…o projekcie

W listopadzie 2013 roku Jolanta Adamiec-Furgał zaprosiła mnie do nagrania telewizyjnego programu “Saga Rodów”, bym opowiedziała o swoich przodkach. Ponieważ genealogia zawsze była moją pasją, więc… tak powstał odcinek “Saga Rodu Piekarskich”.

Już w trakcie nagrania uświadomiłam sobie, że sporo o swoich przodkach wiem, ale… nie wszystko. Wielu rzeczy, które opowiadali mi Ojciec, Matka czy ciotki już nie pamiętam. O ile mniej będzie wiedział mój syn? Oczywiście jeśli w ogóle kiedykolwiek będzie go to aż w takim stopniu, jak mnie dziś, interesować? Tak zrodził się pomysł na witrynę, na której będę zamieszczała informacje, zdjęcia i skany dokumentów tych, którzy byli na tym świecie przede mną i z którymi w jakikolwiek sposób jestem związana. Obiecuję pisać bez przekłamań. Nie będzie to więc kronika Wincentego Kadłubka. Żadnych bajek. Sama prawda. Nawet jeśli mnie samej wydaje się niewygodna i niemiła, a któregoś z przodków poglądy lub czyny rażące bądź haniebne. Nawet jeśli czasem zda się komuś, że coś tu opublikowane trąci legendą, to zapewniam, że nie ja ją tworzyłam, a napisał to ktoś, kto żył przede mną. Nie będę z nim polemizować ani jego zapisków cenzurować.

Blog jest też próbą zachowania blaknących fotografii, listów, rozpadających się dokumentów, pamiętników, dzienników, wspomnień i tym podobnych rodzinnych pamiątek, które jako rzeczy nie posiadające wartości materialnej, przeważnie w innych domach lądują na śmietniku. U mnie ocalały, bo moi przodkowie, jak i ja, interesowali się historią. Jest to okazja dla moich żyjących krewnych i powinowatych, by zajrzeli tu i spojrzeli na to, co jest częścią również ich historii.

Wpisy podzielone są na kategorie odpowiadające nazwiskom rodzin, które przewijają się w całej historii moich przodków. Wprawdzie to blog, ale na pewno niektóre wpisy, choć są już opublikowane, będą poprawiane. Na przykład tam, gdzie zamieszczone są skany listów, czy notesów, z czasem pojawi się przepisana ich treść.

A jeśli dzięki temu blogowi odkryję jakichś dalekich krewnych lub powinowatych – będzie to cudowna przygoda.

Mam też nadzieję, że dla kogoś z czytelników moja zabawa okaże się zachętą do ocalenia przed śmietnikiem różnych z pozoru nic nie wartych papierów. Być może będzie też inspiracją do poszukiwania własnych korzeni. Zawsze warto wiedzieć skąd się wzięliśmy.

Zaczynającym przygodę z genealogią od tego portalu proponuję skorzystanie z linków, które widnieją obok w dziale “przydatne”. Sa tam linki do archiwów, wyszukiwarek i innych portali genealogicznych.

Historyków, którzy chcą z tego skorzystać, do różnych swoich prac, badań itd. proszę o kontakt i… podawanie źródła.

Publikowanie udostępnianych na stronie skanów bez mojej zgody i podania źródła będzie traktowane jak kradzież. Podobnie będę traktować wszelkie próby handlowania wydrukami tych skanów.     

Prawie wszystkie publikowane fotografie i dokumenty pochodzą z rodzinnych zbiorów. Zdarzają się nadesłane przez czytelników, ale to jest od razu zaznaczane w tekście. [Są też wycinki z archiwalnych aktów urodzin, małżeństw i zgonów dostępnych w polskich i obcych archiwach państwowych w wolnym dostępie, ale to też od razu widać po dokumencie, bo na fotografii jest przeważnie podpisany.] Istnieje możliwość wypożyczenia moich prywatnych dokumentów lub fotografii na wystawę, a także na specjalne indywidualne życzenie udostępnienie ich w lepszej rozdzielczości.

podpis

Print Friendly, PDF & Email
Udostępnij na: