Archiwa tagu: Stefan Skawiński

Stefan Skawiński dla Antka…

Stryjeczno-cioteczny pradziadek Stefan Skawiński napisał takie życzenia dla mojego stryja Antka. Stefan Skawiński był synem Ignacego Skawińskiego i Marii z Gorczyckich rodzonej siostry mojej praprababci Stanisławy Anny Sabiny, prababki stryja Antoniego.  Jednocześnie jego matka, gdy umarł jej mąż Ignacy Skawiński, wyszła za mąż za Antoniego Skrzyneckiego, z którym miała m.in. córkę Zofię, która z kolei wyszła za mąż za Stanisława Ruszczykowskiego – syna wspomnianej już Stanisławy Anny Sabiny z Gorczyckich. Uff… dobrnęłam do końca zawiłości.

laurka od stefana skawinskiego dla antka

Udostępnij na:

Moi pra, jako dzieci…

Dzień dziecka, więc… słówko o dzieciach.

Kiedyś dzieci fotografowano rzadziej niż dorosłych. Dlatego generalnie mniej jest fotografii naszych przodków, gdy byli mali. A przecież musieli tacy być zanim stali się dorośli, pozakładali rodziny i porodzili dzieci, Dzięki którym to dzieciom i my jesteśmy na świecie. Fotografie poniżej to różni moi pradziadowie w wieku dziecięcym. Na początek… Mój ukochany pradziadek Antoni Adamski. Piszę “ukochany”, choć przecież zmarł jeszcze przed wojną. Poznałam go jednak dzięki jego własnym listom. Dlatego wiem, jaki był i przez to jest mi niezwykle bliskim człowiekiem. Bardzo żałuję, że nie poznałam go osobiście. 

atek_malutki01

Antoś Adamski

A ta dziewczynka z chłopczykiem to rodzeństwo mojej prababci Zosi z Ruszczykowskich Piekarskiej. Marysia, która później wyszła za mąż za aptekarza Karola Bellona i zamieszkała z nim w Koniecpolu, z którym miała córkę Stanisławę i syna Franusia. O nich za chwilę.
Wacuś niestety nigdy się nie ożenił i nie zostawił po sobie dzieci. Jako młody podróżnik zmarł na malarię, której nabawił się w Afryce. W moim gabinecie wisi jego wielka fotografia w takim afrykańskim podróżniczym kapeluszu, a w albumie jest taka sama – malutka. Jej prezentacja innym razem.

maria i waclaw ruyszczykowscy

Marysia i Wacuś Ruszczykowscy

Dziewczynki poniżej to Marysia i Waleria de Tilly. To córki stryjecznej siostry mojej praprababci Stanisławy Anny Sabiny z Gorczyckich Ruszczykowskiej. Natalia Gorczycka wyszła za mąż za Jana de Tilly, z którym miała dwie córeczki. I to są własnie one. Marysia wyszła za mąż za Eligiusza Niewiadomskiego. Chodzi o artystę malarza, który zamordował prezydenta Gabriela Narutowicza i został skazany na karę śmierci, którego grób już tu prezentowałam.  A Waleria?

maria i walerya de tilly

Marysia i Walerka de Tilly

Dziewczynki poniżej to znów panny Ruszczykowskie, czyli:
Marysia przyszła pani Bellonowa, Janina późniejsza Karasiewiczowa oraz moja prababcia Zosia z Ruszczykowskich później Ludwikowa Piekarska.

maria janina i zofia ruszczykowskie

Marysia, Janinka i Zosia Ruszczykowskie

A to Adaś Skrzynecki z siostrą Zosią, która wyszła za mąż za rodzonego brata mojej prababci Stanisławy Anny Sabiny z Gorczyckich Ruszczykowskiej. Zosia i Adaś byli jednocześnie dziećmi rodzonej siostry tejże mojej praprababci Stanisławy Anny Sabiny z Gorczyckich Ruszczykowskiej czyli Marii z Gorczyckich Skrzyneckiej.

Adam i Zofia Skrzyneccy

Adam i Zofia Skrzyneccy

I jeszcze Adaś sam.

adam_skrzynecki

Adam Skrzynecki

A teraz… Stefek Skawiński, czyli syn z pierwszego małżeństwa Marii z Gorczyckich primo voto Skawińskiej, sekundo voto Skrzyneckiej.

stefan_skawinski01

Stefan Skawiński

A to już Franuś Bellon – syn rodzonej siostry mojej prababci Zofi z Ruszczykowskich Piekarskiej, czyli Marii z Ruszczykowskich Bellonowej i Karola Bellona – aptekarza z Koniecpola. Zdjęcie dzięki… czytelniczce Krystynie Kazimierczak –  dalekiej krewnej lub powinowatej, co cały czas ustalamy.

04-franuś bellon, rok 1916

Franuś Bellon ok. 1916 roku

A jak wyglądała siostra Franusia? Tu na tym zdjęciu jest z dziadkiem, czyli moim prapradziadkiem Bronisławem Franciszkiem Ksawerym Ruszczykowskim – lekarzem oraz z ciocią, czyli Janiną z Ruszczykowskich Karasiewicz. Takie zdjęcie mamy my obie i ja i pani Krystyna.

10-stasia bellon z dziadkiem

Bronisław Ruszczykowski z wnuczką Stanisławą Bellon i córką Janiną z Ruszczykowskich Karasiewicz

I jeszcze moja praprababcia Emilia z Wróblewskich Adamska z braćmi, których imion nie udało mi się na razie ustalić.

emilia z wrocblewskich z rodzenstwem

Emilia Wróblewska z braćmi

Udostępnij na:

Pamiętnik Jadwigi Gorczyckiej cz. 12

A teraz znów dalszy ciąg napisanego w okresie dwudziestolecia pamiętnika Jadwigi z Gorczyckich Tyblewskiej. Przypisy robili kolejno: Eugeniusz Tyblewski, Stefania z Ruszczykowskich Krosnowska i na końcu ja.

jadwiga z gorczyckich tyblewska

Jadwiga z Gorczyckich Tyblewska

maria z gorczyckich skawinska skrzynecka2

Maria Gorczycka

Siostra moja Maria była dwa razy zamężna. Pierwszy mąż kochał ją bardzo, ale szczęścia nie dał, charaktery ich się nie dobrały. Być może byliby szczęśliwi, gdyby zżyli się dłużej. Ignacy Skawiński był prawym człowiekiem. Umarł w parę lat i zostawił syna Stefana małego, bo dopiero trzeci rok zaczął.

Ignacy skawinski ojciec stefana skawinskiego

Ignacy Skawinski

Maryla moja ukochana, jako wdowa dwudziestokilkuletnia, wyszła drugi raz za mąż za Antoniego Skrzyneckiego (Werytusa) z miłości.

antoni_skrzynecki

Antoni Skrzynecki

Szwagier mój nie jest zły człowiek, miał swoje zalety, był pracowity, jako dziennikarz i literat bardzo pracował, ale był całe życie, ze tak powiem, rozpieszczonym dzieckiem, a Marylcia za dobra, za delikatna, aby ułożyć sobie życie tak, aby i ona miała w nim chwile jaśniejsze. Całe życie była z zaparciem siebie, nawet ja, co mam przekonanie, że ją tak bardzo kocham, potrafiłam ją wyzyskiwać parę miesięcy temu, podczas mojej choroby na tyfus plamisty. A to w ten sposób, że po całych nocach, jak mnie gorączka opuściła, nie mogłam sypiać, a ona rozmawiała ze mną, żebym się nie męczyła bezsennością. Było to u mojego Ignasia (syna), gdzie mieszka obecnie Marylka ze swoim mężem prawie niewidomym. Do Ignasia do kopalni „Czeladź”[1] przyjechałam z Rosji i w parę dni dostałam tyfusu. Ignaś z żoną był ciężko chory równocześnie na hiszpankę i zapalenie płuc, a mnie ta moja najdroższa siostra tak pielęgnowała, jak tylko taka siostra pielęgnować mogła, kosztem swego własnego zdrowia.

stefan_skawinski01

Stefan Skawiński

stefan skawinski2

Stefan Skawinski

Z pierwszego małżeństwa Marylci syn Stefan Skawiński jest skończonym pomologiem. Kończył w Pradze czeskiej. Ma posadę w warszawie w Towarzystwie Ogrodniczym i pomaga matce i ojczymowi materialnie.[2] Z drugiego małżeństwa syn Adam Skrzynecki był literatem, miał też zdolność do poezji poważnej i humorystycznej treści. Był dobrym synem matki, kochał ją. Umarł na Wołyniu 21 września 1915 r. w majątku hr. Chodkiewicza, gdzie przygotowywał do gimnazjum synów hrabiego, a raczej uczył, bo chłopcy jeździli tylko rok rocznie zdawać egzaminy, a kształcili się w domu. Adaś pochowany w Januszpolu.[3] Był ceniony i lubiany bardzo przez Chodkiewiczów, ale pomimo ciągłej pomocy doktorskiej zmarł na zapalenie nerek i na serce.

adam_skrzynecki

Adam Skrzynecki

Adam i Zofia Skrzyneccy

Adam i Zofia Skrzyneccy

Córka Marylci jedynaczka Zofia odebrała bardzo staranne wychowanie. Dostała patent i mogła udzielać lekcji, zawdzięczała to matce. Wyszła za mąż za brata rodzenie ciotecznego, to jest syna mojej siostry Stanisławy, Stanisława Ruszczykowskiego, mają jedną córkę Stefanię i jeszcze do dziś dnia nie mieli możności wrócić do Kraju, gdyż Staś służył na kolei w Nokoło-Połomie w kostromskiej[4] guberni, zajętej ciągle przez bolszewików. 

zofia ze skrzyneckich ruszczykowska2

Zofia ze Skrzyneckich Ruszczykowska


[1]              Kopalnia węgla kamiennego w Piaskach (obecnie dzielnica Czeladzi), eksploatowana od 1858 do roku 1996 – przyp. MKP.

[2]              Wuj Stefan Skawiński był niezwykle uroczym i miłym człowiekiem, o jego zaletach możnaby długo pisać, ale zbyt dużo pieniędzy nie miał nigdy i nie mógł pomagać materialnie swej matce. Dziadkowie Skrzyneccy byli na utrzymaniu moich rodziców – przyp. E.T.
SPORTSTOWANIE KOMENTARZA: wuj Stefan Skawiński zarabiał bardzo dobrze. Niczego się nie dorobił, bo był niepraktyczny, prowadził kawalerski tryb życia, pomagał bardzo wielu osobom, w tym mojej Matce, na utrzymanie rodziców, a po śmierci ojczyma samej matki i osobiste wydatki przysyłał regularnie pieniądze. Najważniejsze jest to, że Wujostwo Tyblewscy otoczyli Babunię Skrzynecką taką miłością i szacunkiem, jakich nawet w tamtych dużo szlachetniejszych czasach nie wszyscy starzy ludzie doznawali od rodzonych dzieci – przyp. S.K.

[3]              Januszpol do 1946 r. obecnie Iwanopil, (ukr. Іванопіль) – osiedle typu miejskiego na Ukrainie w rejonie cudnowskim obwodu żytomierskiego. Dawny majątek Adama i Seweryna Bukarów – przyp. MKP.

[4]              Gubernia kostromska: jednostka administracyjna Imperium Rosyjskiego i RFSRR w centralnej Rosji, utworzona ukazem Katarzyny II w 1778 jako namiestnictwo kostromskie, od 1796 ukazem Pawła I przekształcone w gubernię. Stolicą guberni była Kostroma. Zlikwidowana w 1929 – przyp. MKP. 

 

Udostępnij na:

„Plotki rodzinne” cioci Steni cz. 9

Czas na dalszy ciąg rodzinnych plotek spisanych w latach 70-tych przez Ciocię Stefanię z Ruszczykowskich Krosnowską.

2014-02-08 19.32.31

20140228_141708 20140228_141730 20140228_141939 20140228_141948 20140228_141953 20140228_142004

Hieronim Nieszkowski
Ur. – zm. 1922
Podobno w młodości był bardzo piękny. W 1863 r. ujęty z bronią w ręku pół roku przesiedział w więzieniu. Wyszedł na wolność tak zmieniony, że znajomi nie poznawali go.
Ożenił się z Józefą Dzierżbicką. Małżeństwo było bezdzietne. Młoda małżonka nie lubiła kwiatów – Hieronim potrafił ją tak w tym rozmiłować, że nawet po jego śmierci mieszkanie przypominało oranżerię.
Po powrocie z Rosji w 1921 r. moja matka postanowiła odwiedzić swego ciotecznego dziadka, u którego mieszkała jego siostra Paulina Maleszewska. Licząc się z tym, ze widok schorowanych starców może zrobić przykre wrażenie na ośmiolatce, dziecku, jakim wtedy byłam, zamierzała iść sama. Wuj Skawiński zaprotestował:
– Zabierz Stefulkę (tak mnie wtedy nazywano) przecież to są rodzinne relikwie.
Przyszłyśmy wieczorem. Prababcia Józefa Nieszkowska – młodsza wiele od męża przyjęła nas jakąś herbatką w oświetlonym stołowym pokoju – obok w ciemnym pokoju, do którego tylko sączyło się światło z jadalni leżało schorowane rodzeństwo. Poszłyśmy do nich. Oboje pamiętali moją matkę. Prababcia Maleszewska rozmawiała serdecznie, ale zwyczajnie, natomiast pradziadek Nieszkowski powiedział do mojej matki:
– Widzisz Zosiu, jaki się ze mnie stary niedołęga zrobił, a wszystkiemu winna ta Ojczyzna ukochana.
Przeszły mię mrówki. Po zakończeniu wizyty już na ulicy moja matka odezwała się:
– Co Ojczyzna winna, że dziadek jest stary…
Poczułam się jakaś rozczarowana.
W kilka miesięcy potem pradziadek zapadł na zdrowiu jeszcze poważniej. Wuj Skawiński, będąc na cmentarzu kalwińskim zauważył w kwaterze rodzinnej wykopany grób, zapytał cmentarnika, dla kogo.
– A to pani Nieszkowska kazała dwa tygodnie temu wykopać dla męża.
Tymczasem mąż nie tylko wówczas nie umarł, ale nawet na tyle wydobrzał, że chciał się ubrać. Okazało się, że wszystkie jego garnitury zostały sprzedane.
Pradziadek Hiruś umarł zresztą w tym samym roku. O ile nie ma drugiej kwatery rodzinnej na cmentarzu kalwińskim to leży obok swojej matki Joanny Kościesza Nieszkowskiej, siostry przyrodniej Elżbiety Kosseckiej, jej męża i ich córki Józefy Połkotyckiej (kwatera P). Niestety akta cmentarza zginęły w czasie walk powstańczych, nagrobka nie postawiono, a mnie pamięć zawodzi. W grobowcu jest 6 miejsc, płyty leżą cztery, a wiem, że tylko jedno miejsce zostało wolne, o czym w 1947 roku rozmawiałam z cmentarnikiem, który sam mi to przypomniał. Powiedziałam mu, że cała rodzina jest już katolicka.
– Nie szkodzi.
– Może państwu nie, ale nam tak. Mogę Panu tylko na pociechę powiedzieć, że będąc katolikami szczycimy się kalwińską krwią.
– Rozumiem panią, to są stare rody.
99 i ½ % przemawia za tym, ze piąte miejsce zajął Hieronim Nieszkowski. Paulina z Nieszkowskich Maleszewska przyjęła katolicyzm i spoczęła na cmentarzu bródnowskim. Józefa z Dzierżbickich Nieszkowska była katoliczką. Kto więc mógłby być pochowany, jako ten piąty? 

Udostępnij na:

„Plotki rodzinne” cioci Steni cz. 7

Czas na dalszy ciąg rodzinnych plotek spisanych w latach 70-tych przez Ciocię Stefanię z Ruszczykowskich Krosnowską.

2014-02-08 19.32.31

20140228_141604 20140228_141614 20140228_141621 20140228_141629 20140228_141633

 

maria z gorczyckich skawinska skrzynecka2

Maria z Gorczyckich I-voto Skawinska II-voto Skrzynecka

Maria z Gorczyckich I-voto Ignacowa Skawińska II-voto Antoniowa Skrzynecka

Ignacy skawinski ojciec stefana skawinskiego

Ignacy Skawiński

antoni skrzynecki z corka

Antoni Skrzynecki z córką Zofią

Ur. XI.1853 – zm. 7.IV.1928
Pierwszy raz wychodziła za mąż za człowieka niekochanego – wybranego przez rodziców. Wesele odbywało się w rodzinnym majątku – trwało kilka dni. Na drugi, czy trzeci dzień po ślubie matka jej zauważyła, że młoda mężatka zwraca się do męża po imieniu i wyraziła swoje niezadowolenie, na co Maria odpowiedziała:
– Przecież ja nie opuszczę domu rodzicielskiego z żadnym obcym panem Skawińskim tylko z Ignasiem – moim mężem.
Wkrótce owdowiała zostając z małym synkiem. 26.XI.1877 r. wyszła za mąż powtórnie za Antoniego Skrzyneckiego[1] – dziennikarza i literata – tym razem z wielkiej miłości, która trwała całe życie.
Kiedy dzieci były jeszcze małe – Zofia (późniejsza Stanisławowa Ruszczykowska) miała dwa lata, Adam liczył sobie kilka miesięcy – Antoni Skrzynecki zachorował. W pewnym momencie przestał dawać znaki życia. Maria Skrzynecka wysłała służącą po doktora Chałubińskiego, a sama zaczęła nacierać szczotką ubraniową. Opowiadała potem, że robiła to bezmyślnie, traktowała to, jak objaw chorobliwy. Przed nadejściem lekarza Antoni Skrzynecki zaczął oddychać. Dziś, kiedy wiemy o dwóch stadiach śmierci: klinicznej i biologicznej, rozumiemy to, ale Maria Skrzynecka do końca życia nie wiedziała, że w ten sposób uratowała męża. Maria Skrzynecka posiadała wykształcenie tylko domowe, nie była na pensji, lecz mając wrodzoną inteligencję i zdolności, współpracując z mężem intelektualistą osiągnęła bardzo wysoki poziom. W chwili śmierci miała 74 lata – do końca życia zachowała jasny umysł. Na godzinę przed śmiercią (na zgorzelinę płuc) na zapytanie czuwającej przy niej siostrzenicy, jak nazywa się msza odprawiana w Wielki Piątek bez Najświętszego Sakramentu mocnym głosem odpowiedziała:
– Liturgia.
Jeszcze jedna ciekawostka: Między pierwszym a drugim małżeństwem upłynęło 5 lat. Na pewno przy pierwszym małżeństwie dostała kompletna wyprawę. Widziałam spis drugiej wyprawy zrobiony ręką jej ojca Józefa Gorczyckiego. Bielizna osobista, stołowa, pościelowa – wszystko liczone tuzinami, choć przecież w tak krótkim okresie poprzednia wyprawa musiała być jeszcze kompletna.
Dzieci kochała bardzo, ale potrafiła być twarda. Kiedy syn Adam uciekł ze szkół do Teatru; odnalazła go tuz przed świętami Bożego Narodzenia w Częstochowie. Rozmowa nie była przyjemna. Adam nie wrócił razem z matką – był obsadzony w sztuce, która aktualnie szła, lecz przyrzekł, że wkrótce się zwolni. Skrzyneccy wyprawili starsze dzieci (Stefana Skawińskiego i Zofię Skrzynecką) do swoich rodziców Adamostwa Skrzyneckich do Skrzynek i Błonia w Łęczyckiem. Adam Skrzynecki zgłosił się w dniu Wigilii – nie został wpuszczony do domu, choć rodzice całe święta przepłakali. Dopiero po świętach przyjęto marnotrawnego syna.


[1] Pisał pod pseudonimem Werytus.

Udostępnij na:

„Plotki rodzinne” cioci Steni cz. 6

Czas na dalszy ciąg rodzinnych plotek i anegdot pióra cioci Steni z Ruszczykowskich Krosnowskiej.

2014-02-08 19.32.31

20140228_141513 20140228_141533 20140228_141537 20140228_141543 20140228_141548 20140228_141556

Ignacy Tyblewski
Ur. ? – zm. XI. 1918
Jeszcze jeden powstaniec z 1863 r. ranny leżał w szpitalu w Kaliszu. Uniknął wywiezienia na Sybir dzięki doktorowi Rymankiewiczowi, który na widok Kozaków zabierających rannych, kazał Tyblewskiemu włożyć na siebie fartuch felczerski i nieść za doktorem narzędzia. W 1914 roku Tyblewscy opuścili płonący Kalisz i wojnę przeżyli w Sumach na Ukrainie przy córce i zięciu (Zofia i Franciszek Kokczyńscy). W listopadzie 1918 roku Tyblewski zmarł. Trumnę jego okryto sztandarem. W kościele odbywało się nabożeństwo dziękczynne za zmartwychwstanie Polski. Kaznodzieja wskazał na trumnę Ignacego Tyblewskiego mówiąc, że leży w niej jeden z tych, którzy swym bohaterstwem i poświęceniem przyczynili się do odzyskania niepodległości.
Ignacy Tyblewski ożenił się w 1886 r. z Jadwigą Gorczycką. Na tydzień przed ślubem prosił narzeczoną, żeby pozwoliła się pocałować – odmówiła. Po jakimś czasie już jako żonie powiedział, że gdyby się wtedy zgodziła się pocałować, to byłby się z nią nie ożenił.
Jadwiga Tyblewska, będąc już staruszką, mówiła do mnie, wówczas już dorosłej panny, że nigdy nie widziała swego męża nagiego i mówiła to z uznaniem, jako o dowodzie szacunku.

Ignacy Tyblewski (jr.)
Ur. ? – zm. 3-IX-1946
Najstarszy syn Jadwigi i Ignacego Tyblewskich – również Ignacy. – zostawił w 1920 roku młodą żonę (Eugenię z Gorczyckich) i kilkumiesięcznego syna Eugeniusza i poszedł na front, jako ochotnik. Wrócił odznaczony Krzyżem Walecznych.
Jako czteroletnie dziecko w lecie w majątku Kokczyńskich gniewał się, gdy starsi kuzynowie nazywali go Tyblewski. Widocznie uważał, że to znaczy „ty brzydki” czy coś w tym rodzaju. Krzyczał, rzucał się z piąstkami na prześladowców. Kiedyś przyjechała jakaś dostojna ciotka:
– A to jest Ignaś Tyblewski.
Dziecko bardzo grzecznie, żałośnie zaprotestowało:
– Nie. „Ty – beśki”!

Józef Gorczycki (jr.)
Ur.? – zm. 1940
Najmłodszy syn Konstancji z Nieszkowskich i Józefa Gorczyckiego w 1920 r. miał przeszło 50 lat. Jako ochotnik poszedł na front.
A teraz przy wspomnieniach o nim opowiem o zwyczajach przyjętych w jego rodzeństwie. Do dorosłości doszło ich dziewięcioro. Do końca życia obserwowali formę wyniesioną z domu rodzicielskiego – otóż wszyscy bracia bez względu na wiek zwracali się do sióstr przez trzecią osobę (czy Marylka… niech Stasia…) tak samo mówili młodsi bracia do starszych, natomiast starsi bracia do młodszych, siostry do wszystkich braci mówiły po imieniu.
Józef Gorczycki był tylko sześć lat starszy od swego siostrzeńca Stefana Skawińskiego, który do końca życia tytułował go wujem. I przez trzecią osobę, nawet kiedy obaj przekroczyli 70-tkę.
Kiedyś, kiedy mieli powyżej lat dwudziestu, Stefan Skawiński odwiedził Józefa Gorczyckiego w jego majątku Szeligi. Ktoś usłyszał, jak stangret, który ich obu wiózł ze stacji opowiadał w czeladnej:
– Do naszego Jasia przyjechał jakiś pan. Jeden drugiemu mówił „wuju”, ale nie wiem, który któremu. 

Udostępnij na:

“Plotki rodzinne” cioci Steni cz. 1

Jedynym owocem małżeństwa rodzonego brata mojej prababci Zofii z Ruszczykowskich Piekarskiej z kuzynką Marią ze Skrzyneckich była Stefania z Ruszczykowskich Krosnowska. Nie miała własnych dzieci, bo jak zawsze to podkreślała – nie lubiła ich. Mnie zaczęła akceptować, gdy mogłam przychodzić do niej na kawę na dorosłe rozmowy. Stało się to, gdy skończyłam mniej więcej 12 lat. Bardzo ją kochałam, bo mimo wielu dziwactw, jak klęczenie przed telewizorem w czasie mszy papieskich, stawanie na baczność przed radiem, gdy grali hymn państwowy, fanatycznym uwielbieniem dla Romana Dmowskiego, endecji i krewnego Eligiusza Niewiadomskiego, na cześć którego przyjęła na bierzmowaniu imię Eligia, mimo snobizmu, który sprawił, że wyszedłszy za mąż za Ryszarda Krosnowskiego wszędzie podkreślała, że nadal weszła do rodziny herbowej, mimo dewocji i masy innych rzeczy, była niezwykle barwnym człowiekiem, oczytanym, inteligentnym a przede wszystkim skarbnicą rodzinnych historii. Ciotka nienawidziła szkoły, ale kochała książki. Dlatego została księgarzem. Dzieciństwo spędziła w Rosji, więc jako władająca biegle językiem rosyjskim pracowała w księgarni… radzieckiej. Swoje rodzinne plotki napisała długopisem ręcznie w kalendarzu notesie wydanym przez wydawnictwo “Mieżdunarodnaja Kniga”. W 1976 roku podarowała mojemu Ojcu, a on… wrzucił do szuflady, gdzie czekały aż ja się nimi zaopiekuję. Za każdym razem, gdy siadałam do przepisywania czułam, że ciotka Stenia jest ze mną.

Oto pierwszy fragmencik…

2014-02-08 19.32.31

Z Ruszczykowskich Stefania Krosnowska

„Plotki rodzinne”

Drogi Maćku,
Oddaję w Twoje ręce „pałeczkę pokoleń” – ciotka Stenia
I. 1976 

2014-02-08 19.32.40

Dość dziwnie zatytułowałam te notatki. Spisuję tu rzeczy zasłyszane od osób, które brzydziły się kłamstwem – w większości opowiedziała mi moja matka Zofia ze Skrzyneckich Ruszczykowska i mój wuj – przyrodni brat matki – Stefan Skawiński. Przekazywali mi to, o czym im opowiadano, byli to też ludzie zasługujący na pewno na zaufanie. Jednak wszystko, co jest ustnie przekazywane z pokolenia na pokolenie, nabiera barw, których często nie było na początku. To jest zresztą urok legendy. Tego ostatniego wyrażenia wolałam uniknąć, aby nie było zbyt pompatyczne. Wprowadzenie zacznę od legendy, ale wszystko następne, niech będą po prostu plotkami. Na pewno jest tam duży procent prawdy – ale nie mogę jej udowodnić niczym – nawet autopsją.

