Drzewo Maurycego

Moja najnowsza powieść dla młodych czytelników zatytułowana „Drzewo Maurycego”, która ukazała się nakładem wydawnictwa LTW jest już w księgarniach.

Bohaterem powieści jest 11-letni Maurycy, który musi zaopiekować się dziadkiem, bo starszy pan złamał rękę i nogę. Jest akurat początek roku szkolnego. Do klasy przychodzi nowa dziewczynka. Twierdzi, że jest księżniczką. Nazywa się Maria Sobieska. Jest „z tych Sobieskich!”. Jej przodek był polskim królem, ona zaś ma imię na cześć królowej Marysieńki. Z Maurycym i większością dzieci z klasy nie chce się bawić, bo jest lepsza od innych… Drzewo Maurycego to historia o przyjaźni, poszukiwaniu własnych korzeni i tajemnicy, którą skrywa Marysia. To nie tylko powieść psychologiczna o problemach adaptacyjnych w nowym środowisku, ale też pierwsza polska powieść genealogiczna oraz praktyczny przewodnik dla młodych czytelników pomagający szukać przodków i tym samym stworzyć drzewo genealogiczne.

Jak napisał genealog dr Krzysztof Bąkała: „Zaszczepienie genealogicznego bakcyla” wśród najmłodszych wydaje się bezcenne. Zamiaru takiego podjęła się autorka Drzewa Maurycego używając do tego celu interesującej fabuły narracyjnej. Tym samym omawiana książka obok funkcji rozrywkowej posiada też duży walor warsztatowy i poznawczy, ułatwiając międzypokoleniowy kontakt”.

Powieść ma bowiem łączyć pokolenia i ułatwiać rodzinom rozmowy o tym skąd przychodzimy i kim jesteśmy.

A w posłowiu napisałam:

W swoich powieściach lubię mieszać fikcję z prawdą. Tak stało się i tym razem. Większość postaci jest autentyczna, autentyczne są również dokumenty, a także… drzewo genealogiczne od Mieszka I do Stefanii z Ruszczykowskich Krosnowskiej – mojej ukochanej ciotecznej babki, do której mówiłam „ciociu”. Jej ojciec Stanisław był rodzonym bratem mojej prababci Zofii z Ruszczykowskich Piekarskiej, tak więc Józef Faustyn Gorczycki i Konstancja z Nieszkowskich, a także Bronisław Franciszek Ksawery Ruszczykowski i wielu innych to również moich przodkowie. Ich zdjęcia, które widzicie w książce, stoją u mnie w sypialni. Stanowiły dla mnie natchnienie i towarzyszyły w trakcie pisania. Genealogią zajmuję się od dziecka. Najpierw robiłam to z tatą, a po jego śmierci – sama. Pomocne okazały się dokumenty odziedziczone po cioci Steni, która też zajmowała się genealogią. Zmarła bezdzietnie, ale… w literaturze wszystko jest możliwe. Dlatego, wykorzystując i mieszając także drzewa genealogiczne moich obu mężów, dałam jej dzieci, wnuki i prawnuki, a przy okazji… może trochę czytelników? To była wspaniała osoba. Żołnierz Armii Krajowej, a potem więźniarka Fordonu, bibliotekarka, księgarka i erudytka. Tęsknię za nią codziennie, a jej fotografia stoi u mnie w gabinecie i przypomina jedną ze wspólnych genealogicznych wypraw. Bo zostało po niej zdjęcie i wspomnienia. Miałam 14 lat, gdy pojechałyśmy do wsi Kącik koło Piotrkowa Trybunalskiego zobaczyć dwór, w którym urodziła się Konstancja z Nieszkowskich Gorczycka, czyli… praprapraprababka Maurycego. Na zdjęciu my wraz z moją mamą Haliną ze Steców.

Powieść można kupić m.in. tutaj: https://ltw.com.pl/dla-dzieci-i-mlodziezy/1350-drzewo-maurycego.html

 

About Małgorzata Karolina Piekarska
Z wykształcenia: historyczka sztuki, scenarzystka i bibliotekarka. Z zawodu: pisarka i dziennikarka. Z pasji: blogerka, varsavianistka i genealożka. Miłośniczka: książek, filmów, gier planszowych, kart do gry, jamników i miodu...

Udostępnij na: