w uk\u0142adan\u0105. Schowa\u0142y\u015bmy si\u0119. No, ale wszystko jedno ten nar\u00f3d wtedy jak bombardowanie, to taki jaki\u015b jest niespokojny, nie mo\u017ce nigdzie usiedzie\u0107. Wychodzimy, taki jeden na migi, w og\u00f3le. No, bo z tego strachu to ludzie jako\u015b na migi si\u0119 zgaduj\u0105, nie, zmawiaj\u0105 si\u0119. Uciekamy! Uciekli\u015bmy troch\u0119, nie, a tam ju\u017c si\u0119 pali. Takie beczki rzucali czy co\u015b. To w po\u00adwietrzu ju\u017c rozrywa\u0142o si\u0119 i taki p\u0142yn, takie co\u015b, \u017ce w razie, gdy jak si\u0119 kto\u015b ju\u017c znalaz\u0142, \u017ce to si\u0119 rozprys\u0142o tam, to ju\u017c nie uciek\u0142. Ju\u017c nie uciek\u0142! Niemcy niekt\u00f3re, to ju\u017c te\u017c mieli dosy\u0107 tej wojny. Bo wida\u0107 by\u0142o. Przychodzimy, nie, bo w pocz\u0105tkach to prze\u00adganiali. Ale p\u00f3\u017aniej przyjmowali i to w\u0142a\u015bnie w t\u0119 noc. Przyszli\u015bmy pod takim dom murowany, nie. I tak wszystko obieg\u0142o ten dom. Nie wiem czy oni \u017ca\u0142owali i nas, czy bali si\u0119 mo\u017ce o swoje \u017cycie, \u017ce tylu ludzi i, jak dojrz\u0105, nie, to ich wymorduj\u0105. I w\u0142a\u015bnie wtedy w barak bomba pad\u0142a, nie. I tutaj w\u0142a\u015bnie gdzie my\u015bmy sta\u0142y. I tak to skrzyd\u0142o spali\u0142o. No, bo ca\u0142ego baraku, nie. Tam troch\u0119 zosta\u0142o. Taki tutaj d\u00f3\u0142, a tam takie rupiecie. Jak lotnisko zbombardowali to nas potem ju\u017c do fabryki nie puszczali. Zostali sami Niemcy robi\u0107. I p\u00f3\u017aniej jak: fabryk\u0119 zbombardowali, a temu naszemu szefowi, Mulke, tak temu Niemcowi brakowa\u0142o do roboty ludzi, zn\u00f3w nas zwerbowa\u0142 na folwark. Tam ju\u017c nas zastali, prawda Amerykanie. To tak by\u0142o ju\u017c s\u0142ycha\u0107. Bo tak jeden drugiemu wiadomo\u015b\u0107 przynosi\u0142 z Polak\u00f3w. M\u00f3wi\u0105 tak: Wiecie, za chwil\u0119 prawdopodobnie, \u017ce wejd\u0105, \u017ce ju\u017c s\u0105 Amerykanie. By\u0142o s\u0142ycha\u0107 front, strzelanin\u0119 i w og\u00f3le bomby. I w t\u0119 noc my\u015bmy w tej kazerny, bo to pomieszczenie tak si\u0119 nazywa\u0142o kazerna &#8211; uciek\u0142y. Bo z samolot\u00f3w, no front! Samolot\u00f3w tyle, pociski si\u0119 rozry\u00adwaj\u0105. W og\u00f3le! No ale gdzie ucieka\u0107? I taki by\u0142 most na polu, dwa mosty. I my\u015bmy tam uciek\u0142y par\u0119 dziewczyn. Par\u0119 gdzie indziej. Ch\u0142opcy gdzie indziej. Rodziny z dzie\u0107mi te\u017c gdzie indziej uciekli. I rano ka\u017cdy zm\u0119czony niewiadomo co, jak z tym frontem. A tu pobudka i do roboty. Spa\u0142by cz\u0142owiek zm\u0119czony, taki przestraszony, nie. M\u0142ody, to spanie takie s\u0142odkie cz\u0142owie\u00adkowi, a tu do roboty. Jeste\u015bmy! Odwie\u017ali nas tymi ich traktorami na ostatnie pole i takie tam buraki robi\u0142y\u015bmy, Taki \u201eszteknik\u201d, to na nasie\u00adnie. Bo to by\u0142o\u2026 tak by\u0142o jako\u015b w kwietniu. Oni ju\u017c przyszli, a to dziewi\u0105tego zaraz nas wyzwolili. No nie mog\u0119 tych dat. Tylko opowiem to. Pracujemy! Te\u017c na polu si\u0119 wtedy znale\u017a\u0107! A ju\u017c ameryka\u0144skie samoloty je\u017cd\u017c\u0105. Bo wida\u0107, \u017ce ameryka\u0144skie nie niziutko tak jak w og\u00f3le. Przecie\u017c oni teraz nie wiedz\u0105, kto jest i co, nie, A my patrzymy, a t\u0105 szos\u0105 czyli jak Heudeber \u2013Mulke, tutaj gdzie my, czo\u0142gi ju\u017c jad\u0105. A tu nagle \u017co\u0142nierze. No par\u0119 s\u0142\u00f3w, to tam my\u015bmy ju\u017c rozumia\u0142y. Bo ja ju\u017c dzisiaj to zapomnia\u0142am, nie. Pyta si\u0119 ten w\u0142\u00f3darz nasz: \u201eWohin soldaten\u201d, nie? Czyli \u201edok\u0105d \u017co\u0142nierze\u201d. \u201eNach hause\u201d &#8211; m\u00f3wi amerykanisze&#8230; A oni tak patrz\u0105, nie. I m\u00f3wi\u0105 no, gdzie teraz p\u00f3jd\u0105? Po niemiecku rozumiemy. To on m\u00f3wi im, \u017ce tu jest taki lasek, \u017ce oni przejd\u0105 w og\u00f3le, nie. Ale oni m\u00f3wi\u0105 \u201eruik\u201d, \u017ceby cicho, \u017ce my s\u0142yszymy. On m\u00f3wi, \u017ce przynios\u0105, m\u00f3wi ubranie. Jeszcze pami\u0119ta\u0142am jak ubranie, \u017be ich przebior\u0105, nie. No my m\u00f3wimy: W\u0142\u00f3darzu pu\u015b\u0107cie nas na kazerne chocia\u017c. No przecie\u017c ci Amerykanie i teraz tutaj wasi \u017co\u0142nierze i my, no i wystrzelaj\u0105 nas, nie. A oni ju\u017c Amerykan\u00f3w widz\u0105 tam, i w og\u00f3le, a jeszcze maj\u0105 bro\u0144. I ju\u017c jeden m\u00f3wi \u201eglajch erszissen\u201d, m\u00f3wi. S\u0142yszy! Jeden z nich m\u00f3wi do w\u0142\u00f3darza: \u201eMenchen was?\u201d \u201ePolen\u201d, m\u00f3wi w\u0142\u00f3darz. A ten Niemiec, ten w\u0142\u00f3darz, co sta\u0142, ten t\u0142umacz nad nami do roboty co zawsze. Jaki tu sta\u0142 m\u00f3wi \u201enajn\u201d, \u017ce nie mo\u017cna, \u017ce oni sami sobie zaszkodz\u0105. To rozumiemy go wszystkie, nie. I m\u00f3wi\u0119 ci! Wtedy on m\u00f3wi, \u017ce nie wolno, m\u00f3wi, \u201eszissen, szissen najn.\u201d M\u00f3wi, \u017ce wtedy i oni utrac\u0105 \u017cycie, \u017ce to tak blisko, nie. Ale my ju\u017c nic. Ta przodowa m\u00f3wi \u201enie giniemy, utrzyma\u0142y\u015bmy si\u0119 w Oberszlejm, utrzyma\u0142y\u015bmy si\u0119 pod tym mostem\u201d, nie, bo i ona by\u0142a tam. I ten Niemiec, ten w\u0142\u00f3darz. Nie pozwoli\u0142 nas rozstrzela\u0107. Nazywa\u0142 si\u0119 Skudlarz Michael. I Maciusiu, drogi bracie to tak si\u0119 sko\u0144czy\u0142o. Patrzymy jedzie zn\u00f3w nasz buchalter i taki, inspektor go nazywali, nie. Jedzie jeden na koniu, drugi na koniu Niemcy i ju\u017c zawsze tak przyje\u017cd\u017cali to si\u0119 pozdrawiali \u201ehaj hitla\u201d \u201ehaj hitla\u201d, nie. Ju\u017c wtedy nie tylko \u201emorgen, morgen\u201d. I jeden z nich m\u00f3wi \u201eSkudlarz amerykanisze glejch komen\u201d. To zapomnia\u0142am te\u017c nazwisko tej Niemki. Mia\u0142a siedmiu syn\u00f3w. To ju\u017c jak przyjecha\u0142am do Niemiec, tam do tej Mulki. To ju\u017c dziewczynki m\u00f3wi\u0142y, \u017ce ju\u017c trzech syn\u00f3w straci\u0142a. Na froncie, na wojnie. O i potem telegramy przysz\u0142y, nie, \u017ce ju\u017c nie ma tych syn\u00f3w siedmiu. To ona, nie. Na w\u0142asne oczy widzia\u0142am! To ten portret Hitlera, to z tego domu rzuci\u0142a i wy\u0142a, jak tylko&#8230; To ona to wylecia\u0142a jak ci Amerykanie jechali, nie. Krzycza\u0142a, \u017ce wojna si\u0119 sko\u0144czy\u0142a. P\u0142acze i w og\u00f3le, nie. Ale, \u017ce ju\u017c m\u00f3wi \u201enie ma\u201d, m\u00f3wi, na migi pokazuje, \u017ce co jej Hitler da\u0142. Pokazuje na migi, \u017ce siedmiu syn\u00f3w: \u201esieben sohne\u201d. Tak O! Pami\u0119tam. Tochter to c\u00f3rki, nie! \u017be zgin\u0119\u0142o jej siedmiu syn\u00f3w. Ach to nie do opowiedzenia. Dzisiaj to tylko m\u0142odzi widz\u0105 w telewizji. Ale nie daj Bo\u017ce wojny. No ja streszczam. Ale to by\u0142o wszystko prze\u017cy\u0107, nie. Ten brak tej \u017cywno\u015bci i g\u0142\u00f3d i w og\u00f3le. A najbardziej to odczuwa\u0142y\u015bmy g\u0142\u00f3d w Oberschleim. Tam w tej fabryce samolot\u00f3w. Ta dzisiaj si\u0119 nie pami\u0119ta tego. Krzysio nieraz to si\u0119 denerwuje. Oj, Mamo tego nie ma, tamtego nie ma, to m\u0142ode to widzi, \u017ce teraz gdzie\u015b jest lepiej. To telewi\u00adzor, to to, to tamto, nie. Ja m\u00f3wi\u0119, Krzysiu, s\u0142uchaj gdyby\u015b prze\u017cy\u0142 to, co my\u015bmy prze\u017cy\u0142y. I Stefcia i ma\u0142y Ja\u015b, to by\u015b nigdy nie grymasi\u0142, m\u00f3wi\u0119. Co by\u015b mia\u0142, to by\u015b bra\u0142. Wr\u00f3ci\u0142am do Polski. Wiem, \u017ce do Mamy czterdziesty sz\u00f3sty by\u0142o jako\u015b. W maju. To \u017ce\u015bmy tu z Kaziem przyjechali. Ale najpierw \u017ce\u015bmy pojechali do Torunia do jego siostry. Zaraz w czterdziestym sz\u00f3stym. Trzydziestego maja czterdzie\u00adstego pi\u0105tego wzi\u0119li\u015bmy \u015blub. I tam si\u0119 Halinka&#8230; Chcieli\u015bmy jecha\u0107 ju\u017c w czterdziestym pi\u0105tym, ale w ci\u0105\u017cy, nie chcieli mnie pu\u015bci\u0107, ju\u017c ci tylko jak urodz\u0119 dziecko. Halinka si\u0119 urodzi\u0142a w lutym. To jak \u017ce\u015bmy przyjechali, mia\u0142a kilkana\u015bcie tygodni. Do Marny. Stefcia ju\u017c by\u0142a, cha\u0142upa sta\u0142a jeszcze tam, na Borowinie. By\u0142 Ja\u015b, Mama si\u0119 bardzo ucieszy\u0142a. Ale Bola i Tadzia ju\u017c nie zasta\u0142am&#8230; Musz\u0119 ci jeszcze opowiedzie\u0107 jak to by\u0142o ze \u201eStolic\u0105\u201d. Puka kobieta: Ja m\u00f3wi\u0119: Kto jest? \u201ePani Ko\u0142odziejowa to ja! Ale zap\u0142akana. Ja m\u00f3wi\u0119: \u201eCo si\u0119 sta\u0142o pani Smykowa?\u201d A zaraz, pani b\u0119dzie p\u0142aka\u0107! Ja, m\u00f3wi\u0119, ja nie mam powodu do p\u0142aczu. A co pani my\u015bli. Ka\u017cda kobieta ma p\u0142aka\u0107?! Co pani Smykowa my\u015bli, \u017ce ja b\u0119d\u0119 ca\u0142e \u017cycie p\u0142aka\u0107? \u017be ja tylko \u017cycie na \u0142zach sp\u0119dz\u0119, m\u00f3wi\u0119. Na pewno nie! A daj\u0119 s\u0142owo, \u017ce b\u0119dzie pani p\u0142aka\u0142a, m\u00f3wi \u201eWie pani ja musz\u0119 opowiedzie\u0107 od pocz\u0105tku jak to by\u0142o.\u201d M\u00f3wi. Przyjecha\u0142a przyrodniej siostry, no moja Siostrzenica, powiada, z Warszawy. Wst\u0105pi\u0142a do nas, a do rodzonego brata p\u00f3jdzie jutro. I m\u00f3wi. Popatrz ciociu. W zasadzie to ja nie lubi\u0119 \u017cadnych tak czasopism kupowa\u0107 i w og\u00f3le. Wie ciocia niby w Warszawie, ale te\u017c cz\u0142owiek si\u0119 liczy z tym groszem. Ale na podr\u00f3\u017c kupi\u0119 sobie czasopismo. I wybra\u0142am sobie \u201eStolic\u0119\u201d. I tak przeczyta\u0142am ju\u017c, m\u00f3wi, od deski. Patrz\u0119 ju\u017c jestem tutaj ko\u0142o Krasnegostawu i jeszcze si\u0119gn\u0119\u0142am po Stolic\u0119. Ju\u017c mia\u0142a rzuci\u0107. A tutaj, m\u00f3wi, na ostatniej stronie tego czasopisma. Jak mnie to, m\u00f3wi, zainteresowa\u0142o. Kto to jest? Gdzie to jest? m\u00f3wi. Ciocia to b\u0119dzie zna\u0107 tych ludzi. A\u017c co za los oni mieli. Przewa\u017cnie, \u017ce mama nasza, m\u00f3wi. Ta kobieta. Czy ona jeszcze \u017cyje?! W og\u00f3le. Czytamy, m\u00f3wi, ale ciociu, ja ju\u017c nie b\u0119d\u0119 czyta\u0107, bo ja ju\u017c p\u0142aka\u0142am. Jak ci redaktorzy mogli opisa\u0107 to i pami\u0119tali w og\u00f3le, \u017ceby \u0142zy wycisn\u0105\u0107 z ludzi&#8230; Jak oni mogli opisa\u0107?! \u201eNo\u201d, ja m\u00f3wi\u0119, dobrze pani Smykowa zaraz b\u0119dziemy czyta\u0107.\u201d To o was, m\u00f3wi, ca\u0142e wysiedlenie i w og\u00f3le co Mamusia prze\u017cy\u0142a. No i wiesz Maciu\u015b zaczynamy czyta\u0107. O! A ja ju\u017c dochodz\u0119 do tego: Sta\u0142 na n\u00f3\u017ckach wykrzywionych, moja mama go bra\u0142a. Nie \u201eKrzy\u015b\u201d Dionizy, nie, no a Smykowa ju\u017c si\u0119 patrzy, ta kobieta, nie, a ja ju\u017c p\u0142acz\u0119. Nie dochodzimy tutaj dalej, nie, ju\u017c nie mo\u017cna sko\u0144czy\u0107 tego czasopisma czyta\u0107, m\u00f3wi, och jeju, m\u00f3wi. Ja m\u00f3wi\u0119: Pani Smykowa, ja bym to czasopismo&#8230; A nie, m\u00f3wi. My je sobie bierzemy na pami\u0105tk\u0119. My Stefci prosimy, Stefcia nam nie chce da\u0107, m\u00f3wi. Nam nie chce da\u0107 tego czasopisma. To ja do Jasia rano. M\u00f3wi\u0119: \u201eWiesz Jasiu, taki si\u0119 ukaza\u0142 artyku\u0142. On zaraz m\u00f3wi \u201eWalerio! Ja kupi\u0119! Ja kupi\u0119!\u201d.<br \/>\n<\/em><em>M\u00f3wi\u0119 do syna. Krzysiu wie\u017a do Zamo\u015bcia! I Krzysio do Zamo\u015bcia pojecha\u0142. By\u0142em, m\u00f3wi, do pierwszego kiosku Ruchu ta pani m\u00f3wi: \u201eNie ma\u201d. A ju\u017c w naszej wsi te\u017c, m\u00f3wi, dwie m\u0119\u017catki, to w\u0142a\u015bnie c\u00f3rka tej Smykowej, co przynios\u0142a do czaso\u00adpismo tutaj nam czyta\u0107 ogl\u0105daj\u0105 si\u0119. Ostatnie wzi\u0119\u0142y. Lec\u0119 \u017ceby to jeszcze mia\u0142a druga w naszym Ruchu. Lec\u0119 do drugiego kiosku Ruchu, nie ma ju\u017c. Ludzie wybrali, m\u00f3wi. Wybrali ludzie czasopismo \u201eStolic\u0119\u201d. Bo ka\u017cdy chcia\u0142 jeszcze czyta\u0107. Sam sobie chcia\u0142 czyta\u0107, a z opowie\u015bci nie chcia\u0142 nic wie\u00addzie\u0107. Nie z opowie\u015bci tylko sam sobie przeczyta\u0107. Ach te ludzie jakby zwariowali. Ka\u017cdy w kiosku Ruchu chce \u201eStolic\u0119\u201d. Ju\u017c zabrak\u0142o w Zamo\u015bciu tych \u201eStolic\u201d. No zabrak\u0142o. Ka\u017cdy chcia\u0142 mie\u0107 czasopismo o nas, nie. Ja ju\u017c i do redakcji napisa\u0142am i w og\u00f3le. Walerka, m\u00f3wi mi ka\u017cdy. W gazecie ci\u0119 opisali.<br \/>\n<\/em><em>To Krzysio a\u017c chodzi\u0142 na Nowe Miasto po te czasopisma gdzie Ruch. No i tam kupi\u0142. Tych czasopism pos\u0142ali\u015bmy jedno Stefci. No bo sk\u0105d ona by tam wiedzia\u0142a, prawda? Nie? Zaraz zanio\u00ads\u0142am jedno do Jasia i jeszcze mam trzy, bo pi\u0119\u0107 kupi\u0142.<br \/>\n<\/em><em>S\u0142o\u0144ce zbli\u017ca\u0142o si\u0119 ku zachodowi. Wyszli\u015bmy przed obej\u015bcie zrobi\u0107 pami\u0105tkowe zdj\u0119cia. Po\u017cegnali\u015bmy serdecznie Szwagra, kt\u00f3ry zm\u0119czony po nocnym dy\u017curze wr\u00f3ci\u0142 do domu, a my ruszyli\u015bmy z powrotem na Borowin\u0119.<br \/>\n<\/em><em>Szli\u015bmy obok gospodarstwa stryja Stacha rozmawiaj\u0105c g\u0142o\u015bno po drodze. Na polu pomi\u0119dzy rol\u0105 Walerki, a rol\u0105 stryja schylone nad krzakami truskawek pracowa\u0142y dwie kobiety, Janek z Walerk\u0105 i Krzysiem pozdrowili je serdecznie.<br \/>\n<\/em><em>By\u0142y to dwie siostry Janina i Gienia B\u0119cal\u00f3wny, Matka ich wcze\u015bnie odumar\u0142a. Ojciec Pawe\u0142 B\u0119cal od 1897 roku grywa\u0142 na fagocie w orkiestrze Karola Namys\u0142owskiego. Umar\u0142 ju\u017c po wojnie. C\u00f3rki zosta\u0142y same obrabiaj\u0105 ojcow\u0105 sched\u0119. Wie\u015b im pomaga. To, czego nie mog\u0105 wykona\u0107 kobiece r\u0119ce robi\u0105 za nie s\u0105siedzi, li one za\u015b zn\u00f3w z kolei te\u017c pomagaj\u0105 s\u0105siadom w inny spos\u00f3b.<br \/>\n<\/em><em>S\u0105 lubiane we wsi. Na wsi musi jeden drugiemu pomaga\u0107, Jankowi, na pocz\u0105tku jak stawia\u0142 pierwsze kroki na matczynej roli, to te\u017c nieraz pomagali. Pan Wac\u0142aw Nowosad dawa\u0142 konia, pomaga\u0142 ora\u0107.<br \/>\n<\/em><em>Walerka z Krzysiem odprowadzili nas a\u017c na wzg\u00f3rze, z kt\u00f3rego wida\u0107 ju\u017c by\u0142o zabudowania Janka.<br \/>\n<\/em><em>Po\u017cegnali\u015bmy si\u0119. Nazajutrz \u017cegnali\u015bmy Mam\u0119 Tch\u00f3rzyn\u0119, Te\u015bci\u00f3w, Krysi\u0119, dzieci Janka, kt\u00f3ry zaprz\u0105g\u0142 swego konia, posadzi\u0142 Marka na kozio\u0142 i odwi\u00f3z\u0142 nas na przystanek do Starego Zamo\u015bcia.<\/em><\/p>\n<p><em>POS\u0141OWIE<\/em><\/p>\n<p><em>Dzieci Walerki urodzi\u0142y si\u0119 ju\u017c po wojnie tak jak i dzie\u00adci Janka, jak siostrzenica pani Smykowej. Nie znaj\u0105 goryczy tamtych lat.<br \/>\n<\/em><em>Droga artyku\u0142u w \u201eStolicy\u201d do Walerki i Janka, zaintereso\u00adwanie m\u0142odego i starego pokolenia \u201echome\u0144skich\u201d wojennymi losami ich ziem, list kt\u00f3ry nadszed\u0142 do Janka od pewnej czytelniczki z Warszawy u\u015bwiadomi\u0142y mnie, \u017ce wbrew moim oczeki\u00adwaniom w ko\u0144cu min\u0119\u0142o przesz\u0142o 32 lata od tamtego czasu, tamte wydarzenia maj\u0105 sw\u00f3j ci\u0105g dalszy w pami\u0119ci i ludzkich sercach\u2026<br \/>\n<\/em><em>Artyku\u0142 w \u201eStolicy\u201d, kt\u00f3rego tre\u015b\u0107 m.in. zawar\u0142em w niniej\u00adszym reporta\u017cu ko\u0144czy\u0142 si\u0119 takim zdaniem:<br \/>\n<\/em><em>\u201eDzi\u015b Janek jest gospodarzem. Prze\u017cycia podczas Powstania, wygnanie z domu w dniu drugiego wrze\u015bnia 1944 roku i nasze rozstanie w 1945 pami\u0119ta. Nie wie tylko, jak przyjdzie zima, dlaczego czasami parz\u0105 go stopy i d\u0142onie, gdy jest du\u017cy mr\u00f3z\u201d.<br \/>\n<\/em><em>Czytelniczka \u201eStolicy\u201d, pani Janina Ciu\u0142owa z Warszawy wystosowa\u0142a do Janka list:<br \/>\n<\/em><em>\u201eDrogi Panie Janie!<br \/>\n<\/em><em>Pisz\u0119 ze Stolicy, bo jestem sta\u0142\u0105 czytelniczk\u0105 tego poczytnego pisma, Wzrusza mnie Pa\u0144ska m\u0142odo\u015b\u0107, kt\u00f3r\u0105 szcz\u0119\u015bliwie prze\u017cy\u0142e\u015b, a tylko pozosta\u0142y \u015blady b\u00f3lu przesz\u0142o\u015bci. A ot\u00f3\u017c ten b\u00f3l co Pan ma, to palenie n\u00f3g i r\u0105k to \u0142atwo si\u0119 usunie za pomoc\u0105 tej ludowej recepty.<br \/>\n<\/em><em>Czytaj\u0105c \u201eStolic\u0119\u201d uj\u0119te \u017cycie Pana przez redaktora nie daje mi spokoju, i musz\u0119 napisa\u0107. Tak mi Pana Panie Janie \u017cal. Przykro. Dzi\u015b znalaz\u0142am chwil\u0119 czasu, to kre\u015bl\u0119 te par\u0119 s\u0142\u00f3w do Pana. Po otrzymaniu tego listu, \u017ceby Pan mnie m\u00f3g\u0142 odpisa\u0107. Chocia\u017c niech Pan stosuje dwa razy, A jak nie mo\u017cna z braku czasu i si\u0142y, to chocia\u017c na noc raz. Chcia\u0142abym bardzo, \u017ceby Pan m\u00f3g\u0142 ten list otrzyma\u0107.<br \/>\n<\/em><em>Do zobaczenia, chocia\u017c listem.<br \/>\n<\/em><em>Warszawa, Janina Ciu\u0142owa, ulica Pu\u0142awska nr 25a m 2. Warszawa, 1.VII.1976 r.<br \/>\n<\/em><em>Za\u0142\u0105czam dwie marki do listu\u201d.<br \/>\n<\/em><em>Opowie\u015bci Mamy Tch\u00f3rzyny, Te\u015bcia, Te\u015bciowej, Walerki, droga artyku\u0142u do r\u0105k Walerki i Janki, list Pani Ciu\u0142owej sk\u0142oni\u0142y mnie do powt\u00f3rnego si\u0119gni\u0119cia po pi\u00f3ro. Tak zrodzi\u0142 si\u0119 Niniejszy reporta\u017c.<br \/>\n<\/em><em>Ale zn\u00f3w wracam do \u201eIntermezzo w domy\u015ble\u201d. W wojennych dziejach Krzysia-Dionizgo, czyli Janka Tch\u00f3rza jest luka. Zawarta jest ona mi\u0119dzy sz\u00f3stym stycznia 1943 roku a dniem, w kt\u00f3rym si\u0119 znalaz\u0142 w sieroci\u0144cu. Jest tutaj szereg znak\u00f3w zapytania.<br \/>\n<\/em><em>Kt\u00f3ry polski kolejarz niemieckiego Ostbahn odkry\u0142 pierwszy na Dworcu Wschodnim \u201eTransport \u015bmierci\u201d?!!! Jak on si\u0119 nazywa\u0142, czy nazywa, mo\u017ce jeszcze \u017cyje?<br \/>\n<\/em><em>Kto z nara\u017ceniem w\u0142asnego \u017cycia wykrad\u0142 chore dziecko z wagonu ratuj\u0105c jego istnienie?<br \/>\n<\/em><em>Jak i dzi\u0119ki komu Janek trafi\u0142 do sieroci\u0144ca? Kim by\u0142 fotograf, kt\u00f3ry wykona\u0142 zdj\u0119cie Janka? Przecie\u017c dzi\u0119ki temu zdj\u0119ciu Matka odzyska\u0142a utracone dziecko. Kto przekaza\u0142 fotografi\u0119 Matce Janka?<br \/>\n<\/em><em>D\u0142ugo rozmawiali\u015bmy z Jankiem na ten temat.<br \/>\n<\/em><em>\u201eWiesz Maciu\u015b! Ja nie mog\u0119 tego pami\u0119ta\u0107. Pami\u0119tam jak nasza mama mnie nosi\u0142a na r\u0119kach, pami\u0119tam pierwsze po wojnie poca\u0142unki rodzonej Matki. Dobro\u0107, serdeczno\u015b\u0107, tak jak Pani Ciu\u0142owej, trzeba odwzajemnia\u0107 sercem. Chcia\u0142bym pozna\u0107 tych kolejarzy, te Panie z sieroci\u0144ca, fotografa, t\u0119 Pani\u0105, kt\u00f3ra przekaza\u0142a fotografi\u0119 mojej Mamie.<br \/>\n<\/em><em>OD REDAKCJI<br \/>\n<\/em><em>Zwracamy si\u0119 w imieniu Janka Tch\u00f3rza do ludzi dobrej woli, ludzi z tamtych lat. Zwracamy si\u0119 do Ciebie Czytelniku!<br \/>\n<\/em><em>Je\u017celi w pami\u0119ci Twojej zachowa\u0142e\u015b okruchy wspomnie\u0144 z tamtych lat. Je\u017celi znasz nazwiska nieznanych nam dzi\u015b uczestnik\u00f3w opisywanych tutaj wydarze\u0144 napisz do nas. Wsp\u00f3lnie uzupe\u0142nimy luk\u0119 kilkunastu dni w \u017cyciorysie Krzysia Dionizego Janka.<\/em><em>\u00a0<\/em><\/p>\n<p><em>Borowina Starozamojska &#8211; Chom\u0119ciska &#8211; Kazimierz Dolny &#8211; Warszawa<br \/>\n<\/em><em>19 lipca, 15 pa\u017adziernika 1976 r.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ostatni fragment\u00a0niepublikowanego reporta\u017cu wspomnieniowego mojego Ojca.\u00a0Powojenne dzieje jego adoptowanego brata &#8211; dziecka Zamojszczyzny. OPOWIE\u015a\u0106 WALERKI O WOJENNYCH LOSACH &#8211; Przed sam\u0105 wojn\u0105 tata m\u00f3wi: \u201eNo, dzia\u0142ka jest i b\u0119dzie\u2026 To teraz przed wojn\u0105. B\u0119dzie dobrze, m\u00f3wi, zbo\u017ce \u0142adne, w og\u00f3le\u2026 Gdzie tam! Niemcy weszli i od razu zamkn\u0119li m\u0142yny. I od razu zrobi\u0142a si\u0119 na [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[3,309],"tags":[310,311,140,139,308,251,313],"class_list":["post-2534","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-piekarscy","category-tchorz","tag-dzieje-rodziny-tchorzow","tag-jan-tchorz","tag-maciej-pawel-piekarski","tag-maciej-piekarski","tag-reportaz","tag-wspomnienia","tag-zofia-tchorz"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2534","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2534"}],"version-history":[{"count":4,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2534\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2538,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2534\/revisions\/2538"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2534"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2534"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2534"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}