2014-02-08 19.33.00

2014-02-09 23.52.01 2014-02-09 23.52.25

Legenda rodu Gorczyckich h. Jastrzębiec

Ród Gorczyckich nobilitacje uzyskał w końcu XVI wieku, ale wywodził się podobno od wojów Chrobrego.
Ponoć jeden z protoplastów brał udział w rozsiekaniu św. Stanisława Szczepanowskiego, za co kara dosięgła wszystkich jego potomków w postaci krzywych palców u rąk. Ponieważ sama mam krzywe palce od urodzenia (pierwsze, co zauważyła moja matka, to nie rysy twarzy, ale właśnie tę rodzinną cechę), wobec tego przyswoiłam sobie tę legendę. W latach grubo przed I wojną Światową ciotka Lila de Tilly (córka Natalii z Gorczyckich) i Jana de Tilly, będąc za granicą zdjęła w restauracji rękawiczki. Pan przy sąsiednim stoliku powiedział po francusku: „To musi być coś z Gorczyckich”, Okazało się, ze by to Francuz zbierający legendy rodowe różnych narodów. Tę scenkę opowiadała mi sama Ciocia Lila. 

Udostępnij na:

Jeden smutny, różowy papierek

W rodzinnych dokumentach zachował się pewien osobliwy, różowy papierek. Mimo tego z pozoru wesołego koloru, treść dokumentu, który sobą przedstawia jest smutna.

prokuratura umorzenie dochodzenia ws smierci zofii ze skrzyneckich ruszczykowskiej

Oto prokuratura zawiadamia, że umorzyła dochodzenie w sprawie śmierci Zofii Ruszczykowskiej, która zginęła pod kołami samochodu. Sprawa z pozoru banalna, ale tylko z pozoru. Zofia Ruszczykowska z domu Skrzynecka, czyli bratowa mojej prababci (również Zofii, ale Ruszczykowskiej z domu, a po mężu Piekarskiej) została w 1946 roku zabita niby przypadkiem przez pędzący ulicami Warszawy samochód. Sęk w tym, że jej jedyna córka – Stefania Eligia z Ruszczykowskich Krosnowska, właśnie wtedy siedziała w więzieniu w Fordonie za przynależność do zbrodniczej organizacji, za jaką w tamtych czasach uchodziła Armia Krajowa. To z pozoru przypadkowe zabicie matki miało na celu złamanie Stefanii, która w tym momencie nie miała na świecie już nikogo. Jej ojciec Stanisław Ruszczykowski zaginął w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Po prostu wyszedł z domu i wszelki ślad i słuch po nim zaginął. Została po nim osobliwa pamiątka. Namalowany w 1919 roku akwarelami obraz, który przedstawiał Polonię zrywającą kajdany.

IMG_9066

Na marginesie dodam tylko, ze oboje rodzice byli ciotecznym rodzeństwem i na ich ślub zgodę musiał wyrażać Watykan.

zofia i stanislaw ruszczykowscy - 1

Zofia Skrzynecka, która zakończyła życie pod kołami samochodu, miała też przyrodniego brata. Był nim Stefan Skawiński, znany pomolog, czyli specjalista do jabłek.

pomolog

To on pochował swoją przyrodnią siostrę Zofię. W końcu jego jedyna siostrzenica siedziała wtedy w więzieniu.

Udostępnij na: