{"id":2972,"date":"2014-09-19T00:47:35","date_gmt":"2014-09-19T00:47:35","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2972"},"modified":"2014-07-04T21:50:57","modified_gmt":"2014-07-04T21:50:57","slug":"podkowa-lesna-nowa-metropolia-wspomnien-michala-stalskiego-cz-2","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/?p=2972","title":{"rendered":"Podkowa Le\u015bna \u2014 nowa metropolia? &#8211; wspomnie\u0144 Micha\u0142a Stalskiego cz. 2"},"content":{"rendered":"<p>Micha\u0142 Stalski to nie\u017cyj\u0105cy ju\u017c daleki kuzyn. Konkretnie\u00a0wnuk Kazimierza Stalskiego, rodzonego brata mojej praprababci Julii ze Stalskich Piekarskiej, matki mojego pradziadka Ludwika Rocha Piekarskiego. jego wspomnienia znalaz\u0142am w Podkowia\u0144skim Magazynie Kulturalnym (Nr 38). Oto druga i ostatnia\u00a0cz\u0119\u015b\u0107.<\/p>\n<p><em><strong>Micha\u0142 Stalski<br \/>\n<\/strong><\/em><em><strong>Podkowa Le\u015bna \u2014 nowa metropolia?<\/strong><\/em><\/p>\n<p><em>Ci\u0119\u017ckie \u015bniegowe chmury naznaczone by\u0142y ka\u017cdej nocy \u0142un\u0105 pal\u0105cej si\u0119 Warszawy. Przez Brwin\u00f3w i Grodzisk ka\u017cdego dnia przechodzi\u0142y poci\u0105gi towarowe wywo\u017conych do Niemiec mieszka\u0144c\u00f3w ewakuowanej Warszawy. Tras\u0119 ruchu kolejki EKG w kierunku warszawskim skr\u00f3cono do Opaczy, a wi\u0119c na dziesi\u0119\u0107 kilometr\u00f3w przed granicami Warszawy ko\u0144czy\u0142a si\u0119 komunikacja. Wielkie miasto przesta\u0142o istnie\u0107. Miasto, wobec kt\u00f3rego Podkowa Le\u015bna by\u0142a przez lata sleeping town&#8217;em, odleg\u0142\u0105 dzielnic\u0105 willow\u0105. To miasto\u2013ogr\u00f3d, przyssane do stolicy, jak mucha do sk\u00f3ry lwa, dzisiaj samo zacz\u0119\u0142o nabiera\u0107 manier ma\u0142ego lwi\u0105tka, osieroconego co prawda, ale ju\u017c samodzielnego. Swoista to by\u0142a samodzielno\u015b\u0107 i specyficzne maniery.<\/em><\/p>\n<p><em>Je\u017celi Podkowa Le\u015bna liczy\u0142a w przedwojennym okresie tysi\u0105c mieszka\u0144c\u00f3w, to w listopadzie 1944 roku ilo\u015b\u0107 os\u00f3b, kt\u00f3re tu \u017cy\u0142y r\u00f3wna\u0142a si\u0119 co najmniej dziesi\u0119ciu tysi\u0105com. Wszystkie wille, budynki gospodarcze, szopy ogrodnicze p\u0119ka\u0142y w szwach. Wody w studniach nie brakowa\u0142o, karbid i naft\u0119, z trudem, ale mo\u017cna by\u0142o kupi\u0107. Najgorzej by\u0142o z opa\u0142em. \u017beby mie\u0107 w\u0119giel, nale\u017ca\u0142o go kra\u015b\u0107 z bocznic kolejowych w okolicznych miasteczkach. Nie ka\u017cdy mia\u0142 na to si\u0142y, sprz\u0119t pomocniczy i odwag\u0119. Nie by\u0142o rady; trzeba by\u0142o wycina\u0107 drzewa. Wycinali je w\u0142a\u015bciciele plac\u00f3w zalesionych i kto chcia\u0142 na placach niegrodzonych. W Natusinie cz\u0119sto s\u0142ycha\u0107 by\u0142o j\u0119k padaj\u0105cych olbrzymich sosen na s\u0105siednim pustym placu.<\/em><\/p>\n<p><em>Nieweso\u0142o by\u0142o z \u017cywno\u015bci\u0105. Pomimo wszystko, a mo\u017ce w\u0142a\u015bnie dlatego powstawa\u0142a sie\u0107 nowych sklepik\u00f3w, restauracyjek i kawiarenek. Dostawcami artyku\u0142\u00f3w spo\u017cywczych byli przewa\u017cnie w\u0142a\u015bciciele gospodarstw wiejskich z okolicznych wsi, takich jak Owczarnia, \u017b\u00f3\u0142win, Kanie, Otr\u0119busy. No, i oczywi\u015bcie zakwit\u0142 jak wrzos po ciep\u0142ym deszczu handel walut\u0105, z\u0142otem i wszelkim dobrem doczesnym koniecznym do okrycia si\u0119 przed pot\u0119guj\u0105cym si\u0119 mrozem. W\u015br\u00f3d tych dziesi\u0119ciu tysi\u0119cy mieszka\u0144c\u00f3w \u015bwie\u017co upieczonej \u201emetropolii\u201d by\u0142a garstka os\u00f3b z bardzo du\u017cymi pieni\u0119dzmi w walucie obiegowej i dewizach i znakomita wi\u0119kszo\u015b\u0107 posiadaj\u0105ca po jednej walizce jakich\u015b najniezb\u0119dniejszych rzeczy i odrobin\u0119 pami\u0105tkowej skromnej bi\u017cuterii. Zacz\u0119\u0142a si\u0119 rozgrywa\u0107 rzecz o wyr\u00f3wnanie tego zr\u00f3\u017cnicowanego stanu posiadania. St\u0105d wzi\u0119\u0142y si\u0119 liczne inicjatywy handlowe i us\u0142ugowe. Fachowcy w okre\u015blonym rzemio\u015ble, cz\u0119sto w\u0142a\u015bciciele znanych firm warszawskich, zak\u0142adali mini warsztaciki zegarmistrzowskie, krawieckie, szewskie. Wsz\u0119dzie by\u0142 ruch, ka\u017cdy mia\u0142 klient\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Ponadto wszystkich dr\u0119czy\u0142a niepewno\u015b\u0107 nawet tego najbli\u017cszego jutra. Niemcy doskonale si\u0119 orientowali co do liczebno\u015bci uciekinier\u00f3w z transport\u00f3w, kt\u00f3rzy znale\u017ali przysta\u0144 w Podkowie i co do przekroju spo\u0142ecznego tego zbiorowiska. Przewa\u017ca\u0142a inteligencja i to ta \u201enajniebezpieczniejsza\u201d: profesorowie wy\u017cszych uczelni, nauczyciele, adwokaci, lekarze, arty\u015bci. Tote\u017c mundurowi i niemundurowi Niemcy konsekwentnie penetrowali wille, kawiarnie, restauracyjki, ulice g\u0119sto zastawione straganikami z r\u00f3\u017cnymi cz\u0119\u015bciami garderoby. Mia\u0142o to cz\u0119sto charakter \u0142apanki, rewizji, a niekiedy rekwizycji co cenniejszych obraz\u00f3w, dywan\u00f3w i mebli znajduj\u0105cych si\u0119 w willach sta\u0142ych mieszka\u0144c\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Niemcom te\u017c nie by\u0142a obca \u015bwiadomo\u015b\u0107 przegranej, a wi\u0119c byli okrutni, bezwzgl\u0119dni i kradli. Od \u0142apanki, najcz\u0119\u015bciej do kopania row\u00f3w obronnych i do\u0142\u00f3w na stanowiska broni przeciwpancernej, mo\u017cna si\u0119 by\u0142o uwolni\u0107 wysok\u0105 op\u0142at\u0105 w got\u00f3wce. Gorzej by\u0142o, albo ca\u0142kiem \u017ale, gdy akcja przybiera\u0142a charakter politycznej segregacji i wy\u0142apywania \u201ewarszawskich bandyt\u00f3w\u201d. Obci\u0105\u017caj\u0105cym dokumentem by\u0142a warszawska kenkarta. By\u0142 to cz\u0119sto wystarczaj\u0105cy pretekst do wywiezienia do obozu karnego, szczeg\u00f3lnie gdy chodzi\u0142o o m\u0119\u017cczyzn. Ponadto Niemcy przeczesywali Podkow\u0119 w poszukiwaniu os\u00f3b, kt\u00f3rych nazwiska znali, i o kt\u00f3rych wiedzieli, \u017ce s\u0105 to dzia\u0142acze polityczni podziemia lub dow\u00f3dcy Armii Krajowej, lub innych podziemnych organizacji, oboj\u0119tnie jakiej rangi. A takich os\u00f3b by\u0142o wiele. A wi\u0119c codzienny trud i troska, by by\u0142o co w\u0142o\u017cy\u0107 do garnka i do pieca, zag\u0119szczone by\u0142y atmosfer\u0105 strachu przed trudnymi do przewidzenia wyczynami okupanta, To za\u0142amywa\u0142o niejednego.<\/em><\/p>\n<p><em>Oczywi\u015bcie, oko\u0142o 90 procent \u201erezydent\u00f3w\u201d podkowia\u0144skich mia\u0142o kenkarty warszawskie. I w tym przypadku polska zaradno\u015b\u0107 znalaz\u0142a pole do skutecznego popisu. Najpowszechniejszym \u201esposobem\u201d na zamazanie prawdy by\u0142 stempel, na nowej kenkarcie, podkowia\u0144skiej gminy, lub kt\u00f3rej\u015b z gmin okolicznych, stwierdzaj\u0105cych zameldowanie na tutejszym terenie na wiele miesi\u0119cy przed wybuchem Powstania. W tym zakresie okazywali wielk\u0105 pomoc urz\u0119dnicy r\u00f3\u017cnych gmin. Jednak, wobec powa\u017cniej obci\u0105\u017conych politycznie lub rasowo, nale\u017ca\u0142o wykona\u0107 bardziej precyzyjny manewr os\u0142aniaj\u0105cy. Chodzi\u0142o tu o wystawienie nowej kenkarty na zmienione nazwisko.<\/em><\/p>\n<p><em>Atmosfer\u0119 grozy, przynajmniej dla wtajemniczonych, pot\u0119gowa\u0142a \u015bwiadomo\u015b\u0107 odpowiedzialno\u015bci i jednoczesnej bezradno\u015bci wobec du\u017cej grupy rannych i chorych ukrytych po r\u00f3\u017cnych podkowia\u0144skich komyszach. W znakomitej wi\u0119kszo\u015bci byli to m\u0142odzi \u017co\u0142nierze Powstania Warszawskiego, przywo\u017ceni tu przez ch\u0142opskie furmanki, przewa\u017cnie z Obozu Pruszkowskiego. Punktem zbornym, kt\u00f3ry z czasem zyska\u0142 miano szpitala, by\u0142a willa pa\u0144stwa Baniewicz\u00f3w w Podkowie G\u0142\u00f3wnej. Oczywi\u015bcie, pi\u0119\u0107 czy sze\u015b\u0107 pokoj\u00f3w zamienionych na sale szpitalne nie mog\u0142o pomie\u015bci\u0107 wszystkich potrzebuj\u0105cych opieki lekarskiej. W\u0142a\u015bciciele wi\u0119kszych willi, jeszcze nie do ko\u0144ca wype\u0142nionych uciekinierami warszawskimi, przyjmowali po kilku l\u017cej chorych. Ta zdrowa i czynna cz\u0119\u015b\u0107 spo\u0142eczno\u015bci podkowia\u0144skiej mia\u0142a trzy problemy do rozwi\u0105zania wobec rannych. Jak ich chroni\u0107 przed Niemcami? Jak ich leczy\u0107? Jak ich urz\u0105dzi\u0107 po wyzdrowieniu?<\/em><\/p>\n<p><em>Ten pierwszy problem starano si\u0119 rozwi\u0105zywa\u0107 przez konspiracyjn\u0105 kom\u00f3rk\u0119 podrabiaj\u0105c\u0105 ausweisy. Nie zawsze to zdawa\u0142o egzamin, szczeg\u00f3lnie wobec nieprzytomnych. Bez lekarstw, opatrunk\u00f3w i narz\u0119dzi chirurgicznych trudno by\u0142o skutecznie leczy\u0107, nawet przy tak ogromnym po\u015bwi\u0119ceniu si\u0119 kilku warszawskich i kilku miejscowych lekarzy. Ci\u0119\u017csze przypadki odsy\u0142ano do prawdziwego szpitala w Pruszkowie, gdzie niezawodni doktor Stefen i doktor Jonscher przekraczali wszelkie ograniczenia w medycznej sztuce i ludzkiej odporno\u015bci. Z wprowadzeniem w \u201enormalne\u201d \u017cycie ozdrowie\u0144c\u00f3w bywa\u0142o r\u00f3\u017cnie. Wielu przywo\u0142anych z niebytu i wyrwanych z aberracji przegranej walki powsta\u0144czej nie uznawa\u0142o tej krz\u0105taniny podkowia\u0144skiej za \u017cycie. Wy\u0142ania\u0142 si\u0119 problem ich psychicznej stabilizacji.<\/em><\/p>\n<p><em>Popowstaniowy Natusin posiada\u0142 swoj\u0105 specyfik\u0119 w rozwi\u0105zywaniu codziennych trosk trzydziestu sta\u0142ych jego mieszka\u0144c\u00f3w. Wynika\u0142a ona raz ze wzgl\u0119dnie przestrzeganego re\u017cimu ujmuj\u0105cego w karby 24 godziny egzystencji tej zbiorowo\u015bci, dwa z indywidualno\u015bci przebywaj\u0105cych tam os\u00f3b. Regu\u0142y codziennego \u017cycia i wsp\u00f3\u0142\u017cycia zaproponowali moi Rodzice, elastycznie przystosowuj\u0105c si\u0119 do korekt tego programu, wynikaj\u0105cych albo ze zmieniaj\u0105cych si\u0119 sytuacji, albo interwencji \u201esilnych osobowo\u015bci\u201d. Przecie\u017c ten ca\u0142y koszmar trzeba by\u0142o prze\u017cy\u0107 r a z e m. Razem, to znaczy tak, aby pogodzi\u0107 wszystkie silne, s\u0142abe i nieujawniaj\u0105ce si\u0119 osobowo\u015bci i m\u00f3c je widzie\u0107, po trudach dnia, zgromadzone przy okr\u0105g\u0142ym stole i dw\u00f3ch karbid\u00f3wkach, wzgl\u0119dnie pogodne we wsp\u00f3lnej rozmowie.<\/em><\/p>\n<p><em>Osobowo\u015bci silne m\u00f3wi\u0142y, s\u0142abe zadawa\u0142y pytania, nieujawniaj\u0105ce si\u0119 milcza\u0142y. Pomi\u0119dzy \u201esilnymi\u201d niekiedy zaobserwowa\u0107 mo\u017cna by\u0142o niezgodno\u015b\u0107 pogl\u0105d\u00f3w. Wtedy najcz\u0119\u015bciej wkracza\u0142a w rozmow\u0119 moja Matka, posiadaj\u0105ca dar osadzenia rzekomego problemu kpiarskim \u017cartem lub oskrzydlaj\u0105c rzeczywiste dylematy sw\u0105 ciep\u0142\u0105 perswazj\u0105. Nie zawsze dawa\u0142o to po\u017c\u0105dany efekt. Ponadto gra\u0142y tu niepo\u015bledni\u0105 rol\u0119 jedwabne nici sympatii i napi\u0119te postronki antypatii \u0142\u0105cz\u0105ce poszczeg\u00f3lne osoby. Gdzie\u017c ich nie ma, gdy przycicha strach, g\u0142\u00f3d i niewyspanie ?!<\/em><\/p>\n<p><em>Prezesem \u201eKlubu Szyderc\u00f3w\u201d by\u0142 W\u0142odek, m\u00f3j Brat, nieust\u0119pliwie przeciwstawiaj\u0105cy si\u0119 wszelkim rygorom i powa\u017cnym debatom. Robi\u0142 to od niechcenia, mimochodem i zawsze na weso\u0142o. To \u201emotyle\u201d pojmowanie naszej bie\u017c\u0105cej egzystencji jedna\u0142o mu wielu zwolennik\u00f3w, szukaj\u0105cych okazji do u\u015bmiechu, cho\u0107 na chwil\u0119. W ten spos\u00f3b \u201eKlub Szyderc\u00f3w\u201d cz\u0119sto zmienia\u0142 swoich cz\u0142onk\u00f3w, a niezachwiany jego \u201eprezes\u201d zawsze by\u0142 got\u00f3w przyj\u0105\u0107 nowych adept\u00f3w swej filozofii \u201ebez dogmatu\u201d.<\/em><\/p>\n<p><em>Uci\u0105\u017cliwo\u015b\u0107 ciasnoty i st\u0142oczenia dawa\u0142a zna\u0107 o sobie w r\u00f3\u017cnych sytuacjach. Na przyk\u0142ad kolejno\u015b\u0107 rozbierania si\u0119 do snu w pokojach m\u0119sko\u2013damskich; najpierw panie, p\u00f3\u017aniej panowie, ale ju\u017c przy zgaszonej \u015bwiecy.<\/em><\/p>\n<p><em>Nikt z grona \u201erezydent\u00f3w\u201d natusi\u0144skich nie ubywa\u0142, natomiast zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce odwiedzali Natusin przelotni go\u015bcie na dwie, trzy noce. Ka\u017cde przywitanie nowego go\u015bcia by\u0142o radosne, bo by\u0142a to afirmacja uciechy z jeszcze jednego ocala\u0142ego istnienia, z jeszcze jednej znajomej twarzy. Na stole pojawia\u0142 si\u0119 chleb pieczony w Natusinie i mleczna kawa. Zaraz potem zaczyna\u0142y si\u0119 \u201eruchy przesiedle\u0144cze\u201d, czyli zacie\u015bnianie dotychczasowych legowisk tak, aby mo\u017cna by\u0142o ulokowa\u0107 nowy siennik. Po opadni\u0119ciu fali podniecenia wynik\u0142ego z pierwszego przywitania, dalszy przebieg rozmowy ni\u00f3s\u0142 ze sob\u0105 cz\u0119sto smutek i groz\u0119. Na liczne pytania, nowoprzyby\u0142y odpowiada\u0142 niekiedy, albo cz\u0119sto: \u201ezabity w walce, umar\u0142 w piwnicy, zagin\u0105\u0142, wywieziony\u201d.<\/em><\/p>\n<p><em>Upami\u0119tni\u0142y mi si\u0119 trzy \u201ewizyty\u201d. Profesor W\u0142adys\u0142aw Kowalenko, dyrektor Instytutu Morskiego, kt\u00f3rego by\u0142em studentem, odwiedzi\u0142 nas, a przede wszystkim profesora Ocioszy\u0144skiego, wsp\u00f3\u0142za\u0142o\u017cyciela Instytutu. Nie tyle pyta\u0142 \u201eco dalej\u201d, ile wlewa\u0142 w uszy wdzi\u0119cznego s\u0142uchacza projekty utworzenia nowej uczelni w Gda\u0144sku zaraz po wyzwoleniu. Gmach, sk\u0142ad wyk\u0142adowc\u00f3w, nowy program nauczania, zasady przyjmowania student\u00f3w&#8230; Oczywiste by\u0142o, \u017ce nale\u017cy to w\u0142a\u015bnie robi\u0107, a chodzi tylko o ustalenie szczeg\u00f3\u0142\u00f3w&#8230; By\u0142a to dla mnie imponuj\u0105ca lekcja niezachwianej postawy i przemy\u015blanej decyzji.<\/em><\/p>\n<p><em>W par\u0119 dni p\u00f3\u017aniej zjawi\u0142 si\u0119 kuzyn mego Ojca, senior rodu Piekarskich, wuj Franciszek. Wielki kleryka\u0142, z racji prowadzenia przez dziesi\u0105tki lat najwi\u0119kszego w Warszawie sklepu z dewocjonaliami na Krakowskim Przedmie\u015bciu. Mia\u0142 postur\u0119 biskupa i tajemniczo\u015b\u0107 mnicha nale\u017c\u0105cego do kongregacji o najwy\u017cszym stopniu wtajemniczenia w sprawy pozaziemskie. Z kamienn\u0105 twarz\u0105 obwie\u015bci\u0142 nam, kto zosta\u0142 zabity, kto umar\u0142 z ran i za\u017c\u0105da\u0142 cichego k\u0105ta do modlitwy i snu.<\/em><\/p>\n<p><em>Jego w\u015bciek\u0142o\u015b\u0107, a nasze rozbawienie nie mia\u0142o granic, gdy rano nast\u0119pnego dnia okaza\u0142o si\u0119, \u017ce zgin\u0119\u0142a jego sztuczna szcz\u0119ka zawini\u0119ta na noc w chusteczk\u0119. Zosta\u0142em zaanga\u017cowany do poszukiwa\u0144. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce wcisn\u0119\u0142a si\u0119 pod cudzy materac. Tego samego rana, nikomu nie patrz\u0105c w oczy, wuj Piekarski wyjecha\u0142, bardziej roz\u017calony, ni\u017c skonfudowany. Oberwa\u0142o si\u0119 nam, m\u0142odym od Ojca za te niewczesne prze\u015bmieszki.<\/em><\/p>\n<p><em>Zjawienie si\u0119 pana Adama, kolegi W\u0142odka z wojska i z konspiracji by\u0142o pot\u0119\u017cnym wstrz\u0105sem dla wszystkich. Cz\u0142owiek z wypalonymi w\u0142osami, brwiami, rz\u0119sami i jednym okiem zaklejonym jak\u0105\u015b czarn\u0105 mazi\u0105. Przyszed\u0142 na piechot\u0119 z warszawskiej Ochoty. Tam w\u0142a\u015bnie skry\u0142 si\u0119 przed Niemcami w piwnicy jednego z dom\u00f3w. Walczy\u0142 w Powstaniu. Nie chcia\u0142 i\u015b\u0107 do obozu. W nocy, podczas gdy spa\u0142, Niemcy podpalili dom. Uciek\u0142, k\u0142ad\u0105c si\u0119 w ka\u0142u\u017cy, by ugasi\u0107 tl\u0105cy si\u0119 kombinezon. By\u0142 w szoku, a ponadto \u015bwiadom swego straszliwego wygl\u0105du, dlatego nie korzysta\u0142 z \u017cadnego \u015brodka lokomocji.<\/em><\/p>\n<p><em>K\u0105piel, obmywanie oparzelin, ostro\u017cne karmienie. Aby do nast\u0119pnego dnia. Przyszed\u0142 doktor Jonscher. Po zdj\u0119ciu ohydnej i tajemniczej grudy zalepiaj\u0105cej oczod\u00f3\u0142 okaza\u0142o si\u0119, \u017ce \u017arenica jest uszkodzona. Na ile? \u2014 tego bez odpowiedniej aparatury nie mo\u017cna by\u0142o stwierdzi\u0107. Nie by\u0142o mowy o oddaniu pana Adama do szpitala. Nie chcia\u0142. Ba\u0142 si\u0119. Szok jeszcze nie min\u0105\u0142. Zosta\u0142 w Natusinie.<\/em><\/p>\n<p><em>Zdarza\u0142y si\u0119 r\u00f3wnie\u017c \u201eodwiedziny\u201d niepo\u017c\u0105dane i zgo\u0142a nieoczekiwane; \u017candarmeria przetrz\u0105saj\u0105ca dom pod jakimkolwiek pretekstem i w nigdy niewiadomym celu. Nie do\u015bwiadczali\u015bmy tego zbyt cz\u0119sto, bowiem Natusin po\u0142o\u017cony by\u0142 na uboczu Podkowy i na najdalszym ko\u0144cu Brwinowa. Pami\u0119tam jedne z tych \u201eodwiedzin\u201d, kt\u00f3re o ma\u0142y w\u0142os, a sko\u0144czy\u0142yby si\u0119 tragicznie.<\/em><\/p>\n<p><em>Kontrolne spojrzenie przez okno pozwala\u0142o ustali\u0107, kto wszed\u0142 na teren posesji. Je\u017celi byli to Niemcy mundurowi, pierwszym posuni\u0119ciem zabezpieczaj\u0105cym by\u0142o krycie si\u0119 m\u0142odzie\u017cy, a szczeg\u00f3lnie m\u0119\u017cczyzn w rezerwowej piwniczce. (Dziesi\u0119ciu w wieku \u201epoborowym\u201d to chyba za du\u017co, jak na jeden dom). Owego dnia byli to \u017candarmi, a wi\u0119c m\u0142odzie\u017c w mgnieniu oka znalaz\u0142a si\u0119 w piwniczce, zamykanej klap\u0105 w posadce przedpokoju. Klapa zakrywana by\u0142a grubym dywanem. Tym razem p\u00f3\u0142kolisty uchwyt klapy nie spad\u0142 w przeznaczon\u0105 dla niego \u017c\u0142obin\u0119. Drzwi otworzy\u0142a moja Matka, ubrana jak zawsze w ci\u0105gu dnia w gospodarski fartuch. \u017bandarm\u00f3w by\u0142o trzech. Pierwszy z nich, po wej\u015bciu do przedpokoju, potkn\u0105\u0142 si\u0119 o wystaj\u0105cy uchwyt klapy. W tym momencie moja Matka ostrym tonem za\u017c\u0105da\u0142a powrotu Niemc\u00f3w na zewn\u0105trz i wytarcia n\u00f3g o s\u0142omiank\u0119. \u201eTu s\u0105 czyste, wyfroterowane posadzki\u201d \u2014 pohukiwa\u0142a w\u0142adczo. Niemcy, widz\u0105c schludn\u0105 Hausfrau, zawr\u00f3cili potulnie na s\u0142omiank\u0119. Chodzi\u0142o w\u0142a\u015bnie o te p\u00f3\u0142 minuty, \u017ceby m\u00f3c kopn\u0105\u0107 wystaj\u0105cy uchwyt i wgnie\u015b\u0107 go w przypisane mu le\u017ce. Niemcy obszukali dom i odeszli, dziwi\u0105c si\u0119 obecno\u015bci prawie tylko samych kobiet. \u201eRodzi\u0142am same c\u00f3rki\u201d \u2014 wyja\u015bni\u0142a Matka w tonie porozumiewawczego rozgoryczenia.<\/em><\/p>\n<p><em>W czynne \u017cycie, dost\u0119pne w warunkach listopada 1944 roku, pchn\u0119\u0142a mnie moja Matka. Dostrzeg\u0142a moment zwrotny w moim zachowaniu si\u0119 i nie wchodz\u0105c ze mn\u0105 w d\u0142u\u017csz\u0105 pogwark\u0119 zada\u0142a mi pytanie: \u201ePomy\u015bl, jakiego kroku mog\u0142aby si\u0119 spodziewa\u0107 z twojej strony pani Drescherowa? Czego by od ciebie oczekiwa\u0142a, za co mog\u0142aby si\u0119 pochwali\u0107?\u201d. To by\u0142o dobre pytanie. \u0141atwo mi przysz\u0142o na nie odpowiedzie\u0107. Szpital! Opieka nad tymi najbardziej potrzebuj\u0105cymi pomocy!<\/em><\/p>\n<p><em>Prze\u0142om listopada i grudnia obfitowa\u0142 w sytuacje wymagaj\u0105ce zaj\u0119cia natychmiastowej postawy. Ten imperatyw nie tyle dotyczy\u0142 mnie, co bliskich mi ludzi, z kt\u00f3rymi si\u0119 identyfikowa\u0142em. Jak\u017ce wi\u0119c nie baczy\u0107, co robi\u0105 inni i w jaki kr\u0105g os\u0105d\u00f3w i dzia\u0142a\u0144 wci\u0105gaj\u0105 mnie samego? Raczej wci\u0105gn\u0119liby, gdyby nie&#8230;<\/em><\/p>\n<p><em>Jednym z moich podopiecznych w szpitaliku pa\u0144stwa Baniewicz\u00f3w, gdzie pracowa\u0142em jako sanitariusz, by\u0142 ci\u0119\u017cko ranny w Powstaniu pan Antoni T.. Przywieziony w stanie beznadziejnym z racji up\u0142ywu krwi i gangreny lewej nogi, przeszed\u0142 dwie operacje, w tym amputacj\u0119 tej\u017ce nogi powy\u017cej kolana. Pan Adam, kolega W\u0142odka z ZWZ w roku 1940 i W\u0142odek cz\u0119sto go odwiedzali w szpitalu. Pan Antoni, nazywany w Powstaniu \u201eWisusem\u201d, bo taki nadano mu pseudonim z racji jego odwa\u017cnych i nieco \u0142obuzowatych wypad\u00f3w na Niemc\u00f3w, przesta\u0142 majaczy\u0107 zaledwie od paru dni i mo\u017cna z nim by\u0142o przeprowadzi\u0107 wywiad na temat jego rodziny lub przyjaci\u00f3\u0142, kt\u00f3rzy mogliby zaopiekowa\u0107 si\u0119 nim po wyj\u015bciu ze szpitala. Kaleka! \u2014 a wi\u0119c sprawa kul, bo o protezie nie mog\u0142o by\u0107 mowy. Anto\u015b\u2013Wisus niech\u0119tnie podejmowa\u0142 temat, twierdzi\u0142, \u017ce jego rodzina mieszka pod \u0141om\u017c\u0105, bli\u017cszych szczeg\u00f3\u0142\u00f3w nie podawa\u0142. Da\u0142em spok\u00f3j tym rozmowom czekaj\u0105c, a\u017c chory przyjdzie do siebie. Anto\u015b co\u015b ukrywa\u0142. Co? \u2014 tego nie wiedzieli\u015bmy. Ka\u017cdy mo\u017ce mie\u0107 w swym \u017cyciorysie wstydliwe epizody. Wnet Anto\u015b zosta\u0142 \u201eprzesiedlony\u201d do Natusina za zgod\u0105 tutejszego gremium.<\/em><\/p>\n<p><em>Koniec grudnia 1944 roku. Na niebie zacz\u0119\u0142y si\u0119 ukazywa\u0107 zwiadowcze samoloty, ale o dziwo, nie niemieckie! \u201eEksperci\u201d posiadaj\u0105cy lornetki twierdzili, \u017ce to maszyny radzieckie. Pomruk ci\u0119\u017ckiej artylerii frontowej stawa\u0142 si\u0119 wyra\u017aniejszy. Front zbli\u017ca\u0142 si\u0119 ku nam. Zacz\u0119to snu\u0107 mn\u00f3stwo docieka\u0144 i przypuszcze\u0144. Spo\u0142eczno\u015b\u0107 natusi\u0144ska zacz\u0119\u0142a stopniowo popada\u0107 w eufori\u0119.<\/em><\/p>\n<p><em>Zbli\u017ca\u0142y si\u0119 \u015bwi\u0119ta Bo\u017cego Narodzenia. Jest to okres rozbudzonych od nowa nadziei, skrytych lub ujawnianych rado\u015bci, kt\u00f3re nachodz\u0105 cz\u0142owieka nawet bez wyra\u017anej przyczyny, bez okre\u015blonego powodu. Kobiety natusi\u0144skie pod przewodnictwem mojej Matki zaj\u0119\u0142y si\u0119 przygotowywaniem uwznia\u015blaj\u0105cej oprawy wn\u0119trz i od\u015bwi\u0119tnego jad\u0142a. Kilkunastu rezydent\u00f3w natusi\u0144skich zosta\u0142o zaproszonych przez moich Rodzic\u00f3w na wigilijn\u0105 wieczerz\u0119. O wszystko w zaopatrzeniu by\u0142o trudno, a o to, co by\u0142o naj\u0142atwiej, to jest o choink\u0119, wybuch\u0142 za\u017carty sp\u00f3r. Wy\u0142oni\u0142 si\u0119 problem, jak daleko mo\u017cna si\u0119 posun\u0105\u0107 w prote\u015bcie przeciwko zgnojeniu okupacyjnemu, by nie budzi\u0107 zastrze\u017ce\u0144 wobec&#8230; siebie samego? Spalona, pusta Warszawa, dziesi\u0105tki tysi\u0119cy mogi\u0142, a my tutaj&#8230;? Tak, obchodzimy \u015bwi\u0119to ko\u015bcielne, ale nie festyn religijny. Stan\u0119\u0142o na tym, \u017ce b\u0119dzie prosty chojak przy stole wigilijnym, ale nieudekorowany i nieo\u015bwietlony.<\/em><\/p>\n<p><em>Specyficzny by\u0142 nastr\u00f3j tej wieczerzy wigilijnej. Przyszed\u0142em zasi\u0105\u015b\u0107 do niej nieco sp\u00f3\u017aniony. W szpitalu musia\u0142em podzieli\u0107 si\u0119 op\u0142atkiem z \u201emoimi chorymi\u201d. Ju\u017c wyzwolony od pierwszego wzruszenia, ch\u0142odnym okiem patrzy\u0142em na swych wsp\u00f3\u0142biesiadnik\u00f3w przy stole natusi\u0144skim.<\/em><\/p>\n<p><em>\u0141amanie si\u0119 op\u0142atkiem&#8230; Matka dzielnie zainicjowa\u0142a i przebrn\u0119\u0142a przez ten symbol religijny i zarazem przez ten akt osobistego przekazu, patrz\u0105c ka\u017cdemu z osobna w oczy i prosz\u0105c wzrokiem, by nikt si\u0119 nie rozp\u0142aka\u0142. I wszyscy zdzier\u017cyli, tylko Anto\u015b\u2013Wisus podejrzanie zachlipa\u0142, t\u0142umacz\u0105c si\u0119 pot\u0119\u017cnym katarem. Zaraz potem wszyscy, brn\u0105c poprzez swe zmieszanie, uwzi\u0119li si\u0119 chwali\u0107 zup\u0119 grzybow\u0105 z \u0142azankami, czyni\u0105c sztuczny rejwach. A sta\u0142y trzy nakrycia, przy kt\u00f3rych nikt nie siedzia\u0142. Tyle bowiem brakowa\u0142o os\u00f3b, nale\u017c\u0105cych do najbli\u017cszej rodziny tego gremium natusi\u0144skiego. Wysoka fala sztucznej swobody, czy nawet weso\u0142o\u015bci opad\u0142a nagle jak na nurcie, na kt\u00f3rym otwarto \u015bluz\u0119 i wszyscy na si\u0119 spogl\u0105da\u0107 zacz\u0119li nieporadnie, bacz\u0105c jeden na drugiego, kto wpierw poda nowy oboj\u0119tny temat do rozmowy.<\/em><\/p>\n<p><em>Odnios\u0142em wra\u017cenie, \u017ce ca\u0142y szereg os\u00f3b czuje si\u0119 niezr\u0119cznie, \u017ca\u0142uj\u0105c uczestnictwa w tym zbiorowym uroczystym posi\u0142ku, kt\u00f3ry mia\u0142 dzia\u0142a\u0107 jak katharsis, a pe\u0142ni\u0142 funkcj\u0119 katalizatora nieodreagowanych stres\u00f3w.<\/em><\/p>\n<p><em>Wreszcie, po tartym maku i kompocie, kt\u00f3re musia\u0142y zast\u0105pi\u0107 wszystkie bakalie, Ojciec ruszy\u0142 do fortepianu, by zagra\u0107 kol\u0119d\u0119. I rozleg\u0142 si\u0119 zgodny, wyzwalaj\u0105cy \u015bpiew o tym, jak to B\u00f3g si\u0119 rodzi i wszelka moc truchleje&#8230; A ja mia\u0142em w g\u0142owie te moce, co do kt\u00f3rych pragn\u0105\u0142em, aby jak najszybciej \u201estruchla\u0142y\u201d. Czy mog\u0142em wiedzie\u0107, \u017ce przyjdzie mi si\u0119 zetkn\u0105\u0107 z innymi, nieznanymi mi wtedy mocami, kt\u00f3re \u201etruchleniu\u201d \u0142atwo nie b\u0119d\u0105 si\u0119 poddawa\u0107?&#8230;<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Micha\u0142 Stalski to nie\u017cyj\u0105cy ju\u017c daleki kuzyn. Konkretnie\u00a0wnuk Kazimierza Stalskiego, rodzonego brata mojej praprababci Julii ze Stalskich Piekarskiej, matki mojego pradziadka Ludwika Rocha Piekarskiego. jego wspomnienia znalaz\u0142am w Podkowia\u0144skim Magazynie Kulturalnym (Nr 38). Oto druga i ostatnia\u00a0cz\u0119\u015b\u0107. Micha\u0142 Stalski Podkowa Le\u015bna \u2014 nowa metropolia? Ci\u0119\u017ckie \u015bniegowe chmury naznaczone by\u0142y ka\u017cdej nocy \u0142un\u0105 pal\u0105cej si\u0119 Warszawy. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[46],"tags":[399,251],"class_list":["post-2972","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-stalscy","tag-michal-stalski","tag-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2972","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2972"}],"version-history":[{"count":1,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2972\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2975,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2972\/revisions\/2975"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2972"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2972"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/piekarscy.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2972"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}